Michalkiewicz o przebierańcach w średniowiecznych łachach – czyli wymiar sprawiedliwości III RP

To kupa gówna - tak wymiar sprawiedliwości określa znany publicysta Stanisław Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

Kwestia procentów

Wbrew tytułowi i oczywistym skojarzeniom nie będzie to tekst o walorach trunków wyskokowych, ale o sondażach. Przyznam szczerze, że śmieszą mnie te wszystkie sondaże, szczególnie dotyczące polityki. Oto pojawił się kolejny: PiS – 31%, PO – 20%, SLD – 15%, Twój Ruch – 6%, KNP – 4%, PSL – 4%, SP – 3%.



Gdy zapytałem ostatnio Stanisława Michalkiewicza, czy doczekamy normalnych czasów, odparł, że owszem, tylko trzeba bardzo długo żyć. Ów sondaż w pełni potwierdza jego diagnozę. Bo jakby nie patrzeć w Sejmie obowiązuje arytmetyka, dzięki której koalicja PO – SLD nawet bez Palikota może swobodnie utworzyć rząd, w którym skręcająca w lewo PO stanie się zakładnikiem lewicowego SLD. Nihil novi sub sole.

Pojawia się jednak inna kwestia – zliczając podane w wynikach procenty trudno nie zauważyć, że otrzymujemy wszystkiego 83%, a całość jak dotąd równała się zawsze 100%. Czyżby więc tym razem uwzględniono tych, którzy na wybory nie chodzą? Nie sądzę. Obserwacja podpowiada bowiem, że na wybory regularnie nie chodzi przeszło 50% uprawnionych, a to znacznie więcej niż – wynikające z działania matematycznego zwanego różnicą – 17% w wynikach badania sondażowego.

Od dawna zastanawia mnie, że w takich badaniach nie uwzględniani są ci, którzy regularnie olewają wybory? Czyżby dlatego, że wtedy wyniki sondaży wyglądały by dramatycznie inaczej i w takim układzie trudno byłoby mówić o demokratycznej legitymacji władzy? A może wtedy trzeba by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego przeszło połowa uprawnionych nie głosuje? Twierdzenie, że to idioci w greckim tego słowa znaczeniu, nie potrafiący dostrzec związku pomiędzy tym, jak żyją a działaniami władz, raczej trudno by udowodnić. No i nie przynosiłoby chluby władzy, bo z niego wynika wprost, że rządzi nie w wyniku świadomych, przemyślanych wyborów społeczeństwa, tylko zwykłej jego głupoty. Z kolei zaś powiedzenie prawdy – że większość olewa wybory bo nie wierzy, że przyniosą jakieś zmiany, prowadzi do banalnego wniosku – że nie ma na kogo głosować. A to również nie wygląda dobrze dla tak przewrażliwionych na punkcie swej demokratycznej legitymacji polityków.

No cóż, media i politycy jednak nadal będą się bawić sondażami ekscytując opinię publiczną i unikając odpowiedzi na zasadnicze pytania.

Michał Nawrocki


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *