Prof. Wolniewicz: Jak parszywieje Unia Europejska

Zachęcamy do obejrzenia jednego z ostatnich wystąpienia prof. Wolniewicza. Warto się nad nim zastanowić i starać się wyciągnąć wnioski Czytaj więcej »

 

Niemcy 2010 – czyli jak się zakłada firmę u naszych sąsiadów

W odpowiedzi na tekst Pana Wojciecha Popieli kreślę sprawozdanie z otwarcia własnej działalności gospodarczej w Niemczech.

Po pierwsze wypadałoby się zameldować, ba, wynająć mieszkanie i ten adres wpisać w miłym dla oka arkuszu A4 „zameldowanie firmy”. Przed wynajęciem mieszkania trzeba za 5 € pobrać poświadczenie o niezaleganiu z kredytami.

W Niemczech za otwarcie firmy płaci się haracz w wysokości 26 €. Czeka się od 15 minut do paru godzin, zależnie od ludności rejonu, w którym jest Urząd Porządkowy (co za faszystowska nazwa). Potem w Urzędzie Skarbowym trzeba złożyć zeznanie podatkowe (nie zarabiając nawet € trzeba zameldować, ile przypuszczalnie się zarobi!). Druk ma sześć stron i jest pisany urzędniczą łaciną, ale i tak łatwo jest, jeśli prowadzi się samą działalność. Jeśli ma się inne dochody – np. najem mieszkania, spadek, zyski kapitałowe, lub przekracza progi podatkowe, lub jakiekolwiek zmiany w życiu – od przeprowadzek po ożenek – to nie sposób wypełnić tych 6 stron bez doradcy podatkowego. Doradca podatkowy to jakieś 100 €, ale że my skorzystamy z pomocy znajomego – 20 €. Dodam, że w łaskawości swojej Urząd Skarbowy przyjmuje dokumenty bez czekania, ale że prawie na pewno czegoś się zapomni – można spodziewać się poczty.

Mając zameldowaną firmę i numer podatkowy można (po jakimś tygodniu) pojechać do Urzędu Dzielnicowego i prosić o pozwolenie na pobyt – 10 €. Urzędy Dzielnicowe są zawalone jak cholera, więc siłą rzeczy warto zarezerwować sobie dzień.

Pozwolenie na pobyt wysyłamy do Urzędu Porządkowego (lub Urzędu Porządku). Darmo, nie licząc kolejnej koperty i kolejnego znaczka. Na tym nie koniec. Trzeba zarejestrować się w cechu… godzina na dojazd, godzina wypełniania papierów i …. 80 do 185 € do zapłacenia. Nie mając dochodu, zanim się w pełni legalnie wystartuje, trzeba zapłacić obecnie w Niemczech min. 250 €.

Po pewnym czasie zatroskane związki zawodowe przysyłają kolejne dokumenty i listę pytań do odpowiedzi. Chcą wiedzieć, czy troszczymy się o pracownika i czy ubezpieczamy go należycie… W zamian za to przysyłają czasopisemka o propagandzie sukcesu w branży i inne bibeloty…

Pamiętaj, że Ty też musisz się ubezpieczyć. 80 € prywatnie (bez profilaktyki i dodatkowych kosztów) i 200 € „gesetzlich” (ustawowo), za co ma się w zasadzie pełną opiekę (nie licząc 10 € haraczu w przychodniach).

Wszystko powyższe zaczyna się komplikować, jeśli:

  • jesteśmy w związku cywilnym
  • mamy dzieci
  • pobieramy lub pobraliśmy świadczenia socjalne
  • na dzieci pobierane są świadczenia socjalne
  • mamy kapitał w postaci gotówki, konta lub nieruchomości
  • mamy remont…
  • przekraczamy progi podatkowe
  • przejmujemy cudzy kapitał
  • zmieniamy jakiekolwiek dane osobiste – trzeba „niezwłocznie” powiadomić wszelkie urzędy.

I na koniec: Urzędy to zazwyczaj największy betonowy prostokąt w okolicy, a rozmiary tych największych (np. Pośredniaki+Agencje Pracy) to molochy, o jakich nie śnił nawet Orwell, gdy pisał o Ministerstwach Prawdy i Miłości…

Kamil Kisiel


2 Responses to Niemcy 2010 – czyli jak się zakłada firmę u naszych sąsiadów

  1. St. aspirant napisał(a):

    Szwaby zdechną wraz z soceuropką w zderzeniu ze światem. Chyba że wcześniej wymrą. W sumie za dwie wojny im się należy.

  2. Barbara Kamińska napisał(a):

    Nooo, czyli za wszystko się płaci i marnuje się sporo czasu – skąd my to znamy? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *