Michalkiewicz o przebierańcach w średniowiecznych łachach – czyli wymiar sprawiedliwości III RP

To kupa gówna - tak wymiar sprawiedliwości określa znany publicysta Stanisław Michalkiewicz Czytaj więcej »

 

O zbrodni zgierskiej

Co prawda minęła już data 20 marca, ale myślę, że warto mówić o zbrodniach niemieckich (nie żadnych nazistowskich czy hitlerowskich!). Niech sukcesorzy niemieckich zbrodniarzy pamiętają, że naszym obowiązkiem jest kultywowanie pamięci o Polakach zamordowanych przez ich dziadów.


6 marca 1942 r. żołnierz Polskiego Państwa Podziemnego Józef Mierzyński zastrzelił w Zgierzu przy ulicy Długiej 54 dwóch funkcjonariuszy gestapo: Friedricha Lutze i Kurta Ericha Torno. Niemcy postanowili się za to zemścić wykazując się wyjątkową perfidią. Postanowili za każdego zastrzelonego Niemca zabić 100 Polaków. Zostało to zatwierdzone przez kierownictwo gestapo w Łodzi oraz władze bezpieczeństwa Rzeszy w Berlinie. Niemcy dobrze wiedzieli, kto dokonał zamachu, ale chodziło o zemstę. Większość osób wytypowanych do egzekucji było aresztowanych przez Niemców w 1941 i na początku 1942 roku. a więc na długo przed zastrzeleniem w/w gestapowców.

Chodziło o zemstę, ale także o poniżenie i zhańbienie ofiar. Wyrównano i oczyszczono teren przed usypaną groblą. Inna grupa złożona z więźniów wykopała w Lesie Lućmierskim przyszłą mogiłę ofiar zbrodni. Rano 20 marca 1942 roku przywieziono 96 mężczyzn z więzień przy ul. Sterlinga i na Radogoszczu oraz 4 kobiety (wśród nich była żona Józefa Mierzyńskiego – Joanna). Niemieckie służby brutalnie kierowały mieszkańców Zgierza i okolicznych wsi na plac stodół. Spośród zebranego tłumu wybrano 100 mężczyzn jako zakładników, którym groziło natychmiastowe rozstrzelanie, gdyby zgromadzeni i przeznaczeni do stracenia Polacy podjęli próbę jakiegokolwiek protestu. „Porządku” rozumianego swoiście po niemiecku strzegło dwustu policjantów i żandarmów z bronią maszynową oraz setki członków niemieckich organizacji paramilitarnych. Ci „kulturalni” Niemcy dokonali zbrodni, ale w 1944 roku stali się prekursorami pewnych późniejszych działań esbeków.

Poczuli już pismo nosem i starali się zacierać ślady zbrodni poprzez palenie zwłok rozstrzelanych w specjalnie zbudowanym do tego celu krematorium. Starali się też ukryć zbiorową mogiłę. Później próbowano zatrzeć też dane o samych ofiarach – kim były, skąd pochodziły oraz w jakich okolicznościach zginęły. No doprawdy, esbecy mieli w gestapowcach naprawdę godnych siebie prekursorów.

Jacek Łukasik


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *