Koniec świata?

Według pewnej przepowiedni, dokładnie dzisiaj tj. 23 września 2017 r. ma nastąpić koniec świata Czytaj więcej »

 

„Lwowska normalka codziennego dnia” czyli Polacy na Kresach

Publikujemy tekst, na który trafiliśmy na profilu Facebookowym klubu piłkarskiego Pogoń Lwów. Warto przeczytać, żeby przekonać się, jak wygląda "miłość" zachodnich Ukraińców do Polaków mieszkających we Lwowie. Publikacja bez zgody autora, ale zamieszczona w dobrej wierze .


Cud nad cudami! Jedyny taki okaz na świecie. Lwowska sala organowa. Z krzyżem u na szczycie, bo jakiś „niedołęga“ zbudował ją w formie kościoła. Po co? Być może już wieki temu przewidział niepodległą Ukrainę i chylącą przed nią głowę Polskę, wspierającą to państwo więcej niż własnych obywateli i Polaków mieszkających poza jej granicami.

I jeszcze jedno. Niewdzięczni Polacy wciąż patrzą na salę organową, która im się nie należy. Lwów – banderstad. Takie hasła pojawiły się na murach budynków. Buduje się nowa demokracja. Na zielonej Ukrainie. Czy już nie takiej zielonej? Po perypetiach jakie przeszła, jakże ją nie wspierać? Co? Nie chcesz wspierać? Coś Cię olśniło, a raczej zaćmiło i pozwalasz sobie wypowiedzieć krytyczne słowo o tym państwie? Toś do cholery rosyjski agent. I to ten z dolnej półki. Bo z wyższej to już trzeba się zasłużyć. Trzeba głośno krzyczeć, aby ktoś zauważył, że po prostu myślisz głową i odróżniasz rzeczy ciemne od białych.

A teraz na poważnie. Ile lat istnieje Ukraina, tyle lat w kościele św. Marii Magdaleny we Lwowie mieści się sala organowa. Fakt, zabrali kościół sowieci. Ale niepodległe państwo mogłoby oddać co nie jego. Gdzie tam, szkoda gadać. Wystarczy im arogancji, aby powiedzieć, że jak Polska czy Watykan zbuduje im salę organową, to przekażą kluczyki od kościoła. I ten od siedmiu boleści dyrektor tzw. sali, 11 marca 2011 roku od władz miejskich miasta Lwowa dostaje na nieodpłatnych zasadach ten sam "budynek" do dyspozycji sali muzyki organowej i kameralnej na kolejne 20 lat. Dyrektorem też jest ok. lat 20-stu. Co wy na to? Prezydent miasta, deklarujący współpracę z Polakami twierdzi, że nie ma o czym rozmawiać, bo ludzie i tak się tam modlą, więc problemu nie widzi.

Nikogo nie dziwi informacja, że w w XXI w. ludzie głodują w obronie kościoła i świecą komórką podczas mszy św. To nic nie znaczy. I nie ważny jest fakt, że na "budynku" są tabliczki z napisem "sala organowa" i główne wejście jest zamurowane. Przecież można wejść bocznym. I jeszcze mniej znaczące jest to, że aby uczynić znak krzyża wodą święconą przy wejściu do kościoła to można pozachwycać się napisem w dwóch językach „kasa biletowa”. A rzeczą w ogóle bez znaczenia są afisze koncertowe i zdjęcia Bandery obok samego wejścia . Lwowska normalka codziennego dnia.

Codzienność potrafi nas zaskoczyć, a potrafi być okrutna. Większość nie wie, że aby sądzić się o coś, to w tym niepodległym państwie płaci się wysokie kaucje. Z kieszeni własnej, czyli księdza i parafian, pozostawionym samym sobie. Raz 30 tysięcy hrywien, drugi raz 40. Ale co to jest dla emeryta który na miesiąc otrzymuje, aż 1200 hrywien, czyli ok. 300 polskich złotych? Przecież może sobie pozwolić. Jak powiedział mer – kościół budowała gromada Lwowa, więc budynek ma należeć gromadzie, i ma tam być sala organowa. Fakt, że sala jest warta więcej niż kościół. Przynosi dochód, a że budował kto inny i w zupełnie innym celu? To fakt bez znaczenia. I to jest dzisiejsze niepodległe biedne okupowane państwo. Pomóżmy mu. Będzie nadal zbierać żniwa w nierównej walce. Już nie wiem z kim. W ukrytej walce przede wszystkim z Polakami, którzy modlą się w tym kościele. I wciąż chcą się modlić. A wywalczyć tego nie mogą. I nie mają za co. 3 listopada kolejny sąd. Decyzja? Hm... Jak zawsze. Dla Polaków nic się nie zmieni. Wciąż pozostaną tą szarą niepotrzebną masą i balastem u drogi kraju dążącego do demokracji i kraju wspierającego sąsiada nie zważając na nic. Tylko w czym my u licha jesteśmy winni? Ile jeszcze będziemy dobijać się swego? Tego co nam się należy. Tak! Należy! Jako mniejszości etnicznej w państwie ukraińskim! I jako Polakom pozostałym nie z własnej winy poza granicą państwa. My tu jesteśmy i mieszkamy. I chcemy mieszkać na ziemi naszych przodków. Czy to się komuś podoba czy nie.

Po przegranej w sądzie 21 maja ludzie mocno się wysilili aby zebrać fundusze na kolejną kaucję. Teraz będzie kolejny sąd. Setki stron poprzedniego wyroku są tekstem od rzeczy. Dla Polaków tutaj liczy się jedno. Stanąć w obronie kościoła. Kościoła który jest wyrazem ich Polskości, ducha jedności i modlitwy w ojczystym języku, przez tyle lat zakazanej. Czy wracamy do dawnych czasów? Nie chciałoby się!

Apelujemy do władz miejskich i najwyższych władz Ukrainy. Przecież Polska jako jedyny kraj wspierała Was w ciągu ostatniego roku. I zrobiła dla was najwięcej. My, Polacy mieszkający we Lwowie prosimy o to, co jest zapisane w konstytucji Ukrainy. O zachowanie naszych praw jako mniejszości narodowej zamieszkującej na terenie tego państwa. Oddajcie to co nie wasze, a poszanują Was inne narody!

Maria Pyż-Pakosz


4 Responses to „Lwowska normalka codziennego dnia” czyli Polacy na Kresach

  1. Maciej Dybowski napisał(a):

    Cmentarz Orląt Lwowskich, a trochę obok wielki cmentarz UPA i SS-Galicja; smutne i przerażające. To się nazywa ukraińska przyjaźń do Polaków i Polski. Byłem i widziałem. Grożono z przejeżdżającej „Łady” pałą, tylko dlatego, że autobus miał polską rejestrację. Działo się to latem 2010 roku. To co przeżywają, tam miejscowi Polacy, obywatele podobno demokratycznej i praworządnej Ukrainy? A Polska milczy i kuli ogonek w osobach naszych ministerków, prezydentków i premierków oraz dziennikarzynków, politoloczgów i publicystyczków.

  2. pawel napisał(a):

    …I marszałeczków sejmiczków… Radusiów Sikoreczków

  3. Maciej Dybowski napisał(a):

    Tak! również (P)osłów i senatorków. Czyli władza wykonawcza, ustawodawcza i czwarta, medialna jest bez odpowiedzialności i wroga, wręcz wobec naszej polskiej polityki. Oczywiście nie wszyscy, lecz znaczna większość. Proszę zaobserwować co robi, jak działa i mówi ponoć, OPOZYCJA.

  4. paweł napisał(a):

    PiS to szajs, a nie opozycja. Pan Michalkiewicz powiedział niedawno, że Kaczyńskiemu w ogóle nie zależy na tym żeby rządzić. Jemu jest dobrze tak, jak jest. I to jest chyba prawda. Trzeba by wreszcie całe to towarzystwo przepędzić. Tylko jak?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *