Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

Podatkowy cyrk wyborczy

Niestabilność systemu podatkowego wymieniania jest przez przedsiębiorców jako jeden z najważniejszych czynników utrudniających działalność gospodarczą. Nie bez znaczenia jest również wysokość podatków. Przedsiębiorcy skarżą się – jak wynika z wielu raportów – że zmiany w prawie podatkowym zdarzają się zbyt często, oni zaś informowani są o tych zmianach zbyt późno.


Ten chaos nie sprzyja przedsiębiorczości. Jest wręcz odwrotnie – stanowi dla niej kulę u nogi, zwłaszcza, że towarzyszy mu coraz bardziej pęczniejąca i utrudniająca życie wszędobylska biurokracja.

Takie oceny płynące ze strony przedsiębiorczych Polaków w stronę polityków nie są żadnym novum. Już w latach 90-tych prof. Leszek Balcerowicz powoływał do życia komisję do spraw odbiurokratyzowania gospodarki. Podobne komisje tworzono potem w przyszłości jeszcze wielokrotnie, a ostatni epizod walki polityków z nadmierną biurokracją i opodatkowaniem, znany jako komisja „Przyjazne państwo”, uznać dziś należy za tragikomiczny.

Ale o tym, iż politycy nie ustają w „przychylania obywatelom nieba” i że czytają raporty na temat tego, co najbardziej doskwiera przedsiębiorcom, a w zasadzie wszystkim Polakom, świadczyć może najnowszy pomysł ministerstwa finansów, stworzenia „nowego kodeksu podatkowego”. Otóż ministerstwo dostrzega, że „źle się dzieje w państwie … polskim” i że coś wreszcie trzeba by z tym zrobić. Ciekawy jest sposób w jaki rządzący zamierzają się do sprawy zabrać, a o czym poinformował właśnie wiceminister finansów, Janusz Cichoń. Otóż najpierw MF wystąpiło do rządu o powołanie komisji kodyfikacyjnej ds. prawa podatkowego. Komisja ta ma wypracować założenia nowego prawa podatkowego, które mają być gotowe … za rok. Minister Cichoń nazywa ten plan „ambitnym ale możliwym do wykonania”. Co dalej? Potem miałby nastąpić etap prac związanych z przygotowaniem projektu, po którym przez kolejny rok nad projektem miałby debatować parlament. Jak twierdzi wiceminister finansów, nowe prawo podatkowe mogłoby zostać uchwalone w połowie kolejnej kadencji sejmu, tj. - co nietrudno wliczyć - około 2017 roku.

Jakoś trudno mi patrzeć na te najnowsze pomysły rządu w oderwaniu od kalendarza wyborczego. Teraz mamy kampanię do europarlamentu, za rok natomiast, dokładnie w okresie, gdy „komisja kodyfikacyjna” ma zakończyć pracę nad projektem nowego prawa podatkowego, będziemy w centrum kampanii do parlamentu krajowego. Dlatego słowa ministra Cichonia postrzegać raczej należy nie w kategoriach działań zmierzających do rzeczywistego ulżenia podatnikom, lecz jako przygotowywanie gruntu pod przyszłoroczną kampanię wyborczą. Gdyby rząd naprawdę chciał zmienić coś w systemie podatkowym na korzyść zwykłych ludzi, nie urządzałby kilkuletniego cyrku z komisją kodyfikacyjną itp., lecz po prostu przekonałby parlament, aby jedną ustawą anulował wszystkie dotychczasowe, szkodliwe dla Polski akty prawne, a następnie, dla dobra Polski, przepchnął przez tenże parlament ustawę obniżającą podatki i upraszczającą system podatkowy. Z takim „przepchnięciem” chyba nie byłoby problemu, bowiem wszystkie zasiadające w parlamencie partie deklarują, że są za uproszczeniem i obniżeniem podatków, nie wspominając już o tym, że bardzo zależy im na dobru Polski.

Paweł Sztąberek

Artykuł ukazał się w "Naszym Dzienniku" z 19 maja 2014 roku. Przedruk za pafere.org...


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *