Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

Konserwatyści w konserwie, czyli nie dla demokracji

Coś musi być w sentencji Marksa, że „aby zbudować socjalizm, wystarczy wprowadzić demokrację”. Ciężko jednak mieć o to pretensje do socjalistów – koń, jaki jest, każdy widzi  i wątpliwą przyjemnością byłoby zaglądać czerwonym szkapom w gardziel. Salwy puściłbym tam, gdzie przeciwko >>postępowi<< powinien być postawiony najmocniejszy opór. Powinien, ale w polityce z powinnościami jak z bananami za PRL-u – tylko od święta (od wyborów).

Konserwatyści we Francji wprowadzili parytety w biznesie, w Niemczech nie cofnęli ani jednej socjalistycznej reformy, w Polsce takie reformy chętnie by wprowadzili, nie zważając na (ekonomiczne) trupy. Nawet Torysi, na litość Boską, zapowiadają utrzymanie legalności związków homoseksualnych. Panowie, co jest? Jakim prawem w Waszych programach powołujecie się na papieskie encykliki, skoro daliście się porwać bez opamiętania sztucznym ładom, kompletnie nie ufając ładowi naturalnemu? To już wolnorynkowcy-ateiści są bardziej wierzący niż Wy.

Zgliszcza konserwatyzmu są potężne – nawet wysokich hierarchów kościelnych nie oszczędziło. Teoretycznie powinni oni ekskomunikować każdego konserwatywnego polityka w Europie. No, może poza tymi litewskimi, gdzie prawnie zabroniono informowania o zdarzeniach związanych z homoseksualistami. Tak powinien działać konserwatysta, zamiast utrzymywać dorobek legislacyjnej biegunki made by socialists. Kościelni tymczasem po cichu idą z duchem czasu. Nawet JŚw wspominał o „globalnym porozumieniu” jako rozwiązanie „pewnych problemów”.

Kaplica, Panowie! Gdy choć na parę lat damy władzę w ręce jakichś socjaldemokratycznych biurw, oni stworzą setki urzędów i agencji „rozwoju”. Gdy później na ich miejsce przyjdą „instrumentalni” prawicowcy, chętnie te urzędy obsadzą własnymi funflami. Albowiem funfli  zmierzających do polityki w celach zawodowych nie brakuje. Z kolei retoryka to tylko zestaw narzędzi, za pomocą których można zareklamować każdą ideologię. Wystarczy prześledzić kariery platformersów, by wiedzieć, że ci z niejednego pieca ciągnęli padlinę.
Nie ma szans, Panowie! Zamiast wydawać składki członkowskie na UPR, WiP czy PRz, zacznijmy lepiej masowo odwiedzać koła strzeleckie i myśliwskie, biegajmy po okolicznych lasach, by zaznajomić się z terenem, studiujmy kartografię i uczmy się biegu na azymut, zbierajmy pieniądze na ekwipunek (broń też…) i czekajmy na dobry moment. Panowie Wojciech Popiela i Korwin-Mikke wspominali, że mają poparcie jakichś pułków. Pan Michalkiewicz też gdzieś kiedyś służył, jak i Marek Jurek.

Zacznijmy w telewizji głośno żądać „GODZIWE PIENIĄDZE DLA ŻOŁNIERZY I POLICJANTÓW”. Policjant w Polsce zarabia 1400 zł, podczas, gdy w Niemczech zarobki zaczynają się od 2200 €,  przy czym już ‘szeregowy w szkoleniu zawodowym” otrzymuje 800 € + zapomogi państwowe. Zresztą, dobrze jest, jak nasza policja i wojsko zawodowe w ogóle na czas dostaną wypłatę! To jakiś absurd, że osoby narażające codziennie DLA NAS życie były zmuszane ekonomicznym położeniem do nieuczciwości w pracy (Winny jest tu system, nie ludzie). Wiem, że brzmię teraz jak Janosik i szukający targetu polityk (tfu!), ale na litość – tylko anarchokapitaliści są takimi optymistami, by twierdzić, iż policja mogłaby być prywatna. Skoro zatem wojsko i policja muszą być państwowe, to walmy w mediach jak najwięcej o niesprawiedliwości, jakie ich spotykają – lepiej mieć poparcie sił zbrojno-porządkowych , „wziąć za mordę i wprowadzić liberalizm”, niż tkwić w beznadziei 1% poparcia i patrzyć, jak farbowani konserwatyści pogrążają kraj w stagnacji.

Socjalistom udaje się  w ten sposób werbować nie tylko sam target, ale i rykoszetem sympatyków i oraz rozmaitych „wrażliwców”.  My jednak nie jesteśmy fałszywymi filantropami. My dobrze wiemy, czego chcemy i dobrze wiemy, dlaczego policjanci, żołnierze i juryści muszą dobrze zarabiać. Kto widział dzień z życia policjanta, żołnierza w akcji lub prawnika, ten wie. A kto jest prawdziwym konserwatystą, ten wie, że nie ma bardziej konserwatywnych instytucji, niż wojsko, policja i kościół, chociaż w kościół daje mocne powody do zwątpienia.

Kamil Kisiel


9 Responses to Konserwatyści w konserwie, czyli nie dla demokracji

  1. marko napisał(a):

    „Policjant w Polsce zarabia 1400 zł” – totalna bzdura. Nie zapominajmy o trzynastkach, jubileuszówkach, nagrodach (dla wszystkich) i premiach. policjant na rękę zusamen do kupy, bez doświadczenia wyciąga ok. 25 tys. rocznie. Z każdym awansem i przepracowanymi latami wynagrodzenie mu się zwiększa. I przypominam, że w Polsce tylko 30% policjantów to patrole (powiedzmy ryzykujący czymkolwiek), reszta to obsługa.

    Co do homoseksualistów – to nic mnie nie obchodzi co kto robi w sypialni, jeżeli po pierwsze robi to za zgodą drugiej pełnoletniej osoby., a po drugie się tym nie chwali na prawo i lewo.

  2. Kamil K. napisał(a):

    Proszę Pana.
    Policja jako jedyny zawód od 1989 nie otrzymała podwyżki. W dodatku zdarzały się okresy (np. w woj. łódzkim), kiedy policjanci wypłat nie widzieli przez parę miesięcy. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Polski służby porządkowe wysłały reprezentację pod sejm, by pokrzyczeć jak ci „solidarnościowcy”. Najwyraźniej mamy sprzeczne informacje.

    Homoseksualizm? Dla mnie to nachalne forsowanie ich „spraw” w mediach to próba rozprzestrzeniania zjawiska. Dziwne, że kiedy o homoseksualistach nie mówiono, to było ich dużo mniej i nie paradowali. Media są na 1. miejscu odpowiedzialne za demoralizację ludzi.

  3. paweł napisał(a):

    Trzeba odróżnić homoseksualistów od tzw. gejów. Ci pierwsi niekoniecznie chwalą się swoją przypadłością. Ci drudzy natomiast to przeważnie aktywiści, którzy swoją przypadłość usiłują narzucić innym ludziom jako coś normalnego i naturalnego. Na dodatek domagają się przywilejów, kosztem innych ludzi. Nachalnie promują i propagują swój wypaczony styl życia i usiłują zatrzeć różnicę pomiędzy tym co jest normalne a tym co jest nienormalne. Ruch gejów to jedno z odgałęzień większego przedsięwzięcia dążącego do zniszczenia tradycyjnego społeczeństwa, w którym podstawą organizacji jest związek kobiety i mężczyzny zawierany m.in w celu dawania nowego życia. To zapewne frustruje ideologów ruchów gejowskich, bo oni nowego życia dać nie mogą, stąd podkopywanie fundamentów normalności…

  4. Michał Nawrocki napisał(a):

    Spotkałem kiedyś homoseksualistę – uczciwy, uprzejmy człowiek, swoją pozycję budujący w oparciu o własny (bogaty) dorobek. Nie afiszował się swoją orientacją, uważając, że to wyłącznie jego sprawa. Patrząc na wszelkie kampanie przeciwko, różne marsze i manify zastanawiam się zawsze, czy orientacja sexualna jest życiowym osiągnięciem uczestników, że o niczym innym nie mówią?

    Swoistym paradoksem jest w ich przypadku, że podkreślając swoją odmienność mówią, że to normalne.

    A artykuł – świetny. Aż zazdrość bierze 😉

    Pozdrawiam

  5. Kamil K. napisał(a):

    Tak, p. Pawle, należy jeszcze dodać, że największe niesnaski występują u samych homoseksualistów. Frakcja nieśmiałych (lub cichociemnych) gejów dystansuje się od „ekshibicjonistów” na paradach, „prawdziwe hardcore-lesby” (glaca, tatuaże, pieszczocha i wulgaryzmy) pogardzają tzw. „kobiecymi lesbijkami”. Nawet geje i lesbijki siebie nie szanują, co widać w ich słownikach, np. „lesbijka” (a często ogólnie „kobieta”) to „śledź”, a gej to „pet”.

    Powinniśmy wykorzystywać ich własne antagonizmy przeciw nim.

  6. masd napisał(a):

    Jacy geje? To już nie pederaści, nie sodomici, nie zboczeńcy, nie dewianci? Proponuję jednak używać precyzyjnych określeń będących w słownikach od setek lat, a precyzyjnie określających smutny i nie naturalny sposób zaspakajania popędu cielesnego.

  7. marko napisał(a):

    „Policja jako jedyny zawód od 1989 nie otrzymała podwyżki” – prosiłbym jednak poważnie podchodzić do tematu. Moja żona pracuje w policji i w ostatnich 3 latach miała 2 podwyżki (ponad inflację). I podwyżki w policji są wszędzie i naprawdę zarobki o których Pan pisze są wyciągnięte z sufitu. Nie słuchać narzekających policjantów, bo jeszcze nie spotkałem człowieka zadowolonego ze swoich zarobków. NIe twierdzę, że 25 tys rocznie za ryzykowanie życia to dużo, tylko PROSZĘ NIE WPADAĆ W ABSURD, ŻE POLICJANCI RYZYKUJĄ ŻYCIEM, bo zaledwie 30% z nich pracuje na patrolach.

  8. Kamil K. napisał(a):

    Ja wiem tyle, że policja to jedyny zawód państwowy w Polsce, któremu potrafiono przez parę miesięcy nie wypłacać pieniędzy. Podobnie dzieje się z wojskiem zawodowym. Fakt, że artykuł, który o tym mówi, jest właśnie sprzed paru lat.

    70% biurkowych policjantów dowodzi tylko na przerost biurokratyczny.

  9. kamil napisał(a):

    Marko – właśnie obcina się policji budżet na paliwo i amunicję… czyli tak właśnie działają te podwyżki (wymuszone chyba przez samą inflację i granicę śmieszności+wkurzenia samych policjantów).

    a to tak nawiasem na koniec dyskusji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *