Prof. Wolniewicz: Jak parszywieje Unia Europejska

Zachęcamy do obejrzenia jednego z ostatnich wystąpienia prof. Wolniewicza. Warto się nad nim zastanowić i starać się wyciągnąć wnioski Czytaj więcej »

 

Książka PROKAPA na lato – poleca Adam Kalicki

Budowa europejskiego socjalizmu na obecnym etapie napotkała na szereg różnego rodzaju problemów – zwłaszcza finansowych. Jakoś media nie trąbią (za wyjątkiem „Rzeczpospolitej”) o konieczności zrzucenia się przez nasz kraj na europejski deficyt. Według Goldman Sachs mamy dopłacić do interesu 28 miliardy euro, natomiast nasz Minister Finansów twierdzi, że tylko cztery miliardy. W dawnych czasach dochodziło do wojen tylko dlatego, że zbuntowane miasta nie chciały płacić haraczu. My haracz płacimy i jakoś nikomu specjalnie to nie przeszkadza. Ale przecież nikt nam nie obiecywał, że niewoli nie będzie. Więc o co chodzi?

kombinatorAle nie tylko na odcinku finansowym Związek Socjalistycznych Republik Europejskich przeżywa porażki. Ostatnio zaczytuję się w powieści Ilii Ilf’a i Eugeniusza Pietrowa pt. „Wielki Kombinator” i dochodzę do wniosku, że propaganda UE w porównaniu z radziecką to tylko cień jej dawnej świetności propagandy socjalizmu. Książka to satyryczna wizja życia grupy oszustów z okresu NEP’u. Nie bez kozery książka nosi podtytuł: ”Podręcznik dla hochsztaplerów”. Swojego czasu chciałem ją nawet podarować pewnemu działaczowi Polskiej Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej aby poznał klasyków, ale nie zrozumiał żartu i się obraził. A może to i dobrze. W każdym razie w książce poza „innowacyjnymi numerami” na napchanie portfela opisane są także realia życia w ZSRR tego okresu. Ludzie pamiętają jeszcze Cara. Jedną z istotnych refleksji jest obraz charakteryzujący przeciętny radziecki urząd. Otóż różnił się on tym od urzędu carskiego, że nowy sort urzędników – z braku wzorców urządzał je na wzór mieszkań meble stały się mniejsze. Wcześniej petent wchodzący do urzędu miał poczuć autorytet władzy. To bardzo ciekawe. Wydaje mi się, że u nas do dziś obowiązuje mieszanka oby stylów. W pewnym miejscu autorzy opisują sposób wyprowadzenia pieniędzy z wielkiej elektrowni, na którą zabrakło pieniędzy. Pewien spryciarz postanowił drukować widokówki z wizerunkiem budowy aby zebrać środki na dokończenie inwestycji. W wyniku różnych machinacji obok budowy elektrowni postała drukarnia zabierająca nie tylko pieniędzy z inwestycji ale także z drukowanych widokówek. „Prawdzie pieniądze zarabia się przecież na wielkich słomianych inwestycjach” – jak nauczał Ryszard Ochódzki z „Misia”. Socjalizm to system złodziejski i z założenia totalitarny.
Czytając książkę dochodzę coraz bardziej do wniosku, że w kwestii propagandy ZSRR jest niedościgłym wzorem dla UE. Oto drobny przykład zadania matematycznego, przedstawionego w książce:

„Na trzech stacjach: Wróblowo, Gawronowo, Drozdowo znajdowała się jednakowa ilość pracowników. Na stacji Drozdowo było sześć razy mniej komsomolców, niż na dwóch pozostałych razem wziętych, a na stacji Wróblowi było o 12 członków partii więcej, niż na stacji Gawronowo. Na tej ostatniej było o sześciu bezpartyjnych więcej, niż na dwóch pozostałych. Ilu pracowników znajdowało się na każdej stacji i jakie było uwarstwienie partyjne?”

Przy tym poziomie propagandy, nawet unijna polityka równości szans kobiet i mężczyzn zakrawa na kpinę. No chyba, że w ramach tejże polityki w damskich toaletach pojawią się niedługo pisuary. Bo jak równość to równość. Wtedy przepraszam bardzo – UE jest lepsza. W każdym razie biorąc nawet pod uwagę kwestię rozbuchanej unijnej propagandy jest ona słaba, więc skoro upadł ZSRR…

Adam Kalicki


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *