Wypaczony odruch normalności?

W normalnych warunkach byłyby to dowód na to, że poczucie własności jest u człowieka czymś naturalnym. Tu jednak to bardziej tęsknota za utraconą własnością wszelaką Czytaj więcej »

 

Polak – Niemiec … dwa bratanki? Spojrzenie na historię

W roku bieżącym przypada 600 rocznica bitwy pod Grunwaldem. W związku z tym pozwolę sobie na parę refleksji o charakterze historyczno-geopolitycznym. Do pierwszych starć zbrojnych pomiędzy plemionami słowiańskimi i germańskimi dochodziło już we wczesnym średniowieczu Germanie przy tym odznaczali się wprost niesamowitym okrucieństwem, np. krzyżowali wziętych do niewoli jeńców słowiańskich.

Cześć plemion germańskich (Sasi).zostali na wiarę chrześcijańską nawróceni siłą przez władcę Franków – Karola Wielkiego. Pokutowało to w późniejszym postępowaniu Niemców wobec ich słowiańskich sąsiadów – pod pretekstem nawracania na wiarę chrześcijańską – mordowali, palili i grabili, co tylko się dało. Zakon Krzyżacki to niejako uosobienie tego faktu. Pierwsze starcia polsko – niemieckie miały miejsce już w czasach Mieszka I. Pierwszy polski władca rozgromił najpierw armię margrabiego Wichmana, a później margrabiego Hodona. W czasach Mieszka I inny niemiecki margrabia Geron zaprosił na ucztę 30 książąt zachodniosłowiańskich, przy czym podstępnie ich otruto. Jako ciekawostkę podam fakt, że Mieszko I walczył wtedy z Wichmanem i Hodonem, natomiast cesarz Otton I był sojusznikiem polskiego księcia. Mieszko I był wasalem cesarza rzymskiego narodu niemieckiego, któremu opłacał trybut.. Otóż w roku 979 kolejny cesarz Otton II wyprawił się zbrojnie na Polskę. Wyprawa ta zakończyła się niepowodzeniem, Mieszko I przestał być wasalem cesarza i płacić mu trybut. Poślubił natomiast Odę, córkę Teodoryka, margrabiego Marchii Północnej (Dobrawa, matka Bolesława Chrobrego już nie żyła.) W 992 r. zmarł Mieszko I. Młody Bolesław chcąc ratować państwo przed wewnętrzną zawieruchą na samym początku panowania wypędził macochę i przyrodnich braci z Polski. W tym czasie na tronie cesarskim zasiada młody Otton III, którego Bolesław olśnił bogactwem i potęgą swego państwa na zjeździe w Gnieźnie w r. 1000. Otton III zaproponował mu koronę królewską, na którą Chrobry wolał poczekać jeszcze 25 lat, by przyjąć ją z ręki papieża. Mieszko I też w roku 990 oddał swoje państwo pod protekcję Stolicy Apostolskiej, o czym świadczy jeden z najstarszych polskich (chociaż napisany w języku łacińskim) dokumentów: Dagome iudex.

Po młodej śmierci Ottona III tron cesarski przypadł Henrykowi II, który porzucił przyznajmy to uniwersalistyczne plany swego poprzednika. Bolesław Chrobry zajmując Czechy próbował go uprzedzić. W czasach Chrobrego trwała kilkunastoletnia wojna z Niemcami, zakończona ostatecznie pokojem w Budziszynie zawartym w r. 1018. Pokój ten wieńczył zwycięstwo Chrobrego przyznając Polsce Milsko i Łużyce. Państwo polskie jednak było osłabione długotrwałymi wojnami, co uwidoczniło się za panowania następcy Chrobrego, Mieszka II. Władca ten musiał pod naciskiem cesarza zrzec się tytułu królewskiego oraz podzielić Polskę pomiędzy siebie oraz swoich przyrodnich braci: Dytrycha i Bezpryma. Około r. 1033 Mieszko II zjednoczył ponownie państwo na krótko przed swą śmiercią w r. 1034.

Po śmierci Mieszka II doszło w Polsce do ogólnej anarchii oraz tzw. reakcji pogańskiej. Nie miejsce tu szczegółowo opisywać te wydarzenia. W r. 1039 ze zbrojnym poparciem władców Niemiec i Rusi przywraca w Polsce porządek książę Kazimierz nazwany wówczas Odnowicielem. Jego syn, Bolesław Śmiały wykorzystuje walkę pomiędzy papieżem a cesarzem opowiadając się oczywiście po stronie tego pierwszego. Zależność od papieża była tylko symboliczna – opłata tzw. swiętopietrza (niewielkiej opłaty). Podporządkowanie cesarstwu przedstawiało się zgoła inaczej. Groziło utratą suwerenności, niepodległości i tożsamości. Toteż świadom tego Bolesław Śmiały popierał antycesarskich kandydatów do tronu węgierskiego..

Jego brat, który objął władzę po jego obaleniu to katastrofa dla Polski na wzór dzisiejszych rządów Platformy Obywatelskiej. To same ślepe podporządkowanie Niemcom. Herman skwapliwie ogłosił się lennikiem cesarza.

Na szczęście wspaniałym władcą okazał się jego syn Bolesław Krzywousty. Pokonał w wojnie podjazdowej barbarzyńskiego cesarza Henryka V – istnego i godnego prekursora nazistów – bo jak można nazwać „człowieka”, który każe przywiązywać do machin oblężniczych dzieci obrońców grodu, będące bezbronnymi zakładnikami. Krzywousty ukarał też w sposób godny pochwały i najwyższego uznania zdrajcę ojczyzny, swego przyrodniego brata Zbigniewa, który sprowadził najazd Henryka V na Polskę. Otóż kazał go oślepić. Zbigniew nie przeżył tej operacji. I nasuwa się tu refleksja, że człowiek, który w taki sposób knuł przeciwko własnej ojczyźnie nie zasługiwał i nie zasługuje na lepsze potraktowanie.

Po śmierci Krzywoustego kolejny najazd niemiecki sprowadził na Polskę Władysław II Wygnaniec, którego należy postawić w jednym rzędzie ze zdrajcą Zbigniewem. Reprezentujący polski interes państwowy Bolesław Kędzierzawy musiał się z drewnianym mieczem na szyi ukorzyć przed kolejnym cesarzem. Waśnie pomiędzy książętami dzielnicowymi doprowadziły do tego, że nie mogąc oprzeć się najazdom Duńczyków i otrzymać pomocy z Polski, książę Pomorza Zachodniego uznał się lennikiem cesarza. Ale największym szkodnikiem politycznym w dziejach Polski okazał się książę Konrad Mazowiecki, który w roku 1226 sprowadził Zakon Krzyżacki do Polski.

Na knowaniach tych „pobożnych zakonników” poznał się dobrze wcześniej król węgierski, który przepędził ich na 4 wiatry.

Sprowadzenie Krzyżaków do Polski zaowocowało podstępnym zagarnięciem przez nich Gdańska w r. 1308. Następnie Władysław Łokietek musiał z tymi barbarzyńcami i zbrodniarzami walczyć o każdą piędź zagarniętej przez nich ziemi. Walkę tę, ale już raczej na polu politycznym, dyplomatycznym, ekonomicznym i umocnienia militarnego kraju kontynuował jego syn, Kazimierz Wielki, którego kronikarz Jan Długosz nazwał ojcem zwycięstwa pod Grunwaldem, dokonanego już przez Władysława Jagiełłę. Ten ostatni władca nie okazał się jednak dobrym politykiem i Polska ze zwycięstwa pod Grunwaldem nie odniosła praktycznie żadnych korzyści politycznych, a przede wszystkim nie odzyskała Pomorza Gdańskiego, co nastąpiło dopiero po wojnie 13 – letniej za panowania Kazimierza Jagiellończyka w roku 1466.Co ważniejsze, butny, teutoński gad musiał ukorzyć się przed polskim królem: złożyć mu hołd lenny, zobowiązać się do uznania króla polskiego za swojego władcę, pomocy zbrojnej i płacenia daniny. Niestety nie wykorzystano szansy pod koniec XV w., kiedy rozważano wytoczenie procesu Zakonowi Krzyżackiemu na wzór procesu Zakonu Templariuszy lub skierowanie nad Morze Czarne do walki z wzrastającym w siłę islamskim Imperium Otomańskim (tureckim). Kierując się sentymentami rodzinnymi nie zadał śmiertelnego ciosu krzyżackiej hydrze król Zygmunt Stary, który niestety pozwolił zaistnieć tam pierwszemu państwu protestanckiemu – Prusom Książęcym. Miało to katastrofalne konsekwencje dla Polski. Najgorsze było to, że na tronie pruskim zasiedli Hohenzollernowie brandenburscy, których posiadłości przedzielało polskie Pomorze (Prusy Królewskie). Wystarczył rzut oka na mapę, że będą dążyć oni do połączenia swoich posiadłości kosztem przedzielających ich Prus Królewskich. Władcy Prus Książęcych skwapliwe wykorzystali najazd szwedzki na Polskę (tzw. potop), by zdradzić polskiego króla, Jana Kazimierza, przejść na stronę wroga i co najgorsza zrzucić węzły zależności lennej od polskich królów.

Zmarnował także szanse rozprawienia się z Prusami Jan III Sobieski. Tymczasem w końcu XVIII w. królem polskim został wybrany władca Saksonii August II. W 1701 r. zagrożenie zewnętrzne Rzeczpospolitej wzrosło. Przyczyniła się do tego koronacja elektora brandenburskiego Fryderyka I na króla Prus. August II gratulował Fryderykowi I. Trzeźwiejszy osad posiadał jednak Sejm Rzeczpospolitej, który tę koronację uznał dopiero w 1764 r. Koronacji tej nigdy nie uznała Stolica Apostolska. Co sądzić o takim królu (August II), który z sąsiednimi władcami prowadził rozmowy na temat rozbioru kraju? W 1732 r. doszło do zawartego pomiędzy Prusami, Austrią a Rosją tzw. traktatu 3 czarnych orłów. Państwa te zobowiązały się nie dopuścić do elekcji na tron polski kogokolwiek spoza dynastii saskiej. Rządy Sasów to bowiem okres najgłębszego upadku politycznego Rzeczpospolitej. Tymczasem Prusy zaczynają otaczać Rzeczpospolitą z trzech stron po oderwaniu w 1740 r. Śląska od Austrii. Podkreślam, że pruska zaraza, dzicz i barbarzyństwo zaczęło się na Śląsku panoszyć dopiero wtedy. Po śmierci Augusta III Sasa, w 1764 r. wspomniane wcześniej trzy monarchie zawierają układ mocą, którego zobowiązują się tym razem nie dopuścić do elekcji na tron polski kogokolwiek z dynastii saskiej. Rosja, co prawda od początku XVIII w. wtrącała się w wewnętrzne sprawy Rzeczpospolitej, nie była jednak zainteresowana naruszaniem jej integralności terytorialnej. Autorem rozbiorów Polski był arcymason i czczony przez Adolfa Hitlera jako „pierwszy nazista na tronie” król pruski Fryderyk II. Jasno chyba wiec można powiedzieć, że pod koniec XVIII w. głównym wrogiem Polski nie była wcale Rosja, lecz Prusy. Nie rozumiało tego niestety tzw. stronnictwo patriotyczne z czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego? Co to za patrioci, którzy podczas Sejmu Wielkiego prowadzili rozmowy z posłem pruskim w Warszawie bez wiedzy polskiego króla? Powstańcy kościuszkowscy w 1794 r. też liczyli naiwnie na pomoc Prus przeciwko Rosji. Prawda wyszła w całej pełni podczas bitwy pod Szczekocinami w 1794 r., kiedy to wojska pruskie pod dowództwem króla zdrajcy – Fryderyka Wilhelma II, wsparły Rosjan. Króla zdrajcy, bo Prusacy, podobnie jak wcześniej Krzyżacy, wychowani w cywilizacji bizantyńskiej nigdy nie szanowali łacińskiej zasady „Pacta sunt servanda”, czyli „Umów należy dotrzymywać”…

Po III rozbiorze Polski o dziwo początkowo najbardziej liberalnym zaborcą była Rosja, w przeciwieństwie do Prus i Austrii, które od początku zaczęły prowadzić konsekwentną politykę germanizacyjną. Królestwo Polskie utworzone w 1815 r. cieszyło się dużo większym zasobem autonomii niż Księstwo Warszawskie, a Wielopolski na początku lat 60- tych XX w. spolszczył jego administrację i szkolnictwo. Pierwsze z tych osiągnięć zostało zniweczone przez powstańców listopadowych działających na polecenie masonerii, a drugie przez powstańców styczniowych, pociąganych za sznurki przez pruskiego polakożercę Bismarcka. Zwłaszcza drugie z tych powstań wybuchło jedynie ku chwale i potędze Prus. Po Powstaniu Styczniowym Rosjanie zaczynają gwałtowną rusyfikację, prowadzoną jednak brutalnie, prymitywnie i nieskutecznie w przeciwieństwie do nasilonej w tym samym okresie germanizacji realizowanej perfidnie i konsekwentnie punkt po punkcie germanizacji. Niestety bardzo skutecznej, bo polski stan posiadania w zaborze pruskim systematycznie się zmniejszał i to mimo pruskiej, przyznajmy to praworządności. Ale na początku XX w. pojawił się nie lada umysł, który trafnie dostrzegł, kto jest głównym wrogiem Polski i dał wyraz temu w swej programowej książce „Niemcy, Rosja i obudowanie państwa polskiego”. Chodzi oczywiście o Romana Dmowskiego. To narodowcy nie dopuścili do antyrosyjskiego powstania w 1914 r., które przerwałoby wojnę i przywróciłoby niemiecko – rosyjską współpracę w zwalczaniu żywiołu polskiego. Polityka Narodowej Demokracji zapobiegła tez uznaniu w 1918 r. Polski za państwo centralne, co przekreśliłoby szanse na odzyskanie niepodległości.

Po 1918 r. Republika Weimarska prowadziła wyjątkowo nieprzyjazną Polsce politykę wspierając bolszewików w 1920 r., dążąc kosztem polskiego Śląska i Pomorza do rewanżu za klęskę wojenną Niemiec w 1918 r. Najdobitniejszymi tego przykładami były wystąpienia niemieckich ministrów spraw zagranicznych: Gustawa Stresemanna w 1925 r. i Treviranusa w 1930 r. O Adolfie Hitlerze i „kulturze” Niemców z tamtego okresu nie będę tu pisał w szczegółach. Przypomnę tylko naiwniakom lub oszczercom zarzucającym udział Polaków w zbrodniach hitlerowskich, że Adolf Hitler w pierwsze kolejności planował fizyczne wytępienie narodów słowiańskich. Decyzję o zagładzie Żydów hitlerowcy podjęli dopiero w 1942 r.

Napiszę tu rzecz obrazoburczą, że stalinowska Rosja przynajmniej od początku wojny z Niemcami nie planowała w przeciwieństwie do III Rzeszy zagłady całego Narodu polskiego, a „tylko” polskiej elity.

W okresie komunistycznym Władysław Gomułka w latach 1956 – 1970, jeżeli chodzi o stosunki polsko – niemieckie prowadził politykę jak najbardziej zgodną z polskim interesem narodowym, broniąc zachodniej granicy na Odrze i Nysie przed roszczeniami niemieckimi. Wspierany był w tym przez zwalczanego przez siebie Prymasa Tysiąclecia – Kardynała Stefan Wyszyńskiego.

Rządy „polskie” po 1989 r. „zapomniały” dopilnować spraw polskiej własności na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Wystarczyło tylko przekształcić tzw. dzierżawę wieczystą w prawo własności. Nie będę się tu szerzej rozpisywał o bezczelnych żądaniach ziomkostw (Erika Steinbach) i Powiernictwa Pruskiego (Rudi Pavelka). Rząd niemiecki wspiera ich bezczelne żądania w sposób bardziej dyplomatyczny w białych rękawiczkach za pośrednictwem Unii Germano – Europejskiej.

Ważną kwestią jest też pełzająca regermanizacja polskich Ziem Zachodnich i Północnych oraz strefy Królewca. Wolę w Królewcu Rosjan niż Niemców, a kto tego nie rozumie, to zasługuje na pałę z geopolityki!

Sadzę, że bardzo na czasie było to skrótowe przypomnienie historii stosunków polsko – niemieckich. Z natury rzeczy nie omówiłem tutaj wszystkich zagadnień. Warto to jednak przeczytać i wyciągnąć właściwe wnioski.

Jacek Łukasik

Autor prowadzi również swój blog: http://cenzurzenie.blog.onet.pl


18 Responses to Polak – Niemiec … dwa bratanki? Spojrzenie na historię

  1. Marko napisał(a):

    Drogi Autorze, jesli juz chcesz szukac prawdy to dlaczego karmisz nas czytajacych interpretacja historii ze szkolnych ksiazek? Przeciez w tym nie ma ani kszty prawdy!

  2. szpion napisał(a):

    Panie Marko jest Pan na bakier z ortografią, więc z historią również ma Pan kłopoty, więc nie może Pan oceniać czegoś na czym Pan się nie znasz.

  3. kamil napisał(a):

    Historię napisało 12 rodów Iluminatów, dlatego pan Marko w nią nie wierzy. Fakt jednak, że nie dowiedziałem się z artykułu niczego ciekawego ani nie przeczytałem ni jednej ciekawszej refleksji

  4. mieszkający w EU napisał(a):

    nudne te wasze artukuły coraz bardziej że aż strach! i bardzo jednostronne. PJN złe, Niemiec zły. najlepiej stać z boku i się przyglądać.
    Niemcy sa różni. Może warto jednak spróbować poszukać takich, z którymi można się dogadać..

  5. kamil napisał(a):

    @ mieszkający w EU

    ten był nudny. Ale proszę poszukać artykuł na temat sojuszu polsko-niemieckiego Rafała Urbanowicza, pod którym podpisuję się rękoma i nogami. Pan Łukasik czy Pan Pollak to nawiedzeni PiS-owcy i doprawdy są i publikują na prokapie tylko z racji panującego tu względnego pluralizmu i patriotyzmu (w wydaniu histerycznym).

  6. mieszkający w EU napisał(a):

    W historii Polski i Niemiec były całe dziesieciolecia dobrej współpracy gospodarczej i społecznej.
    Ostatecznie za upadek Rzeczpospolitej nie można obwiniać Niemców, Rosjan, czy kogokolwiek innego, ale same polskie elity XVII – XVIII wieczne (szlachtę), która w wiekszości wolała „resztki” z pańskich, obcych stołów, od rozwijania pomyślności własnego kraju.

  7. Marko napisał(a):

    Widac zimowy sen dobrze panu robi, panie Kamil bo po przebudzeniu sie napisal pan cos, co ma sens. Nareszcie.

    Obywatelu EU: o jakich polskich (?) elitach XVII-XVIII wieku mowa? Te sprzedajne „elity” nie byly polskie,albo inaczej, byly tak „polskie” jak obecny rzad Grafa von Thuska i kniazia Scykunowitza vel Komoruskiego. Polska to jak widac lakomy kasek, skoro swiatowa masoneria az tak walczy o to, zeby go miec dla siebie! Polacy moga byc z siebie dumni.

  8. mieszkający w EU napisał(a):

    Czyli co…od 300 lat liderzy opcji konserwatywno-liberalnej nie mogą się z niezrozumiałych powodów zjednoczyć i patrzą z boku jak źli ludzie(sprzedajne elity) eksploatują Polskę?
    I taką propozycję macie dla kilkuset tysiecy wyborców kon-lib?? Przez kolejne dziesieciolecia patrzeć z boku i narzekać..??
    Dobre, dobre..

  9. Marko napisał(a):

    Widocznie ci „liderzy” kon-lib wcale nie sa takimi na jakich pozuja.Widownia siedzi i oglada teatr lalek. Kukielki tancza i spiewaja a za scena ktos nimi ladnie porusza..Czy to jest dobre? Dla nich tak, dla ludu chyba nie…

  10. Heh! napisał(a):

    Niemcy, czy to federacja, czy rzesza, czy cesarstwo – zawsze parły na wschód. To się nie zmieniło i nie zmieni nigdy, dopóki elita Niemiec posiada ciągłość.
    Obecnie czego nie ugrali do tej pory siłą, robią polityką i ekonomią. Mimo tego, że mocarstwa światowe przymykają oczy, że konstruowany ponad naszymi głowami rząd światowy ignoruje to Niemcy cały czas mają zdefiniowany cel i do niego dążą. Co więcej jeśli tylko mocarstwa osłabną, a światowego rządu nie uda się jeszcze ustanowić, to wojenka z Niemiaszkami jest kwestią czasu, no chyba że do tego czasu Polacy już się do reszty wynarodowią a Polska wyludni, wtedy nas zajmą bez oporu.

  11. Marko napisał(a):

    Heh, polityka elit rzadzacych Niemcami jest czescia powstawania rzadu swiatowego. Jego konstrukcja opiera sie na W.Brytanii (London City), kolonii brytyjskiej czyli USA, Rosji, Francji i wlasnie panstwie niemieckim. Wszyscy oni graja do jednej bramki. Polske podziela miedzy soba – juz teraz wiekszosc strategicznych obszarow gospodarczych jest w rekach tej grupy. Przyjdzie im to tym latwiej, bo nie ma w Polsce zadnej sily politycznej, ktora bylaby na tyle istotna, zeby sie z nia liczyc. Wlasnie dobija sie ostatnie punkty oporu i na to przyzwalaja sami, skolowani do reszty PO-lacy. Wojna z Niemcami o co? W maju 2011 otworza rynek pracy i tym samym „zmiekcza” opory najwiekszych wojownikow PRL-u bis.

  12. Heh! napisał(a):

    To, kto gdzie gra i dla kogo to jedno, a dążenia i cele ogółu to zupełnie coś innego. Jak napisałem wyżej, cele elit niemieckich są niezmienne od ponad 1000 lat. Plany rządu światowego są planami ściśle określonymi w całościowy obraz stosunkowo niedawno i nie ma żadnej gwarancji że wogóle im się uda je wprowadzić, zwłaszcza że podobne plany powstawały na przełomie wieków i nigdy się nie powiodły w całości. Natomiast elity narodowe i plany owych elit w takich krajach jak Niemcy się nie zmienią dopóki te elity istnieją. Dlatego z krajem o nazwie Niemcy dopóki istnieje Polska, zawsze będziemy mieć na pieńku.
    Reasumując, czy plany światowego rządu zostaną wprowadzone czy upadną, od strony Niemiec powinniśmy się spodziewać wszystkiego najgorszego.

  13. Marko napisał(a):

    Nie wiem co znaczy „spodziewac sie wszystjkiego najgorszego”? Lufthansa przejmuje LOT, Deutsche Bahn polskie PKP, Deutsche Bank polskie banki itd itd. Obywatele PO-lscy poczuja poprawe uslug, pochwala niemiecka technologie, komfort i porzadek. Beda to zadowoleni. I nawet nie zauwaza, ze juz nie mieszkaja w Polsce, a w IV Rzeszy…

  14. Heh! napisał(a):

    Samo działanie firm obcych na rynku to akurat nie jest żaden problem, Bizancjum budowało swoje bogactwo na konkurencyjnych państewkach, np taka Wenecja miała większe ulgi w handlu na terenie cesarstwa, niż sami bizantyjczycy (chociaż akurat takie podejście jest wg mnie głupie). Państwa nie obchodzi kto jest właścicielem fabryk i firm, tylko obchodzi czy ten ktoś płaci podatki i czy nie łamie prawa.

    Problemem jest jurysdykcja i samodzielność kraju i narodu oraz jego egzystencja.

  15. Marko napisał(a):

    To jak zabezpieczyc interes narodowy skoro strategiczne dzialy gospodarki sa w rekach obcych?

  16. jack napisał(a):

    „Napiszę tu rzecz obrazoburczą, że stalinowska Rosja przynajmniej od początku wojny z Niemcami nie planowała w przeciwieństwie do III Rzeszy zagłady całego Narodu polskiego, a “tylko” polskiej elity.”

    Hehe no proszę, jakie nowe fakty zostały odkryte. Niemcy od początku wojny planowały zagładę narodu polskiego?
    Takich bzdur dawno nie czytałem.
    Z tego tekstu można wywniskować, że Niemcy na przestrzeni lat to był główny wróg Polski. A to wierutna bzdura. Głównym wrogiem Polski była i jest Rosja w przeróżnej postaci. Wystarczy prześledzić ilość wojen z tym państwem.
    Najbezpieczniejsza granica Polski przez kilkaset lat to była granica z I Rzeszą.

  17. Heh! napisał(a):

    Czym są strategiczne sektory gospodarki?
    To pojęcie względne.
    Chodzi zapewne o sektory potrzebne w walce zbrojnej lub w stanie klęski żywiołowej.

    W razie potrzeby wdraża się procedury – stan wojenny, stan wojny lub stan klęski żywiołowej – i nażdy podmiot gospodarczy na terenie kraju do czasu odwołania musi się dostac do rozkazów. Za wykonywane zleconych czynności dostaje zapłatę. A to że firma zagraniczna pieniędzy do swojego właściciela do końca wojny nie wyśle, to już jest jego problem.

  18. secc napisał(a):

    rzygać się chce od czytania takich bzdur. facet przekłada dzisiejsze stosunki. m.in. te panujące we współczesnych państwach narodowych, na relacje panujące w średniowieczu. brednie od początku do końca. typowy polski historyk. typowy produkt polskiego systemu edukacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *