Michalkiewicz o przebierańcach w średniowiecznych łachach – czyli wymiar sprawiedliwości III RP

To kupa gówna - tak wymiar sprawiedliwości określa znany publicysta Stanisław Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

Mania równości

Najczęściej spotykane w polityce manie to: mania wielkości („to ja panu pozwalam pracować”) oraz mania prześladowcza („za zadymy na warszawskim Marszu Niepodległości 2013 r. odpowiada Jarosław Kaczyński”). Dzięki przyłączeniu Polski do UE dotarła do nas jeszcze jedna mania – mania równości.



Objawia się ona również w sferze gospodarczej poprzez realizację oficjalnych celów UE, czyli „ujednolicenia struktury gospodarczej krajów członkowskich, wyrównania gospodarczego regionów”. Paradoksalnie tak się jakoś składa, że naturalnym warunkiem równowagi gospodarczej jest właśnie nierównowaga. W rezultacie mamy regiony przemysłowe, rolnicze, z dominującą gospodarką leśną itd. Wszystko zależy od dwu elementów – możliwości i opłacalności. Mówiąc wprost – założenie punktu skupu tranu w centrum Doliny Śmierci jest jak najbardziej możliwe, ale nikt tego nie robi ze względu na nieopłacalność przedsięwzięcia.

No, ale tu wkrada się jednak powszechna wśród biurokratów mania wielkości – oni zawsze wiedzą lepiej. I równają na potęgę, bez oglądania się na skutki, nucąc pod nosem parafrazę piosenki Wojciecha Młynarskiego „przyjdzie urząd i wyr…, przyjdzie urząd i wyrówna!”. Ot, choćby ostatnio wzięli się za palący problem chaosu w segmencie spłukiwania kibla.

Wróćmy jednak do gospodarki, a właściwie – rolnictwa. Tu w pełni objawia się szkodliwy charakter ulegania manii równości. Z jednej strony – dopłaty, czyli tzw. fundusze strukturalne. Redystrybucja i interwencjonizm w czystej postaci, by żyło się lepiej i wszędzie było tak samo. No to logicznie – po co rolnikowi dopłaty? Ano po to, żeby się rozwijać, produkować więcej i lepiej. I tu wkracza druga widzialna ręka biurokracji – kwoty produkcyjne, wprowadzone jako remedium na groźbę nadprodukcji będącej wynikiem  „stosowanych przez UE w produkcji rolnej subwencji, dopłat oraz ulg”. Następstwem tej kwadratury koła jest m.in. kara 4 mln 112 tys. euro nałożona na polskich podatników, którzy nie nauczyli krów czytać i przestrzegać światłych zaleceń UE. Nota bene jest to jednakowoż jaskrawe zaprzeczenie teorii, że UE to takie ZSRS – bis: w sowietach za przekroczenie norm dawali nagrody, UE nakłada kary.

Swoją drogą warto się zastanowić, że kryzys nadprodukcji, czyli przewaga podaży nad popytem, najwyraźniej nie dotyczy biurokratów, którzy co i rusz regulują, wydają dyrektywy, wprowadzają normy, przepisy, podejmują uchwały itd. A przydałoby się. Podobnie jak trzeźwe rozważenie, czy faktycznie te unijne dotacje przyczyniają się do rozwoju, czy też raczej do zwoju gospodarki. Dostępne dotychczas opracowania dotyczące skutków wykorzystania unijnych dotacji, takie jak tzw. Raport Hausnera, czy opinia Konfederacji Lewiatan – jedyne jak dotąd obliczenia – wskazują jednoznacznie, że owe fundusze unijne, których politycy pragną jak kania dżdżownic rujnują Polskę i polskie społeczeństwo. No, ale na manię równości nikt jeszcze nie wynalazł skutecznego lekarstwa. I nikt nad takowym nie pracuje.

Michał Nawrocki
Fot.: MN


8 Responses to Mania równości

  1. pawel napisał(a):

    „w sowietach za przekroczenie norm dawali nagrody, UE nakłada kary.”

    To się nadaje do podręczników! 🙂

  2. Marko napisał(a):

    Niech pan napisze w koncu swoj podrecznik o wyzszosci wolnego rynku. Dwa lata temu obiecal pan przedstawic dowody. Pytanie jest proste – ma je pan czy nie? Czas ucieka, kapitalizm sie wali, niewiele mu juz zostalo do zycia, trzeba wiec miec cos na wypelnienie pustku po jego upadku. Niech pan ratuje ludzkosc i da nam swiatlo zanim zapadnie calkowita ciemnosc. Czy jest pan tez tylko jak panski bozek kurwinowski – duzo naobiecac i sie schowac za parawnem bezczynnosci?

  3. Michał Nawrocki napisał(a):

    @Marko – OMG! Ja coś takiego obiecywałem? Kiedy, gdzie? Proszę przypomnieć, bo jakoś swoje obietnice raczej pamiętam. A takowej – nie. A tak BTW – kapitalizm się wali? A gdzie ma Pan kapitalizm? Jak okiem sięgnąć redystrybucja, interwencjonizm, socjalizm. No, może w Singapurze jest kapitalizm. Tylko Singapur jakoś cholera na złość lewactwu nie chce zbankrutować 😀

    Pozdrawiam

  4. Michał Nawrocki napisał(a):

    @pawel – a do kryminału?

  5. status quo napisał(a):

    ‚No, może w Singapurze jest kapitalizm.’
    W Singapurze 80% ludzi mieszka w państwowych mieszkaniach, a ubezpieczenia są przymusowe. Polityką gospodarczą steruje rząd, bank centralny ustala kurs walutowy. Państwowe firmy wytwarzają ok. 25% PKB. Edukacja jest praktycznie w całości państowa. Jedynym dostawcą prądu, gazu i ropy w kraju jest państowy monopol. To jest kraj kapitalistyczny, ale z korwinizmem/libertarianizmem nie ma nic wspólnego.

  6. Michał Nawrocki napisał(a):

    @status quo – jakby kto pytał, to zdaje się z Arabii Saudyjskiej w ogóle się nie płaci za mieszkania komunalne, edukację, służbę zdrowia itd. Tylko – Leo, why?

    A skoro w Singapurze państwowe firmy wytwarzają ok 25% PKB, to jakie firmy wytwarzają resztę?

    Polecam lekturę tekstu http://prokapitalizm.pl/singapur-is-fine-country.html

    A tak BTW – a jak się ma sytuacja edukacji, dostawców prądu, gazu i ropy na Białorusi?

    Z pozdrowieniami

  7. Marko napisał(a):

    Pan Michal jako specjalista od Singapuru zapewne wie co to jest NCB oraz SIJORI i jaka role odegral miejscowy rzad miedzy latami 1950-2000 w tworzeniu „sprzyjajacych” warunkow dla miedzynarodowych korporacji. Moze Pan rozwinac te historie?

  8. Maciej napisał(a):

    Kara śmierci za korupcję – tajemnica sukcesu Singapuru. Aby skazać za korupcję wystarczy, że majątek urzędnika bądź jego najbliższej rodziny jest większy niż jest w stanie wykazać. Wysokości pensji wszystkich urzędników powiązane z średnią krajową. Mieszkania komunalne dla większości mieszkańców – udany program. Jego sukces wynika z niuansów prawa, które opisałem wcześniej. Z resztą jak większość programów rządowych w tym kraju. Kolejność była prawidłowa – najpierw 8% rozwój, a następnie mieszkania dla obywateli. Obwarowania dotyczące inwestycji są oczywiste – na powierzchni 40% większej od Warszawy mieszka 5 milionów ludzi. Ściślej – nie ma za dużo miejsca. Ich sukces ma wiele innych czynników takich jak np. wysokie zorganizowanie i posłuszeństwo będące typowymi cechami ich rasy. Każdy kto wie cokolwiek na temat upraw ryżu zdaje sobie sprawę, że jego uprawa od zawsze wymaga ścisłej współpracy. Przez wiele lat, ten kto nie chciał się podporządkować tej współpracy wylatywał z wioski i umierał z głodu. Taka mała ewolucja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *