Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

Związki zawodowe – ofiary własnych metod

A miało być tak pięknie… Długi rosną, gospodarka się wali, na socjał brak kasy, więc związki zawodowe umyśliły sobie ponownie wystąpić w roli męża opatrznościowego. I poszły na wojnę z rządem domagając się jego dymisji. Ba, na wrzesień zapowiedziały zablokowanie Warszawy, chociaż nie bardzo wiadomo, co im to miasto i jego mieszkańcy złego zrobili?



Nadto, logicznie rzecz biorąc, Tusk jest z Pomorza, a HGW zablokowała poruszanie się po stolicy lepiej, niż wszystkie związki zawodowe razem do kupy. Zatem – gdzie tu sens, gdzie logika?

No i się szanowni związkowcy przeliczyli. Premierowi Tuskowi najwyraźniej donieśli w porę, że w policji i straży miejskiej też są związki zawodowe, więc nie poszedł za radą Lecha Wałęsy, by związkowców tradycyjnie pałować. Premier wykorzystał przeciwko związkom dokładnie ten sam mechanizm, który stosują one od lat: władzę ustawodawczą.

W efekcie pojawił się projekt nowelizacji ustawy o związkach zawodowych, likwidujący różnorakie przywileje związkowców, takie jak: prawo do płatnego zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy na czas pełnienia funkcji związkowych, pozbawienie związków prawa do korzystania z pomieszczeń i urządzeń technicznych na terenie zakładu oraz zwolnienie pracodawców z obowiązku przekazywania składek związkowych na konta organizacji. Projektu zmian rząd nie raczył skonsultować ze związkami.

Na takie dictum związkowcy zareagowali nerwowo. Piotr Duda stwierdził, że spowoduje to gwałtowne zahamowanie rozwoju ruchu związkowego i grozi jego likwidacją.

Problem w tym, czego najwyraźniej nie rozumie Piotr Duda, że tak właśnie działa państwo – kto ustanowił, ten może zmienić, a nawet znieść. Skoro związki zawodowe wymuszały na rządzie porozumienia dotyczące sposobu zatrudniania, płacy minimalnej czy przywilejów związkowych (np. tych, które rząd chce zlikwidować) itp. dzieląc cudze, czyli ponad głowami pracodawców, to nie powinny się teraz dziwić, że rząd chce im to odebrać. I nie robi tego w imię interesu przedsiębiorców, tylko dla własnej korzyści. Tak po prostu działa „demokratyczne państwo prawa realizujące zasady sprawiedliwości społecznej”, gdzie urzędnicy decydują o wszystkim – wedle własnego uznania i aktualnych potrzeb konstruując takie czy inne rozwiązania prawne.

Jedynym sposobem, by spełnić marzenie przewodniczącego Dudy o „związkach zawodowych niezależnych od pracodawców i partii politycznych” jest wprowadzenie zasady, że państwo nie miesza się w sprawy prywatne obywateli; nie miesza się do tego co, za ile i na podstawie jakich umów robią, również na wniosek związków zawodowych. Inaczej przedsiębiorcy, pracownicy i związki zawodowe zawsze będą w pełni zależni od partii politycznych. Z widocznym skutkiem.

Michał Nawrocki

Fot.: internet

 


One Response to Związki zawodowe – ofiary własnych metod

  1. Marko napisał(a):

    Ciekawa informacja dla milosnikow kapitalizmu:

    Deutsche Telekom może być zainteresowany przejęciem Netii – donosi „Wall Street Journal”. Niemiecki gigant dokonuje obecnie analizy swojej obecności w tej części Europy.

    http://gielda.onet.pl/wsj-deutsche-telekom-moze-byc-zainteresowany-przej,,5574090,1,news-detal

    Nie ma to jak wolny rynek, prawda? Co tam zwiazki zawodowe…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *