Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Polska między USA, Niemcami i Rosją

Nie tylko żaden człowiek ale też i żadne państwo nie jest samotną wyspą. Oznacza to konieczność ciągłego uzgadniania swoich interesów z innymi, szukania sojuszników dla ich realizacji jak również sprzymierzeńców w walce ze wspólnym wrogiem. Dotyczy to również i  Polski, która sukces polityczny może osiągnąć tylko wtedy, jeśli dokona właściwego wyboru swoich „przyjaciół”. Po zakończeniu naszej „przyjaźni” ze Związkiem Radzieckim „zaprzyjaźniliśmy się” się z Zachodem czyli przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi i Niemcami. I tak długo jak oba te państwa mocno „przyjaźniły” się ze sobą, taka właśnie konstelacja geopolityczna nie była poddawana w wątpliwość praktycznie przez żadną liczącą się frakcję polityczną w Polsce. Tym bardziej, że zarówno USA jak i Niemcy przejawiały krytyczny stosunek wobec niedemokratycznej Rosji, co właściwie cementowało te nowe więzi „przyjaźni”.



Sytuacja zaczęła się komplikować, kiedy w relacjach między USA i Niemcami zapanowało pewne ochłodzenie, natomiast ociepliły się relacje między Niemcami i Rosją. Na skutek tejże zmiany Polska stanęła przed starym dylematem czyli koniecznością dokonania wyboru między współpracą z Rosją i Niemcami przeciwko Anglosasom albo vice versa.

Sprawa jest poważna, gdyż w gruncie rzeczy dotyczy kwestii związanych z samą możliwością przetrwania państwa polskiego. Koncepcja stworzenie przeciwwagi dla Wielkiej Brytanii i USA wywodzi się jeszcze z XIX wieku. M.in. wśród elit niemieckich pojawiło się żądanie ograniczenia mocarstwowej pozycji Anglików. Zjednoczenie Niemiec pod batutą Prus było pierwszym krokiem do realizacji tego żądania. W miarę umacniania się politycznej i ekonomicznej pozycji zjednoczonych Niemiec rosły też polityczne ambicje tego państwa. Wyrazem tego była niemiecka polityka kolonialna, dzięki której Niemcy miały stać się światowym mocarstwem. Pogłębiająca się rywalizacja między Niemcami i Wielką Brytanią stała się jednym z czynników wywołujących I Wojnę Światową.

Wojna ta podzieliła zaborców Polski: Rosja i Niemcy stanęły naprzeciwko siebie. W tym też okresie w Niemczech zrodziła się koncepcja mitteleuropy, zgodnie z którą Polska miała stać się pierwszym ogniwem w niemieckiej strefie wpływów w Europie środkowo-wschodniej. Koncepcja ta przewidywała utworzenie samodzielnego państwa polskiego, które jednak zarówno politycznie, gospodarczo jak i wojskowo miało być ściśle powiązane z Niemcami. O żadnej suwerenności nie mogło więc być mowy. Jeden z twórców tej koncepcji, Friedrich Naumann, uważał także, że pozostawienie zajętym terenom polskim pewnej swobody politycznej może być wykorzystane propagandowo wobec Francji i Wielkiej Brytanii. Po zajęciu Warszawy przez Niemców przystąpiono do wcielania w życie projektu mitteleuropy. 5 listopada 1916 władze niemieckie i austriackie wydały tzw. Akt 5 listopada gwarantujący Polakom powstanie samodzielnego Królestwa Polskiego. Nie wchodząc bliżej w tę kwestię należy stwierdzić, że wraz z przegraną Niemiec koncepcja mitteleuropy częściowo upadła. Zamiast tego zaczęła się batalia o utworzenie niepodległego państwa polskiego oraz ustalenie jego granic.

Walka ta w dużej mierze skończyła się sukcesem, częściowo dzięki pomocy USA. Profesor Marek Jan Chodakiewicz wskazuje na to, iż ówcześni działacze polonijny potrafili umiejętnie wpływać na amerykańskich decydentów politycznych, co wydatnie umacniało gepolityczną pozycję Polski: „Gdy Polonia była narodowa i katolicka przed i w czasie I wojny światowej, liczyła się też na scenie ogólnoamerykańskiej. Ponadto miała wybitne jednostki, które z Polonią współpracowały, takie jak Ignacy Jan Paderewski. To on pierwszy rozpracował mechanizm jak się wpływa na elity amerykańskie. Był supergwiazdą, pianistą. Miał przyjaciół wysoko na Pantenonie władzy. I dzięki temu miał dostęp do Prezydenta Wilsona. Ponadto – we współpracy z Romanem Dmowskim – potrafił zgrać cele polityki polskiej z linią polityczną Białego Domu o samostanowieniu narodów oraz z retoryką o wspólnocie wizji i interesów Polski i USA.“ (http://prawica.net/29875) Traktat wersalski, który ze strony polskiej został podpisany właśnie przez Paderewskiego i Dmowskiego, przywrócił istnienie państwa polskiego.

Ten sam traktat stał się przedmiotem nienawiści ze strony elit niemieckich. Jak również i rosyjskich. O historycznej zgodności w krytyce traktatu wersalskiego w okresie międzywojennym reprezentowanej przez Berlin i Moskwę pisze prof. Marczak w tekście „W trybach nowego bloku”:  „Jednym z jego najistotniejszych osiągnięć było reaktywowanie niepodległego państwa polskiego. I właśnie przeciwko Polsce kierowały się szczególnie zjadliwe krytyki. Szef niemieckiego sztabu generalnego w czasach Republiki Weimarskiej gen. Hans von Seeckt wyraził się następująco: „Istnienie Polski jest nie do zniesienia jako sprzeczne z warunkami życia Niemiec. Polska musi zniknąć i zniknie”. Z jego słowami korespondowała wypowiedź twórcy państwa sowieckiego Włodzimierza Lenina, który po klęsce Armii Czerwonej pod Warszawą oświadczył: „Im silniejszą Polska będzie, tym bardziej nienawidzić jej będą Niemcy, a my potrafimy posługiwać się tą ich niezniszczalną nienawiścią. Przeciwko Polsce możemy zawsze zjednoczyć cały naród rosyjski i nawet sprzymierzyć się z Niemcami”. Jesienią 1939 roku, po uzgodnionej niemiecko-sowieckiej agresji na Polskę i jej klęsce, znowu zabrzmiał zgodny antypolski duet. Kanclerz III Rzeszy Adolf Hitler, przemawiając 6 października w Reichstagu, powiedział, że Polska to był „twór, który już w momencie swojego powstania przez wszystkich, oprócz Polaków, określany był mianem bękarta”. Minister spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesław Mołotow na forum Rady Najwyższej 31 października określił Polskę mianem „poczwarnego bękarta traktatu wersalskiego”. Zaprezentowano także całkowitą zgodność poglądów w kwestii przyszłości Polski. Hitler: „Polska traktatu wersalskiego nigdy już nie powstanie! To gwarantują dwa największe kraje świata” (tzn. III Rzesza i ZSRS). Mołotow: „O przywróceniu dawnej Polski, jak każdy rozumie, nie może być mowy”.” (T. Marczak, W trybach nowego bloku, http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120502&typ=my&id=my05.txt).

W Niemczech Traktat wersalski przede wszystkim jednak postrzegany był jako akt upokorzenia Niemiec przez Wielką Brytanię, Francję i USA. Prowokował on chęć zemsty i napędzał snucie nowych wizji geopolitycznych, zgodnie z którymi to Niemcy miały podbić cały kontynent europejski i stworzyć mocarstwo, będące przeciwwagą dla USA i Anglii. Warunkiem realizacji tego planu było dobrowolne przyłączenie się Rosji do jego realizacji albo też zmuszenie jej do tego przez Niemcy. Początkowo, realizowana była pierwsza opcja. Prof. Marczak tak o tym pisze: „Idea ta była najbliższa realizacji w 1939 roku, kiedy zawarto sławetny pakt Ribbentrop-Mołotow, mimo – jak wydawałoby się na pierwszy rzut oka – niemożliwych do przezwyciężenia różnic ideologicznych między rosyjskim bolszewizmem a niemieckim nazizmem. Były jednak dowody na przyciąganie się obydwu totalitarnych systemów. Już w 1923 roku związany z Trockim znany działacz sowiecki i funkcjonariusz Kominternu Karol Radek (właściwe nazwisko Sobelson) proponował nawiązanie współpracy między komunistami i nazistami. Główny propagandysta NSDAP Josef Goebbels w 1925 roku na łamach „NS-Briefe” pisał: „Spoglądamy na Rosję, ponieważ najprawdopodobniej razem z nami będzie kroczyć drogą do socjalizmu. Rosja jest nam danym przez naturę sojusznikiem w walce z diabelską pokusą i zepsuciem Zachodu”.” (T. Marczak, W trybach nowego bloku, jak wyżej). Pakt Ribbentrop-Mołotow przede wszystkim wymierzony był w imperium brytyjskie: „Jego geopolityczne podstawy wyjaśniał Karl Haushoffer w broszurze „Der Kontinentalblock” (Blok Kontynentalny). Stwierdzał, że największym i najważniejszym politycznym punktem zwrotnym naszych czasów jest utworzenie potężnego bloku kontynentalnego obejmującego Niemcy, Rosję i Japonię. Ich olbrzymi potencjał, przy rozległości terytoriów, czynił bezskuteczną „politykę anakondy” stosowaną przez Anglosasów wobec eurazjatyckich potęg lądowych. Twórca niemieckiej geopolityki zwracał się z apelem do kół politycznych Niemiec, ZSRS i Japonii, aby w swoich działaniach wykazywali „więcej wielkoprzestrzennego i geopolitycznego myślenia, a mniej ideologii”. Uczestnikom bloku przyświecała idea wyrażona przez Stalina, że „Anglia nie ma więcej prawa panować nad światem”.”(T. Marczak, W trybach nowego bloku, jak wyżej). Współpraca niemiecko-radziecka zakończyła się, kiedy Niemcy po podbiciu prawie całej Europy przystąpili do realizacji Generalnego Planu Wschód. Plan ten przewidywał całkowite podporządkowanie Rosji Niemcom, w celu zapewnienia dostępu do surowców naturalnych dla niemieckiego przemysłu jak również ogromnej przestrzeni życiowej dla niemieckiego rolnictwa. Jak pisze o tym w swojej biografii Hitlera Rainer Zitelmann, Niemcy miały stać się autarkią, całkowicie niezależną od bloku anglosaskiego. Zitelmann wskazuje także na to, iż Europa pod niemieckim panowaniem miała stać się geopolityczną przeciwwagą dla USA (Rainer Zitelmann, Adolf Hitler. Eine politische Biographie, Göttingen 1989).

Także i ta koncepcja podpoju Europy przez Niemcy skończyła się niepowodzeniem. Zamiast stworzenia bloku kontynentalnego pod niemieckim przywódctwem, Europa została podzielona na dwie strefy wpływów. Niemcy znalazły się w obu tych strefach, Polska stała się wasalem Związku Radzieckiego. Tym razem Polakom nie udało się umiejętnie wpłynąć na amerykańskich decydentów politycznych.  Arnold Lunn w eseju: „The Responsibilities of the Catholic in the Modern World“ („Odpowiedzialność katolików we współczesnym świecie“; artykuł został opublikowany w: „The McAuley Lectures 1959: Tradition: Heritage and Responsibility“, Saint Joseph College, West Hartford, Connecticut 1960) zadaje pytanie, dlaczego ze strony angielskich czy amerykańskich katolików nie została udzielona Polsce pomoc w 1945 r.? Autor wskazuje na rolę nacisku opinii publicznej w Anglii i USA na rządy tych krajów w walce hiszpańskich katolików z komunistami. Angielskiemu i amerykańskiemu Kościołowi katolickiemu udało się zmobilizować wiernych do wywierania nacisku na ich rządy, tak by nie wspierały sił walczących przeciwko Franco. Lunn wskazuje na to, że w przypadku Polski definitywnie zabrakło politycznej woli udzielenia takiej pomocy („All that was lacking was the will to save Poland for we had the power“). (Taka bierność amerykańskiego społeczeństwa nie dziwi, jeśli się zważy na to, że przez całą wojnę było karmione antypolską propagandą. Traktuje o niej książka M. Biskupskiego „Nieznana wojna. Hollywood przeciwko Polsce. 1939-45” (http://www.fijor.com/2011/08/10/2793/).

Okres Zimnej Wojny to czas konfrontacji między „Zachodem” a „Wschodem”, zakończony zwycięstwem tego pierwszego. Jest to też okres proamerykańskiego kursu RFN, nie do końca dobrowolnego, ale też i nie całkiem stojącego w sprzeczności z niemiecką racją stanu. Dzięki Zimnej wojnie i sojuszowi z „Zachodem” Niemcom szybko zapomniano popełnione przez nich zbrodnie wojenne. Co więcej, dzięki planowi Marshalla oraz utworzeniu EWG niemiecka gospodarka szybko stanęła na nogi. Przede wszystkim jednak sojusz z USA miał być środkiem do realizacji chyba najważniejszego priorytetu niemieckiej polityki, którym było zjednoczenie Niemiec. Wśród niemieckich elit używane było przy tym pojęcie „Dreiteilung” oznaczające rozbiór Niemiec na trzy części. Zjednoczenie Niemiec miało więc oznaczać odzyskanie nie tylko landów należących do NRD ale także terenów przyznanych Polsce na mocy porozumień poczdamskich. Niemieckie elity polityczne doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że odzyskanie tych terenów będzie możliwe wyłącznie w sytuacji rozpadu Związku Radzieckiego. Współpraca niemiecko-amerykańska miała więc na celu doprowadzenie do upadku ZSRR, w wyniku czego Niemcy miały odzyskać utracone przez siebie terytoria.

Sojusz niemiecko-amerykański był jednak także przykrywką do samodzielnej polityki Niemiec, którą Niemcy  za plecami NATO prowadziły w stosunku do ZSRR. Przykładem może tutaj być podróż kanclerza Niemiec Helmuta Schmidta do Moskwy w 1980, podczas której podpisano kilka ważnych porozumień gospodarczych.

W osiemdziesiątych latach następuje powolne usamodzielnianie Niemiec w stosunku do USA. Zainicjowany przez Regana wyścig zbrojeń spotkał się z bardzo krytycznymi reakcjami ze strony niemieckiego społeczeństwa. Wyrazem tego było powstanie twz. ruchu na rzecz pokoju (Friedensbewegung), który cieszył się poparciem wielu milionów obywateli NRF. Na marginesie warto zauważyć, że w Polsce panuje przekonanie, że to właśnie strategia Reagana przyczyniła się do rozpoczęcia pierestrojki w Rosji, a tym samym upadku komunizmu. W Niemczech natomiast panuje przekonanie dokładnie odwrotnie: zgodnie z nim to pierejstrojka zapobiegła zbrojnej konfrontacji i uratowała świat przed katastrofą. Nie wchodząc głębiej w to zagadnienie (niech historycy sprzeczają się o właściwą interpretację tych zdarzeń) należy stwierdzić, że niemiecka opinia publiczna z nabożną czcią odnosi się do Gorbaczowa, który w tym kraju uchodzi za głównego „obalacza” komunizmu (a nie Reagan, Jan Paweł II oraz Solidarność, jak to jest przyjęte w Polsce).

Początkiem nowej epoki stało się podpisanie 12 września 1990r. Traktatu o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec (zwanego także Traktatem dwa plus cztery), którego sygnatariuszami były NRD, RFN, Francja, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i ZSRR. Pakt ten otworzył drogę do zjednoczenia Niemiec. Pod naciskiem USA i Wielkiej Brytanii 17 lipca 1990 roku, na jednym z kolejnych spotkań „2 plus 4”, podpisany został protokół, w którym RFN zrezygnowała z warunku traktatu pokojowego w odniesieniu do polskich ziem zachodnich i północnych, i ustalono, że w tej sprawie jego funkcję będzie pełnił traktat „2 plus 4”. 4 listopada 1990 roku minister spraw zagranicznych zjednoczonych Niemiec Jan-Dyderyk Genscher i polski minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski podpisali w Warszawie traktat potwierdzający państwową granicę polsko-niemiecką na Odrze i Nysie. W wyniku tych porozumień Niemcy zrzekły się więc roszczeń terytorialnych wobec Polski.

Należy postawić, czy to oznacza, że Niemcy ostatecznie zrezygnowały z realizacji planu odzyskania tych terenów? Obawiam się, że nie. Moim zdaniem, państwo niemieckie przyjęło nową strategię, której celem jest powolne przejmowanie kontrolii nad tymi terenami. W jednej ze swoich książek, Dariusz Ratajczak pisał o tym, że została ona opracowana przez Harmuta Koschyka. Strategia ta polega na powolnym i celowym dezintegrowaniu państwa polskiego, co ma doprowadzić do całkowitego podporządkowania tych terenów Niemcom. Z jednej strony wspierana ma być regionalizacja Polski, a z drugiej,  stworzona ma zostać nowa polityczna struktura, w której to Niemcy zajmować będą dominującą pozycję. Zwraca na to uwagę także prof. Marczak w tekście „Europa w uścisku Niemiec”: „Już w 1991 roku poseł do Bundestagu Hartmut Koschyk ogłosił rozpoczęcie dyskusji nad „regionalizacją Polski według niemieckiego wzoru”. W polskim pejzażu politycznym pojawił się „naród śląski”, „naród kaszubski”, a zapewne w tej materii nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. Przy okazji ostatniego spisu powszechnego redaktor wydawanej przez Neue Passauer Presse „Gazety Wrocławskiej” zadeklarował, że gdyby tylko mógł, to w spisie zadeklarowałby „narodowość dolnośląską”. Są to oczywiście konstrukcje sztuczne, tak jak sztucznym tworem był tworzony w czasie wojny, pod egidą szefa SS Heinricha Himmlera, tzw. naród góralski (Goralenvolk). Niemniej w warunkach krytycznych mogą one wyrządzić wiele zła polskiej racji stanu. Możemy także spodziewać się podsycania sztucznego separatyzmu regionalnego. Czerwcowy numer (z 2011 roku) wydawanego przez Axel Springer Verlag miesięcznika „Forbes” zamieścił na okładce portrety prezydentów trzech najbardziej zadłużonych miast polskich: Krakowa, Wrocławia i Poznania, wraz z ich politycznym manifestem: „Albo rząd da nam niezależność, albo weźmiemy ją sobie siłą”.” (T. Marczak, Europa w uścisku Niemiec, http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120317&typ=my&id=my15.txt).

Równocześnie Niemcy intensywnie pracują nad stworzeniem nowej kontynentalnej przestrzeni politycznej, w której będą grać pierwsze skrzypce. Jednym z elementów tej strategii jest stworzenie Trójkąta Kaliningradzkiego, którego głównym propagatorem w Polsce jest Leszek Sykulski. Obszerne omówienie tej koncepcji Czytelnik znajdzie w broszurze autorstwa Sykulskiego: http://geopolityka.net/wp-content/uploads/2012/04/TK_broszura_e-book.pdf. Jeden z rodziałów tej broszury zatytuowany „Oś Paryż-Berlin-Moskwa-Początek Wielkiej Europy” opatrzony jest takimi oto słowami autorstwa Gerharda Schrödera: „Konkurentem Europy nie jest Rosja, lecz Ameryka i Azja. Warunkiem sukcesu Unii Europejskiej w globalnej konkurencji jest sojusz z Moskwą”. Prof. Marczak ma więc pełną rację, gdy pisze: „Niemcy i Rosja realizują ambitny plan geopolityczny, równolegle i zapewne w ścisłej koordynacji. Projekt ten w charakterze balonu próbnego zaanonsował światu doradca Kremla Siergiej Karaganow, wzywając do utworzenia „Związku Europy i Rosji”. Po tym wstępnym „rozpoznaniu bojem” głos zabrał premier Władimir Putin, apelując o utworzenie „wspólnej przestrzeni ekonomicznej od Władywostoku do Lizbony”. Jego artykuł pod tym tytułem ukazał się 25 listopada 2010 roku na łamach „Sueddeutsche Zeitung”, wzmacniając wymowę wizyty rosyjskiego premiera w Niemczech. Trudno w tym miejscu oprzeć się historycznej reminiscencji. Projekt Putina ujrzał światło dzienne dokładnie w 70. rocznicę ukazania się broszury kojarzonego z nazistami geopolityka niemieckiego Karla Haushofera, zatytułowanej „Blok kontynentalny”. (Prof. Marczak, Europa w uścisku Niemiec, jak wyżej).

Jako zwolennik koncepcji bloku kontynentalnego, Leszek Sykulski uważa, że współpraca z Niemcami i Rosją w ramach takiej nowej struktury geopolitycznej jak najbardziej leży w interesie Polski. Kwestię tę natomiast inaczej postrzega prof. Marczak: „Na zachód od nas Niemcy usiłują uzyskać pozycję, jaką miała III Rzesza w latach 1939-1940. Polska i inne kraje międzymorza bałtycko-czarnomorsko-adriatyckiego traktowane są ponownie jako znienawidzony „kordon sanitarny” będący zawalidrogą w tworzeniu „wspólnej przestrzeni od Władywostoku do Lizbony”, a ponadto jako potencjalny sojusznik Ameryki.” (Prof. Marczak, Europa w uścisku Niemiec, jak wyżej). Nie sposób podjąć się omówienia w ramach tego opracowania kwestii tego, kto ma rację w tym sporze. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że wbrew temu, co twierdzi prof. Marczak, Polska nie stoi przed wyborem między wolnością, gwarantowaną nam przez USA a niewolą szykowaną nam przez Niemcy i Rosję. Zarówno USA, Niemcy jak i Rosja mają bowiem swoje imperialistyczne ambicje. Jeśli zdecydujemy się na sojusz z USA to musimy liczyć się z tym, że Niemcy i Rosja zrobią wszystko, aby doszczętnie nas zniszczyć  jako przeszkodę na drodze do realizacji zarysowanej wyżej wizji geopolitycznej. Taki właśnie układ (Polska jako koń trojański USA w Europie; takie określenie często pojawiało się w niemieckiej prasie) byłby bowiem nie do zaakceptowania dla Niemiec i Rosji. Jeśli natomiast zdecydujemy się na sojusz z Niemcami i Rosją, to musimy liczyć się z tym, że ten znowu układ będzie nie do zaakceptowania dla USA. Trudno bowiem oczekiwać, że Stany Zjednoczone będą biernie przyglądały się temu, jak powstaje nowa siła polityczna, która w gruncie rzeczy skierowana jest właśnie przeciwko nim. W jednym i drugim przypadku trzeba liczyć się z możliwością wybuchu ostrego konfliktu między USA i blokiem kontynentalnym. Być może także konfliktu zbrojnego. Ponadto, w przypadku powstania takiego bloku prawdopodobnie w całości zostaniemy wchłonięci przez ten organizm polityczny. Sprawa nie jest więc tak oczywista, jak chcieliby to widzieć Leszek Sykulski albo prof. Marczak.

W filmie „Ubu król” (reż. Piotra Szulkin) pojawia się transparent, na którym widnieje takie oto hasło: „Obce mocarstwa gwarancją naszej niepodległości”. Obawiam się, że obce mocarstwa tylko wtedy będą zainteresowane naszą niepodległością, kiedy będą widzieć w tym własny interes. A dostrzegą go tylko wtedy, kiedy  my ich do tego skutecznie przekonamy, że taki interes owszem i mają. Ale najpierw to my musimy wykonać odpowiednią pracę.

Obyśmy ją wreszcie wykonali…

Magdalena Ziętek

Źródło: diarium.pl . Przedruk za zgodą Autorki


4 Responses to Polska między USA, Niemcami i Rosją

  1. Marko napisał(a):

    Tyle sie ta pani napisala a nie ma w tym ani zdzbla prawdy. Juz poczatek prowadzi w ciemny las. Reszta jest zatem konsekwencja zgubienia drogi. Podac reke zeby pani wyszla na wlasciwa sciezke?

  2. Rara napisał(a):

    @Marko: może tobie podać rekę, żebyś nie bredził na tym forum, co?

  3. Marko napisał(a):

    Albo jestes typowa ciemna tabaka w rogu albo klepiesz za miedziaki z ktorejs ambasady. Innej wersji nie ma.

  4. euroKIBIC napisał(a):

    Czyż świat nie jest pięknie i dowcipnie kierowany? Na mecz we wtorek, 12.VI.2012 o ME w kopanej piłce między reprezentacjami Polski i Rosji piłkarska mafia – uefa wyznaczyła sędziów z Niemieckiej Rzeszy. Czyż nie wspaniałe i jakież obiektywne, a że prowokujące to przecież o to chodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *