Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Operacja, czy amputacja? Historia Renaty Szot

Renata Szot mieszka w Tychach. W wyniku upadku doznała poważnego urazu stawu skokowego – wieloodłamowe złamanie (zamknięte) kości skokowej z podwichnięciem skokowo – piętowym oraz zerwanymi mięśniami i więzadłami. W trakcie pierwszej operacji stawy skokowy i podskokowy zostały zakażone bakterią enterococcus faecalis. Zakażenie najprawdopodobniej nie udało się usunąć podczas następnych operacji – lekarz operował jedynie stan ostry, niemniej nadal utrzymuje się odczyn zapalny. W ciągu trzech lat Renata Szot siedmiokrotnie trafiała na stół operacyjny. Dopiero podczas szóstej operacji podjęto rekonstrukcję mięśni i wiązadeł.

Mimo przebytych operacji p. Renata nie odzyskała sprawności. Wciąż kuleje na lewą nogę i, jak pisze na swojej stronie „Każdy krok wiąże się z bólem, który praktycznie nigdy mnie nie opuszcza. Wiele wysiłku i samozaparcia kosztuje mnie zwykła codzienność…”. Codzienność, którą często przerywa ból tak silny, że konieczna jest hospitalizacja i kroplówka.

Stan jej zdrowia ciągle się pogarsza. Przeciążenie prawej nogi wiąże się z dokuczającym kolanem oraz problemami z kręgosłupem (ma uszkodzony dysk na odcinku lędźwiowym oraz zmiany zwyrodnieniowe na odcinkach piersiowym i szyjnym). Szwajcarski ortopeda i twórca endoprotezy stawu skokowego, Beat Hintermann, w październiku 2011 r. postawił nie pozostawiającą złudzeń diagnozę, która brzmi jak wyrok:
– skrócenie nogi (zmiany zwyrodnieniowe kości),
– tworzenie się cyst wewnątrz kości skokowej,
– zrosty stawów,
– postępujące zwyrodnienie kości skokowej i piętowej (osteoporoza),
– atrofia mięśni kończyny dolnej,
– uszkodzenie nerwów,
– stan zapalny stawu.

Hintermann, jako jedyny zadeklarował się podjęcia operacji usunięcia cyst wewnątrzstawowych, rekonstrukcji uszkodzonych nerwów oraz usunięcia powikłań po poprzednich operacjach i dokonania przeszczepu kości. W Szwajcarii. Koszt operacji w ubiegłym roku został oszacowany na poziomie 11.200 CHF, niemniej zależy on od stanu, w jakim pacjentka trafi „na stół”. Do tego dochodzą jeszcze koszty przejazdu i pobytu w Szwajcarii oraz pełnej diagnostyki i rehabilitacji.

Pani Renata nie ma pracy, choć bardzo by chciała pracować. Nie otrzymała żadnego odszkodowania (również od szpitala – zamierza złożyć skargę do Sądu) a ZUS odmówił jej przyznania świadczeń rentowych (sprawa trafiła do Sądu). W związku z brakiem środków do życia nie może też pokryć kosztów leków i rehabilitacji. Ostatnie dwutygodniowe leczenie związane z kłopotami z kręgosłupem to: 100 zł neurolog, 100 zł rehabilitant, 200 zł lekarstwa. Więc rezygnuje dokonując wyborów „mniejszego zła”.

Możliwość przeprowadzenia operacji, która pozwoli p. Renacie wrócić do zdrowia i normalnego życia teoretycznie istnieje i w Polsce. W praktyce zależy to jednak wyłącznie od umiejętności lekarzy, do których w sytuacji p. Renaty można mieć pewne zastrzeżenia.

Istnieje też możliwość refundacji operacji w Szwajcarii przez NFZ, ale po pierwsze – tylko do wysokości kosztów wykonania zabiegu w kraju (resztę pacjent pokrywa z własnej kieszeni), zaś po drugie – do uzyskania zgody potrzebny jest wniosek, podpisany przez polskiego lekarza o odpowiednich kwalifikacjach. Takowego jednak nie może uzyskać. Jak mówi z goryczą „jestem dobrym królikiem doświadczalnym”.

Choć na ogół nie zbywa mi na fantazji, nie jestem w stanie sobie wyobrazić co p. Renata przechodzi żyjąc z wyrokiem „operacja albo amputacja”. Ona jednak się nie poddała – ma syna i jak mówi „ma dla kogo żyć”. Walczy. Pomaga jej w tym Fundacja Słoneczko. Organizuje aukcje na portalu Allegro, na których wysprzedaje własny dobytek, choć jak zaznacza – kilka osób przekazało jej rzeczy przeznaczone na aukcje. Oprócz tego na swoim blogu informuje o np. nieodpłatnych warsztatach kaligrafii, gdzie osoby uczestniczące wpłacały darowizny na subkonto fundacji.

Renacie można pomóc na kilka sposobów – poprzez:
– bezpośrednie wpłaty na jej konto otwarte w fundacji pomagającej osobom niepełnosprawnym,
– przekazanie 1% podatku,
– zamieszczenie banera na innych stronach,
– zamieszczenie apelu na stronach internetowych, umieszczenie plakatów przeznaczonych do druku wszędzie tam, gdzie tylko będzie to możliwe,
– udział w aukcjach charytatywnych na portalu Allegro,
– kliknięcie „lubię to” na facebooku i innych serwisach społecznościowych- dzieląc się linkiem ze znajomymi tak również można pomagać,
– oraz wszelkie inne możliwe formy pomocy z Państwa strony.

Na chwilę obecną p. Renacie udało się zgromadzić 15 tysięcy zł*. Wedle ostrożnych szacunków brakuje jeszcze 55 tysięcy zł.

I na tym właściwie mógłbym skończyć ten wyjątkowo „suchy” jak na mnie tekst. W historii Renaty Szot poruszyła mnie jej niezwykła determinacja w walce z losem i czasem, którego ma coraz mniej. Być może wśród Czytelników są osoby, które zechcą wspomóc p. Renatę w jej walce. Może ktoś z Państwa zechce podzielić się tym tekstem ze znajomymi. Być może wreszcie, zechce przedrukować, na co od razu wyrażam zgodę (podanie autorstwa i źródła będzie mile widziane). Możemy wspomóc Ją w walce. W jaki sposób – to już zależy od Państwa.

W sprawach kontaktu z Renatą Szot zapraszam na Jej stronę: http://pomozchodzic.pl/

*Już po opublikowaniu tekstu otrzymałem wiadomość od p. Renaty Szot o znacznej kwocie, która wpłynęła na jej konto. Obecnie ma już zgromadzone 46,039.62 zł na operację.

Michał Nawrocki

P.S. Serdecznie dziękuję p. Renacie Szot za pomoc w zredagowaniu powyższego tekstu.

P.P.S. Mam nadzieję, że p. Renata mi wybaczy, ale pewne rzeczy są silniejsze ode mnie. Znając Jej historię nie mogę się bowiem powstrzymać od złośliwej refleksji: premier Tusk „rekonstruując” rząd po ubiegłorocznych wyborach Ewę Kopacz (eks Minister Zdrowia) uczynił Marszałkiem Sejmu, zaś Bartosza Arłukowicza (pełnomocnika premiera do spraw wykluczonych) zrobił Ministrem Zdrowia. A przecież na zdrowy rozum p. Arłukowicz powinien się zamienić miejscami z p. Kopacz, żeby ta, parafrazując „Kisiela”, zobaczyła, co narobiła.


4 Responses to Operacja, czy amputacja? Historia Renaty Szot

  1. Michał Nawrocki napisał(a):

    Właśnie otrzymałem miłą informację o p. Renaty – na jej konto wpłynęła pokaźna kwota. Obecnie ma już zgromadzone 46,039.62 zł !

    Co nie znaczy, że można spocząć na laurach 😛

    Pozdrawiam serdecznie

  2. Marko napisał(a):

    Opisany tu przypadek jest typowy dla panstwa politycznego, gdzie na zwyklego obywatela nie ma ponoc srodkow mimo iz jest na rynku specjalsta i wyposazenie do przeprowadzenia – zapewne – skutecznego procesu rehabilitacji. Los pacjenta jest politycznej zgraji obojetny, bo cel jest zupelnie inny – utrzymac wladze i przywileje kosztem reszty. A im mniej tej „reszty” i im wiecej zajeta ona walka o swoj los tym mniej interesuje sie tzw. wielka poltyka. Opisana osoba jest typowa ofiara LO. W panstwie gospodarczym, w ktorym obywatel jest jego akcjonariuszem sama podaz odpowiedniej uslugi i sprzetu wystarcza do dokonania zabiegu. Czy ktos z was, przecietnych zjadaczy chleba rozumie te mala roznice?

  3. Renata Szot napisał(a):

    Gorąco proszę o wsparcie. Termin mojej planowanej operacji to 17 kwiecień, czyli niebawem, bardzo potrzebuję pomocy, aby uzbierać potrzebną kwotę na leczenie. Aktualna wycena początkowa to 14 tys franków.

  4. zuzka napisał(a):

    chyba w związku z chorobą pani szot jest osobą nie przebierającą w słowach. to przykre…. ocenia jednych za to co sama robi…..czyli zbiera pieniądze na ratowanie zdrowia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *