Postęp czy podstęp?

Mężu, otworzysz wino, czy mam poprosić mężczyznę? - spytała ciocia nauczona życiowym doświadczeniem, że do wszystkiego trzeba fachowca Czytaj więcej »

 

Kościół katolicki – mity i legendy w świetle faktów

Na przestrzeni wieków Kościół Katolicki padał wielokrotnie ofiarą pomówień. Po świecie od wieków krążą najróżniejsze mniej czy bardziej nieprawdopodobne historie na temat wydarzeń i osób związanych z tą instytucją.



Dzisiejsze czasy nie są pod tym względem wyjątkowe. Ale że w każdej legendzie jest ziarno prawdy, to i te narosłe wokół Kościoła mity i legendy również oparte są na pewnych faktach, które rzeczywiście miały miejsce. Problem oczywiście polega na tym, gdzie kończy się prawda, a zaczyna kłamstwo. Z tym wyzwaniem postanowił się zmierzyć niemiecki historyk i publicysta Michael Hesemann w książce „Ciemne postacie w historii Kościoła”, która w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa M.

Skąd tyle niejasności wokół tej najpotężniejszej i najstarszej instytucji na świecie? Częściowo wynika to z atmosfery tajemniczości, jaką owiany jest Kościół, a która tak do końca nigdy nie została rozwiana. Sam Kościół nigdy nie narzekał również na brak wrogów, którzy z upodobaniem wykorzystywali każdą sposobność, aby przedstawić go w jak najgorszym świetle, a przy okazji, jak zaznacza we wstępie sam autor, odnieść sukces dzięki wysokim nakładom, jakie osiągają oszczercze publikacje na ten temat. A tego rodzaju pozycji jest na rynku coraz więcej.

Przyjrzyjmy się pierwszemu z brzegu mitowi, z którym zmierzył się Hesemann. Któż nie słyszał o „sensacyjnym” znalezisku, jakim rzekomo była ewangelia Judasza? Wokół tego wydarzenia stworzono medialny szum, którego myślą przewodnią było to, że Kościół przez wieki wstydliwie ukrywał niewygodne fakty, które jakoby mają wywracać całe katolickie nauczanie do góry nogami. Okazuje się, że zarzut świadomego zatajania tej oraz innych apokryficznych ewangelii przez Watykan jest kompletnie nieprawdziwy. Władze kościelne nigdy bowiem nie blokowały ani tłumaczenia, ani badań nad tymi tekstami. Co więcej nie próbowano pozyskać oryginałów tych rękopisów po to, aby raz na zawsze zniknęły w przepastnych czeluściach Watykanu i ludzie oko więcej ich nie ujrzało. Cena z pewnością nie grałaby roli, skoro w grę wchodziłoby zanegowanie nauczania Kościoła. A jednak  nie uznano tego za zagrożenie, bowiem owe teksty zostały zbadane już dawno temu przez Ojców Kościoła i uznane jako bezwartościowe z punktu widzenia zarówno historii, jak i teologii. Hesemann opisuje losy tych starożytnych rękopisów w czasach współczesnych, ale także sięga do historii i zmagań średniowiecznych katolickich teologów z treściami w nich zawartymi i pokazuje jak doszło do ich odrzucenia.

Kolejnym dyżurnym „młotem na Kościół” jest działalność Świętej Inkwizycji. Zapewne większość śmiertelników słysząc słowo „inkwizycja” ma od razu przed oczyma płonące stosy, łamanie kołem czy inne tortury, jakim poddawano całe rzesze Bogu ducha winnych osób – „ofiar zbrodniczej działalności Kościoła”. Przy ocenie należy jednak pamiętać o kontekście historycznym, w jakim powstała i działała Święta Inkwizycja. Po pierwsze nie należy przykładać współczesnych nam kryteriów postępowania do tamtych czasów, po drugie należy pamiętać, że na tle ówczesnych standardów instytucja ta jawi się wręcz jako bardzo łagodna i miłosierna, jakkolwiek przewrotnie by to nie zabrzmiało.

Ustawy przeciw heretykom zostały wprowadzone do zbioru przepisów prawa cywilnego przez cesarza Justyniana w VI w., co oznaczało, że herezja odtąd traktowana była jako obraza majestatu cesarskiego, co równało się wyrokowi śmierci. Władcy świeccy bardzo gorliwie stosowali się do owego zapisu, co w końcu wywołało protesty samych zwierzchników Kościoła Katolickiego, zwłaszcza, że niewiele dbano wówczas o rzetelne zbadanie sprawy w kontekście  naruszenia katolickiej ortodoksji. Nierzadko pogromy heretyków miały miejsce nawet wbrew woli lokalnych władz kościelnych. Duchowieństwo bowiem zdecydowanie  przedkładało szansę nawrócenia błądzących nad możliwość ich fizycznego eliminowania, o czym tropiciele „katolickich zbrodni” uparcie zapominają wspominać.

Święta Inkwizycja została powołana do życia właśnie po to, aby ukrócić barbarzyńskie masowe pogromy heretyków, urządzane przez władzę świecką. Miała ona za zadanie dokładne, rzeczowe przeanalizowanie sprawy, a w przypadku dowiedzenia winy każdemu dawała szansę na nawrócenie, nakładając na skruszonych kacerzy stosunkowo mało uciążliwe pokuty. Wyroki śmierci były naprawdę ostatecznością, a ich liczby są wielokrotnie niższe, niż podają to kompletnie nie znający tematu przeciwnicy Kościoła. Dla przykładu słynny inkwizytor Bernard Gui, znany zapewne wielu z powieści „Imię róży” Umberto Eco, ukazany tam jako krwawy i bezwzględny śledczy, w ciągu całej swojej kadencji wydał 930 wyroków, z czego tylko 43 skończyły się śmiercią skazanego. Inkwizytorzy nie mieli zresztą prawa skazywać nikogo na śmierć, gdyż najcięższą karą kościelną jest ekskomunika, dlatego skazanych przekazywano władzy świeckiej. Głębsze zapoznanie się z tematem może się więc dla wielu tępicieli Kościoła okazać sporym rozczarowaniem.

Kolejnym ciekawym przykładem czarnej legendy, z którą rozprawia się w swojej książce Michael Hesemann, jest oczywiście postać Piusa XII zwanego „papieżem Hitlera”, a którego środowiska nieprzychylne Kościołowi kłamliwie posądzają o sprzyjanie pogromowi Żydów w czasie II wojny światowej. Wizerunek ten został stworzony na potrzeby Związku Sowieckiego, któremu zależało na zdyskredytowaniu Kościoła Katolickiego. Sprawa misternej intrygi uknutej przez KGB jest dobrze udokumentowana, więc i ta czarna legenda w świetle faktów nie może się obronić. Jaki zatem był prawdziwy stosunek Piusa XII do Holokaustu i do NSDAP?

Jeszcze jako nuncjusz apostolski w Niemczech Eugenio Pacelli wyraźnie odcinał się, jak zresztą większość tamtejszego episkopatu, od działań nazistów, potępiał je i ostrzegał społeczeństwo przed ich konsekwencjami. Znane są jego wypowiedzi prasowe, a także kazania, w których wyraźnie przedstawiał swoje stanowisko wobec zbrodniczej ideologii szalejącej w kraju. Po nocy kryształowej w listopadzie 1938 roku zaapelował do biskupów z całego świata o pomoc dla ochrzczonych Żydów niemieckich. Już jako papież wspierał działania monachijskiego kardynała von Faulhabera, który uzyskał 3 tysiące brazylijskich wiz dla niearyjskich niemieckich katolików. Pius XII nakazał też nuncjaturom apostolskim udzielanie schronienia każdemu uchodźcy, zwłaszcza prześladowanemu z powodu rasy. Trudno nie wspomnieć tu o wielu Żydach uratowanych dzięki staraniom katolickich klasztorów, ukrywających zbiegów we własnych murach nierzadko z narażeniem życia całej wspólnoty.

Niesprawiedliwe jest też oskarżanie Piusa XII o milczenie w kwestii obozów zagłady. Oficjalne potępienie wiązałoby się z przedstawieniem dowodów na ich istnienie, tymczasem papież dysponował jedynie relacjami świadków. Wówczas nie były mu znane zrobione w sierpniu 1944 roku przez brytyjskich lotników zdjęcia obozu w Auschwitz i tamtejszych krematoriów. Dysponowali nimi natomiast alianci, którzy również nie zrobili nic, aby zapobiec dalszemu ludobójstwu, tymczasem to papież został oskarżony o bezczynność w tej kwestii, choć miał dużo mniejsze podstawy do działania. Doświadczenie nauczyło go natomiast o bezwzględności nazistów, którzy w odpowiedzi na oficjalne działania Watykanu mogliby odreagować gniew na więźniach. Byłoby to więc ze strony Piusa XII działanie nieroztropne.

Na potwierdzenie niewinności Papieża Pacellego w kwestii stosunku do nazistów i tragedii Żydów w czasie II wojny światowej istnieje bogata dokumentacja. Tak jak na obalenie wielu mitów i kłamstw rzucanych pod adresem Kościoła Katolickiego. Michael Hesemann w treściwy sposób przedstawia wiele takich przykładów. Oprócz wyżej wymienionych, w książce znajdujemy też historię rzekomego romansu Jezusa Chrystusa z Marią Magdaleną, odnalezienia Grobu Zbawiciela, tajemnicy Świętego Graala, legendę o Zakonie Templariuszy i wiele innych nieprawdopodobnych historii, które w świetle faktów tracą na swojej sensacyjności i znaczeniu dla tworzenia czarnej legendy Kościoła Katolickiego.

Książka jest napisana w oparciu o bogatą bibliografię, nie można więc autorowi zarzucić braku rzetelności w obalaniu mitów i oszczerstw rzucanych pod adresem Kościoła Katolickiego.  Z pewnością zainteresuje ona nie tylko ciekawskich, ale przede wszystkim powinna zainteresować samych katolików, którzy często są bezradni wobec ataków przypuszczanych przez nieprzychylne  środowiska, które lubują się w wykorzystywaniu „wstydliwych tajemnic Kościoła” do „walenia w łeb katoli”. Oczywiście nie silą się przy tym na jakiekolwiek próby udokumentowania swoich oskarżeń. Dlatego warto, aby sami katolicy nie dali się w takich sytuacjach zaskoczyć i mieli rzetelną wiedzę na ten temat.

Iwona Sztąberek

 Michael Hesemann – „Ciemne postacie w historii Kościoła”, Wydawnictwo M, Kraków 2013


4 Responses to Kościół katolicki – mity i legendy w świetle faktów

  1. Henryk Wielki napisał(a):

    Warta zakupu książka myślę że każdy powinien przeczytać tą książkę oraz wydana jest bardzo dobrze przez Wydawnictwo M.

  2. Marek Kosowski napisał(a):

    Książka jak dla mnie dobra tematyka poważna oraz Wydawnictwa M jest dość znane osobiście miałem kilka ich książek, jak dla mnie są oki.

  3. Monika napisał(a):

    Mam głęboką nadzieję, że afera pedofilska oraz kochanki i dzieci księży też w przyszłości okażą się mitami i bezpodstawnymi oszczerstwami rzucanymi pod adresem Kościoła! Prawda obroni się sama a kłamcami będzie piekło wybrukowane!

  4. iwona napisał(a):

    też bym wolała żeby to był mit, ale nie ze względu na księży a ze względu na ofiary

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *