A co, jeśli >>macica palestyńskiej kobiety<< pokona Izrael?

Prezydent Donald Trump uznał kilka dni temu Jerozolimę za stolicę państwa Izrael. Wiadomo było, że wywoła to w tym kraju wzrost napięcia i niezadowolenie Czytaj więcej »

 

Malthus jak Lenin – wiecznie żywy

Dwa lata temu pisałem, że idee wielkiego demografa Thomasa Malthusa, znane dzisiaj pod nazwą neomaltuzjanizmu, nie słabną. Nie słabną nie tylko w świadomości przeciętnego obywatela, ale i w środowisku akademickim, które co jakiś czas przywołuje tego demona zagłady i wyciąga go na światło dzienne strasząc wszystkich wokół.


Malthus zauważył, że liczba ludności rośnie geometrycznie, a żywność arytmetycznie, stąd też prędzej czy później przecięcie się tych dwóch prostych, zwanych w teorii Malthusa punktem krytycznym, musi doprowadzić do przeludnienia i głodu na niespotykaną dotąd skalę. Metodologia Malthusa opierała się na założeniu, że wzrost populacji organizmów występujących w przyrodzie jest wprost proporcjonalny do aktualnej liczebności danego gatunku, czyli im więcej rodziców tym więcej dzieci.[1]

malthus_01
Dziś wiemy, że rozumowanie to okazało się błędne. Klęska neomaltuzjanistów polegała przede wszystkim na błędnym założeniu, że zasoby i surowce, które ulegają wyczerpaniu są dopiero wtedy widoczne kiedy zostanie drastycznie naruszona ich dostępność, co spowoduje, że nie można będzie w relatywnie krótkim czasie znaleźć alternatywy. Innymi słowy, zdaniem neomaltuzjanistów, świat budzi się dopiero po fakcie zaistnienia niedoboru jakiegoś zasobu. Wydawało się, że naukowcy odwołujący się do myśli i spuścizny wspomnianego demografa stracili posłuch opinii publicznej, a ich naukowe periodyki bądź co bądź są traktowane z przymrużeniem oka. Licho jednak nie śpi. Lewica, która przyzwyczaiła nas już do dramatyzowania na temat różnego rodzaju zagrożeń (a jest ich niemało, by przywołać: globalne ocieplenie, dziurę ozonową, brak surowców, GMO itd.) zdaje się nie ustępować. Prym w publikowaniu tego rodzaju nowinek okraszonych mianem fachowych raportów wiedzie ONZ. Tym razem eksperci z ONZ opublikowali nowy drastyczny raport szacunkowy dotyczący liczby ludności w perspektywie czasowej[2]. Zdaniem tych ekspertów populacja ludności wzrośnie w 2050 r. do 9,6 mld. Trend rosnący utrzyma się aż do 2100 r. w wyniku czego na Ziemi będziemy mieli niecałe 11 miliardów ludzi.

malthus_02

Drastyczną zmianę w demografii zawdzięczać będziemy Afryce i krajom rozwijającym się, to właśnie ta część globu będzie w głównej mierze odpowiedzialna za ów przyrost. Eksperci ONZ przyznają, że wcześniejsze, dość optymistyczne, prognozy opierały się na założeniu, że współczynnik dzietności w krajach afrykański wyhamuje i zacznie spadać. Naukowcy pracujący dla ONZ pod przewodnictwem Adriana Raftery[3] dziś przyznają - "pomyliliśmy się". Demografia Afryki okazała się tykającą bombą z opóźnionym zapłonem. Nieprzewidywalny wzrost liczby ludności w Afryce dał o sobie znać, jak przyznają eksperci - błędy we wcześniejszych raportach wynikały z trudności w szacunkach. Oczekiwania co do spadku dzietności w Afryce nie sprawdziły się, zasługą tego stanu rzeczy jest przeobrażenie systemu opieki społecznej w samej Afryce a także nowe terapie dotyczące przeciwdziałania AIDS. Dodatkowo poza Afryką wzrost liczby ludności obejmie jeszcze Azję, spadek dzietności zaobserwujemy jedynie w Ameryce Łacińskiej, o Europie nie ma nawet co wspominać.

Jakie mogą płynąć z tego faktu wnioski?

Przede wszystkim gdyby uznać te prognozy za rzeczywiście niepokojące, do gry wkroczyć musi nie - jak sugerują różnego rodzaju piewcy zielonego faszyzmu - wszechmocna koalicja państw, lecz wolna gospodarka, której Afryka potrzebuje jak świeżego powietrza. Państwom takim jak Botswana czy RPA udaje się piąć w górę i gonić kraje rozwinięte.

W rezultacie żadne przeludnienie nam nie grozi. Produkcja żywności, zaplecze medyczne oraz wyeliminowanie korupcji może pozwolić Afryce samej poradzić sobie z nadchodzącą nawałnicą. W innym przypadku reszta świata zostanie zmuszona do rozwiązania problemu ingerując z zewnątrz, a efekty tego rodzaju pomocy są skądinąd nam wszystkim znane, nastąpi jedynie kontynuacja obecnego procesu tzw. humanitarnej pomocy bez dojścia do sedna problemu. Wrażliwość lewicy, która zupełnie bezpodstawnie atakuje działalność Kościoła w Afryce streszcza się jedynie do kwestii prezerwatyw. Środowiska lewicowe porzucają tak naprawdę spojrzenie perspektywiczne dla całej Afryki. Od lat nie dostrzegają tragedii jaką wywołuje ingerencja w naturalny bieg procesów demograficznych. A te trzeba - podobnie jak gospodarkę - pozostawić w spokoju. Naturalne mechanizmy biologiczne, które kontrolują liczebność populacji muszą pozostać wolne od ingerencji różnego rodzaju szarlatanów i pesymistów.

Karol Mazur

1 O ideach Malthusa poczytać można w wydanej w Polsce jego książce pt. "Prawo ludności".
2 Zob. United Nations Population Division URL: http://www.un.org/en/development/desa/population/ (dostęp 27.12.2014).
3 zainteresowanych pracami statystyka z Uniwersytetu Waszyngtońskiego odsyłam do jego osobistego panelu URL: http://www.stat.washington.edu/raftery/


3 Responses to Malthus jak Lenin – wiecznie żywy

  1. Logik napisał(a):

    Darwinizm i Maltuzjanizm to podstawa doktyrny kapitalizmu. Kazdy kto odycha musi udowodnic swoja przydatnosc „praca”. Nie wazne czy sensowna i oplacalna dla niego. W innym wypadku jest zdbednym spoleczynm pasozytem i powinien zginac w ramach „samooczyszczania sie natury” czyli slabszy pada ofiara silniejszego (systemu badz pana-wladcy). Co widac od dawna golym okiem i trend ten nabiera coraz wiekszego pedu – lawinowo rosnie liczba bezdomnych, ubogich, samobojcow itd. mimo iz swiat produkuje coraz szybciej, wiecej i lepiej. Gdzie tu wiec jakakolwiek logika?

  2. Cygan napisał(a):

    No właśnie – gdzie tu jakaś logika. Zapomina się o czymś tak staroświeckim i zbędnym jak moralność, miłość i miłosierdzie wynikające z Nauk i Przykazań Jezusa Chrystusa czyli z chrześcijaństwa. Podobnie jest w lewicowych mrzonkach, a szczególnie w komunistycznych odmianach – również produkuje się i pracuje, czy to ma sens i przynosi korzyści, czy nie. Przecież tu, w tym świecie nigdy nie będzie RAJU; jeżeli ktoś taki zapowiada, że wprowadzi to jest oszust, kłamca i sługa diabła. Pan mi, Panie Logik kogoś przypomina. Na szczęście nie używa Pan wyzwisk i agresji, jak tamta chamska kreatura, dlatego fajnie, na racje i argumenty się z Panem „pisze”. pozdrowienia i Szczęśliwego Nowego Roku.

  3. Logik napisał(a):

    Determinizm dziejowy? Jesli tak jest to jak najszybciej nalezy palnac sobie w leb. Po co cierpiec za sam fakt ze jestesmy? Skoro nic nie mozemy zmienic bo ktos za nas o wszystkim zadecydowal i raju nam nie uzyczy. Ta logika przeczy jednak stworzeniu swiata przez Boga chyba ze pod niego podszywa sie Lufycer.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *