Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

Piłka kopana z gałgana

W zamierzchłych czasach, kiedy uczęszczałem do szkoły podstawowej większość moich kolegów po
lekcjach biegła kopać piłkę. Zresztą nie tylko po lekcjach – zdarzało się i na przerwach, i w niedzielę i
na… wagarach. Namiętność do piłki kopanej była zadziwiająca, choć warunki były trudne – jak to za
komuny. Nie było w okolicy ani jednego przyzwoitego boiska – grano na zaadaptowanych do tego celu
łąkach i nieużytkach. Z podprowadzonych z pobliskiego lasu okrąglaków robiono bramki, trawa w
połowie pierwszego meczu przestawała istnieć i piłkę kopano w kłębach kurzu lub w błocie. Często
bramki zastępowano tornistrami, patykami lub kamieniami. Granice boiska wysypywano żółtym
piaskiem, ale najczęściej ich nie było – grano „na oko”. Najbardziej osobliwym z takich boisk było to
zaimprowizowane w lesie – rosły na nim drzewa, a gracze uwijali się piłką wokół nich. Pamiętam, że raz
widziałem tam mecz rozgrywany pomiędzy świeckim a zakonnikami – ci ostatni grali w… sutannach!
Gromada zdyszanych, spoconych i obficie pokrytych pyłem zakonników bardziej przypominała zgraję
diabłów niż duchownych katolickich – do końca moich dni nie zapomnę tego widoku!

Nie lepiej sprawa wyglądała z piłkami – mało, kto miał taką prawdziwą do piłki nożnej – była
kosztowna, trudna do zdobycia i stanowiła, dla wielu, niedosiężny obiekt pożądania. Grano, czym
popadło – traciły tam życie piłki do siatkówki, jakieś gumowe, dziecięce, a w mniej zasobnych rejonach
spotykało się kule zrobione ze szmat, gałganów i sznurka, które zastępowały piłkę.

O butach, strojach sportowych w ogóle nie było mowy. Grano zazwyczaj w codziennych ubraniach,
czasem strojach od wuefu. Na nogach mieli nieśmiertelne trampki, czasem tenisówki, a najczęściej
zwykłe buty.

Pomimo tak trudnych warunków piłkę kopano wówczas masowo, namiętnie, a graczom sprawiało to
sporo frajdy.

Jak sprawa wygląda dziś? Są w Puszczykowie dwa pełnowymiarowe boiska (w tym jeden stadion)
z pełną infrastrukturą, równiutkie jak stół z pięknie utrzymaną trawą liniami, szatniami, natryskami,
oświetleniem i wszystkim, co potrzebne. Koszt wstępu 0 zł, a i piłki ci chętnie użyczą. Wśród
profesjonalnych markowych piłek, butów, strojów można przebierać w sklepach jak w ulęgałkach – –
niedrogo – Wolny Rynek robi swoje. Nie stać kogoś na strój, buty itp.? Żaden problem! Zapisz się do
klubu przy UM Puszczykowa i wszystko dostaniesz! Mało? Dwa boiska? Bardzo proszę – wybudowali
trzecie! Orlika. Również w pełni profesjonalne – z pełną infrastrukturą, a oświetlone jak stadion
narodowy! Mało? Proszę bardzo – przy szkołach (w tym przy liceum sportowym) są kolejne boiska (już
mniejsze) korty tenisowe, boiska do koszykówki itp. Mało? Właśnie (po sukcesach polskiej reprezentacji)
powstało zrobione z rozmachem boisko do siatkówki i koszykówki.

Grać nie umierać! Rewelacja! Prawda? Tylko, że niemal nikt z tych cudów nie korzysta… Stoją
puste i smętne, chociaż kosztowały podatnika ciężkie pieniądze. Dlaczego? Przecież są ogólnodostępne i
bezpłatne. Ano, dlatego, że wymyślili je, zaprojektowali i wybudowali moi rówieśnicy w młodości
namiętnie grający w piłkę byle gdzie, w byle, czym i byle, jaką. Kopali piłkę, bo co mieli robić? Nie było
komputerów, internetu, komórek, DVD, telewizji kablowej i satelitarnej, centrów handlowych, klubów,
pubów i dyskotek, czasopisma ocenzurowane do poziomu gazetki szkolnej nadawały się jeno do
zmniejszenia deficytu papieru higienicznego, którego notorycznie brakowało. A uprawianie sportu to
jednak zawsze pewien wysiłek – mało, komu chce się go podejmować, gdy innych sposobów spędzania
wolnego czasu zatrzęsienie.

Śmieszy mnie, kiedy słyszę, że młodzież „chuligani”, bo nie ma możliwości kulturalnego
spędzania wolnego czasu, nie ma gdzie wyładować nadmiaru energii i powinna na boiskach kopać piłkę.
Takie głupoty mogą wygadywać tylko takie stare pryki jak piszący te słowa – pamiętają tylko swoje
boisko na łące i uważają, że młodzież nie marzy o niczym innym jak dobre boisko i piłka. Pojawienia się
komputerów, intenetu itp. jakoś nie zauważyli – zatrzymali się w rozwoju na poziomie trampka i piłki z
gałganka. Niestety nas, podatników, ich zacofanie kosztuje fortunę. Zresztą, z moich obserwacji wynika,
że młodzież dziś „chuligani” mniej niż wówczas, a o „nadmiar energii” też trudno ją, niestety, posądzać –
nauki mają o wiele więcej niż poprzednie pokolenia – trzeba opanować obce języki, komputery i całą
masę spraw, o której archaiczni kopacze piłek gałgankowych nie mieli bladego pojęcia.

Ciekawe tylko, co obecne pokolenie będzie budowało swoim następcom, kiedy przejmie po nas
władzę? Oj ciekawe!

Mariusz Waszak

Przedruk tekstu ze strony http://mariusz.waszak.pl za zgodą Autora.

Foto: http://mariusz.waszak.pl


27 Responses to Piłka kopana z gałgana

  1. Marko napisał(a):

    To ze w Puszczy -kowie (nazwa jednak adekwatna…)pustki na boisku nie znaczy, ze tak jest w calym kraju. Kluby sa pelne pilkarzy w roznych grupach wiekowych, trenerzy maja ped do wiedzy i szkola sie w kraju i zagranica, akademie pilkarskie powstaja jak grzyby po deszczu bo niejeden rodzic marzy o tym, zeby syn czy corka (bo futbol kobiecy tez sie rozwija) byl slynnym pilkarzem i poszedl w slady Lubanskiego, Bonka czy Ronaldinho, takze nie moge sie zgodzic, ze Puszcza-kow to obraz wszechmiar obecny w sportowym krajobrazie Polski. To czego jednak troche brak to tych dzikich boisk z dawnych lat, no ale czasy sie zmienily tak jak samochody…przeciez nie bedziemy zalowac, ze nie jezdzimy juz Syrenkami i Warszawami..

  2. Michał Nawrocki napisał(a):

    Wie Pan, jednak te dzikie boiska miały swój urok i zawsze ktoś na nich był. Czytając tekst Pana Mariusza przez cały czas kołatała mi się po głowie pewna myśl – „państwo” wybudowało kilka boisk, które świecą pustkami. Skoro istniejące obiekty (np. boisko szkolne) nie było wykorzystywane, to po co budować następne? Po cóż zwiększać podaż, skoro nie ma popytu? Ale tak się dzieje w przypadku planowania państwowego nader często i w ten sposób odczytałem tekst P. Waszaka. Urzędnicy nie zawsze wiedzą lepiej, ich decyzje nie zawsze są słuszne. Wykazywanie w zestawieniach pomnożenia infrastruktury rekreacyjno – sportowej jest bez sensu, skoro jest ona nie używana.

    A jeśli ktoś na prawdę chce, to sposób zawsze znajdzie, choćby na dzikim boisku.

    Pozdrawiam

  3. Marko napisał(a):

    Jeszcze raz podkreslam, ze przyklad Puszczy(kowa) to jakis ewenement w skali kraju. Poniewaz mam doczynienia ze sportem wiem jak wyglada sytuacja. Wrecz trudno jest o wolne terminy – boiska i hale sa niemal bez przerwy zajete. Panstwo musi planowac obiekty sportowe, budowac je i pielegnowac. Bo to jest jego rola, bze wzgledu na to co tutaj zwolennicy „kapitalizmu” wymyslaja. Dzikie boiska to wspomnienie innego pokolenia. Wracanie do nich ma juz tylko charakter nostalgiczny.

  4. Michał Nawrocki napisał(a):

    Całkowicie się zgadzam – sytuacja w Puszczykowie to faktycznie ewenement.

    Proszę wybaczyć pytanie, ale dlaczego państwo „musi” budować i pielęgnować obiekty sportowe? Skoro są one niemal bez przerwy zajęte, to chyba nie powinno być problemu z ich utrzymaniem?

    Pozdrawiam

  5. Marko napisał(a):

    Panie Michale chyba nie ma Pan na codzien doczynienia ze sportem. Dam prosty przyklad: w miescie X, sredniej wielkosci, stadion i hala hucza od zajec. Tylko kto tam korzysta z tego? Kluby sportowe, ledwo wiazace koniec z koncem, mlodziez szkolna, szkolki pilkarskie, gdzie sportowcy tylko dzieki rodzicom maja w czym grac i czym grac, spontaniczne grupy znajomych. Ze skladek czlonkowskich nie da sie nawet utrzymac dobrze klubu sportowego a co dopiero obiekty sportowe. Nie wiem czy Pan to wie, ale ja wiem: np. w Niemczech byly proby tworzenia obiektow sportowych poprzez inwestycje np. bylych sportowcow. To sie nie oplacalo i obiekty sa sukcesywnie likwidowane a ludzie ci poniesli duze straty finansowe, idace w miliony euro. Koszty utrzymania obiektow i ich gospodarzy sa tak wysokie, ze ceny wstepu i korzystania z obiektow musialyby byc horendalnie wysokie. Tego nikt nie kupi. Dlatego, znajac realia, to panstwo MUSI sie tym zajac., Co zreszta w tym zlego? Kazdy przeciez moze wtedy skorzystac z boiska i hali, a to czy chce czy nie to juz jego osobista kwestia. Zgadza sie Pan?

  6. Michał Nawrocki napisał(a):

    Zgadzam się, pod warunkiem, że państwo działa konsekwentnie.

    Sporty, które mnie akurat interesują nie są w ogóle dofinansowywane przez państwo (zna Pan może jakieś państwowe dojo, które funduje stroje?).

    A co z salami prób zespołów muzycznych? Po 20 latach grania w różnych zespołach nie spotkałem ani jednej, ufundowanej bądź finansowanej przez państwo, czyli z moich podatków. A prywatnie – owszem są. Tylko dlaczego moje podatki mają wspierać powstawanie i utrzymywanie stadionów piłkarskich (football całkowicie mnie nie interesuje), a nie np. sal prób, skoro bardziej bawi mnie 3 – godzinne jam -session, niż 90 minut biegania za piłką. Polecam poszukać sali prób z pełnym wyposażeniem: wzmacniacze, nagłośnienie, wyciszenie, perkusja, misker, instrumenty – a wszystko za 0zł za godzinę, ufundowane i utrzymywane przez państwo.

    Poza tym pytałem dlaczego państwo „musi”? Kryterium składek członkowskich do mnie nie przemawia – prywatne sale prób czy doja istnieją bez wsparcia (a nawet wręcz przeciwnie) państwa.

    Pozdrawiam wieczorową porą

  7. Marko napisał(a):

    Panie Michale czym innym jest finansowanie sportow a czym innym budowanie obiektow sportowych i ich utrzymanie. Jesli ktos uprawia sport to sam sobie kupuje ubior i sprzet, oczywiscie w klubach moze go dostac dzieki wsparciu sponsorow (a ci nie tylko sa prywatni, to fakt). Obiekty sportowe sa finansowe dla szerokiej rzeszy chetnych. Za budowanie drog placa wszyscy, nawet ci, ktorzy auta nie maja i nigdy go miec nie beda. No ale za to otrzymajua korzysc w postaci mozliwosci korzystania z drogi, wspomagaja tez infrastrukture logistyczna, ktora dba o to, zeby im dowiesc na czas chleb, mleko i gumiaki. Pan sie zas domaga, aby kazdy kto ma jakies swoje male hobby mial warunki do oddawania sie jemu. Czyli miliony osob maja zrezygnowac ze sportu bo Pan nie chce finansowac stadionow i hal gdyz nie lubi futbolu, ale panstwo mialoby zbudowac pomieszczenie dla 4 osob i je utrzymywac bo akurat Pan i koledzy lubicie pograc na organach i puzonie 2 razy w tygodniu? Dziwne…nie sadzi Pan? Zeby jednak i Pan nie byl poszkodowany, sa przeciez domy kultury i tam mozna sobie zalatwic miejsce do prob i grania. Probowal Pan? Wiem o tym, bo w gronie znajomych sa pasjonaci rocka czy jazzu i „cwicza” w DK. Niestety chyba nigdzie na swiecie nie ma miejsca, gdzie zaspokaja sie indywidualne potrzeby, a raczej te masowe zas sport to wlasnie „masowka”. Zgadza sie Pan?

  8. Michał Nawrocki napisał(a):

    Nie wiem, czy jest jakiś złoty środek w tym przypadku. Co do sal prób w DK – próbowałem i nie mam pozytywnych doświadczeń. Raz okazało się, że sala, owszem, jest, ale ważniejsze są pieniądze, jakie płaci za wynajem jakaś szkoła językowa.

    Analogia stadionu czy hali sportowej i drogi jest poniekąd nie trafiona – chleb jedzą wszyscy, ale nie wszyscy interesują się sportem. A przynajmniej tym, na który idą największe nakłady finansowe.

    Poza tym, jeżeli futbol ma miliony fanów, to chyba te parę złociszy jakoś się wysupła, czyż nie? No i argument życiowy – częściej widuje Pan piłkarzy, czy słyszy muzykę?

    O zjawisku korupcji w sporcie już nawet nie warto wspominać.

    Widzi Pan, ja nie mam nic przeciwko temu, żeby państwo budowało stadiony, baseny, hale sportowe itd. Ale uważam, że powinny zostać zachowane pewne priorytety. Dla mnie osobiście jest to zapewnienie ochrony wolności, własności i życia obywateli, a z tym nie jest najlepiej. Podobnie z przytoczonymi przez Pana drogami – może zamiast budować trzecie boisko przydałaby się lepsza droga? Wreszcie argument, za który pewnie okrzykną mnie socjalistą – ZUS bankrutuje, państwo nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, na poczet których pobierało haracz, a my mamy się martwić o boiska?

    Zastanawia mnie natomiast coś zupełnie innego, czego jako miłośnik sportów nie masowych nie bardzo rozumiem. To pożytki z finansowania przez państwo tzw. sportu masowego (nie mówimy o stadionie stołecznej Legii). Przydałby się solidny tekst wyjaśniający dla takich jak ja (to taka zawoalowana prośba).

    Pozdrawiam

  9. Marko napisał(a):

    Widze, ze jest Pan z Warszawy i jednak kibicuje Legii bo probuje ja Pan chronic. A wlasnie w przypadku Legii mozna powiedziec, ze wbrew wszystkiemu i zdrowej logice uzyto pieniadze podatnika w poteznej ilosci, zeby sfinansowac malej grupce jej fanaberie.

  10. Marko napisał(a):

    W DK padl Pan ofiara wlasnych teorii o kapitalizmie. Okazalo sie, ze DK, ktory powinien byc finansowany przez panstwo, zeby pasjonaci bez kasy mogli oddawac sie swoim kulturalnym pasjom, z braku kasy musial sie „oddac” jak pro….ka za pare zlociszow komus, kto za to zaplacil..No coz, moze to spowoduje, ze Pan zrewiduje swoje pogaldy o tym jak to rynek wszystko swietnie potrafi sam regulowac..

  11. Marko napisał(a):

    Pierwsze slysze, ze ZUS bankrutuje. To jest niemozliwe! To jest twor panstwowy, a panstwo zawsze ma mozliwosc drukowania papieru zwanego pieniadzem. ZAWSZE! Pan tez sie daje nabrac na te bajke? Przeciez nawet jesli ZUS nie ma w kasie to znaczy, ze po prostu ta kasa do niego nie dociera, gdzies wyparowuje po drodze. Pytanie dlaczego? Sa dwie mozliwosci: ktos kieruje srodki w inne kanaly (np. kupujac armaty dla wojska w Afganistanie) albo ja chowa przed ZUS-em po to zeby „udowodnic” ciemnym masom, ze ten twor „panstwowy” jest niewydolny i nalezy go szybko „sprywatyzowac” czyli oddac w rece „ukladu”. A tam juz czeka Kluczyk Holding czyli WSI/KGB itd zeby przejac cos za darmoche.Czy trzeba to jeszcze jasniej tlumaczyc?

  12. Marko napisał(a):

    Korpucja jest wszedzie. Tam gdzie w gre wchodza korzysci materialne jest ona wszechobecna i tego nikt nie zmieni. Sport nie jest wyjatkiem, ale tez nie moze byc kozlem ofiarnym. Akurat ktos temat korupcji w sporcie naglosnil. Gdybysmy poszli we wszelkie dziedziny zycia to tam bysmy tez znalezli wiele „perelek”. Gdybysmy poszli tokiem panskiego myslenia to trzeba jednak rozwiazac panstwo i przepedzic ludzi na cztery wiatry bo niemal wszedzie smierdzi na przekret!

  13. Marko napisał(a):

    A dlaczego chce Pan robic cos albo albo? Zamiast boiska nowa droga? Albo zamiast drogi boisko? A dlaczego nie chce Pan robic tego i tego? Niech Pan odpowie dlaczego nie jest to mozliwe? Ja uwazam, ze jak najbardziej da sie w Pcimiu budowac jednoczesnie boisko, nowa droge, dom starcow, dom kultury i osrodek zdrowia. Trzeba tylko chciec. A dlaczego nie ma woli politycznej aby tak czynic – na to pytanie niech Pan sam sobie odpowie.

  14. Marko napisał(a):

    Panie Michale jesli przestanie Pan myslec wylacznie o sobie, oddali swoj osobisty egoizm, to znajdzie Pan wystarczajaca liczbe powodow, dlaczego podatnicy finansuja tzw, sport masowy. Pozdrawiam.

  15. Michał Nawrocki napisał(a):

    Panie Marko! To, czego ofiarą padłem w DK ma tyle wspólnego z kapitalizmem, co Lenin z leniwcem. Po pierwsze – DK został wybudowany za pieniądze podatników w określonym celu. Po wtóre – przez lata był utrzymywany (wtedy, gdy owo zdarzenie miało miejsce) również z pieniędzy podatników. A jednak biorąc pieniądze podatników (w tym moje i mojej rodziny) olewał to, do czego został stworzony. Innymi słowy zapłaciłem za coś, z czego później nie mogłem skorzystać. W moich teoriach o kapitalizmie płacę za to, z czego korzystam.

    Pomysł z drukowaniem pieniędzy, bo akurat jest paląca potrzeba, całkowicie do mnie nie przemawia. Gdziekolwiek spojrzeć – wszędzie pełno palących potrzeb. A to szpital wykonał budżet, a to szkoła nie ma pieniędzy na ogrzewanie, a to drogi dziurawe, a to dróg nie ma, a to śnieg, a to woda… Można tak długo. Gdyby puszczenie maszyn drukarskich w ruch i zapełnienie papieru podobiznami i nominałami było takim wspaniałym remedium, to Polska nie miałaby kolosalnych długów, emerytury oscylowałyby w okolicach 10 tysięcy miesięcznie, nikt nie płaciłby podatków, jeździlibyśmy po takich drogach, że niech się Niemcy schowają. Wystarczy puścić w ruch maszyny. Ale jakoś tak nie jest.

    Wreszcie kwestia mojego „egoizmu” w kwestii finansowania futbolu. Skoro ja jestem egoistą, bo nie chcę płacić na coś, co mnie nie interesuje, a swoje zainteresowania finansuję samodzielnie, to jak nazwać tych, którzy zabierają mi pieniądze na finansowanie swoich zainteresowań? Czy moje zainteresowania są gorsze? A może jestem mniej wartościowym człowiekiem?

    Pozdrawiam

  16. Marko napisał(a):

    „Pomysł z drukowaniem pieniędzy, bo akurat jest paląca potrzeba, całkowicie do mnie nie przemawia. Gdziekolwiek spojrzeć – wszędzie pełno palących potrzeb. A to szpital wykonał budżet, a to szkoła nie ma pieniędzy na ogrzewanie, a to drogi dziurawe, a to dróg nie ma, a to śnieg, a to woda… Można tak długo. Gdyby puszczenie maszyn drukarskich w ruch i zapełnienie papieru podobiznami i nominałami było takim wspaniałym remedium, to Polska nie miałaby kolosalnych długów, emerytury oscylowałyby w okolicach 10 tysięcy miesięcznie, nikt nie płaciłby podatków, jeździlibyśmy po takich drogach, że niech się Niemcy schowają. Wystarczy puścić w ruch maszyny. Ale jakoś tak nie jest”.

    No dobrze a skad w takim razie biora sie pieniadze? Prznosza je dobre duchy w workach i wrzucaja do kas? Chyba ze wierzy Pan w bajki to tak mozemy to przyjac. Ja w bajki nie wierze. Pieniadze drukuja drukarnie. Szkopul w tym, ze nie na polski rozkaz. Kto jest teraz szefem NBP? I jakie ma powiazania z wall street? Co sie stalo z panem Skrzypkiem? Drukarnie pracuja pelna para jednak drukuja tylko na potrzeby „ukladu”, ktory te pieniadze m.in, inwestuje (sic!) w wykupywanie polskiego majatku narodowego. Na rynek tych pieniedzy trafia zbyt malo, glownie w formie „pozyczek” od „dobroczyncow”. Tak wlasnie wymyslono dlug publiczny, jeden wielki przekret, ktory wkrotce sie musi skonczyc. W normalnym obiegu rynkowym jest pieniedzy po prostu za malo. Dlatego szpitale bieduja, szkoly nie maja na remonty, gminy na inwestycje, panstwo na budowe drog. A emerytury sa glodowe. Ciagnac mozna w nieskonczonosc. W Polsce i nie tylko mamy do czynienia z celowa polityka „braku” pieniadza na rynku. Ten pieniadz za to krazy ponad glowami obywateli, i tylko patrzec jak za jego pomoca za chwile np. ukradnie sie Polsce KGHM czy lasy. Zeby sie to zmienilo musi sie pojawic polski rzad, majacy wplyw na NBP i wladajacy drukarniami plus pare zmian w podatkach. Wtedy problem ZUS-u zniknie z miejsca. Rowniez pozdrawiam.

  17. Marko napisał(a):

    Nie wiem ile placi Pan podatku, zalozmy, ze 500 zl/miesiac. Z tych 500 zl idzie na finansowanie obiektow sportowych (mowimy o sporcie masowym a nie wyczynowym) jakies 10 zl na miesiac. Jesli te 10 zl pozbawia Pana realizacji panskich zainteresowan i czuje sie Pan okradany (ja ciesze sie, ze moge pomoc ta droga wielu mlodym ludziom nie majacym srodkow uprawiac sport) to prosze podac nr konta i ja Panu co miesiac przeleje te 10 zl jako „zadoscuczynienie” za szkody jakie Pan ponosi odmawiajac sobie realizacji swoich zainteresowan.Jakie ma Pan zainteresowania swoja droga?

  18. wiktor napisał(a):

    ,,Nie wiem ile placi Pan podatku, zalozmy, ze 500 zl/miesiac. Z tych 500 zl idzie na finansowanie obiektow sportowych (mowimy o sporcie masowym a nie wyczynowym) jakies 10 zl na miesiac. Jesli te 10 zl pozbawia Pana realizacji panskich zainteresowan i czuje sie Pan okradany (ja ciesze sie, ze moge pomoc ta droga wielu mlodym ludziom nie majacym srodkow uprawiac sport) to prosze podac nr konta i ja Panu co miesiac przeleje te 10 zl jako “zadoscuczynienie” za szkody jakie Pan ponosi odmawiajac sobie realizacji swoich zainteresowan.Jakie ma Pan zainteresowania swoja droga?”
    Słusznie Pan prawi.

  19. Michał Nawrocki napisał(a):

    Wie Pan, całkowicie się zgadzam z Pańską opinią na temat NBP i wpływu polskiego rządu, jak również negatywną (przynajmniej tak ją odczytałem) opinią w kwestii, hm…, „coraz bardziej otaczającej nas rzeczywistości” gospodarczo – ekonomicznej.

    Widzi Pan, Panie Marko, ja nie mam nic przeciwko finansowaniu sportu przez państwo. Powiem więcej – sam się chętnie dorzucę, ale dobrowolnie, a nie pod przymusem. No i krew mnie zalewa gdy widzę, jakim to idzie trybem.

    Co do moich zainteresowań – historia, historia historiografii, historia myśli ekonomicznej (czy jak to się nazywa), psychologia, pedagogika, literatura, muzyka (aktywnie – gram i komponuję), aikido, szermierka (historyczna), łucznictwo, strzelectwo, snooker, motoryzacja, kynologia, taternictwo, fotografia, architektura, budownictwo, enologia i wiele innych. W sumie – jeden wielki kocioł.

    Za chęć wsparcia serdecznie dziękuję, ale muszę odmówić. Po prostu uważam, że każdy powinien sam finansować swoje zainteresowania. I, chwała Bogu, jakoś sobie daję radę.

    Dziękuję również Panu Wiktorowi, który jak rozumiem również jest chętny wspomóc mnie, wiecznego malkontenta. A tak a propo – czy podziela Pan, Panie Wiktorze również zdanie Pana Marko w kwestii banku centralnego? Bo trochę się ono sprzeciwia temu, co istniej pod nazwą ESBC.

    Pozdrawiam

  20. Marko napisał(a):

    Panie Michale, przy tak szerokiej palecie zainteresowan nawet jak sie zrzucimy z p. Wiktorem po 10 zl bedzie za malo. Wypada wiec jedynie pogratulowac Panu wszechstronnosci i zyczyc aby udawalo sie pogodzic hobby z finansami jakie ma Pan do dyspozycji. Pozdrawiam rowniez.

  21. Marko napisał(a):

    „Zadania są określone w Traktacie ustanawiającym Wspólnotę Europejską i wyszczególnione w statucie ESBC i EBC, który stanowi załącznik do Traktatu. W Traktacie jest mowa tylko o ESBC, gdyż przy jego tworzeniu założono, że wszystkie państwa UE przyjmą jednolitą walutę euro – do tego czasu zadania te realizuje Eurosystem.

    Głównym celem ESBC jest utrzymanie stabilności cen (czyli kontrola inflacji). Bez uszczerbku dla tego celu wpiera politykę gospodarczą Wspólnot Europejskich co ma prowadzić do osiągnięcia celów Wspólnoty i wysoki poziom zatrudnienia. Podstawowe zadania Systemu to kreowanie i realizacja polityki walutowej UE, zarządzanie rezerwami walutowymi krajów członkowskich, przeprowadzanie operacji dewizowych oraz wspieranie sprawnego działania systemów płatniczych.

    Dodatkowym zadaniem jest decydowanie o autoryzacji emisji monet i banknotów wspólnej waluty na obszarze Euro i decydowanie o wielkości ich emisji.

    Narodowe banki centralne są integralną częścią Systemu – ich statuty muszą być zgodne ze statutem ESBC, zobowiązane są one do prowadzenia polityki zgodnej z polityką ESBC. Ich prawnym obowiązkiem jest dbanie o stabilność euro i informowanie społeczeństwa o polityce pieniężnej ESBC”.

    Juz ten cytat ( z wiki) pokazuje, ze ESCB nie spelnia swojej statutowej roli. Za to strukturalnie swietnie „kanalizuje” samodzielnosc bankow centralnych (prosze zauwazyc, ze PL nie ma euro) i paralizuje stanowienie samodzielnej polityki finansowej przez poszeczegolne panstwa. Tenze system doprowadzil juz do upadku Grecji, Irlandii, Hiszpanii i POrtugalii, a za chwile padna kolejne kraje, I dobrze. To bedzie poczatek zmian. Tylko jakich i kto je przeprowadzi?

  22. Michał Nawrocki napisał(a):

    Panie Marko! Na stronie prezydenta RP jest projekt nowelizacji Konstytucji, w tym odnośnie roli NBP. To jest dopiero ciekawe, polecam „wyguglać” i przeczytać.

    Pozdrawiam serdecznie

  23. Michał Nawrocki napisał(a):

    P.S. Póki przynajmniej część zainteresowań poprzez realizację zapewnia mi chleb, z resztą jakoś sobie radzę. Choć i tak z paru rzeczy musiałem zrezygnować :/

  24. Marko napisał(a):

    Zmiany w Konstytucji maja na celu totalne podporzadkowanie Polski UE i jej organom. Czytajac projekt zmian staje sie w koncu jasne, jak wazne bylo usuniecie Kaczynskich i paru ludzi jak chocby prezesa NBP Skrzypka. Teraz mozna ostro ruszyc do totalnego „rozbioru” Polski. Bo tto stoi na przeszkodzie? Ciemny narod, zajety splacaniem niesplacalnych kredytow? Kilku swiadomych, ktory da sie zdmuchnac kierujac agentow WSI/KGB? Szykuja sie nam gorace czasy, bardzo gorace..

  25. Marko napisał(a):

    A tu sprawa, ktora tylko na pozor nie koresponduje z dzialaniami w kierunku zmian w konstytucji.

    http://biznes.onet.pl/polski-wywiad-skarbowy-czyli-zycie-na-podsluchu,18554,4080032,1,prasa-detal

  26. Marko napisał(a):

    W trzymaniu obywatela za twarz za Odra sa jednak w przodzie:

    http://www.welt.de/wissenschaft/article11556601/Umweltzonen-sind-teuer-und-wirkungslos.html?wtmc=plista

    Polecam, bo za niedlugo i w PL pojawia sie ta bzdura. Niestety material dla znajacych j. niemiecki.

  27. Marko napisał(a):

    „Grecja, Irlandia, Portugalia i Hiszpania winne są niemieckim bankom 417,8 mld euro (551 mld USD) – wynika z danych Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS).

    To niemal 1/5 zagranicznego zadłużenia tych krajów.

    BIS podaje też w swoim kwartalnym raporcie, że w II kw. tego roku z powodu kryzysu zadłużenia w Europie banki w regionie ograniczyły posiadany przez siebie dług Grecji, Irlandii, Portugalii i Hiszpanii o 107 mld USD, do 2,28 biliona USD.

    Bank dodaje, że pod silną presją znalazły się nie tylko obligacje rządowe tych 4 krajów, ale również Belgii i Włoch.”

    I kto mial racje?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *