Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Niemiecki publicysta demaskuje unijne szambo

Czy Unia Europejska to Titanic, który płynie ku katastrofie? Czy zagraża ona wolności i demokracji? I czy wreszcie upodabnia się do Komitetu Centralnego KPZR? Twierdzących odpowiedzi na te pytania udziela znany w Niemczech publicysta i pisarz, Henryk Broder. Treść jego nie do końca nieoficjalnego wystąpienia podczas opłatka dla dziennikarzy opublikował „Die Welt”.



Portal Rebelya.pl przytacza najważniejsze tezy tego wystąpienia.

Cóż zatem tak wstrząsnęło niemiecką opinią publiczną. Poglądy Brodera to przecież nie nowość. Rosyjski dysydent Władimir Bukowski głosi te tezy już od dawna. Dla każdego niekoniecznie bystrego obserwatora są one oczywistością. Czyżby chodziło o to, że Broder przełamał pewne tabu, o którym w opiniotwórczych kręgach Niemiec dotychczas się nie mówiło? Czy jego opinia ma taką samą wagę, jaką u nas miałaby na przykład opinia Jacka Żakowskiego albo jakiegoś innego autoryteciku moralnego? Wyobrażacie sobie Państwo co by się działo, gdyby np. Jacek Żakowski albo Tomasz Lis ogłosili, że Unia się kończy?

A co powiedział Broder? „Przyznanie nagrody Nobla Unii Europejskiej obudziło we mnie wspomnienie czegoś głęboko zakorzenionego w mojej pamięci. A ponieważ byłem zmęczony, potrzebowałem chwili, aby wydobyć to wspomnienie na zewnątrz. I w końcu zrozumiałem! Dokładnie tak samo Komitet Centralny Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego czcił sam siebie! Przyznawano sobie na wzajem ordery i utwierdzano się w przekonaniu o swoim niezwykle ważnym wkładzie w pokój i bezpieczeństwo w Europie i na świecie. Jako ktoś, kto pierwsze lata swojego życia spędził w Polsce, reaguję alergicznie na słowo „pokój”. Nie dlatego, żebym był za wojną, ale dlatego, że „pokój” stał się uniwersalnym alibi, z pomocą którego można usprawiedliwić każde barbarzyństwo. Także wzniesienie muru berlińskiego prezentowano nam jako środek w celu wprowadzenia bądź zachowania pokoju, w każdym razie jako coś nieuchronnego, dziś byśmy powiedzieli – bezalternatywnego”.

I dalej: „Patrzyłem w telewizor i nie wiedziałem, czy mam się śmiać czy płakać. Wyróżnienie Unii Europejskiej pokojową nagrodą Nobla, to tak jakby uhonorować Armię Zbawienia za to, że nie czerpie korzyści z handlu alkoholem, narkotykami, kobietami i bronią, albo Międzynarodowy Czerwony Krzyż za to, że nie utrzymuje obozów koncentracyjnych. Poza tym pokojowa Europa nie jest gwarantem pokoju tylko wynikiem interwencji militarnej, bez której nie moglibyśmy sobie tak spokojnie siedzieć, a jeśli już, to przypuszczalnie tylko po to, aby świętować ostatnią skuteczną operację Legionu Condor”. Tę część swojego wystąpienia Broder zakończył następującą konkluzją: „Pacyfizm i kretynizm to bliscy krewni”.

Dalej Broder zauważa: „Następnego dnia po uroczystości w Oslo, w stolicy kraju, którego społeczeństwo dwa razy odmówiło przystąpienia do UE, przeczytałem w dzienniku „Die Welt” artykuł na temat „brukselskiego jarmarku próżności”, na którym do końca spierano się i targowano, kto będzie mógł przemawiał a kto dostąpi zaszczytu odebrania nagrody. Przewodniczący Komisji Europejskiej, Barroso, przewodniczący Rady Europejskiej, van Rompuy oraz przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Schulz, mimo mocno napiętych kalendarzy, kłócili się zawzięcie, próbując nawzajem się wygryźć. Do czasu, jak to zwykle w Brukseli bywa, osiągnięcia kompromisu. Ostatecznie van Rompuy i Barroso wspólnie odebrali dyplom, przy czym to van Rompuy mógł go dotknąć jako pierwszy. Przypuszczalnie mógł go także zabrać do domu, tam go pieścić i tulić a następnie włożyć sobie pod poduszkę. Tymczasem Martin Schulz musiał się zadowolić okolicznościowym medalem. Zawsze coś. Na koniec wykonano zdjęcie grupowe mające sugerować jedność i zgodę – kolejna paralela do zwyczajów panujących wewnątrz KC KPZS”.

Cóż nam ta sytuacja przypomina? Czy nie wyścig dwóch czerwonych kacyków: Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego, ścigających się, który pierwszy wciągnie na maszt unijną flagę po przyjęciu III RP w poczet członków eurokołchozu?

Na koniec swojego wystąpienia podczas opłatka, Broder powiedział do dziennikarzy, że Unia nie rozwiązuje żadnych problemów, natomiast sama jest problemem. „Od upadku realnego socjalizmu – stwierdził – UE jest najbardziej zmasowaną próbą ubezwłasnowolnienia obywateli i odebrania społeczeństwom zdobyczy demokracji. I czeka ją rychła katastrofa, tak jak słynnego Titanica”. Nie dość, że zebrane gremium i tak było mocno osłupione słowami Brodera, ten nie omieszkał zakończył swojej przemowy sarkastycznym: „Życzę Państwu miłej podróży”.

Słowa niemieckiego publicysty dla wielu z nas nie stanowią żadnego novum, niemniej dla niemieckiej elity mogą stanowić poważny problem zwłaszcza, że wypowiadane są przez osobę znaną, mającą wpływ na kształtowanie opinii publicznej. Czy wyobrażacie sobie Państwo, że u nas słowa takie wypowiada któryś z playboyów dziennikarstwa III RP? Najpierw musiałby sobie uświadomić jakim kundlem był do tej pory (przepraszam wszystkie fajne kundelki – to nie o was!) i dopiero potem podjąć próbę wyzwolenia się z kundlizmu.

PSz

Foto.: Jan Bodakowski


4 Responses to Niemiecki publicysta demaskuje unijne szambo

  1. ojejciuojejciu napisał(a):

    To jest prawdopodobnie jakaś niemiecka zagrywaka aby Jewrope do spóły z Matiuszką Rosjiją trzymać za pysk i nie dawać więcej na to wszystko forsy, a wręcz przeciwnie forsę ciągnąć do Berlina z gospodarek poszczególnych Generalnych Gubernatorstw. Cameron coś na ten temat wie i Brytanie stara sie trzymać od UE z daleka.

  2. ojejciuojejciu napisał(a):

    To jest prawdopodobnie jakaś niemiecka zagrywaka aby Jewrope do spóły z Matiuszką Rosjiją trzymać za pysk i nie dawać więcej na to wszystko forsy, a wręcz przeciwnie forsę ciągnąć do Berlina z gospodarek poszczególnych Generalnych Gubernatorstw. Cameron coś na ten temat wie i Brytanie stara sie trzymać od UE z daleka. A i jeszcze ten wyścig o fotele przypomina mi spieranie się o krzesło w Komisji Europejskiej i o samolot między jednym sprzedawczykiem a drugim. Wy wiecie o kogo chodzi.

  3. ojejciuojejciu napisał(a):

    Na encyklopedycznej stronie „Wikipedia” jest zamieszczone hasło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sicherheitsdienst. Proszę się przyjżeć jednej z fotek i na jednej z nich jest jakaś bardzo znajoma twarz – przypadek to, czy wpisujący hasło zrobił sobie szyderstwo i kpinę z człowieka.

  4. prawda napisał(a):

    Phi ‚ojejciuojejciu’! Ta fotka jest znana od kilku lat i co ciekawe żadne służby specjalistyczne nie były łaskawe wobec autora/-ów jak wobec „antykomora” zadziałać? Zagwozdka, aaa???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *