Światowy Dzień Ubóstwa

W świecie na co dzień zmagamy się z rzadkością zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb Czytaj więcej »

 

PKW stworzyła niebezpieczny precedens

20 września 2011 roku Sąd Najwyższy podjął decyzję w sprawie Nowej Prawicy. Komitet Wyborczy domagał się rejestracji list we wszystkich okręgach wyborczych. Sprawa została pozostawiona bez dalszego biegu. Stanowisko takie uzasadniono faktem, że protesty wyborcze można składać dopiero po przeprowadzeniu właściwych wyborów. Choć decyzja Sąd Najwyższego wydaje się zgodna z literą obowiązującego prawa i trudno było spodziewać się innego rezultatu, to do samej decyzji PKW można mieć sporo zastrzeżeń.



Trzeba podkreślić z całą stanowczością fakt, że Nowa Prawica złożyła wymaganą liczbę podpisów w 21 okręgach wyborczych na czas (tzn. 30 sierpnia). Teoretycznie nie powinno więc być żadnych przeszkód, aby zarejestrowano listy w pozostałych. Problem w tym, że w ostatnim złożonym do rejestracji okręgu liczono podpisy prawie tydzień! Efektem jest to, że zablokowano Nowej Prawicy możliwość startu w 20 okręgach. PKW stworzyła sobie niespotykany nigdzie na świecie przywilej bycia najwyższą władzą zwierzchnią wobec władzy ustawodawczej. Nastąpiło niebezpieczne naruszenie i tak mocno fikcyjnego w Polsce trójpodziału władz. PKW jako organ władzy wykonawczej zaczęła mieć decydujący wpływ na to, kogo dopuścić do startu w wyborach władzy ustawodawczej. Kompetencje PKW w tej sytuacji mocno wykraczają poza typowe „checks and balances” obecne np. w ustroju amerykańskim. Precedens, który sama stworzyła, pozwala w niemalże aksamitny sposób wyeliminować dowolne ugrupowanie z elekcji. Wystarczy, że PKW będzie przedłużała liczenie podpisów pod odpowiednio dużą liczbą list okręgowych do czasu aż minie ostateczny termin rejestracji.

Rzeczywistość jest taka, że Nowa Prawica została odcięta od możliwości wystawienia list w niemalże połowie okręgów. Niezależnie od uzyskanego ostatecznie wyniku w 21 zarejestrowanych okręgach, fakt ten będzie miał znaczący wpływ na uzyskane poparcie w skali całego kraju. Może być czynnikiem decydującym o tym, czy partia ta wejdzie do parlamentu, nie mówiąc już o uniemożliwieniu prowadzenia kampanii wyborczej w 20 okręgach. W takiej sytuacji jest pewne, że Nowa Prawica wniesie do Sądu Najwyższego wniosek o unieważnienie wyborów. Tego typu luka prawna jest niedopuszczalna w żadnym państwie, które chce być nazywane praworządnym. Od decyzji Sądu Najwyższego zależy teraz, czy zostanie ona usunięta. Z pewnością nie można liczyć na to, że największe partie zdecydują się wyeliminować ją z własnej woli. Jest to przecież dla nich bardzo wygodne narzędzie, którym można posługiwać się bezkarnie, powołując się na świętość prawa stanowionego. Bez pomocy Sądu Najwyższego sprawa bardzo szybko się rozmyje.

Większość konstytucjonalistów przyznaje w tym sporze rację Nowej Prawicy. Pozostaje pytanie, co stanie się, gdy zapadnie decyzja o unieważnieniu wyborów i rozpisaniu ich od nowa. Na pewno oznaczało to będzie stratę przez budżet państwa milionów złotych, które pójdą na ponowne przeprowadzenie wyborów. W ten sposób błędne przepisy prawne pociągną za sobą w sposób absurdalny marnotrawstwo publicznych pieniędzy. To jednak te łagodniejsze konsekwencje. Decyzja o powtórzeniu wyborów w najbardziej pesymistycznym wariancie, może doprowadzić do prawdziwego kryzysu politycznego w kraju. Wyobraźmy sobie bowiem sytuację, że pierwsze wybory wygra PiS, co jest prawdopodobne na obecną chwilę. Wątpię, żeby kierownictwo tej partii spokojnie przyjęło do wiadomości unieważnienie wygranych wyborów. W przeddzień wielkich wstrząsów w gospodarce światowej będziemy mieli więc poważny kryzys polityczny w kraju. Na szali przed wyrokiem Sądu Najwyższego znajdzie się w takiej sytuacji z jednej strony krok w kierunku totalitaryzmu, a z drugiej ryzyko kryzysu politycznego.

Nowa Prawica jest partią, która chce walczyć z dławiącą nasz kraj biurokracją. Sama przy tym padła jej ofiarą. Nie chcę osądzać, czy było to celowe działanie, czy wyłącznie efekt marnego poziomu legislacyjnego w naszym kraju. Każdy powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie samodzielnie. Odkryta luka w kodeksie wyborczym jest na pewno czymś bardzo szkodliwym i to jest przyczyna wystarczająca, żeby Sąd Najwyższy zajął się tą kwestią po wyborach. W praktyce wyrok, który wyda może być bardzo znamienny dla polskiego systemu politycznego. Póki co Nowa Prawica startuje w 21 okręgach wyborczych i warto na nią zagłosować choćby w ramach protestu przeciwko bezprawiu (bo takie prawo jest de facto bezprawiem), które zagnieździło się w naszym kraju.

Łukasz Stefaniak

Foto. PSz/Prokapitalizm.pl


5 Responses to PKW stworzyła niebezpieczny precedens

  1. Krzysiek napisał(a):

    Ja już jestem przekonany do KNP od momentu, kiedy powstało, ale ten artykuł jeszcze mnie dodatkowo utwierdził w tym przekonaniu, że tylko na nich warto głosować 🙂

  2. Krzysztof Mazur napisał(a):

    Odsyłam do swojej analizy pt. „Casus Nowej Prawicy” opublikowanej na stronie prawica.net
    Pisałem to jeszcze przed opublikowaniem stanowiska SN i upublicznieniem stanowiska zamieszczonego już na stronie PKW.
    Polecam szczególnie zwrócić uwagę, że PKW skrzętnie omija fakt, że w swoich wyjaśnieniach woluntarystycznie wyznaczyła termin wydawanie przez siebie zaświadczeń go 30 sierpnia do godz. 16.15. Ustawa mówi natomiast, że nawet do końca tego dnia można składać wnioski o wydanie zaświadczenia(art. 210 par. 3 kodeksu wyborczego).
    PKW w swoim stanowisku skrzętnie podaje, o której godzinie komitet uzupełniał braki (najczęściej była to godz. 23.45 co również świadczy o samym komitecie KNP), ale jeśli dobrze czytam to w przypadku listy zatwierdzonej dopiero sześc dni po terminie nie podano, kiedy owo uzupełnienie wpłynęło. Konsekwentnie PKW powinna to sprawdzić i ujawnić. Jednym słowem komitet KNP w wielu okręgach dał organizacyjną plamę, ale niestety po pierwsze prawo okazało się po raz kolejny również „dziurawe” a i PKW nie do końca zachowuje się w sprawie czysto.
    Jedno jest pewne – w tym przypadku wątpliwości interpretacyjne i ewidentne niedoróbki prawa powinny świadczyć na korzyść komitetu

  3. czes napisał(a):

    Prawdopodobnie chodzi o zostawienie „legalnej” furtki do unieważnienia wyborów , gdyby wynik wyborów za bardzo odbiegał od oczekiwań właścicieli III RP. Można podejrzewać , że ma to ewentualnie zablokować scenariusz węgierski w Polsce.

  4. kontroler napisał(a):

    Pamiętajcie Państwo, że nie jest ważne kto i jak głosuje ale kto liczy głosy. Razwiedka czuwa.

  5. Łukasz napisał(a):

    @Krzysztof Mazur
    Pana artykuł ładnie podsumowuje wszystkie aspekty tej sprawy.

    @czes
    Uważam, że nie są to domysły pozbawione podstaw. Będziemy głosować do skutku, jak Irlandczycy w referendum odnośnie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *