Skandaliczne przemówienie burmistrza Esslingen w Piotrkowie

Poczułem się jakby w moim własnym domu Gość, Przyjaciel i Brat, spoliczkował mnie i właściwie nie bardzo wiem dlaczego Czytaj więcej »

 

Nowe urzędy, nowe daniny

Ministerstwo Środowiska planuje wprowadzić nowe opłaty, którymi obciążone zostaną przedsiębiorstwa korzystające z zapór, umocnień i zbiorników wodnych. Wpływy z podatku pójdą na pokrycie ich konserwacji i naprawy. A tym z kolei mają się zająć dwie nowe, na tę okoliczność stworzone instytucje: Zarząd Dorzecza Wisły oraz Zarząd Dorzecza Odry.



Nowa danina, której stawka będzie wynosić ułamek grosza za metr sześcienny, obejmie przede wszystkim elektrownie (zwłaszcza wodne), kopalnie (w tym te, które będą wydobywać gaz łupkowy), a także zakłady chemiczne.Pozyskane pieniądze zasilą dwie wyżej wymienione instytucje, które będą miały pieczę nad infrastrukturą przeciwpowodziową i zapobiegającą suszom. Będą także odpowiedzialne za wszelkie inwestycje w tym zakresie. Do ich zadań ma należeć również zarządzanie majątkiem gospodarki wodnej oraz utrzymanie wód w dorzeczach. Innym źródłem dochodów tych jednostek mają być wpływy z opłat za pobór wody i odprowadzanie ścieków, a także korzystanie z dróg wodnych i usytuowanych na nich urządzeń, takich jak śluzy.

Powstanie także sześć regionalnych urzędów gospodarki wodnej, które zajmą się określaniem warunków korzystania z wód, ich kontrolą, oraz wydawaniem decyzji wodnoprawnych, co obecnie należy do obowiązków starostów.

Ministerstwo środowiska zamierza natomiast zlikwidować Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, siedem jego regionalnych jednostek oraz osiem urzędów żeglugi śródlądowej. Resort zapowiada, że w związku z redukcją etatów płace w nowych instytucjach wzrosną.

Zmiany obejmą również zakres kompetencji samorządów. Do obowiązku marszałków województw będą należeć kwestie dotyczące wód istotnych dla rolnictwa oraz wód samorządowych. Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast zajmą się natomiast urządzeniami melioracji wodnych szczegółowych. Dlatego też właściciele posesji, przez które (lub też w pobliżu których) przebiegają rowy melioracyjne również muszą przygotować się na większe wydatki.

Ile będzie kosztować cała operacja likwidacji jednych instytucji i powoływania w ich miejsce następnych, tego resort środowiska nie ujawnił. Wygląda na to, że cała ta sytuacja może przede wszystkim spowodować niezły bałagan w sferze prawnej, co nie wróży nic dobrego, zwłaszcza dla tych, którzy będą załatwiać urzędowe sprawy w kwestiach dotyczących  materii „wodnej”. Cóż, rząd po raz kolejny udowadnia, że komplikowanie życia obywatelom to coś, co mu najlepiej wychodzi.

I.Sz.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *