Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Polskie dramaty XIX stulecia: Część 3 – Powstania

Powstania zbrojne XIX wieku budzą szereg wątpliwości, są przedmiotem żywiołowych, emocjonalnych dyskusji w naszej historiografii. Stanowią największa część sporu ze wszystkich wydarzeń politycznych okresu zaborów, zaczynając od historiografii XIX stulecia, kończąc na badaniach współczesnych. Większość historyków i publicystów przez lata sugerowało, iż ofiary złożone w trakcie walk, skala represji, nie były współmierne do korzyści, jakie można było osiągnąć, ale też w obliczu nikłych szans zwyczajnie się nie opłacały.

Dwa największe zrywy, listopadowy (1830) i styczniowy (1863), były skierowane przeciw rosyjskiemu zaborcy. W cieniu tamtych wydarzeń pozostaje znacznie krótsze, trwające dziewięć dni, powstanie krakowskie (1846) skierowane przeciw rządowi austriackiemu. W trakcie Wiosny Ludów w 1848 roku wybuchły szybko stłumione walki w zaborze pruskim i austriackim.

Według Maurycego Mochnackiego XIX-wieczne zrywy były bardzo szlachetne, narodowe, jednakże stanowiły zarazem źródło polskich niepowodzeń, a sam ruch powstańczy ograniczył się praktycznie do samej szlachty. Z kolei Joachim Lelewel uważał, iż niemoralna jest krytyka decyzji o rozpoczęciu powstania. Twierdził, iż należy złożyć hołd zarówno młodzieży listopadowej, jak i partyzantce Józefa Zaliwskiego (1833), która wyruszyła z utopijną wyprawą, z góry skazaną na klęskę. Tymczasem w opinii krakowskiego konserwatysty, Pawła Popiela, powstanie listopadowe było jednym z największych błędów, jakie popełnili Polacy w XIX wieku.

Jedni z najwybitniejszych badaczy polskich zrywów, Władysław Zajewski i Stefan Kieniewcz nigdy nie byli entuzjastami zbrojnych walk. Jednakże choćby Kieniewicz doceniał także mentalne znaczenie idei powstańczej. Z kolei według Artura Śliwińskiego, noc listopadowa uwolniła Polaków od aprobaty niewoli, która przejawiała się w akceptacji sztucznego tworu państwowego, utworzonego w Wiedniu 1815 roku przez europejskich dyplomatów, którzy zignorowali narodowe aspiracje wielu państw Starego Kontynentu.

W ogniu wszystkich polemik relatywne zbilansowanie tych wydarzeń jest zadaniem niezwykle trudnym, jeżeli wręcz nieosiągalnym, nawet dla opiniotwórców u progu XXI wieku. Dwa największe niepodległościowe zrywy, powstanie listopadowe i styczniowe, wymagają analizy na dwóch odmiennych płaszczyznach.

Powstanie listopadowe

Powstanie listopadowe było największą mitręga zbrojną w dziejach polskich walk niepodległościowych w przeciągu całego XIX stulecia. Niejednokrotnie zryw ten jest nazywany w historiografii powstaniem straconych szans. Nie tylko zdecydowana przewaga militarna Imperium Rosyjskiego (130 tys. armia, możliwości mobilizacji większych sił; Polska – ok. 70 tys., problemy z uzbrojeniem), ale przede wszystkim nieudolne, wręcz egoistyczne, konserwatywne dowództwo i lojalistyczna postawa wobec Rosji (wykluczała możliwość wywalczenia niepodległości i od początku szukała porozumienia z Petersburgiem) zdecydowała o klęsce powstania listopadowego. Choć to właśnie zachowawczy Rząd Tymczasowy mobilizował duchowo i materialnie polski naród do wojny o niepodległość, a jego pozytywna legenda odrodziła się w roku 1863.

Pierwszy z przywódców powstania, Józef Chłopicki, pozostawiał w swoich planach ogromne niedociągnięcia. Fatalna w skutkach okazała się pozycja pertraktacji Chłopickiego z Rosjanami – pierwszy dyktator powstania nie wziął pod uwagę rokowań z caratem z silnej pozycji.

Następca Michała Gedeona Radziwiłła, Jan Skrzynecki także nie sprawdził się na stanowisku wodza. Liczył na kompromis z Rojsanami, nie wierzył w zwycięstwo. Miał znakomitego doradcę, Ignacego Prądzyńskiego, którego plany (zdobycie magazynu w Siedlcach, ofensywa na Korpus Gwardii Rosyjskiej w okolicy Łomży i Ostrołęki oraz kolejny plan zasadzki pod Ostrołęką) całkowicie zaprzepaścił, w obawie (zupełnie niepotrzebnej) przed Iwanem Dybiczem.

Podobnie też klęskę, początkowo dobrze rokującego, powstania na Litwie, sprokurowało fatalne dowodzenie – zdaniem Zajewskiego, nieudolne i niezdecydowane działanie gen. Giełguda i gen. Dwernickiego. Problem z kolei Związku Wysokiego polegał na tym, iż podchorążowie byli zdecydowani na walkę, ale tylko za zgodą doświadczonych polityków (np. Julian Ursyn Niemcewicz, Roman Sołtyk, Józef Chłopicki), niekoniecznie przychylnie nastawionych do powstania.

Działania zbrojne prowadzone w Królestwie Kongresowym miały pokaźną zdolność oddziaływania na pozostałe ziemie polskie. Pobudziły świadomość narodową Ślązaków i Mazurów. Ochotnicze oddziały z Wielkiego Księstwa Poznańskiego wyłoniły wielu wybitnych działaczy regionu w kolejnych dziesięcioleciach (Tytus Działyński, Karol Marcinkowski, Karol Libelt, Walenty Stefański).

Jedną z przyczyn klęski powstania była obojętność czy wręcz nawet wrogość rządów mocarstw zachodnich do sprawy polskiej. Spiskowcy szczególnie liczyli na pomoc Francji i Anglii, mając na uwadze również udane zrywy niepodległościowe w Grecji i Belgii. Tymczasem rządy angielski i francuski, wbrew rodzimej opinii publicznej, nie udzieliły oficjalnego wsparcia powstańcom. O ile sprawa belgijska była im bliska choćby ze względów geopolitycznych, to kwestię polskiego powstania uznawano za sprawę wewnętrzną Rosji, której (w przypadku ewentualnej interwencji) należałoby wypowiedzieć wojnę. Polska, pozbawiona aparatu dyplomatycznego, ambasad, w wyścigu o pozyskanie przychylności Europy była na straconej pozycji, a mimo to Polacy byli nieufni wobec własnej dyplomacji, która (jak na ówczesne warunki) zdołała zdziałać i tak wystarczająco wiele.

Powstanie listopadowe wniosło znaczny wkład w poczet rewolucyjnych wystąpień XIX-wiecznej Europy. Zradykalizowało sytuację w Niemczech, ale przede wszystkim sparaliżowało inicjatywę Rosji w Belgii (car nie mógł pomóc swojemu zdetronizowanemu szwagrowi, Wilhelmowi I). Warto podkreślić, iż Belgowie nie pozostali dłużni i w czasie Wielkiej Emigracji chętnie udzielali Polakom pomocy materialnej.

Powstanie styczniowe

Zryw styczniowy był największym polskim powstaniem w XIX stuleciu. Wiązało walkę z reliktami feudalizmu, co nadaje powstaniu charakter postępowy. Przystąpienie do powstania wzmacniało pozycję czerwonych, którzy zmierzali do utrzymania wszystkich segmentów społeczeństwa we wspólnej walce z caratem. Umocniło integrację odmiennych warstw społeczeństwa, a także pokaźną pomoc materialną ze strony wyższych warstw.

Często w historiografii przyjmuje się założenie, iż brzemienny w skutkach okazał się nieodpowiedni moment rozpoczęcia walk – w chwili, gdy w perspektywie był gospodarczy rozwój Polski. Wiele kontrowersji w tej kwestii wzbudza postać polskiego margrabiego, Aleksandra Wielkopolskiego, który (zarządzając brankę) wymierzył ogromny cios w spiskowców, którzy zostali zmuszeni wystąpić w najmniej odpowiedniej chwili. Według Macieja Kozłowskiego był on wręcz odpowiedzialny za wybuch powstania styczniowego. Lata 1856 – 1860 były okresem dobrej koniunktury gospodarczej, zwiększonego optymizmu – nastąpił wyż demograficzny, poprawa bilansu handlowego. Nad unowocześnieniem gospodarki pracowało Towarzystwo Rolnicze z Andrzejem Zamojskim na czele, które zostało rozwiązane właśnie przez margrabiego Wielopolskiego.

Jak podkreślał Jerzy Wojciech Borejsza, Wielopolski nie propagował rusyfikacji, nie był na usłudze caratu, lecz po prostu nie miał zbieżnych poglądów ugrupowaniami zarówno białych, jak i czerwonych, dlatego też zwalczał ich działalność, powodując tym samym szkodę polskich wysiłków niepodległościowych.

W trakcie powstania styczniowego powstał rozbudowany rząd podziemny, który ściągał podatki. Jednakże organizacja zrywu była niedopracowana w niektórych aspektach. Wydział Wojny Rządu Narodowego nie potrafił zapoczątkować w pełni ofensywnych działań – poszczególni dowódcy działali często na własną rękę mając do dyspozycji słabo wyszkolonych żołnierzy. Jedną z największych bolączek powstania było powolne tempo dostawy broni, wynikające z działań Wydziału Wojny, który składał duże, jednorodne zamówienia, spowalniając tym samym jego realizację, a także zwiększał ryzyko i koszt transakcji.

Rosyjski zaborca zastosował surowe represje na terenie Królestwa Polskiego, które utraciło swoją autonomię (przy okazji zmiana nazwy na Kraj Przywiślański) odrębność ekonomiczną, kulturalną (przywrócono Warszawski Okręg Naukowy z kuratorem podległym bezpośrednio Ministerstwu Oświaty w Petersburgu; w 1869 roku zamknięto Szkołę Główną w Warszawie. Zlikwidowano centralne władze Królestwa. Wprowadzono system rządów policyjnych, zrusyfikowano administrację i szkolnictwo, a także dokonano egzekucji niektórych powstańców (około 2000 osób), konfiskowano majątki, zsyłano na Syberię. Rusyfikowano duże miasta m.in. Wilno, Mińsk, Kijów. Wśród kolejnych pokoleń wzrastało przeświadczenie o bezsensowności walk styczniowych, poczytywanie ich, jako całkowitej katastrofy. Jednakże większe straty dla rozwoju społeczeństwa, a w szczególności świadomości narodowej, powodowała nie sama klęska powstania, ale jego błędna interpretacja, zaintonowana zarówno zaraz po klęsce zrywu, jak i latach późniejszych.

Wielkim zwycięstwem powstańców była trwałość tradycji 1863 roku przekazywana, nieraz w ścisłej konspiracji, następnym pokoleniom. Weterani otwarcie celebrowali rocznice zrywu poza granicami kraju. Do połowy XX wieku w powszechnym obiegu polskich rodzin były dziesiątki piosenek powstańczych, notorycznie pisanych w trakcie walk. Zarówno we wsiach, jak i miastach przekazywano ich melodię, słowa, a co najważniejsze – ideę powstańczej walki o wolności obywatelskie i sprawiedliwość społeczną. W kulcie powstania styczniowego wychowywany był Józef Piłsudski.

W perspektywie dalszego kształtowania narodowej jedności, powstanie przyczyniło się do wzmocnienia struktur polskiego społeczeństwa, wzmocniło ogólnonarodowe więzi, skonsolidowało ludność w walce przeciwko zaborcy. Zanotowano powszechne i intensywne zaangażowanie wszystkich klas (nawet posiadających – mieli na uwadze rachubę na pomoc zbrojną z Zachodu), choć było ono zróżnicowane w zależności od miejsca i czasu. Nawet mieszczaństwo niemieckie bądź niemieckiego pochodzenia sympatyzowało z powstańcami (głównie w okręgu łódzkim), a Żydzi z całego Królestwa Polskiego także angażowali się w ruch patriotyczny. Powstanie uczyniło obywateli polskich z włościan, gdyż wcześniej eksploatowany chłop z trudem pojmował hasła niepodległościowe, a polskość utożsamiał z feudalnym uciskiem dworu szlacheckiego.

Zryw styczniowy zamknął okres walk narodowyzwoleńczych o charakterze antyfeudalnym. Podobnie jak poprzednie powstania, to również pozostawiło ogromne przeżycia moralne, wpływając również na myśl polityczną następnych dziesięcioleci. Udokumentowało już bardzo dalekie stadium procesu uświadamiania narodowego Śląska, Pomorza, Warmii czy Mazur. Wywarło ogromny wpływ na twórczość artystów, malarzy, poetów czy powieściopisarzy. Powstańcze nastroje można odnaleźć w dziełach uczestników styczniowych walk, np. Adama Asnyka, Mieczysława Romanowskiego, Maksymiliana Gierymskiego czy Artura Grottgera.

Czy mogło być inaczej?

O brzemiennych skutkach narodowych zrywów, nie zdecydowała sama daremność idei walki zbrojnej, ale jej zastosowanie w praktyce, umiejętność włączenia jej do ówczesnych realiów, wreszcie, realizacja jej planów i założeń. Na klęskę polskiego ruchu niepodległościowego wpłynęła też niedostateczna aktywność niższych warstw społecznych, a także obawy rewolucjonistów przed zbyt radykalnym obliczem wystąpień ludu.

Często wśród przedwojennych historyków i publicystów pojawiała się opinia, iż XIX-wieczne powstania zesłały same nieszczęścia i należało podążać drogą Czech, nie prokurując zbrojnych wystąpień. Z drugiej strony warto zauważyć, że Czesi byli pozbawieni swojej szlachty, a więc w zasadzie jedynego czynnika powstańczego w XIX wieku.

Według Tomasza Schramma, historyka dziejów XX wieku, Polacy nie odzyskaliby niepodległości w 1918 roku, gdyby nie hołubili myśli o wyzwoleniu, nawet wbrew nadziei i rozsądkowi, w przeciągu całego XIX stulecia.

Adam Karpiński


3 Responses to Polskie dramaty XIX stulecia: Część 3 – Powstania

  1. Cerber napisał(a):

    I właśnie o to chodzi. 1789-1975, 1807-1815, 1831, 1860, 1905, 1918-1921 (Nieudana rewolucja w Rosji, a wiec i w b. Kongresówce) -> można zauważyć prostą zależność: każde kolejne pokolenie zrywał się do walki. Ciągłość tradycji została podtrzymana i przekazywana kolejnej generacji. Niestety, te wspaniałe pokolenie zostało wybite doszczętnie w latach 1939-1953.

  2. Cerber napisał(a):

    Rewolucja naturalnie w 1905.

  3. Lucid napisał(a):

    Parę dni temu Polska po raz kolejny straciła niepodległość. Polacy nawet się tym nie zainteresowali – serial był ważniejszy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *