Grzegorz Braun: Prezydent Duda to idiota…

Grzegorz Braun mówi nie tylko o swoim najnowszym, zrealizowanym wyłącznie za prywatne pieniądze, filmie >>Luter i rewolucja protestancka<< Czytaj więcej »

 

Polska nie może się godzić na zagładę Kresów! (część 10)

Kontynuujemy cykl artykułów Rajmunda Pollaka poświęcony historii Kresów pt.: "Polska nie może się godzić na zagładę Kresów". Czytaj część 1; część 2część 3 ; część 4 ; część 5 ; część 6 ; część 7 ; część 8 ; część 9.

*  *  *

Markow był przed wojną kolegą szkolnym Burzyńskiego, gdy uczęszczali do tego samego seminarium nauczycielskiego w St. Święcianach. Ta zażyłość szkolna skutkowała potem współpracą oddziałów partyzanckich „Kmicica” i Markowa w walce z hitlerowskim okupantem. Odbywało się to dla dobra miejscowej ludności wbrew różnicom ideologicznym dzielącym komunistycznego dowódcę i polskiego patriotę.

Zaufanie jakim obdarzył partyzant AK szkolnego kolegę mimo jego komunistycznych poglądów,  okazało się tragiczne w skutkach. Gdy szpiedzy Markowa donieśli, że w oddziale Burzyńskiego rozprowadzana jest pismo „Niepodległość”  z tekstem o zbrodni NKWD dokonanej w Katyniu, to zapadła decyzja sowietów o likwidacji oddziału „Kmicica”!   

Zastępca dowódcy Inspektoratu F Armii Krajowej-Edmund Banasikowski  pseudonim „Jeż” tak opisuje w książce „Na Zew Ziemi Wileńskiej” kulisy tej zbrodni:

[...] „Wczesną jesienią 1943roku Markow urządził uroczystość poświęcenia sztandaru w swojej brygadzie. Na tę uroczystość zaprosił on dowódców polskiego oddziału z „Kmicicem” na czele. Podczas wstępnej części uroczystości zakrapianej soczyście samogonem, Makarow silił się na gościnność i uprzejmość.Potem jednak zrywając maskę, wydał rozkaz aresztowania swych gości”[...] „NKGB Markowa rozpoczęło komedię śledztwa i sądów. Kmicica, jego zastępcę Ostrowskiego, dowódców plutonów i wyróżniających się
aktywnością żołnierzy rozstrzelano po kilkudniowym procesie. Pozostałych rozrzucono po całej brygadzie Markowa, lub wcielono do nowo utworzonego oddziału im. Wandy Wasilewskiej” [...]

Nad jeziorem Narocz bolszewicy zamordowali jesienią 1943roku ponad 70 partyzantów Armii Krajowej. Winnych tych mordów nie pociągnięto do żadnej odpowiedzialności i do dnia dzisiejszego zbrodnia ta jest okryta niezrozumiałą tajemnicą milczenia ze strony historyków z profesorskimi i doktorskimi tytułami. Dlatego warto przytoczyć inny cytat z książki pt.: „Na Zew Ziemi Wileńskiej” , demaskujący poczynania sowieckiego zbrodniarza Fiodora Markowa:

[...] ”W czasie kiedy rozgrywała się tragedia nad jeziorem Narocz rotmistrz Łupaszko (Zygmunt Szendzielarz, 4pułk ułanów) został wyznaczony przez komendanta Okręgu Wileńskiego na dowódcę [...]dając początek późniejszej sławnej 5 Brygadzie Wileńskiej AK. Markow nie pomijał żadnej okazji, by niszczyć oddziały polskiej partyzantki pojawiającej się w jego regionie. Szczególnie zawziął się na oddział Łupaszki. Nie mogąc go dosięgnąć, wyznaczył nagrodę pieniężną za jego głowę”.[...]

Sowieci traktowali Armię Krajową jako wroga ZSRR i dlatego w listopadzie 1943 roku radziecki generał Dubow wydał rozkaz rozbrajania polskiej partyzantki. Przeważnie robiono to podstępem, pozorując chęć wojskowej współpracy. Jednak czasami partyzantka sowiecka wspomagała hitlerowców. Przykładem tego był przełom stycznia i lutego 1944roku. 31 stycznia 1944 brygada AK „Łupaszki” rozbiła pod Wornianami przeważające siły hitlerowców. Niemcy ponieśli dotkliwe straty w liczbie 65zabitych, w tym jeden kapitan i dwóch poruczników. Straty własne AK, to 19 poległych i 12 rannych, wśród rannych był dowódca „Łupaszko”, porucznik „Maks” i sanitariuszka „Lala”. Gdy żołnierzom AK udało się wyjść z niemieckiego okrążenia, to zostali ostrzelani ogniem karabinów maszynowych przez trzy brygady sowieckich partyzantów pod dowództwami: Manochina, Suworowa i Żeleźniaka. Rosjanie postanowili dobić krwawiący ranami i zmęczony walką z Niemcami oddział Łupaszki. Polacy jednak zwyciężyli i wyrwali się z komunistycznej matni, po czym udali się w stronę Wilna. Rosjanie przypłacili ten bandycki atak aż 100 zabitymi krasnoarmiejcami, a straty brygady Łupaszki wyniosły 1 zabity podczas walki i 1 utopiony podczas przeprawy przez rzekę Streczankę. Edmund Banasikowski w książce „NA ZEW ZIEMI WILEŃSKIEJ” tak podsumowuje te wydarzenia:

[...] „Walka pod miejscowością Radziusze  wywarła wielki wpływ na osobowość Łupaszki. Pozbył się odtąd jakichkolwiek złudzeń, że AK może współpracować z Sowietami na polu walki. Zdawał sobie sprawę, że ma do czynienia z wrogiem Nr2. Świadomość ta spowoduje wkrótce negatywne ustosunkowanie się jego do wkraczających na teren Polski oddziałów Armii Czerwonej i zadecyduje o jego tragicznym losie”.[...]

W innym rejonie Wileńszczyzny tzw. „Partizanskoje Sojedinienie Sowieckich Brygad” przystąpiłodo likwidacji polskiego ośrodka partyzanckiego w Puszczy Nalibockiej.  W grudniu 1943roku oddział  kapitana „Góry” skupiający niedobitki partyzantów AK z Puszczy Nalibockiej brawurowym atakiem rozbił nacierających sowietów. Wśród zabitych był komisarz polityczny, przy którym znaleziono ściśle tajny rozkaz generała Ponomarenko. Treść tego rozkazu ujawniono w pracy „NA ZEW ZIEMI WILEŃSKIEJ” i brzmiała następująco:

„Ściśle tajne!!!                                   
Wcześniejsze ujawnienie karalne!                                                                                  
R O Z K A Z    B O J O W Y

Do Komendantów i Komisarzy oddziałów partyzanckich  Brygady im. Stalina.

W wykonaniu rozkazu Naczelnika Głównego Sztabu ruchu partyzanckiego przy kwaterze Naczelnego Dowództwa Czerwonej Armii lejt. PONOMARENKO  i upoważnieniu Głównego Sztabu ruchu partyzanckiego na kwaterze Naczelnego Dowództwa Baranowickiego Okręgu  gen. mjr Płatonowa.  W dniu 1 grudnia 1943r. ogłosić punktualnie o godz. 7 rano, by we wszystkich zajętych punktach rejonów przystąpić do rozbrajania wszystkich polskich legionistów (partyzantów). Odebraną broń i dokumenty zarejestrować, a zespół legionistów razem z odebraną bronią dostarczyć do polskiego obozu Miłaszewskiego w rejonie wsi Niestorowicze, iwienieckiego rejonu. W razie oporu w czasie rozbrajania ze strony legionistów (partyzantów) rozstrzelać na miejscu.  Z chwilą otrzymania niniejszego rozkazu natychmiast należy go rozesłać ściśle poufnymi listami do wykonania w rejony operacyjne waszych grup, kompani i plutonów ze zleceniem wykonania niniejszego rozkazu. Rozkaz należy trzymać w ścisłej tajemnicy.  Za ujawnienie tego rozkazu z jakichkolwiek powodów będą osobiście odpowiadać dowódcy oddziałów.”   

Już 4 marca 1944roku treść tego rozkazu  została przekazana przez ówczesnego dowódcę Armii Krajowej do Londynu. Anglicy nie uczynili absolutnie nic, nawet nie wysłali noty dyplomatycznej do Stalina w obronie polskich sojuszników! Warto zaznaczyć, że zbrodniarz Pantielejmon Ponomarenko jako ambasador ZSRR w Warszawie wręczał 22 lipca 1955r. komunistycznym władzom PRL kluczedo... Pałacu Kultury i Nauki. Natomiast w 1943roku Rosjanie, po dokonaniu krwawej likwidacji większości polskich oddziałów Armii Krajowej w Puszczy Nalibockiej dopuścili się bestialskiej rzezi Polaków w pasie nadpuszczańskim.

W  książce „NA ZEW ZIEMI WILEŃSKIEJ” tak to opisał naoczny świadek tych zbrodni Edmund Banasikowski ps. „Jeż”:

[...] ”W wielkich skupiskach leśnych, jak Puszcza Nalibocka, Rudnicka, Hałubicka i innych, zgrupowano potężne oddziały czerwonej partyzantki, sięgające kilkudziesięciu tysięcy ludzi, ale nigdy nie wykorzystano tej siły do walki z Niemcami. Załogi niemieckie nie były atakowane przez często liczniejsze, sąsiadujące obok oddziały sowieckie. Natomiast agresywność tych oddziałów, ich nienawiść do wszystkiego co polskie, zwiększały się z każdym dniem.”[...]

[...] „Ginął ziemianin palony w swym majątku, ginął prosty i biedny chłop w płomieniach swej chałupy. Wyciągano kobiety z domów, pędząc je do lasów na uciechę krasnoarmiejców”. [...]

[...] ”Wielu Polaków, których nie mogli dosięgnąć bezpośrednio, bolszewicy denuncjowali przed Niemcami za posiadanie broni lub przynależność do konspiracji” [...]

Rosyjscy partyzanci dopuszczali się w lesie zbiorowych gwałtów na kobietach i małych dziewczynkach. W Puszczy Nalibockiej Sowieci otworzyli obóz koncentracyjny dla więźniów politycznych. Mordowano tam każdego, kto był Polakiem lub Polakom pomagał!

Na przekór hitlerowskim okupantom i sowieckim skrytobójcom partyzantka Armii Krajowej na Wileńszczyźnie pozostawała jedną z najbardziej potężnych w całej Europie! Powstała słynna brygada  „Nietoperzy” (Adama Walczaka), natomiast zapomniany przez większość współczesnych historyków, legendarny kapitan „Góra” ( Adolf Pilch) dowodził na początku 1944 roku aż 900 żołnierzami AK, w tej liczbie m.in.: czterema szwadronami 27pułku ułanów, batalionem 78 pp i szwadronem ckm!

Godnym odnotowania jest fakt, iż mimo zbrodniczych wobec Polaków działań radzieckiego podziemia, dowódca Armii Krajowej całej Wileńszczyzny generał Aleksander Krzyżanowski pseudonim „Wilk” nie zgodził się na judaszowską propozycję Niemców, aby wspólnie walczyć przeciw partyzantce radzieckiej. Po zwycięskiej bitwie AK pod Mikuliszkami w 1944roku  dowództwo Wehrmachtu w Wilnie zwróciło się nawet o zawarcie układu wojskowego, co spotkało się z kategoryczną odmową Armii Krajowej. „Wilk” wydał natychmiast rozkaz intensyfikacji akcji zbrojnych przeciwko hitlerowskim okupantom.
                                                     
W latach PRL-u propaganda komunistyczna lansowała fałszywe opinie o rzekomej „Taktyce AK stania z bronią u nogi”. Prawda natomiast była skrajnie inna, bo to partyzantka sowieckiej Rosji stała z bronią u nogi m.in.: na Wileńszczyźnie, gdy Armia Krajowa krwawo walczyła przeciw hitlerowcom, a potem nad Wisłą cała Armia Czerwona stała z bronią u nogi w okresie Powstania Warszawskiego!

Ciąg dalszy nastąpi

Rajmund Pollak


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *