Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Nowy abonament

Zauważyliście, że po klęsce rządowego profilu na fejsbuku promującego płacenie abonamentu reklamy tej szczytnej idei nieco przycichły? Owszem, coś tam czasem w telewizorze pomęczą, ale generalnie cisza. Dali sobie spokój?



Nie. Teraz abonament płacą za nas ministrowie.

Niezbyt często, ale oglądam telewizor, także ten państwowy. Co jakiś czas w państwowym pokazują mi planszę, że taki a taki program zasponsorował minister czegoś tam. Większość widzów pewnie nie zastanawia się ani nad tym napisem, ani nad jego znaczeniem. A szkoda. Bo warto. Co to właściwie oznacza, że minister sponsoruje program? Zacznijmy od tego, co to oznacza w tzw. sektorze prywatnym.

Normalnie jest tak, że jak firma chce się zareklamować w miękki sposób (czyli nie kupując czasu antenowego czy miejsca na billboardzie), to może stać się sponsorem jakiegoś wydarzenia. Im bardziej lokalne wydarzenie, tym chętniej znajdzie się lokalny przedsiębiorca, który zapłaci organizatorom za to, że logo firmy pokaże się podczas imprezy. Proste jak budowa łopaty. W świecie wielkiego biznesu działa to dokładnie tak samo – np. Coca-Cola jest od prawie 90 lat jednym z głównym sponsorów Olimpiady, także tej z 1936r. otwieranej uroczyście przez nie mniej znanego bruneta z wąsikiem.

A jak to się ma do sponsorowania programu w państwowej telewizji przez państwowego ministra? Co minister chce zareklamować? Siebie? Ale przecież na planszy jest tylko smutny napis – ani nazwiska, ani gęby ministra nie oglądamy. Działalność ministerstwa? Ale znowu – z informacji, że minister od tego i owego wydał kasę na program o niczym, nic nie wynika na temat aktywności resortu. Czyli pudło. Najwidoczniej chodzi o to, żebym ja, widz, wiedział, że jakiś minister istnieje. Więcej nawet – nie tylko istnieje, ale forsę wydaje. Dwie informacje za jednym zamachem – a to gratka!

Okay, przejdźmy do aspektu finansowego. Prywatna firma, kiedy sponsoruje jakieś wydarzenie, wydaje własną forsę, licząc na to, że dzięki temu zabiegowi stanie się bardziej rozpoznawalna, poprawi wizerunek, umocni pozycję na lokalnym rynku itp. Wiadomo. Ministrowi zależy wyłącznie na tym, żebyśmy wiedzieli, że istnieje. Tyle że za promocją ministra nie stoi jego własny szmal, ale wyłącznie szmal państwa… Zaraz, stop! Państwa?

Właśnie, Państwa. Tego Państwa przed telewizorami. Minister od finansów (Najlepszy Minister w Europie Środkowo-Wschodniej, ho ho!) zabiera nam forsę po to, żeby jego kolega, minister od czegoś tam, mógł zapłacić właścicielowi telewizora państwowego. A tym właścicielem jest państwo (to państwo pisane bardzo małą literą), które z kolei reprezentuje minister skarbu państwa. Czyli inny kolega z tego samego rządu. Zatem minister płaci ministrowi, żeby ten zapłacił następnemu. Drobna poprawka – to płacimy my, obywatele. To my wspieramy biedny państwowy telewizorek. Bo panowie ministrowie przerzucają się kasą, którą nam zabrali. Pseudo-sponsoring ministra to po prostu nowy abonament.

Skoro już robią mnie na szaro za moje własne pieniądze, to chociaż oczekiwałbym jakiegoś minimum uczciwości. Niech piszą „za ten program zapłacili obywatele, i to co najmniej dwa razy”. Ale znając życie, chłopaki wcześniej wpadną na pomysł, że wygodniej jest rozliczyć się przy rządowym stole. Przynajmniej co bardziej dociekli widzowie nie będą się denerwować. Nie ma co – władza dba o mnie.

Paweł Budrewicz

Autor jest radcą prawnym i ekspertem Centrum im. Adama Smitha. Prowadzi bloga stopsocjalizmowi.pl

 


6 Responses to Nowy abonament

  1. Alojzy Pompka napisał(a):

    Co do samego abonamentu, to podobno niestety już w drodze do sejmu jest projekt wprowadzenia w jego miejsce „Opłaty audiowizualnej”: http://www.forbes.pl/abonament-rtv-zastapi-oplata-audiowizualna,artykuly,159413,1,1.html
    Polecam słowa pana Dworaka, „usługa publiczna” i „prawo do niej”, myślałem, że jak płacę, aby mieć prawo do jakiejś usługi, to ta opłata jest dobrowolna (w zależności czy jestem zainteresowany tą usługą), ale co ja tam wiem.
    Co do „reklam” natomiast, to szczerze mówiąc poza sponsorowaniem przez MRR różnych programów prounijnych i „Jednego z dziesięciu”, gdzie wciskają prounijne pytania oraz propagandowej agitki „Głęboka woda” o trudnej pracy opieki społecznej nie kojarzę innych. A te wymienione wcześniej to typowa propaganda wymierzona w bezkrytycznych widzów.

  2. Marko napisał(a):

    Oplata audiowizualna to niemiecki GEZ czyli haracz za adres. Wszystkie pomysly do PRL bis przyjezdzaja z Niemiec. Pomysl na smieci jest niemiecki, abonament rtv tez a kolejna superidea juz w drodze. Szykujcie sie Polacy na „strefy ekologiczne” w duzych miastach i koniecznosc posiadania/zakupu plakieteki dla waszych autek. Beda 3 rodzaje: czerwone (zero wjazdu do stref nawet jak tam bedziesz mieszkal i mial garaz…), zolte (wjedziesz pod dom, ale tylko przez rok, potem zakaz) i zielone czyli dla najbogatszych (czytaj politykow, kombinatorow i zlodzieji). A propos parkomatow na ulicach w PRL 2: tylko zbaranialy narod pozwala sobie ustawic we wlasnym domu maszyny w obcym jezyku, wymagajace doktoratu do sprawnej obslugi i doskonalej znajomosci angielskiego. Ciekawe co robia ludzie, ktorzy przedtem pobierali parkowe od kierowcow. Pewnie wyjechali w poszukiwaniu pracy na zmywaki do UK. Kiedy wy sie w koncu z tego kapitalistycznego syfu oswobodzicie obywatele Nadwislańscy?

  3. Wojtek.S. napisał(a):

    Dobry artykuł. Sytuacja z abonamentem pokazuje jak zwykle głupotę socjaldemokratycznego rządu.

    Sytuacja gospodarcza Polski nie jest kapitalizmem a interwencjonizmem. Gadanie, najpierw pod artykułami dotyczącymi interwencjonizmu w Polsce, że dobrze robią a potem o rzekomym kapitalizmie jest ignorancją. Powiedzmy jasno interwencjonizm z biegiem czasu przekształca się w postępujący socjalizm. Kapitalizm – gospodarka wolnorynkowa jest negacją socjalizmu i wszelkiej maści interwencjonizmu. Komentarz dla tych którzy nie rozróżniają pojęć.

  4. foxmann napisał(a):

    @foxmann: Jak zwykle przesadzasz: sam mam na swoim aucie plakietkę zieloną (4) kupioną w najbliższej stacji TUV za 5 EUR i nie uważam się za złodzieja, kombinatora i politykiem też nie jestem, więc wyluzuj trochę. Pomysły są faktycznie kopiami w Polsce (tak jak właśnie Rundfunkgebuehr). Sam jako zwolennik wolnego rynku ich nie popieram, ale niestety państwo jest organizacją przymusową i trzeba się do tego co wymyślą politycy podporządkować

  5. foxmann napisał(a):

    komentarz był oczywiście do lewicowego socjalisty-komunisty Marko

  6. Marko napisał(a):

    lewicowy-socjalista-komunista? Dupku czy ty wiesz o czym ty w ogole bredzisz? Wracaj na budowe i nie zajmuj sie czyms, o czym nie masz zielonegop pojecia. Kolejny, ktory uwaza, ze ma cos do powiedzenia w materii, o jakiej slyszal w telewizji i na „wykladzie” kuriwna czy innego oszoloma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *