Prof. Wolniewicz: Jak parszywieje Unia Europejska

Zachęcamy do obejrzenia jednego z ostatnich wystąpienia prof. Wolniewicza. Warto się nad nim zastanowić i starać się wyciągnąć wnioski Czytaj więcej »

 

Obrzydliwy świat zysku

Chęć zarobienia szmalu to jak wiadomo najgorsza cecha obrzydliwego kapitalisty. Tłusta burżuazyjna świnia nie kiwnie nawet palcem, jeżeli wskutek tego kiwnięcia nie zarobi choćby grosza. A przecież każdy szanujący się komunista wie, że zysk budzi w ludziach jak najgorsze instynkty i pcha do najbardziej podłych zachowań.



Czy jest możliwy wspaniały świat bez zysku? Kiedy? Jak? Gdzie?

Oczywiście, że taki świat jest możliwy. Wszystko jest możliwe. Czy świat powstał z wielkiego bum, czy z woli Boga, jest tak niesamowitym tworem, że nie można się ograniczać. Zostając przy akcie stworzenia i parafrazując Julesa Winnfielda z „Pulp Ficiton”, możemy spodziewać się dosłownie wszystkiego – nawet zamiany coli w pepsi. Czemu zatem nie stworzyć świata, w którym nie będzie zysku? Zresztą, co tam świat! Jedno państwo chociażby! Jasne, proszę bardzo – pofantazjujmy.

Najsamprzód, jak mawiał Pawlak w „Samych Swoich”, trzeba poddać kontroli cały handel, produkcję, usługi, generalnie – cały biznes. Dlaczego i po co? Bo jak się tych łajdaków kapitalistów nie kontroluje, to cholery zaraz cichaczem ubiją jakiś geszefcik. Człowiek ani się obejrzy, a zaraz jeden drugiemu coś sprzeda i na tym zarobi. Choćbyś ich nie wiem jak pilnował, to te prywaciarze potrafią przehandlować cokolwiek – miejsce do robienia biznesu, metodę produkcji, dane kontaktowe klientów, a nawet informację, co zamierza konkurencja albo jaki robi procent. Normalnie rzygać się chce.

Tylko całkowita państwowa kontrola może wyeliminować zysk, bo tylko w takiej sytuacji możliwe jest prześledzenie całej ścieżki produkcji – od pierwszego pierdnięcia towarzysza dyrektora w papier pod nazwą „zapotrzebowanie na produkcję” aż do ostatniego „i pan mnie też” wypowiadanego przez ekspedienta w państwowym sklepie w odpowiedzi na „pocałuj mnie pan w dupę”. W realnym socjalizmie był to najczęściej spotykany zwrot „grzecznościowy” na pożegnanie w sklepie. Jako że wówczas w sklepie był wyłącznie tzw. sprzedawca oraz grupa mocno potencjalnych klientów, a nie było towaru, wymiana informacji handlowej polegała głównie na dzieleniu się tego rodzaju uprzejmościami.

Okay, co dalej? Skoro państwo kontroluje cały proces dostarczania produktu konsumentowi (fuj, zabrzmiało zgniłokapitalistycznym marketingiem), to znaczy, że już w chwili owego pierwszego pierdnięcia państwo musi wiedzieć, ile i czego ludzie będą chcieli kupić, gdzie mieszkają ci ludzie, ile będzie kosztować produkcja, opakowanie, transport i logistyka oraz – uwaga! bo to najważniejsze – że wartości te nie zmienią się przez cały proces wytwarzania i dostarczania dóbr. To ostatnie ociera się już cokolwiek o metafizykę, ale to nieistotny szczegół.

Ten cudowny sposób dystrybucji budzi dwie wątpliwości.

Pierwsza jest dość oczywista – co się stanie, jeśli w trakcie tego procesu część ludzi nie kupi jednak towaru albo część będzie chciała kupić więcej? W pierwszym przypadku będzie można odtrąbić sukces (produkcja rośnie – wiadomo: dostatek!), w drugim trzeba będzie znaleźć winnego (sabotaż, wroga propaganda, sytuacja światowa itp.). Problem prawdziwy to jednak opinia publiczna i media – ci mogą po prostu nie uwierzyć w tak proste wyjaśnienia. Mogą na przykład zakwestionować sukces nadmiaru, argumentując, że skoro mamy towar, którego nikt nie chce kupić, to ponieśliśmy stratę. Aby zaradzić temu problemowi, wystarczy uciszyć media, czyli wprowadzić cenzurę i państwową kontrolę środków przekazu.

Druga wątpliwość dotyczy ludzi. Część kosztów to zarobki, a więc nie niezbędne koszty materiałowe i techniczne, tylko miękki pieniądz na miękkie wydatki. Co więcej – wynagrodzenia pracowników można odczytać jako element udziału w zysku, a przecież państwo powszechnej szczęśliwości społecznej pokonało tę chorobę. Stąd pomysł, że to wyłącznie od pracowników zależy sukces przedsiębiorstwa, a wynagrodzenia to nic innego jak udział w tworzeniu środków produkcji.

Jak widać, zysk nie jest potrzebny do produkowania czegokolwiek. Wystarczy tylko ustalić, ile czego trzeba wyprodukować, wyprodukować to, dostarczyć ludziom, a potem już tylko cieszyć się wyższością socjalizmu nad kapitalizmem.

W ten sposób zbudowana była gospodarka PRL. Skąd zatem powszechny w tym systemie niedobór wszystkiego, od papieru toaletowego zaczynając, poprzez szynkę na święta, a na samochodach osobowych skończywszy? Zaiste, potężne musiały być macki wrogów ludu, że udało im się przez ponad czterdzieści lat sabotować dosłownie każdy aspekt produkcji każdego produktu. Że też po 1989r. zaprzestali tej działalności… Przecież byli już u celu.

Dziwnym zaś trafem wszystko, co nas otacza, zostało wyprodukowane i sprzedane wyłącznie z jednego powodu – z chęci zysku. Jako że sprzedać można wszystko, przesądzające znaczenie ma wyłącznie potrzeba konsumenta, a nie dyrektorskie pierdnięcia w plan produkcji. Tak długo jak istnieją ludzie, którzy chcą coś kupić, znajdą się inni ludzie, którzy im to sprzedadzą. Nie po to, żeby budować gospodarkę narodową, tworzyć PKB, uszczęśliwiać czy zbawiać ludzkość ani pokazywać wyższość jednego systemu nad drugim, ale wyłącznie po to, żeby nachapać się szmalu, nabić sobie kiesę, natłuc mamony. Gdyby nie ten obrzydliwy zysk, nawet nie ruszyliby tyłka, żeby cokolwiek komukolwiek sprzedać.

Amerykanie stworzyli powiedzenie „robić pieniądze”. Robienie biznesu to robienie pieniędzy, czyli generowanie zysku. Jeśli nie umiesz robić pieniędzy, zajmij się czymś innym, bo tylko marnujesz czas. A czasu – w przeciwieństwie to innych aktywów – kupić się nie da. Można kupić cudzy czas, ale nigdy swój – dlatego należy robić maksymalnie duży zysk. Tylko po co?

Tym, czego lewactwo kompletnie nie jest w stanie zrozumieć, jest istota zysku. Wyobraźmy sobie pana Henia, który sprzedaje jakieś graty – na przykład kosiarki do trawników (tak, tak, przykład jest specjalnie z kręgów burżuazji – kiedy przyjdzie socjalizm, skończą się trawniczki, ogródeczki i inne dupersznyty). Wynajmuje sklep wraz z zapleczem magazynowym, zatrudnia dwóch ludzi, płaci za wodę, prąd i gaz, trzyma na stanie (tzn. kupił od hurtownika albo producenta) po cztery sztuki każdego rodzaju kosiarek, a do tego – masę dodatków typu zamienna rączka, kabel, ostrza, pojemniki na trawę czy inne badziewia. Jak mu co zejdzie, dokupuje, żeby konsument nie marudził.

Jeśli pan Henio skalkuluje w cenie kosiarki jedynie koszty, jakie ponosi bezpośrednio, osiągnie niewątpliwie sukces – nie zapłaci podatku dochodowego (zapłaci podatek ZUS i NFZ, ale powiedzmy, że rzecz dzieje się na jakimś cywilizacyjnym zadupiu, gdzie te cudowności jeszcze nie dotarły). Nie zapłaci, bo dochodu nie będzie. Problem jest taki, że brak dochodu oznacza nie tylko to, że pan Henio marnuje czas (bo gdyby nic nie robił, jego dochód byłby dokładnie taki sam), ale że po prostu zdechnie z głodu.

Jeśli pan Henio tak skalkuluje cenę, żeby nie zdechnąć z głodu (uwzględniając podatek dochodowy), np. generując zysk w wysokości tej samej, ile wynosi pensja netto jego pracowników, pojawi się kolejny problem. Za co pan Henio kupi następne kosiarki, skoro przychód ze sprzedaży będzie równy już poniesionym kosztom? Część zysku musi zostać w firmie, żeby w następnym miesiącu kupić towar, zapłacić koszty i wypłacić wynagrodzenie pracownikom.

Kiedy pan Henio upora się z tym problemem, pojawi się następny. Może się bowiem okazać, że trzeba będzie przyjąć zwrot kosiarki od klienta, albo jedną kosiarkę ktoś nomen omen zakosi, albo się zepsuje, albo transport nawali i trzeba będzie oddać pieniądze klientowi, który pójdzie do konkurencji itd. itd. W przeciwieństwie do wszechwiedzącego wielkiego planisty pan Henio nie wie, ile kosiarek ludzie kupią. Ba! pan Henio nie ma żadnej pewności, czy w następnym miesiącu w ogóle ktoś kupi chociaż jedną cholerną kosiarkę.

Te wszystkie zdarzenia kosztują, a pan Henio będzie musiał zostawić kolejną porcję zysku na sfinansowanie tych wszystkich przykrych okoliczności. Jeśli odda pieniądze klientowi za uszkodzoną kosiarkę, to albo zabraknie na zakup sprawnej w przyszłym miesiącu, albo w tym – zabraknie mu forsy na żarcie. Kolejna pozycja do sfinansowania z zysku.

I wreszcie ostatnia kwestia. Może się okazać, że pan Henio wydaje co miesiąc kilka tysięcy złotych na zakup kosiarek, kilka tysięcy na pracowników i kilka tysięcy na inne koszty, po to tylko, żeby zarobić na czysto tyle, ile jego pracownicy, czyli tysiąc złotych. Bez urlopu i chorobowego oraz ryzykując cały ten biznes własnym majątkiem. Ma to sens? Żadnego. Skoro tysiąc złotych można zarobić u kogoś, to po cholerę męczyć się z własnym biznesem? Dla zasady? Jest tylko jedna zasada – robisz biznes, rób pieniądze.

Za każdym razem, kiedy słyszę jakiegoś mądralę z OPZZ „Solidarność” czy jak to się nazywa, który mówi, że to pracownicy w całości tworzą zysk firmy, więc to im wszystko się należy, mam propozycję nie do odrzucenia. Czy ktoś was, do cholery, trzyma siłą w robocie? Załóżcie własną firmę i tłuczcie szmal. Bez ograniczeń, bez szefa, bez kapitalistycznego krwiopijcy.

Mechanizm zysku jest prosty, ale spróbujcie go wytłumaczyć lewakowi, związkowcowi czy innemu „intelektualiście” ich pokroju. To już prościej zmienić colę w pepsi 🙂

Paweł Budrewicz

Foto.: Jan Bodakowski

Autor jest radcą prawnym i ekspertem Centrum im. Adama Smitha. Prowadzi bloga stopsocjalizmowi.pl


34 Responses to Obrzydliwy świat zysku

  1. wolnościowiec napisał(a):

    Ale to nie tylko związkowcy i inni pseudo intelektualisci tak sadzą , że oni wytwarzają zysk, tak sądzi większość naszego społeczeństwa. I co z tym można zrobić chyba nic albo bardzo niewiele, mało jest ludzi mających pomysł jak to zmienić, zebrac tych wszystkich którzy rozumieja , co to jest zysk i doprowadzić sprawę do końca czyli do całkowitego ograniczenia roli panstwa w gospodarce.

  2. Marko napisał(a):

    Wystarczy przeczytac jedno zdanie i juz wiadomo ze tworzy znow Mr. Budrewitz. Otoz Panie Budrewitz: na kapitalizmie zyja najwieksze oszolomy, lenie i kombinatorzy, ktorzy w innych warunkach musieliby wziac widly do lapy i zasuwac przy gnoju. Dlatego tak bronia tego systemu – najlepszego dla nich, nierobow…Wolny ryneczek – tak!!! Ale tylko dna nich. Reszta – do roboty! Nie bede tutaj wskazywal palcem i wymienial nazwisk kogo mam na mysli, ale kazdy kto ma deko oleju w lepetynie latwo skojarzy kto duzo wrzeszczy i pisze, ten jest w doborowej grupie…psibrzuchow. W drugiej sa ci, ktorzy ten system pasibrzuchom buduja i na swoich plecach utrzymuja, a kiedy zaczynaja sie buntowac zaraz sie ich albo usuwa, albo nazywa komuchami, gnidami zyjacymi z socjalu itd itd. Przykladem jest tutaj pan Rajmund P., krytykowany zewszad jak element szkodliwy dla „wolnego rynku” i kapitalizmu, mimo iz gdyby nie jego ciezka praca za grosze ten caly super-rynek zwinalby sie w ciagu dnia, bo przeciez takie tuzy doktryny kapitalistycznej jak Kuriwn, Balcerowitz, Frydman, Radek czy Vincent itd nie wiedzieliby nawet jak wlazyc klucz do budzika nie mowiac juz zeby go potrafili nakrecic…

  3. wolnościowiec napisał(a):

    PALNCIE MARKO, ty znów od rzeczy, i dalej swoje pierdoły wypisujesz zielonego pojęcia nie majac o zyciu a co dopiero o wolnym rynku.Tego w szkołach nie uczyli, trzeba się samokształcić a nie bzdury pisać i pojęcia mylic. PALANT

  4. Marko napisał(a):

    Oto mertoryczny poziom wolnorynkowego przyglupa. Panie Redaktorze nie wstyd panu za tego gamonia? Kompromituje pana i caly ten wasz ruch. Kiedy nie ma sie argumentow siega sie po inwektywy. Niech pan go wolnrynkowo wyprostuje albo najlepiej zabanuje bo robi panu tutaj posmiewisko z powaznych spraw. Milego weekendu.

  5. Marko napisał(a):

    Mr Budrewitz pytanie do pana: obaj wiemy, ze 80 % karier prawniczych w kazdym systemie staje sie faktem dzieki lobby rodzicow, znajomych, roznych ukladow. Jak pan to skomentuje jako wielki przyjaciel wolnego rynku i kapitalizumu. Student prawa konczy nauke i wchodzi w swiat zawodowy…ma przed soba kolejne wyzwanie w postaci aplikacji… Prosze nie chowac glowki do piasku tylko szczerze napisac prawde…jak to sie dzieje i gdzie tu wolny ryneczek i rowne szanse startu dla wszystkich… Czekam!

  6. marko napisał(a):

    Ja jednak jestem głupi bo zapomniałem, że około 360 zawodów w Polsce jest ściśle uregulowanych i nie ma wolnego dostępu do zawodów np. Prawnika 🙂
    Oczywiście jestem tak głupi, że nadal wszystko zwalam na wolny rynek i kapitalizm. Tak to było ćwiczone na czerwonych uniwersytetach i taka jest słuszna linia naszej partii !!

  7. krzyś napisał(a):

    a jednak ten portal spowodował „myślenie” nawet najbardziej tutaj lewicującego po menedżerskim państwie Marko i w sumie dla niego może to i prześmiewcze stwierdzenie ale prawdziwe chociaż wojujący tu menedżer i tak tego nie zrozumie .Ale perełka warta przytoczenia bo i pokajał się choć trochę:”Ja jednak jestem głupi bo zapomniałem, że około 360 zawodów w Polsce jest ściśle uregulowanych i nie ma wolnego dostępu do zawodów np. Prawnika
    Oczywiście jestem tak głupi, że nadal wszystko zwalam na wolny rynek i kapitalizm. Tak to było ćwiczone na czerwonych uniwersytetach i taka jest słuszna linia naszej partii !!”. I nie dlatego jesteś głupi,że zapomniałeś o tak oczywistych prawdach ale dlatego,że się z nich śmiejesz.Skoro twierdzisz,ze wolny rynek jest zły to zmień portale na bardziej przychylne zabieraniu wolności i dyscyplinowaniu stada.Dam Ci kilka linków:http://www.lewica.pl/ albo:http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/lewica-sieci lub po prostu wpisz do wyszukiwarki lewicowe portale i spotkasz sobie podobnych czyli czerwoną hołotę która na pewno z aprobatą przyjmie projekt menedżerskiego państwa którego jesteś podobno autorem.Tam przeczytasz ,że zysk jest zły ,ze najważniejsze jest dobro wspólne „czy się stoi czy się leży dwa patyki się należy”.My wyznajemy stara zasadę „chcącemu nie dzieje się krzywda” ale menedżer nie zna takich zasad bo ma wyższe IQ od kury kaczki czy barana i nie sięga swoją wiedzą aż tak daleko,bo po co? Czasy się zmieniły i nie ma sensu cytować klasyków więc Marko obwołał się klasykiem naszych współczesnych czasów.Czasów menedżerskich:bez pieniędzy,bez wyzysku bez ideologicznych sporów.Już ktoś kiedyś o tym mówił:każdemu wg. potrzeb. A jak mawiał gen. Pinochet:”Niem wolności poglądów dla tych co zabierają wolność innym” Także Marko z całym szacunkiem do Ciebie spadaj z tego jak sam mówiłeś pożytecznego portalu lub załóż sobie bloga o menedżerskim państwie a tam zobaczysz kto Ci przyklaśnie.Jestem pewien ,że cały kwiat polskiej postępowej (a jakże) lewicy.No chyba ,że masz jakąś misję… im więcej dajesz argumentów(?) tym na większego menedżerskiego lewaka wychodzisz… spróbuj zaistnieć na lewicowych portalach (mówię serio) a zobaczysz,że gładko pójdzie Ci dyscyplinowanie stada… oni się na tym znają… Jak założysz bloga to daj nam znać,będziemy Cię cytować jako klasyka myśli menedżerskiej.Przy Tobie Hayek to stara, zagrzybiała,nie postępowa i wolnorynkowa miernota kapitalistyczna.Choć pamiętaj,że sto lat temu robotnik wyzyskiwany przez tego wrednego kapitalistę z jednej pensji umiał wyżywić nie pracującą żonę(zawodowo – bo lewaki nie uznają pracy w domu za pracę) i sześcioro dzieci .A teraz … w wyniku socjalizmu (wysokich podatków nakładanych na mężów i ojców) oboje pracują (mają jedno,co najwyżej dwójkę dzieci)i jeszcze bardzo ładnie nazywają to wrednym śmierdzącym kapitalizmem i mają ciężko wyżywić rodzinę… A powiedz mi Marko grasz może w szachy? Bo po zamieszczanych postach tego nie widać…

  8. Marko napisał(a):

    Cos dla was, znawcy kapitaizmu i wolnego rynku. Dziwnym przypadkiem, po durgiej stronie ocenau ktos zobaczyl to samo, co widac i z tej perspektywy. Z pewnoscia wyksztalceni na prywatnych uczelniach spece zrozumieja ten tekst. Panie Buderwitz – panu tez polecam. W razie czego jakis „tlumacz” z netu moze wam pomoze…

    Panie Kisiel, ewentualnie prosze o tlumaczenie, przyda sie i panu ta wiedza!

    —————————–
    „It’s Not „Corporatism,” It’s Not „Crony Capitalism,” It’s Capitalism”

    Chances are if you are reading this, you have spent a fair amount of time discussing the [Occupy Wall Street movement]. Anyone with a basic familiarity with the protests is aware that the demonstrators represent a broad spectrum of ideologies, beliefs and goals.

    Ordinarily, there is nothing inherently negative about his fact. Since the 1970′s, America’s top capitalists have been grabbing an ever-growing share of the social wealth produced by the workers, while the latter have seen their real wages stagnate and drop despite a sharp rise in productivity. The fall of the Eastern Bloc, and the enshrinement of the TINA (“There Is No Alternative”) doctrine ushered in a triumphal wave of “Gilded Age”-style neo-liberal policies throughout the entire world, privatizing virtually everything in its wake.

    Now that neo-liberal policies have finally led America to the brink of economic ruin, we should rejoice that there is now a large and growing movement pointing its finger at the power-drunk capitalists in Wall Street and other major cities. Broad fronts do have drawbacks, however, and no matter how large or loud they may be, some of these flaws can be exploited to the extent that the movement ends up accomplishing little, and long after its collapse no one seems to be able to figure out what went wrong.

    Probably one of the biggest flaws of large, more or less disorganized movements is that their lack of concrete goals and clear messages makes them highly susceptible to hijacking and co-option. There have been complaints, even from otherwise sympathetic people, that the protest on Wall Street seemed to lack a coherent message, and that instead the general theme appeared to be little more than, “We’re angry at Wall Street and the bankers!”

    At some point, a list of tentative demands was released, such as this one. It is highly likely that more lists will be issued and presented, if they haven’t already. The problem here is that when people are disorganized, united only by their emotional outrage, they leave themselves open to manipulation from seasoned snake oil salesmen who harness their rage and point it at a scapegoat.

    Here’s a test for the reader. Read through the following passage regarding the Occupy Wall Street protests, and try to guess the ideological angle of the author.

    At a point we call such corps “Monopoly Capitalists”. By the time a grouping of such Monopoly Capitalist corps are setting U.S. foreign policy, which the arms industry certainly does nowadays, the problem becomes unbearably apparent. Bechtel comes to mind, along with Halliburton, the Carlyle Group, Monsanto, General Electric, et al.

    That part of Wall Street is certainly to blame. But that is not “Capitalism”. Instead, it is “Monopoly Capitalism”, and it is now observably moving America into a new world order with intent to place America under the alleged authority of a one-world government. As such, Monopoly Capitalism is un-Constitutional and must be opposed.

    Truth: No corporation could threaten America without the help of the Federal Reserve. The Fed is the problem, and Wall Street is merely the symptom of that problem.

    For the socialist movement in America to take this new-wave of Tea Party-type energy, the “Occupy” energy wave, and divert it into protesting a mere symptom of the problem is flat-out wrong. Especially when they use the crimes of corporate Monopoly Capitalism to attack American-styled free-market capitalism itself. That is why Oath Keepers is launching the movement to “Occupy The Fed Now!”

    So who’s responsible for that bit of text? Do you know the answer? If you guessed that it’s probably from a Ron Paul supporter, you’re on the right track.

    In fact, it comes from some very serious Ron Paul supporters. Ron Paul’s reactionary army of Austrian school economics missionaries are out in force to convince everyone that the free market is the answer to all of our problems, which is essentially the same message that has been coming from the neo-liberal mainstream for years. The only difference is that Paul supporters, like all Austrian schoolers, see the Federal Reserve as the cause of all our economic woes.

    For all practical purposes, this distinction between them and the fanatics of Milton Friedman is irrelevant. Believing that there is such a thing as a “free market,” and in fact believing that there has been or could ever be a “private sector,” which is not inextricably linked with and dependent on the state, is more than acceptable to the ruling forces of our society.

    America’s so-called “left,” that is the “respectable” liberals, take a similar track to the neo-liberals and fringe Austrian school reactionaries. They too often refer to our problems as “corporatism,” “crony capitalism,” or occasionally “cowboy capitalism.” The solutions, we are told, amount to new regulations and reforms, punishing some of the “bad apples,” and of course, voting Democrat. The goals are “saving the middle class,” and ultimately amount to the same thing as the stated goals of the Ron Paul reactionaries and the Tea Party movement. All of these factions wish to take America back to some other era, one in which they think their ideas were better represented in society and government. The extent to which these visions of an earlier, better America are accurate, if at all, varies significantly. What remains the same in all these cases, on the other hand, is simply this – capitalism is good, there is no alternative, it just needs to be fixed.

    The liberals say capitalism can be fixed with regulations, in some cases the restoration of some previously existing regulations. They are less vocal as to why corporations and lobbyists in the future won’t be able to achieve deregulation then as they did in the past. Most mainstream conservatives seem to imply that capitalism can be fixed if we just lower taxes enough, deport illegal immigrants, restrict abortion, and defeat the grave threat of Sharia law in the United States. Ron Paul supporters and their fellow libertarians insist that the U.S. isn’t capitalist, but it needs to be. It will achieve that when the Fed is abolished and virtually all government regulation is done away with.

    Libertarians typically disagree as to the extent to which the state must be shrunk before “true capitalism” is born, but if they admit that the U.S. is definitely some form of capitalism, they will insist that it is “crony capitalism” or some other “bad capitalism.” The bottom line is, the problem isn’t capitalism, it’s always some corrupted form of capitalism or “corporatism.”

    When we see how similar these political ideologies are when it comes to this crucial issue, it’s not difficult to understand why right-wing populists such as Ron Paul are so skilled at co-opting supposedly “left-wing” movements. This is in fact nothing new.

    During the labor struggles which began in the mid-19th century and rose in intensity into the 20th, culminating with the Russian Revolution in 1917, capitalist apologists emerged from the right and left throughout the period. Their philosophies, goals, and methods often differed greatly, but a common theme was that capitalism, sometimes referred to as “free enterprise,” was not the problem. Something had corrupted the system, and so “true” capitalism or “free enterprise” had to be restored. After 1917, right-wing populism emerged in the form of fascist movements all over the world. Fascist leaders and ideologues sought to reconcile classes based on national or cultural unity, often claiming that class conflict was actually the work of foreign agitators. Of course, behind the fascist movements, funding their activities and turning a blind eye to their violations of the law, were members the ruling class, and particularly the big industrialists. While the industrialists were most concerned with the activities of trade unions and communists, during the global depression they also found themselves in conflict with financial capitalists, the bankers.

    The message, with slight variations, is that capitalism, or at least “productive capitalism” or “free enterprise” was good, it was the banks and dishonest investors and speculators who corrupted everything. Hence, for example, one famous Nazi propaganda slogan, “Gegen bolschewismus und Hochfinanz,” meaning “Against Bolshevism and high finance!”

    Fast forward to the present day and we see a similar trend, that is to say an emotional backlash steered towards various ideologies which proclaim capitalism to be inherently and unquestionably good, but that our system is not the “right” capitalism. It’s not the right capitalism because of the influence of corporate lobbyists, or corporate person-hood, or the influence of the Federal Reserve, or fractional reserve banking, consolidation, monopolies and so on.

    Regardless of the source, this idea is entirely metaphysical, in the sense that it completely ignores the question, “How did we get to this point? How did the good capitalism that supposedly existed at some undetermined time in the past turn into the bad capitalism today?” Few even attempt to answer these questions. Austrian schoolers will gleefully point to the creation of the Federal Reserve, but they are hard-pressed for answers when you point out the many economic crises and bank failures which occurred prior to the Fed’s creation. Moreover, if one does their homework they will see that companies lobbying the government for favors, as well as government intervention in the market, has existed since the dawn of the United States. Indeed, the U.S. would not exist, or at least never would have achieved its position in the world, were it not for the actions of its government.

    On the subject of “monopoly capitalism,” this is indeed a true form of capitalism, but it is a very natural stage of capitalism and doesn’t represent some mode of production other than capitalism. The same goes for “corporatism.” Many large multi-national corporations began as much smaller companies. The so-called “free market” is not an obstacle to monopoly but rather a facilitator of monopolies. It is incumbent upon every capitalist in a given industry to attempt to dominate the market. There is no interest in “playing fair” so as not to crush the competition. It is curious indeed that the prophets of the free market, be they neo-liberal Friedmanites or Austrian schoolers, preach the virtues of free market competition based on the self-evident “fact” that humans are self-seeking entities, and yet they seem to expect the stockholders and directors of major corporations to go against their economic self-interest and maintain a state of fair competition with their rivals. Perhaps even more absurd, they should refuse to use their massive wealth and resources to obtain favorable treatment and other benefits from the state, thus sacrificing a crucial advantage over their competitors. And they must perform these actions on their own, out of the goodness of their capitalist hearts. Surely no Ron Paul fan would dare suggest that the state force them to. Keep that in mind the next time one of these reactionary populists tells you about “rational economics,” as they so often do these days.

    Let’s come back to reality now. Anyone can do some research into the largest multinational corporations and find out how they started. Many have quite humble roots. Capitalism is a mode of production, and like previous modes, it evolves over time. It does not disappear one day just because the state passes new regulations or removes old ones. It does not change into some kind of “wrong” capitalism just because lobbyists curry favor with politicians; were that the case we could say that capitalism never existed at all.

    Capitalism does not disappear with the creation of a central bank like the Federal Reserve; central banking was a necessary development of an expanding capitalist economy. The problem isn’t “crony capitalism,” “cowboy capitalism,” “monopoly capitalism,” “hyper-capitalism” or even “neo-liberal capitalism.”

    You can pair “capitalism” with any prefix, adjective, or noun as you see fit, but the internal contradictions, exploitation, instability and absurdities don’t lie in the words. They are all inherent features of capitalism, plain and simple. Any proposed solution to the inherent problems of capitalism which essentially boil down to more capitalism, are inevitably doomed to failure.

  9. Marko napisał(a):

    „Ja jednak jestem głupi bo zapomniałem, że około 360 zawodów w Polsce jest ściśle uregulowanych i nie ma wolnego dostępu do zawodów np. Prawnika
    Oczywiście jestem tak głupi, że nadal wszystko zwalam na wolny rynek i kapitalizm. Tak to było ćwiczone na czerwonych uniwersytetach i taka jest słuszna linia naszej partii !!”

    durniu nie rozumiesz tematu a szczekasz. Nikt nie mowi o wolnym dostepie do zawodu prawnika. Tu jest analfabeto mowa o absolwencie PRAWA, ktory startuje do pracy, ma przed soba tylko „mala” przeszkode – musi dostac sie na aplikacje…tak po prostu z ulicy. Pan Budrewitz tez ten temat przerabial, zna problematyke. Niech sie wiec wypowie jak to jest w tym wolnym rynku i kapitalizmie, polskim, amerykanskim, niemieckim. Czekam na glos panie mecenasie!

  10. krzyś napisał(a):

    czyli nie grasz w szachy a szkoda może i Twoje neurony w końcu by zmartwychwstały.Jeżeli gdziekolwiek widzisz kapitalizm czy to polski,amerykański,niemiecki to Twoje głowy już dawno się pozamieniały… wszędzie czerwoni z większym bądź mniejszym udziałem uszczęśliwiania obywatela… czyli socjalizm nazywany prze Ciebie i innych lewaków kapitalizmem… i spełniło się to o czym zawsze marzyli w wyniku m.in. centralnie sterowanej edukacji nawet niektórzy nie umieją rozróżnić kapitalizmu od socjalizmu.Niewolnik nie może wiedzieć ,że jest niewolnikiem czego jesteś klasycznym przykładem.Skoro tak chcesz Twoja sprawa ale wara od dyscyplinowania innych.Dopóki nikt nie łamie prawa wolno mu robić cokolwiek chce… jestem pewny ,że np. w szachach na pewno nie odniósłbyś sukcesu ale w zabieraniu wolności innym… masz do tego predyspozycje bo tu nie trzeba myśleć tylko po prostu zakazać,dyscyplinować…. zalogowałeś się może na portale lewicowe? tam Twoje życie intelektualne będzie wspierane przez innych ” postępowców” jak żyć by żyło się lepiej… Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego tak często używasz inwektyw? Czyżby z braku logicznych argumentów? Chyba nie (przecież jesteś jedyny który wykazuje się tutaj logiką)Może z kompleksów? Zastanów się nad tym zanim odpowiesz na kolejnego posta.Miłej niedzieli.Pozdrawiam.Krzyś.

  11. wolnościowiec napisał(a):

    MARKO PALANCIE, zbędnym słowem ust nie kalaj, bierz swój mandżur i spierdalaj.

  12. Marko napisał(a):

    Panie Redaktorze czy moze pan zabanowac tego debila?

  13. Marko napisał(a):

    Masz wyzej ciekawy tekst w jezyku angielskim – tam masz odp na swoje wynurzenia Mr. Krzys. Nie znasz angielskiego zapewne, to albo bedziesz mial pecha i odp. nie poznasz albo wykazesz sie sprytem i ktos ci to przetlumaczy. Szkoda juz czasu na jalowe mielenie tego samego tematu. Zdunska Wola jest lopatologicznie wyjasniona. Juz prosciej i bardziej zrozumiale sie nie da.

  14. krzyś napisał(a):

    szachy Marko, jedynie szachy mogą Cię uratować… albo sudoku,go… takie gry które uczą myślenia a nie przywłaszczanie sobie nie swoich idei (co zresztą jest typowe dla lewaków)Jesteś nie wiarygodny Marko a mówiłeś ,że Ty jesteś autorem idei państwa menedżerskiego a to inni lewacy wymyślili :Jacque’a Fresco i Roxanne Meadows więcej pod linkiem:http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Venus

  15. Marko napisał(a):

    Synku czytaj ze zrozmieniem – kiedy pisze slowo JA znaczy chyba cos oczywistego? Fresco czy Meadows? Poczytaj, moze ci ludzie wymyslili cos, czego nie znasz, ja nie musze. Ja bym ci tez radzil poznac slowo lewar/mlotek. Im szybciej sobie to uswiadomisz, tym szybciej zrozumiesz kim jestes. Masz generanie cos nowego do przekazania w temacie poza gledzeniem o lewakach to dawaj, nie masz to zajmij sie czyms pozyteczniejszym niz kradzieza cennego czasu ludziom, ktorzy szykuja epokowe dziela. Adios! I popros kogos kumatego zeby ci przeczytal angielski tekst.

  16. grudge napisał(a):

    Ad krzyś
    Jak śmiesz wątpić, że to Marko wymyślił państwo menedżerskie? Przecież sam Platon opisywał Atlantydę na podstawie jego wspomnień.

  17. Marko napisał(a):

    Kolejny troll, co to nie ma pojecia o merytoryce, ale musi sie dowartosciowac jakas wlasna prymitywna uwaga. Przy okazji – podaj cFaniaczku zrodlo, gdzie ktos cos opublikowal pod haslem panstwo menedzerskie. Jak nie znajdziesz poza tym miejscem, to najzwyczajniej stul pysk i sie nie wytluszczaj.

  18. krzyś napisał(a):

    Nie sztuką jest dać nalepkę i powiedzieć ,że nikt nie nazwał tego tak samo – sztuką jest wymyślić to samemu,choć sama idea też jest warta funta kłaków: „Wszystkie bezproduktywne formy pracy nie będą potrzebne (przykładem są: instytucje finansowe, urzędy, itd.), co umożliwi ludziom zajęcie się konkretnymi problemami. Taka sytuacja wyeliminuje konkurencyjność, korupcje, przestępstwa na tle finansowym, walki na tle rasowym i religijnym, wojny oraz wiele innych problemów z którymi żaden obecnie istniejący system nie jest w stanie sobie poradzić.” Jeżeli ten system ma wyeliminować konkurencję to jest to najczystsza forma socjalizmu.A czy słowo menedżerskie tez nie daje trochę kapitalizmem? Na pierwszy rzut oka tak ale w Twojej teorii państwa bez konkurencji,pieniędzy i innych gniotów bliżej do idei słynnego brodacza z Trewiru który być może nie świadomie (ale przecież o to chodzi) stał się Twoim guru.Jeżeli tak Ci śmierdzi wolność to powiedz to wprost:WSZYSCY JESTESCIE CIULE,POTRZEBNY WAM MENEDŻER KTÓRY POWIE WAM JAK ŻYĆ -ale czy stać Cię na to Marko?

  19. Marko napisał(a):

    Znasz tylko dwa hasla – kapitalizm i socjalizm/komunizm, zreszta ich nie rozumiesz. To sa tematy polityczne a nie gospodarcze. O gospodarce nie masz pojecia. Gdybys mial choc troche wiedzialbys, ze w kazdej firmie jest cos takiego jak menedzer, planowanie i budzetowanie. zapytaj sie w jakiejkolwiek korporacji od Manhatanu po Tokio czy tak nie ma.

  20. Marko napisał(a):

    Konkurencja nie jest warunkiem koniecznym aby produkowac i zyc na genialnym poziomie. Ale to zaden balwan zyjacy z asocjacji kapitalizm-komunizm nie pojmuje. O poziomie zycia decyduje know-how, surowiec i maszyna. Nik i nic innego. zaden komitet PZPR czy bankster z wall street.

  21. bat na internacjonalistów napisał(a):

    Po co dyskutować z tym marko? Arystokracja nie dyskutuje z motłochem. To podstawowa zasada.

  22. Marko napisał(a):

    Swiat jest pelen debili. Kolejny sie dzisiaj ujawnil. Coraz latwiej jest zrozumiec ten caly syf na swiecie, podstawa jego istnienia jest odpwiednia podaz debili jako pozywki.

  23. grudge napisał(a):

    Ad Marko
    Co z osobami, które nie będą chciały żyć w państwie menedżerskim tylko kapitalistycznym?

  24. krzyś napisał(a):

    Ad Grudge:no chyba… dyscyplinować;-))))))))

  25. Marko napisał(a):

    Teraz zyjesz w panstwie kapitalistycznym. Zapewne sie cieszysz…. szkoda, ze miliony nie podzielaja twojej radosci. Po drugie panstwo menedzerskie nikogo nie zmusza do bycia jego czlonkiem. Mozesz powiedzic „adios” i zyc po swojemu. A jak na razie nie masz pojecia co znaczy zycie w panstwie menedzerskim, wiec lepiej siedz cicho, bo moze kiedys sie w nim znajdziesz i co sie stanie jesli bedziesz chcial zostac bo je polubisz a twoja kartoteka pokaze, ze plules na wlasna matke? I nie myl – jak wiekszosc durniow – panstwa menedzerskiego z jakims komuchowym lagrem made in ZSRR.

  26. grudge napisał(a):

    Ad Marko
    Czyli, że w menedżerskim „raju” będę miał kartotekę?

  27. Marko napisał(a):

    Tak, sam ja juz tutaj zalozyles, zostala wgrana towarzyszu. Jestes juz naznaczony – jako wrog. W koncu nie mozna dopuscic do stolu kogos, kto ten stol chce opluc… Jak ci w ktoryms miejscu postawie tylko kropke to co wtedy zrobisz? Czego sie uczepisz? Jednym slowem – masz cos merytorycznego do powiedzenia – to dawaj, nie masz to mowic prosto z mostu takim niekumatym – spadaj!

  28. grudge napisał(a):

    Ad Marko
    Jak na razie nic negatywnego o państwie menedżerskim nie napisałem.
    Załóżmy, że jednak nie spodoba mi się, jak też i wielu innym osobom, w tym państwie menedżerskim. Czy wydzielicie nam enklawę w tym państwie, czy będziemy mogli podzielić terytorium i utworzyć własne państwo z kapitalistycznym systemem gospodarczym?

  29. krzyś napisał(a):

    „Teraz zyjesz w panstwie kapitalistycznym” – Marko gdzie tutaj widzisz kapitalizm? To,że jakiś przedsiębiorca (np. bank czy choćby telefonie komórkowe)) wszedł z rządem w układ to Ty to nazywasz kapitalizmem? Bo wolny rynek jest dla nas konsumentów a nie dla przedsiębiorców bo oni zawsze będą dążyć do monopolizacji rynku i ustawianiu się w drodze ustawy żeby chroni rynek dla naszego dobra (a jakże).Tłumaczyłem Ci już tyle razy ale Ty ciągle o swoim (?) państwie menedżerskim.To co jest teraz to nie kapitalizm,to nie wolny rynek tylko socjalizm.Oczywiście przyjął on inną formę niż ten w sowieckim wydaniu ale w założeniach to to samo.Marko naprawdę nie chcę Cię obrażać ( za to Ty robisz to niemal w każdym poście) ale ten Twój(?) menedżerski projekt jest również ograniczeniem praw konsumentów do decyzji o wyborze produktów które są dla nas dobre a które nie.I tylko tyle… a może aż tyle?

  30. wolnościowiec napisał(a):

    Panowie, MARKO TO PALANT i szkoda wchodzic z nim w dyskusje. PALANT i CHAM.

  31. bat na internacjonalistów napisał(a):

    Dobre z tym „państwem managerskim”. Ciekawe kim jest człowiek, który konstruuje takie aberracje umysłowe? Motłoch, który „postudiował” ekonomię na państwowym uniwerku dzięki stypendium socjalnemu i wyrównywaniu szans dla motłochu. Do „marko” – proszę nie odpowiadać na mój wpis – nie piszę do osoby.

  32. krzyś napisał(a):

    dla tych co zawsze mówią,że idei wolnościowych nie da się wprowadzić:
    http://www.prawy.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1527:korwinisci-wygrywaja-wybory-w-mong olii&catid=35

  33. Marko napisał(a):

    Ujadanie to typowe zachowanie dla malych pieskow. Czarno na bialym widac ile kundli – produktu ubocznego wolnosci kapitalistycznej Ogorkow i innego dziadostwa (rUpta co Hceta) – chce podkreslic swoja obecnosc w swiecie. Sorry, ale nadajecie sie tylko do utylizacji. Kapitalizm sie tym zajmie. I to juz niedlugo, jak im sie znudzi utylizowanie PET-ow i starych kaloszy i opon. Szykujcie sie, w sumie to nawet pozytywne dzialanie bedzie!

  34. Marko napisał(a):

    A jakie idee wolnosciowe wprowadzono w Mongolii? Toz to przeciez rozwiazanie glownie w formie komunizmu i duchu stalinowskim, z kontrola i zezwoleniami, mieszaniem sie towarzyszy do wszystkiego. Moze najpierw by was agentow skierowali na kurs czytania? Mongolski Kuriwn wygral wybory (niezly zart…) w 2013. A stalinowcy cuda czynia juz w 2011. Znajdz sobie biedaku jakis kurs to zaplace ci za nauke.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *