Skandaliczne przemówienie burmistrza Esslingen w Piotrkowie

Poczułem się jakby w moim własnym domu Gość, Przyjaciel i Brat, spoliczkował mnie i właściwie nie bardzo wiem dlaczego Czytaj więcej »

 

Ofiary raportu Kinseya – niewierność i zdrada

- Jest jedna bardzo ważna rzecz, którą musimy zrobić.
- Co takiego?
- Pójść do łóżka!
(dialog z filmu „Oczy szeroko zamknięte”)

W połowie XX wieku znany seksuolog Alfred Kinsey opublikował swój raport dotyczący seksualności człowieka. Wnioski Kinsey przedstawił w swoich dwóch głośnych pracach - Sexual Behavior in the Human Male i Sexual Behavior in the Human Female.



Publikacja Kinseya wywołała niesamowite przerażenie w purytańskim społeczeństwie Ameryki i zapoczątkowała tzw. rewolucję seksualną w latach 60-tych. Kinsey w swoich badaniach wykazał, że ponad połowa mężczyzn zdradza swoje żony i ok. 26% kobiet miewa stosunki pozamałżeńskie i wikła się w liczne romanse.  Aby przeanalizować fenomen największego skandalu kulturowego wypada nieco bliżej przyjrzeć się całej historii.

Alfred Kinsey pochodził z religijnej rodziny, w czasie studiów zainteresował się seksualnością człowieka, porzucił wiarę i rozpoczął badania nad seksualnością. Pierwszy raport z 1948 r. składał się z 5300 wywiadów. Był on wstępem do dalszych rozważań Kinseya nad niewiernością, okazało się bowiem, że rozwiązłość seksualna Amerykanów jest cichą normą. Kinsey twierdził, że prawie każdy człowiek żyje w sprzeczności z powszechnie obowiązującym kodeksem moralnym. Wnioski Kinseya nie napawały go pesymizmem a utwierdzały jedynie w tym, że trzeba zmienić normy obyczajowe i dostosować je do ukrytej prawdy, którą jego zdaniem trzeba wyciągnąć na światło dzienne.

Oprócz swoich badań, Kinsey skonstruował tzw. skalę Kinseya w której wprowadził skalę seksualności dzieląc ją na 8 etapów. Skala Kinseya miała być dowodem tego, że seksualność człowieka może się zmieniać wraz z upływem lat, jest plastyczna i bez trudu ulega modyfikacjom. Jego badania wykazały, że ok. 10% mężczyzn miewa skłonności homoseksualne, ponad 40% mężczyzn reagowało seksualnie na widok nagich obu płci, wykazując tym samym tendencje biseksualne. Dzięki skali Kinseya każdy mógł sprawdzić i oszacować na jakim etapie jest jego własna seksualność. Kinsey cyframi w skali od 0 do 6 przedstawił swoje propozycje. 0 – całkowity heteroseksualizm, 1 – heteroseksualizm z małymi skłonnościami homoseksualnymi, 2 –biseksualizm bardziej w stronę heteroseksualizmu, 3 –biseksualizm bez skłonności w żadną stronę, 4 –biseksualizm w stronę homoseksualizmu, 5 –homoseksualizm ze skłonnościami heteroseksualnymi, 6 – pełny homoseksualizm. Kinsey do swojej skali wrzucił jeszcze znacznik X, który cechował osoby o aseksualnym nastawieniu.

Kinsey dokonał również analizy zjawiska masturbacji, gdzie stwierdził, że blisko 90% mężczyzn uprawia samogwałt a ok. 60% kobiet przyznaje się do masturbacji. Co istotne prawie połowa badanych kobiet stwierdziła, że dzięki masturbacji jest w stanie osiągnąć orgazm w niecałe trzy minuty. Raport Kinseya zawierał również inne badania np. sadomasochizm, ilość stosunków małżeńskich itd.

Jednak przedmiotem zainteresowań opinii publicznej stał się raport dotyczący wierności partnerskiej. Badania Kinseya wysadziły w powietrze mit o monogamicznych uwarunkowaniach człowieka, co w konsekwencji zaowocowało rewolucją seksualną świetnie wykorzystaną przez środowiska lewicowe. Raport Kinseya okazał się idealną bronią środowisk lewicowych, które zaczęły używać argumentacji Kinseya aby domagać się pewnych swobód i praw mniejszości seksualnych. Badania Kinseya zmieniły również sposób myślenia wielu Amerykanów, którzy stwierdzili, że skoro wierność jest tylko czymś iluzorycznym to nie warto się jej trzymać, przecież i tak wszyscy zdradzają, wyłamywanie się z tej definicji byłoby czymś w rodzaju sprzeciwu wobec natury ludzkiej.

Do dnia dzisiejszego środowiska lewicowe korzystają z prac Kinseya i starają się usprawiedliwiać niewierność małżeńską, ponieważ wedle raportu Kinseya zdrada  jest uwarunkowana ewolucyjnie. Mówiąc wprost – mężczyzna i kobieta nie są sobie wierni, dbają tylko o swoje interesy. I tym oto sposobem mężczyzna, zdeterminowany genetycznie będzie chciał przekazać jak największą ilość swoich genów a kobieta będzie szukała idealnego zestawu genów, bardzo często kosztem obecnego partnera, jak w słynnej piosence Kasi Klich - zamienię cię na lepszy model.

Raport Kinseya przez blisko pół wieku cieszył się ogromną popularnością, znalazł uznanie i swoje miejsce w akademickich podręcznikach. Dopiero w 1990 r. dokonano ponownej analizy badań Kinseya i zadano kłam zawartym przez niego twierdzeniom. Judith Reisman i Edward Eichel wydali książkę pt. Kinsey – seks i oszustwo. Wykazano, że blisko 20% badanych Kinsey znalazł w więzieniach amerykańskich. Więźniowie odbywali kary za przestępstwa seksualne, wielu badanych Kinsey znalazł dzięki poleceniu prostytutek i cudzołożnic. Publikacja Reisman i Eichela wykazała, że Kinsey do małżeństwa zaliczał nawet związki alfonsów z prostytutkami. Takie odnośniki musiały dać pożądany przez Kinseya wynik – połowa Amerykanów zdradza żony a 26% Amerykanek zdradza swoich mężów. Kinsey argumentował, że seks pozamałżeński jest normą i że blisko co 10 mężczyzna jest krypto-homoseksualistą.

Nawet jeśli raport Kinseya zawiera w sobie ziarno prawdy, warto wspomnieć, że ogromna ilość badanych pozostała wierna swoim partnerom i nie szukała pozamałżeńskich przygód. Kinsey zapomniał również o uwarunkowaniach kulturowych, a te bardzo piętnują zdradę i pozamałżeńskie przygody. Dopóki zdrada i niewierność będzie w naszej kulturze postrzegana jako coś nagannego i obyczajowo niepożądanego, dopóty konserwatyści mogą być spokojni. Fakt faktem, że raport Kinseya wywołał pewien szok kulturowy i wielu ludzi mówiąc wprost dało się nabrać na tą diametralną zmianę postrzegania pewnych partnerskich zależności. Badania biologów mogą potwierdzać niektóre wnioski Kinseya, większość mężczyzn pragnie zdradzać, kobiety zaś mają bardzo często więcej niż jednego partnera seksualnego. Ewolucja przystosowała organizm kobiety tak aby plemniki różnych samców mogły prowadzić ze sobą wojny o to kto wygra. Badania na przykładzie Francji pokazują, że wielu ojców nie wie nawet, że wychowuje nieswoje dzieci i być może nigdy się tego nie dowie. Ukryta owulacja to u kobiet norma, współczesne badania w tym temacie przeprowadził zoolog Robin Baker, który w swojej publikacji "Wojny Plemników", na przykładzie kilku historii z życia wziętych wyciągnął równie podobne wnioski co Kinsey. W Polsce badania GUS wykazały również, że ok. 20% dzieci rodzi się z tzw. skoku w bok.

Tego typu przygniatające fakty mogą wielu ludzi przerażać, jednak nie należy ulegać pewnym tendencjom zwłaszcza jeśli nie stanowią one wykładni etycznej a są jedynie analizą naukową. Kulturowe dziedzictwo zdaje się być doskonałą ostoją moralną, trwalszą niż fakty wynikające z badań naukowych. Najlepszym więc sposobem na uniknięcie pewnych niepożądanych zachowań jest zwyczajny konsensus z samym sobą i odpowiedni dobór partnera. Jeżeli dwoje dorosłych ludzi godzi się na pewne rzeczy to nie ma w tym nic złego. Po raz kolejny potwierdzenie znajduje reguła, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Znalezienie odpowiedniego partnera jest niezwykle trudne, ale nie niemożliwe. Jeśli ktoś zgadza się z raportem Kinseya ponieważ sam ma potrzebę prowadzenia swobodnego życia seksualnego to jest to jego indywidualna sprawa. Natomiast tym, którzy nie ulegli badawczym interpretacjom biologów i zoologów, tym którym bliskie są zasady wierności i honoru w relacjach partnerskich pozostaje pogratulować, że mimo niesprzyjających warunków gotowi są trwać i obstawać przy swojej racji. Do tych drugich osób zalicza się również autor niniejszego tekstu.

Karol Mazur


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *