Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

„Nimfomanka” Larsa von Triera – porno moralitet

Od 15 września br. na ekranach polskich kin goszczą dwie części dłuższej i bardziej obscenicznej wersji reżyserskiej filmu Larsa von Triera „Nimfomanka”. Film ten zaszokuje scenami porno widzów nie mających styczności z porno treściami, a zanudzi konsumentów porno. Zapewne jednym i drugim oszołomionym obrazami umkną politycznie niepoprawne wątki opowieści.


Polski pokaz prasowy wersji reżyserskiej odbył się niedawno w tym samym dniu co światowa premiera filmu na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Pierwsza część wersji reżyserskiej „Nimfomanki” liczy 148 minut, druga 179 min – razem film trwa 327 minut czyli ponad pięć godzin.

Atakujące z ekranu widza penisy, pochwy, odbyty, sperma, kopulacja i sadomasochizm to jakby wkupne reżysera, ofiara złożona współczesnej bestii. Zapewne bez pornograficznych scen film uznano by za zbyt konserwatywny.

„Nimfomanka” to historia niemoralnej kobiety, która nie znalazła w swej niemoralności szczęścia, tylko pustkę, smutek, degeneracje psychiczną i fizyczną. Akcja filmu rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. W jednej widz obserwuje rozmowę tytułowej Nimfomanki z demonicznym Żydem, w drugiej widz ogląda często obsceniczne czy szokująco naturalistyczne sceny z opowieści o jej niemoralnym życiu. Kiedy kobieta ocenia swoją niemoralność jako coś złego i destruktywnego, to jej rozmówca sympatyczny ale dość demoniczny Żyd troskliwie zapewnia ją, że jej niemoralność nie jest niczym złym. Żyd w rozmowie wygłasza kolejne teologiczne, biologiczne i kulturowe teorie usprawiedliwiające i uzasadniające niemoralność kobiety. W swych wypowiedziach rozmówca Nimfomanki zdecydowanie neguje, że niemoralność jest czymś złym, nieustannie ukazuje ją jako coś kreatywnego i dobrego.

Dla widzów wyznających normy moralne wyrosłe z chrześcijaństwa postać Żyda rozmówcy jest postacią demoniczną. Dla widzów z lewicy Żyd może być postacią niosącą oświecenie. Taka kreacja postaci Żyda, dodatkowo uzupełniona symboliczną fascynacją Żyda jutrzenką – w okultyzmie matką Lucyfera miała być Jutrzenka, w której rozmówca Nimfomanki kusi ją do złego, kłamie przedstawiając zło jako dobro, jednoznacznie odwołuje się do archetypu demona. Innym przejawem demoniczności rozmówcy Nimfomanki jest jego aseksualność, która w teologii ma być cechą upadłych aniołów.

To, że Nimfomanka jest opętana może sugerować to, że w wieku lat 12 miała demoniczne „objawienie” podczas wycieczki w góry. W swej bluźnierczej wizji Nimfomanka dokonała demonicznej „epifanii” w obecności Nierządnicy Babilonu i Walerii Mesaliny – której przedstawienia mogą być błędnie odczytywane jako wizerunek Maryi. Temat religii i rzekomych różnic między kościołem wschodnim i zachodnim powrócił też w rozmowie Nimfomanki i Żyda o ikonach. Symboliczne jest też to, że ważną rolę w życiu Nimfomanki odgrywa jesion, drzewo mające w symbolice mieć moc odstraszania zła.

Oczywiście „Nimfomanka” nie jest chrześcijańskim moralitetem, ale też nie jest filmem porno. Krótkie porno migawki nie zadowolą uzależnionych od porno onanistów, a dodatkowo niczym się zbytnio nie różnią od lat wystawianej za pieniądze podatników w polskich muzeach sztuki nowoczesnej. Sex w „Nimfomance” przedstawiony jest w sposób nieatrakcyjny, naturalistyczny, smutny. Nie jako przejaw witalności, ale jako wyraz szaleństwa, choroby i patologii (choć zapewne kilku osób zaburzonych seksualnie taka kreacja podnieci).

Film rozpoczyna scena, w której nocą starszy facet między kamienicami znajduje pobitą kobietę w średnim wieku. Kobieta prosi go, by nie wzywał policji, starszy mężczyzna pochodzenia żydowskiego proponuje jej nocleg. W domu „samarytanina” kobieta przez całą noc opowiada Żydowi dzieje swojego upadku, a on prawi jej nauki moralne – scenariusz przypomina więc narracje XVIII francuskich powiastek filozoficznych.

Nimfomanka wspomina swoje doświadczenia seksualne, od dzieciństwa przez całe życie, a także swego ojca. Twórcy filmu w naturalistyczny i obsceniczny sposób ukazują masturbacje bohaterki jako małej dziewczynki, nastolatki, wczesną patologiczną inicjacje seksualną, przygodne stosunki seksualne nastolatki z licznymi nieznajomymi mężczyznami, stworzenie przez bohaterkę i jej koleżanki feministycznej sekty promującej swobodę seksualną i zwalczająca romantyczną miłość, częste praktyki autoerotyczne bohaterki, jej zachowania sadomasochistyczne. Z czasem Nimfomanka tworzy całą ideologie uzasadniającą jej destruktywną psychicznie i fizycznie swobodę seksualną.

W trakcie swej patologicznej aktywności seksualnej Nimfomanka nie wykazuje jakichkolwiek wyrzutów sumienia z powodu niszczenia rodzin swoich kochanków. Innym wyrazem degeneracji Nimfomanki jest to, że porzuca własne dziecko by mieć czas na swoje patologiczne zachowania seksualne.

Do najbardziej wstrząsających scen filmu należą te w których naturalistycznie ukazany jest proces konania ojca bohaterki filmu w szpitalu – reżyser ukazał nawet to jak ojciec bohaterki umiera we własnym kale.

Jedną z najbardziej szokujących scen filmu jest ta, w której Nimfomanka przeprowadza sama na sobie aborcję. Umiejętność przeprowadzenia skrobanki zyskała na niedokończonych studiach medycznych. Bohaterka filmu do zabiegu przygotowuje się metodycznie konstruując narzędzia do zamordowania własnego dziecka. Widz ze szczegółami obserwuje jak kobieta krok po kroku manipuluje narzędziami w pochwie, scenę uzupełniają fragmenty obrazów USG z aborcji pokazujące ze szczegółami mordowanie nienarodzonego dziecka. Finałem sceny jest wyskrobany zakrwawiony embrion, drgający w kałuży krwi pomiędzy nogami kobiety leżącej po środku kuchni. Naturalistyczny opis aborcji niezwykle bulwersuje demonicznego Żyda, który potępia kobietę za barwny opis zagrażający prawu kobiet do dysponowania własnym ciałem.

Jednym z ostaniach wątków filmu jest praca kobiety dla mafii, i ukazanie jak doszło do spotkania Nimfomanki i demonicznego Żyda. Trzeba też oddać reżyserowi, że sam koniec filmu zaskakuje widza.

Jan Bodakowski


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *