Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy Czytaj więcej »

 

Liderzy Ruchu Narodowego, Przemysław i Anna Holocher ofiarami lewackich hakerów

Hakerzy umieścili w internecie zrabowaną korespondencję z Facebook lidera Ruchu Narodowego Przemysława Holochera. Zrabowane rozmowy dotyczą działalności politycznej i życia prywatnego. Atak na małżeństwo Holecherów świadczyć może, że i poczta innych liderów Ruchu Narodowego została zrabowana i będzie upubliczniona w celu dezintegracji środowiska.



Atak na Holocherów pokazuje też to, że są oni najniebezpieczniejszymi dla systemu przeciwnikami, których usunięcie z życia publicznego stało się dla lewicy i sił antypolskich priorytetowym zadaniem.

Celem ataku lewackich hakerów było zaszczucie działaczy narodowych i skłócenie środowiska. Czy się to udało? Wątpię. Działacze i sympatycy Ruchu Narodowego to młodzi ludzie, ale nie dzieci z podstawówki, które potrafią się obrażać na śmierć z powodu tego że ktoś o kimś coś powiedział. Narodowcy są już w takim wieku, że zdają sobie sprawę z tego, że czym innym są prywatne swobodne rozmowy, pełne żartów i złośliwości, a czym innym praca dla Polski. Celem narodowców jest dobro narodu i kraju, a nie strzelanie fochów wobec towarzyszy broni, by zadowolić wrogiego prowokatora.

Upublicznienie prywatnych rozmów Przemka Holochera z żoną Anią miało na celu zgnojenie dwojga młodych ludzi. Miało na celu publiczne zgwałcenie prywatności młodego małżeństwa. Plan ten jednak się nie powiódł. Lektura rozmów Przemka i Anni ukazuje ich jako kochające się małżeństwo, mające jak najbardziej normalne życie,ukazuje Holocherów jako młodych ludzi borykających się z tymi samymi problemami jak miliony Polaków. Upublicznienie takich rozmów jest wielkim błędem lewicy. Lewica upubliczniając rozmowy prywatne przełamała kreowany od lat wizerunek działaczy narodowych jako rządnych krwi fanatyków. Ukazała czytelnikom mediów nową twarz narodowców jako ludzi którzy są sąsiadami, krewnymi, żyjącymi tak samo jak wszyscy. A więc bliskich, rozumiejących prawdziwe życie.

Publikacja rozmów Holochera stała się też dla środowiska narodowców wielką narodową psychoterapią. Niewątpliwie przełamie marazm. I pozwoli przełamać wzajemne urazy zatruwające środowisko. Stanie się ożywczym impulsem.

Traumatyczne zgwałcenie prywatności Holocherów uświadomi im, że nie mają się czego wstydzić. Że nie ma niczego czym można było ich zastraszać i szantażować. Nie zabije ich, a tylko wzmocni.

Ofiarą ataku hakerów jest za to na pewno Facebook. Dla ratowania renomy firmy powinna ona zaangażować się w wykrycie złodziei prywatnych danych. Tak spektakularny atak na prywatność użytkowników niewątpliwie naruszył zaufanie klientów do Facebooka. Bo nikt nie może być pewny że i jego prywatne dane nie zostaną skradzione z serwerów tego portalu społecznościowego.

Jan Bodakowski

Polecamy wywiad z Przemysławem Holocherem, jakiego lider Ruchu Narodowego udzielił nam w lipcu 2013 r.


7 Responses to Liderzy Ruchu Narodowego, Przemysław i Anna Holocher ofiarami lewackich hakerów

  1. pawel napisał(a):

    Nie czytałem tych papierów, ale domyślam się, że nie ma tam niczego tak naprawdę kompromitującego, bo gdyby było to by tego nie opublikowali. Trzymaliby po to, by w przyszłości szantażować. Myślę, że naprawdę kompromitujące materiały to ONI mają na Tuska, Komorowskiego, Niesiołowskiego, Kaczyńskiego, Sikorskiego i całą resztę. Dlatego mamy w kraju takie gówno!

  2. pawel napisał(a):

    Oświadczenie prezesa UPR

    Oświadczenie w sprawie publikacji prywatnej korespondencji Przemysława Holochera, jednego z liderów Ruchu Narodowego oraz próbę mieszania UPR w
    sprawę podpisów Janusza Korwin – Mikke

    Politycy powinni liczyć się z obniżonym standardem ochrony prywatności.
    Obniżona ochrona jest jednak czymś zupełnie innym niż jej brak. Są granice, których przekraczać nie wolno. Ofiarą nadużyć padł właśnie jeden z liderów
    Ruchu Narodowego, Przemysław Holocher, któremu ktoś włamał się do skrzynki elektronicznej i upublicznił prywatną korespondencję. Łatwo z prywatnej
    wymiany zdań wyłuskać smakowite, bo wypowiedziane w emocjach słowa lub prywatnie wypowiadane dywagacje. Kamery w sypialni Waldemara Pawlaka albo mikrofon w kuchni Zbigniewa Ziobro też pewnie uchwyciłyby niejedno, pytanie czy tego właśnie chcemy. Kradzież prywatnej poczty należy jednoznacznie potępić, zastanawiając się jednocześnie, kto w celu oplucia i dyskredytacji Ruchu Narodowego gotów jest sięgnąć po tak niegodziwe metody.

    Ani ja, ani UPR nie zamierzamy odnosić się do treści upublicznionej korespondencji Przemysława Holochera, uznając sam akt kradzieży danych za haniebny i podły. To są prywatne rozmowy i człowiek kultury nie powinien nie tylko ich upubliczniać, ale nawet czytać. To, co Przemysław Holocher chciał powiedzieć, powiedział publicznie. Reszta powinna być milczeniem. Każdy z nas chce tego dla siebie. Teoretycznie włamania dokonać mieli hakerzy związani ze środowiskami lewackimi. Osobiście w to nie wierzę. Jestem przekonany, że jest to zaledwie początek działań podobnego kalibru służb
    związanych z układem rządzącym (i nie tylko), które zaczęły realizować doktrynę ministra Bartłomieja Sienkiewicza, wyraźnie dającego do zrozumienia,
    iż nie muszą się o­ne liczyć z przepisami prawa, etyki czy moralności. Cóż, naprawdę złotą myślą jest, aby osobnicy o skłonnościach psychopatycznych nie piastowali poważnych stanowisk, bo jest to społecznie niebezpieczne.

    Przepisy prawa stanowią jasno: „Zgodnie z dyspozycją art. 267 § 1 k.k. osoba, która bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną,
    otwierając zamknięte pismo, podłączając się do przewodu służącego do przekazywania informacji lub przełamując elektroniczne, magnetyczne albo
    inne szczególne jej zabezpieczenia podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Zgodnie z dyspozycją art. 267
    § 3 k.k. tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1 lub 2 ujawnia innej osobie.

    Przedmiotem ochrony powołanych przepisów objęta jest również poufność prywatnej korespondencji (prawo do jej dysponowania z wyłączeniem osób trzecich) prowadzonej za pomocą maili jak również na portalach
    społecznościowych. Zgodnie z powołanymi przepisami karalne jest nie tylko bezprawne pozyskania prywatnej korespondencji poprzez włamanie się do
    skrzynki mailowej czy też do prywatnego konta prowadzonego na facebooku ale również każde działanie polegające na udostępnianiu pozyskanych w ten sposób danych, a przynajmniej czynienie jej dostępnej dla większej liczby nieoznaczonych z góry osób. Tym samym karalnym jest ujawniania uzyskanej w
    bezprawny, opisany w art. 267 § 1 k.k., sposób korespondencji i uzyskanych tam informacji nie tylko na portalu WikiLeaks ale również umieszczenie ich
    na wszelkich innych portalach, czy też chociażby wykorzystywanie w przedrukach, cytowaniach, materiałach prasowych.

    Odnosząc się do kłamstw i oszczerstw, sugerujących, jakoby wynajęci przez UPR dywersanci masowo podrzucali Januszowi Korwin – Mikke fałszywe podpisy w wyborach uzupełniających w Rybniku, informuję, iż nigdy nikt związany z UPR nie dostarczał komitetowi JKM żadnych podpisów oraz, że w przekazie
    internetowym dokonano prymitywnej zbitki dwóch moich różnych rozmów z Przemysławem Holocherem (wystarczy spojrzeć na daty cytowanych rozmów), która ma na celu wprowadzenie w błąd czytelników. Wyjaśniam zatem:

    Pierwsza z moich rozmów dotyczyła ewentualnej pomocy o­nR (nieoficjalnej, ponieważ RN w tych wyborach nie startował) w zbieraniu podpisów dla kandydata UPR. Rozmowa była czysto teoretyczna, ponieważ KW UPR (oficjalnie zarejestrowany w PKW) nie zdecydował się na wystawianie kandydata i zbieranie podpisów, decydując się ostatecznie na pozostawienie wolnego pola dla Janusza Korwin – Mikke.

    Druga rozmowa to luźna, prywatna wymiana zdań dwóch kolegów, w której między innymi to ja przekazuję Przemysławowi Holocherowi (kompletnie w sprawę nie
    zaangażowanemu) informację, iż OKW zakwestionowała komitetowi Janusza Korwina – Mikke około 1000 podpisów (w rzeczywistości około 800), dodając,
    iż miałem zgłoszenia od sympatyków UPR z regionu rybnickiego, że wśród podpisów składanych przez ten komitet może znajdować część podpisów zdobytych nielegalnie lub sfałszowanych oraz, że w konsekwencji, poleciłem tym osobom zgłoszenie się z tym faktem do odpowiednich organów, w tym
    wypadku OKW w Katowicach. Jak widać z działań podjętych przez OKW, podejrzenia tych osób okazały się podstawne. Sprawa dotyczyła 800 podpisów, ale skoro działacze KNP podają w swoich wpisach, że takich podpisów było ponad 2000, to w tym miejscu proszę PKW o przyjrzenie się tej sprawie jeszcze raz. I nie jest to działanie na szkodę Janusza Korwina – Mikke, ale wręcz dla jego dobra, aby nie był oszukiwany przez część swoich działaczy.

    Konkludując, jest to jedyny, pierwszy i ostatni komentarz w całej sprawie.
    Uważam, że zaistniała sytuacja tak daleko idącego pogwałcenia czyjejś prywatności, jest incydentem nieakceptowalnym dla człowieka cywilizowanego.
    Osoby próbujące budować swoje kariery na kradzieży i plugawieniu intymnych oraz osobistych informacji przeciwników politycznych uznaję za najbardziej
    prymitywne indywidua niegodne miana człowieka.

    Przemku, Aniu, jesteśmy z wami. Trzymajcie się, tak naprawdę ta sytuacja i nas, i cały Ruch wbrew inicjatorom tego świństwa poważnie wzmacnia. Coraz
    bardziej będziemy stawali się spójnym monolitem.

    dr Bartosz Józwiak
    Prezes Unii Polityki Realnej

  3. dominik napisał(a):

    Jakiż śmieszny propagandowy tekścik, rodem z PRLu. „Towarzysze! Niech nie złamie nas ta wroga akcja!” Nie służy, oj nie służy wam prawda, narodowcy. Musicie lepiej kłamać i ukrywać wasze prawdziwe oblicza. Manipulować faktami i obracać kota ogonem, jak was Holocher na fejsbuku uczył. Teraz możecie się już tylko kisić w swoim gronie, bo społeczeństwo NIGDY wam już nie zaufa.

  4. Mitnaged napisał(a):

    W zasadzie powyższy tekst jest kompromitujący dla owej strony, bzdurne tezy i brak rzetelności.

    1 teza. RN jako zagrożenie dla układu rządzącego. Jakie zagrożenie? Mowa o grupce która ma poparcie społeczne na poziomie błędu statystycznego. Jeśli już się postrzega ich jako zagrożenie to raczej w kontekście bezpieczeństwa i porządku polityczno-prawnego. To raczej nie jest powód do dumy.

    2. Lewaccy hakerzy. Z tego co podaje prasa to publikacja Wikileaks, a „lewackie” strony jedynie poczuły krew. Z tego co widzę to Wikileaks raz lewackie raz prawackie, zależy w kogo uderzyć. Poza tym sugerowanych opcji jest trochę, czy to służby, czy inne sprzeczki w ramach środowiska RN.

    3. Odniesienie się do rozmów. Niby piszecie, że nie powinno się tego publikować, ani czytać, a jednak autor – z dużą sympatią – komentuje to co znalazło się w tych zdawało by się najbardziej prywatych rozmowach z żoną.
    Tu przy okazji wychodzi brak rzetelności, bo wszystkich mediów które rzuciły się na ten temat wcale nie obchodziły relacje rodzinne, tylko kwestia gwałtu, przekrętów i pobić związanych z tym środowiskiem. Tu ani słowa komentarza.

    4. Ożywcze impulsy i przełamywanie marazmu to chyba nic więcej poza zaklinaniem rzeczywistości.

  5. Ekutry napisał(a):

    Ten człowiek wyglada jak pączuszek 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *