W aucie posła Wójcikowskiego uszkodzone były przewody hamulcowe

Wokół tragicznej śmierci posła Rafała Wójcikowskiego ze stycznia br. narasta coraz więcej wątpliwości Czytaj więcej »

 

Miłosne przygody makaroniarzy w Polsce

Sprawy te okryte były do niedawna klauzulą poufności i żadna gazeta ani w PRL, ani we Włoszech, ani nawet w III RP i w żadnym państwie UE nie odważyła się napisać o podwójnym życiu  szeregu delegatów z Italii, którzy przebywali służbowo do Polski, lub nadal tutaj przebywają.



Temat zdradzania  żon przez niektórych Włochów pracujących w Tychach, w Bielsku-Białej, Sosnowcu, Częstochowie, Płocku, Warszawie i innych miastach jest tematem tabu we Fiat Auto Poland i na żadnej naradzie dyrektorów nikt o tym nawet nie wspomniał jednym choćby słowem. A historie tych zdrad małżeńskich okraszanych makaronem o nazwie CAPELLI D’ANGELO są niezwykle fascynujące.

Zaczęło się wszystko jeszcze w latach PRL, gdy przybywali do Bielska-Białej i do Tychów dosyć sporadycznie specjaliści z Turynu. Mieli sporo forsy i wybierali dosyć znane hotele, aby po ciężkiej pracy zabawić się oraz gdy tylko się udało, to zdradzić swoje włoskie żony. Było to jednak na stosunkowo niewielką skalę i te zdrady małżeńskie też były sporadyczne, w kształcie makaronu CAMPANELLE.

Cały proceder rozkwitł na dobre dopiero po powstaniu Fiat Auto Poland, gdy do Polski przyjechało około 200 specjalistów z Turynu. Nie wszyscy oni zdradzali swoje żony, ale spora ich część. Ofiarami tych zdrad były nie tylko Włoszki, ale również Polki, które dowiadywały się już po czasie, że specjalista z Italii, który oświadczył pół roku wcześniej, że przeżywa pierwszą prawdziwą miłość, jest od szeregu lat żonaty i ma dwoje dzieci.

Włosi, aby przygłuszyć własne sumienie posiłkowali się często makaronem STROZZAPRETI.

Przybysze z Piemontu bywali czasami szczerzy przy swoich zdradach i mówili wprost,  że chcą przeżyć tylko romantyczną przygodę w łóżku, ale nadal nad życie kochają swoje żony pozostawione czasowo w Italii. Te deklaracje były jak makaron FUSILLI!

Jednak niekiedy dochodziło do bezczelnych zachowań, gdy jakiś Włoch po negocjacjach zaprosił tłumaczkę na kolację, a potem robił jej wyrzuty, że ona absolutnie nie chce z nim spędzić ani tej, ani następnej, ani żadnej innej nocy. Niektóre zachowania były wręcz chamskie, gdy na przykład „specjalista” z Turynu żądał od Polki z FAP, aby była dla niego w wolną niedzielę kimś w rodzaju … gejszy do towarzystwa, lub proponował spożycie w wynajętym pokoju hotelowym makaronu ANELLI SICILIANI. Gdy kobieta odmówiła, to zdarzało się, że taki Włoch składał skargę i żądał zmiany współpracowniczki.

Bardziej wykwintni Włosi zanim zdradzili swoje żony, zapraszali na makaron FARFALLE, a potem bez zobowiązań fundowali wycieczkę na Capri.

Dochodziło do sytuacji zabawnych, bo żona takiego Włocha wiedziała tylko tyle, że ma on ważne negocjacje na Capri i nie mogła potem wyjść ze zdziwienia, dlaczego do tych „negocjacji” trzeba dokładać z budżetu domowego?

Pojawia się teraz pytanie jak Włosi realizują zobowiązania alimentacyjne wobec Polek? Otóż jest pewna reguła, otóż czym większa dyskrecja tym regularniejsze alimenty!

Zdarzali się wszakże również skąpcy, to znaczy tacy „specjaliści” z Italii, którzy po kilkutygodniowej „nowej miłości” zaczynali wyliczać swojej partnerce ile mogą wydać na wspólny obiad lub na wspólną kolację. Wyglądało to tak, że Włoch zamawiał co chciał, ale gdy jego delegacyjna partnerka chciała zamówić coś lepszego, to oświadczał przy kelnerze, że to nie jest dla niej i ma sobie wybrać tańszą potrawę!

Skąd mam takie informacje?

Otóż okazuje się, że została napisana sensacyjna wręcz książka o tym, jak to Włosi zdradzali swoje żony pracując dla firmy FIAT. Książka ta nie jest jeszcze dostępna w sieci sprzedaży samochodów firmy FIAT, ale… kto wie, może będzie kiedyś dodawana w prezencie do każdego zakupionego nowego modelu marki Lancia?

Rajmund Pollak


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *