Koniec ery mas

Wszyscy mamy świadomość, że przeżywamy rewolucję technologiczną, której symbolami są mikroinformatyka i mikrobiologia, to znaczy połączenie tego, co nieskończenie małe z tym, co nieskończenie potężne Czytaj więcej »

 

Kto ma spłacać kredyty brane we frankach?

Szerokim echem w mediach odbiły się niedawne decyzje rządów kilku europejskich państw, m.in. Chorwacji, Węgier i Portugalii, by wspomóc tych obywateli, którzy zaciągnęli swego czasu kredyty we frankach szwajcarskich.



Wiadomo, gdy ludzie kredyty zaciągali, frank kosztował niejednokrotnie połowę tej ceny, co obecnie. Problem dotyczy także Polski, gdzie osób zobowiązanych do spłaty rat swoich kredytów po obecnie obowiązującym kursie franka jest około 700 tysięcy. Nie można się zatem dziwić, że pomysł rządów wymienionych państw został natychmiast podchwycony przez polskich polityków z opozycji (konkretnie PiS i PJN). Domagają się oni, by państwo wsparło tych, którzy muszą spłacać kredyty, które zaciągali w szwajcarskiej walucie. Inaczej mówiąc, domagają się oni, by to podatnicy zrzucili się na tych, którzy dziś mają niejednokrotnie problem z realizacją swoich zobowiązań. Pytanie tylko, dlaczego ci, którzy nie brali takich kredytów, nigdy nie partycypowali w korzyściach jakie wynikły z ich wzięcia, oraz nigdy zapewne nie ujrzą na własne oczy tych, którzy je wzięli (pomijając osoby z własnego otoczenia), mieliby robić zrzutkę na tych, co je wzięli, gdy frank był tani, licząc się zapewne z tym, że kiedyś może być droższy?

To samo pytanie stawia sobie na portalu Salon24.pl były jego szef Igor Janke. Pisze on: „Sam, przyznaję,  mam kredyt we frankach, więc wiem o czym mowa. Powinienem więc wspierać te pomysły i chwalić. Ale nie wspieram i nie chwalę”. I dalej dodaje: „Dlaczego państwo, czyli inni podatnicy (ci którzy nie brali kredytów we frankach) ma pomagać tym, którzy chcieli ryzykować? Dlaczego jedni obywatele mają się składać na drugich i to na tych ciut zamożniejszych, bo biednym kredytów nie dawali? (…) Teraz państwo powinno oszczędzać, likwidować wydatki, niż dokładać sobie nowe. Nasza dziura i zadłużenie rośnie. Nie przerzucajmy długów na nasze dzieci, tylko zaciśnijmy zęby, pracujmy i sami płaćmy za nasze rachunki. Moim zdaniem to nierozsądne i nie uczące odpowiedzialności. Sami musimy wypić piwo, którego sobie nawarzyliśmy, zwłaszcza, że ciągle nie ma dramatu. Oczywiście, gdyby ktoś z Państwa chciał wziąć udział w spłacie mojego kredytu, to serdecznie zapraszam! Nie chcę jednak, by państwo polskie Was do tego zmuszało”.

Igor Janke uczciwie stawia sprawę. Również ja, kilka lat temu poniosłem pewne straty wykładając pieniądze na coś, co miało być „pewną inwestycją”. Cóż, wykazałem się naiwnością i zapłaciłem za to określoną cenę. Ale nigdy nawet przez sekundę nie przyszło mi do głowy, by domagać się od rządu, by zrekompensował mi moją stratę kosztem innych. Politycy są jednak w swoich złodziejskich zapędach niezawodni, więc nie zdziwię się jeśli któregoś dnia i ten chory postulat wcielą w życie. Wówczas, istotnie, po raz kolejny okaże się, że tak naprawdę oszczędne życie się nie opłaca, że życie odpowiedzialne jest jedynie dla frajerów, bo i tak oni za wszystko zapłacą.

I jeszcze jedna uwaga… Pan Igor Janke szefował kiedyś finansowanemu przez Unię Europejską, czyli za pieniądze podatników, portalowi, Salon24.pl. Jakiś czas temu odszedł z tego portalu do – jak sam się wyraził – działalności biznesowej oraz do pracy w Instytucie Wolności. W okresie, gdy pracował w Salonie24.pl bronił niejednokrotnie etatyzmu i uzasadniał konieczność wspierania przez państwo, czyli przez podatników pewnych inicjatyw. Teraz, jak widać, optyka zaczyna się zmieniać. Na szczęście we właściwym kierunku…

Paweł Sztąberek


9 Responses to Kto ma spłacać kredyty brane we frankach?

  1. Marko napisał(a):

    Ja wiem, ze pan tego nie lubi, ale to co pan pisze jest nielogiczne. Zaden obywatel PRL bis nie bedzie sie skladal na splaty „kredytow” bo nie ma takiej potrzeby. Sa dwie opcje: olac jakakolwiek „splate”, bo przeciez te tzw. kredyty od samego poczatku byly oszustwem czyli przestepstwem a to co sie stalo jest tego dowodem – „kredyty” mialy doprowadzic w swoim zalozeniu do niewyplacalnosci kredytobiorcow czyli przejecia ich majatku przez „banki”. Po drugie – jesli juz zalozymy, ze tzw. kredyt byl uczciwy (co jest w tym wypadku wykluczone, bowiem jego powstanie to dodruk z powietrza swistkow papieru przez FED, przekazanie ich do bankow FED-u w Helwecji i wypchanie „Franka” nastepnie do kieszeni naiwnych obywateli PRL bis) to jedyne co mozna uczciwie zrobic to zmienic warunki splaty dla ludzi, ktorzy je posiadaja. Nie ma zatem zadnej zbiorowej odp. To ze tzw. rzady chca wspomoc obywateli swoich krajow to jedynie strach przed rozrobami oszukanych, o czym wiedza tzw. rzadzacy, skoro uczestniczyli w procederze „kredytowania z powietrza”. Ps. Panska kiepska inwestycja osobista to inna sprawa, Pan znow tutaj miesza bez sensu dwie rozne historie.

  2. Wilczek napisał(a):

    Nasza rodzina spłaca prawie 200 tys franków.kredyt się jakby nie zmniejsza wogóle.dodam jeszcze że ja nie pracuję,a mąż ma 61 lat.kredyt ma spłacać do 84 roku życia.dlaczego udzielono nam takiego kredytu?żyć się odechciewa,w domu jeszcze trójka uczacych się dzieci.wszystko na zniszczenie…

  3. Maciej napisał(a):

    Mnie zawsze dziwiło jak można wykazywać się tak wielkim brakiem przewidywania, żeby brać kredyt w OBCEJ WALUCIE ,a co dopiero na 20-30 lat. Gdyby banki oferowały skoki z samolotu, ale bez spadochronu, tylko z parasolem to ludzie też by brali? Bo są tańsze niż te ze spadochronem? Trzeba myśleć, a nie słuchać „specjalistów”.

  4. pawel napisał(a):

    @Maciej
    Bardzo podoba mi się to porównanie ze skokiem ze spadochronem. Bliskie sercu 😉

  5. Wojtek.S. napisał(a):

    Ludzie prowadzeni za rączkę przez państwo stają się w taki oto sposób mało przewidujący. Jak małe dzieci, które trzeba prowadzić za rączkę. Szkoda mi ludzi, którzy się na to nabrali, ale za swoje decyzje trzeba samemu płacić. Na pewno nie z kieszeni Kowalskiego. Ludzie muszą nauczyć się myśleć, jednak ten system tego nie umożliwia. Państwo uczy złych postaw szczególnie swoim ustawodawstwem. Jeżeli prawo na coś pozwala to widocznie tak można. Chociaż moralność mówi coś innego. Tworzenie prawa według gustu rządzących powoduje różne nadużycia, które znamy z codziennego życia. Do póki prawo będzie rozbudowane (i ciągle rozbudowywane) zawsze będzie obchodzone przez luki oraz faworyzowało jednych nad drugimi.

  6. krzyś napisał(a):

    Tutaj niestety muszę stanąć w obronie „frankowiczów”… jeżeli państwo uznaje konsumentów za debili to ma za swoje… skoro nie ma wolnej bankowości i wraz z powstaniem banków centralnych ktoś próbuje mówić o wolnym wyborze kredytu we frakach czy złotówkach to ta wolność równa się niewoli.Mówiono wszystkim kredytowiczom,że państwo martwi się o nich i gdy frank osiągnął poziom 4 zł nagle okazało się,że frank jest niebezpieczny i nie można udzielać go dla dobra konsumenta.A jak był po 2 zł to można go było udzielać? Państwo jeżeli kogokolwiek chroni to przede wszystkim siebie.Trzeba być bardzo bezczelnym żeby mówić o ochronie konsumenta i w momencie gdy kurs jest niekorzystny dla banków (czyli rządów) zakazazywać udzielania kredytów frankowych.Co nagle KNF doznała satori.Gdy u nas udzielano kredytów frankowych z uśmiechem na ustach np. w Niemczech był nie dostępny.Socjalizm musi zbankrutować w wyniku właśnie takiego myślenia.Nie można stosować idei wolnościowych w przypadku w którym udzielający kredytu nie stosuje ich zasad.Skoro państwo (KNF) ma prawo zakazywać udzielania kredytu gdy kurs jest dla banków niekorzystny to obywatel ma prawo czuć się oszukany.I mówienie w tym momencie „trzeba było nie brać kredytu w walucie w której się nie zarabia” można skwitować:”Skoro jestem debilem to się teraz martwcie o mnie”

  7. KBS napisał(a):

    A może to banki nakręcają bo boją się katastrofy w ściąganiu kredytów?
    A frankowicze zostali tylko podpuszczeni, żeby inne interesy można było zabezpieczyć.

    Czas myślenia za OBYWATELA już się skończył.
    Każdy z nas powinien za swoje decyzje odpowiadać sam. Ja popieram Macieja, Pawła i Wojtka – który bardzo dobrze to ujął „za swoje decyzje trzeba samemu płacić”.
    Nie zgadzam się z Krzysztofem, każdy chciał być samodzielny, samorządny to niech taki będzie!
    Już czas kiedy „społeczeństwo było sterowane co powinno robić a co nie” dawno minął.
    Bankowcy zawsze mieli i nadal mają jedno zadanie „sprzedać produkt”.

    Bankowiec to taki sam handlowiec jak każdy inny, który próbuje nam tylko sprzedać produkt, a myślenie należy do nas, więc pretensje nie do doradcy tylko do samego siebie wnoście.

    Waluta zawsze była i jest wielkim ryzykiem tak samo jak decyzja o wzięciu kredytu.

    Zapomnieliśmy już o latach 90tych kiedy nam zafundowano odsetki powyżej 100%, wtedy nikt mi nie dopłacał trzeba było zapłacić jak najszybciej, przecież banki żyją z naszych pieniędzy.
    Gdybyśmy wszyscy wycofali swoje oszczędności to z jakich zasobów dawaliby kredyty?
    Oprocentowanie oszczędności i tak już jest „zerowe”. czy teraz musimy zostawiać jeszcze składkę na „frankowiczów”.
    Nie pamiętacie już jak się „frankowicze” chełpili że taki dobry interes zrobili biorąc kredyt – ile to zaoszczędzili… a tych w złotówkach uważali za co najmniej nierozsądnych.

    Frankowicze to jest następna grupa jednak w większości „świadomego społeczeństwa”, która zamiast spłacać i rezygnować z posiadania swoich własności – skoro ich na to nie stać – próbuje wejść w posiadanie dóbr materialnych kosztem Kowalskiego.

    Kto powiedział, że wszyscy musimy mieć studia?

    Powoływanie się „utrzymanie dzieci na studiach” to nie jest powód, żeby mu współczuć i wspomagać finansowo, wystarczy jak studia nie są odpłatne. Również są inne formy kształcenia się ale płatne, za to dają możliwości zarabiania i uczenia się.

    Często te „biedne rodziny” utrzymujące studentów potem są dumni, że dziecko pracuje za granicą no bo w Polsce jak się ma utrzymać? A kto odda nam w postaci składek na emerytury? Te „biedne dzieci” z „biednych rodzin” będą pracowali na emerytów kraju do którego pojadą a nie w tym z którego korzystali przez okres 25-30 lat. Zwróćcie uwagę na fakt, że społeczne pieniądze są w wychowaniu każdego z nas. Dziecko wychowane w Polsce jak wyjeżdża to nie zwraca kosztów m.in. kształcenia , jednak potem ma problem z polskością a ich dzieci w większości przypadków nawet nie są uczone polskości bo mają być już inni …….

    Na zachodzie większość społeczeństwa wynajmuje mieszkania lub domy. Może tak w Polsce mogłoby być, przynajmniej każdy wynajmowałby tyle m2 na ile go byłoby stać a nie wg swoich marzeń na które nie ma możliwości zarobków.

    To my sami patrzmy w swoje dowody osobiste ile mamy lat, w swoje możliwości na rynku pracy , i dopiero wtedy podejmujmy decyzje, bo marzenia i chęć posiadania to za słabe argumenty.

    Jeszcze jedno, że krzywda bo „mieszkania tanieją” – takie jest prawo rynku, jak jutro będą drożeć to co kredyty przeliczamy i zwiększamy wartość udzielonego kredytu do m2 mieszkania?

    Rozmowy uczonych „KREDYT przewyższa wartość mieszkania”, „zadłużenie nie może być większe niż wartość mieszkania”!!!

    Bzdura kredyt to kredyt, chcesz mieszkać to płać!
    Nie chcesz mieć długów to sprzedaj, pieniądze oddaj na zmniejszenie kredytu, szukaj innych form zabezpieczenia swoich długów i spłacaj to co zostanie zaksięgowane na koncie w banku, bo na to się zgodził każdy kredytobiorca.

    Mamy na rynku nie tylko kredyty na mieszkania i nie tylko we frankach. Ile ludzi miało kredyty na inne dobra materialne i też mieli zdarzenia że dobro „zginęło” a kredyt do spłaty został.

  8. elektryk-elekt napisał(a):

    Właśnie podali w „Panoramie”, że zatrzymano facetów, którzy prowadzili banki w typie „AMBER/GOLD”. Orżnięto coś około 70.ooo ludzi na kwotę ok. 250 milionów złotych. Sprawa się ciągnie ponoć od 10 lat i co, chyba najbardziej smakowite wyszła w GDAŃSKU???! Czyżby syndrom morskiego powietrza, co to ma tyle jodu, że można stracić przytomność. I teraz jest pytanie – gdzie była kontrola finansowa, sprawdzanie banków przez państwo, przez jego instytucje i urzędy, a właściwie przez pracowników, funkcjonariuszy, biurokratów, agentów, oficerów tego KONTROLUJĄCEGO WSZYSTKO PAŃSTWA??? Czy i w tym wypadku PAŃSTWO zwróci tym oszukanym i obrabowanym obywatelom forsę? Chyba powinno – skoro przy „franeczkach helweckich” będzie spłata, to tym bardziej teraz, jak się powiedziało „A”, nalezy dopiedzieć „B” i tak do, końca – „Ż”.

  9. elektryk-elekt napisał(a):

    Przychodzi stary Icek do młodego Mośka i się bardzo śmieje. Mosiek pyta: „Iceeek co Ty taaki wesoołyy?”. Icek na to: „PO bank Kowalskieeegoo poższydżył mi 1.ooo.ooo”. Mosiek: „Aj! Ajaja! Przecieższż to czebaa odadź i to z prrooocenteeem”. Icek: „Gupiź. Jak oonii pożyczdżyliby mi 1000, no 10.ooo, to ja sze bym mardwiiłł jak im to, z prodzcendem odadć, a tak, to niehchhch oni sze mardwiom jak ja im do odam. Rozuómiższ?” Rozuómicie? Wicie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *