Rosyjsko-chińskie porozumienie przestrogą dla UE

W Europie dominuje dyskusja o losach budowy Nord Stream 2, brexicie i kryzysie w strefie euro. Im dalej na Wschód, tym więcej mówi się o pogłębianiu współpracy Rosji i Chin Czytaj więcej »

 

Postawa roszczeniowa

O zgubnym wpływie socjalu na zwoje mózgowe napisano już wiele. Jednym z częściej przywoływanych efektów jest upowszechnienie postawy roszczeniowej wobec całego świata. Oto przykład z życia wzięty.



Poszedłem do sklepu w celu nabycia drogą kupna wytworów pracy bliźnich. Sklep ów, należący do znanej sieci, prowadzi tzw. program lojalnościowy – za każdą wydaną w nim złotówkę przyznaje punkty, które potem przelicza się na bony rabatowe.

Szybko wrzuciłem potrzebne produkty do koszyka i ustawiłem się w kolejce do kasy. Przede mną stał facet o fizjonomii w kolorze niedojrzałych truskawek. W pewnym momencie bez słowa poszedł sobie. Jakiś czas później wrócił i, również bez słowa, wepchnął się przede mnie do kolejki. Na końcu języka już miałem kilka złośliwych uwag, gdzie to jest koniec kolejki, ale dałem sobie spokój. Jak to mawiają „po co się kłócić z g… kto jest właścicielem smrodu”.

Stojący przed owym facetem ludzie mieli koszyk wypakowany po brzegi. Gość grzecznie ich zapytał, czy mają kartę do zbierania punktów przeliczanych na bony rabatowe, a gdy okazało się, że nie – czy może podłożyć swoją. Zgodzili się.

Kasjerka skasowała ich zakupy, potem faceta (znów podłożył kartę) i wreszcie nadszedł mój czas. Pik, pik, produkty kolejno pobudzały czytnik kodów do ćwierkania niczym minister czy inszy urzędnik państwowy. W pewnym momencie kasjerka zapytała, czy mam „kartę na punkty”. Nie miałem. W tym momencie facet z fizjonomią w kolorze niedojrzałych truskawek dostrzegł moje istnienie. Z przymilnym uśmiechem zapytał, rzecz jasna, czy może podłożyć swoją kartę. Czyli – typ traktuje mnie najpierw jak śmiecia, a w zamian chce, żebym się z nim podzielił owocami swojej pracy i dorzucił mu co nieco do punktów, za które dostanie rabat. Pysznie! I w tym momencie obudził się we mnie staropolski warchoł.

Krótka odpowiedź „nie!” wprawiła faceta w osłupienie. Niestety, tylko chwilowe. I zaczęło się: „a co panu zależy” etc. Jak bardzo trzeba być ograniczonym / niedorozwiniętym, by nie zrozumieć, co znaczy „nie”? Świadomie dolewałem oliwy do ognia, odpowiadając półsłówkami. Faceta szlag trafiał, dowiedziałem się, że jestem dziwakiem itp. A ja z tej całej sytuacji miałem osobliwą frajdę widząc, jak jego oblicze zmienia kolor z niedojrzałych truskawek na, nomen omen, buraczany. Tłumaczenie oczywistych oczywistości, że jak się kogoś traktuje jak śmiecia, to nie należy wymagać uprzejmości czy dzielenia dobytkiem, uznałem za bezcelowe. No i kwestia elementarna – niby dlaczego mam się dzielić z kimkolwiek swoim kapitałem / pracą? Skoro ktoś tego dotąd nie zrozumiał, to pewnie jest zbyt niedorozwinięty / ograniczony by to w ogóle zrozumieć. Rzecz jasna facet musiał obejść się smakiem.

Facet wyszedł ze sklepu ewidentnie wściekły, że ktoś chce dysponować swoim kapitałem wedle własnego uznania i może nie chcieć składać się na rabaty dla jakiegoś chamskiego ciecia, który uważa, że mu „sie należy” i skoro czegoś od kogoś chce, to każdy ma się zgodzić i zaspokoić jego roszczenia. Ale najwymowniejsze jest w tym wszystkim to, że świadkowie całego zdarzenia patrzyli na mnie jakbym to ja wyrządził burakowi krzywdę.

Michał Nawrocki

Fot.: internet


8 Responses to Postawa roszczeniowa

  1. Marko napisał(a):

    Szkoda, ze Pan nie pomyslal w tym momencie komu Pan te pieniadze oddaje w markecie, za ile pracuja tam ludzie, czy wlasciciele placa uczciwie podatki w panstwie polskim i gdzie i w co inwestuja to co Pan i inni imy przynosicie. Jak mowia – zdzblo widzicie, belki nie. To efekt zapieczenia powodujacy patrzenie tunelowe. Panie Michale niech sie Pan ocknie!

  2. Michał Nawrocki napisał(a):

    @Marko – O tym jak działają markety i jak transferują zyski za granice wiem doskonale. W tekście chodziło o coś zupełnie innego – o to, że opisany jegomość żądał, abym się z nim podzielił i o jego zachowanie po odmowie.

    Normalnie w takich sytuacjach nie mam nic przeciwko, ale skoro kogoś nie stać na elementarną kulturę wobec innych, to dlaczego mam im pomagać?

    Pozdrawiam

  3. Marko napisał(a):

    Jeden maly cwaniaczek Pana zdenerwowal a Pan sie rozprawil z calym systemem i populacja – czyli uogolnil.

    „O zgubnym wpływie socjalu na zwoje mózgowe napisano już wiele. Jednym z częściej przywoływanych efektów jest upowszechnienie postawy roszczeniowej wobec całego świata”.

    Mnie o to chodzilo.

  4. Paweł napisał(a):

    Marko
    To co Michał napisał to jego doświadczenie z człowiekiem, który myślał, że mu się wszystko należy. A niby dlaczego? Michał słusznie mu się przeciwstawił. Ja ostatnio w kolejce do lekarza miałem historię z dziadziem, który bezczelnie zaczął się wpychać w kolejkę. „Muszę wejść, bo jestem chory”. Ja mu na to, że dla zabawy tu nie przyszedłem. A on, że ma temperaturę. Z innym pacjentem uznaliśmy, że przecież nie będziemy się z dziadziem bić, bo tylko to wchodziło w rachubę, by nie wszedł przed nami. Dziadzio postawił na swoim, my ustąpiliśmy. Jakaś wielka krzywda nam się nie stała, jednak odpuściliśmy chamstwu. Przegraliśmy.
    Napisz chociaż Marko, że nasze człowieczeństwo wygrało. Poprawisz mi humor…

  5. Michał Nawrocki napisał(a):

    @ Marko – facet po prostu żądał i w pale (zakutej) mu się nie mieściło, że ktoś może odmówić, o czym świadczy jego reakcja. Nie rozprawiam się z całą populacją i nie uogólniam, stwierdzam tylko istnienie pewnej prawidłowości. Spotykam na swej drodze wielu ludzi, którzy jednak potrafią zdobyć się na kulturę wobec otoczenia i rozumieją, że nie muszę się zgadzać na każdą ich prośbę. Czy gdy przy następny spotkaniu facet zażąda, bym mu dopłacił do zakupów a ja odmówię, też uzna Pan, że uogólniam? Takich historii mam więcej do opowiedzenia; o ludziach, którzy uważają, że jeśli mogę się czymś podzielić, to mam taki obowiązek. A jak odmawiam – urządzają dziką awanturę.

    POzdrawiam 😀

  6. Marko napisał(a):

    Panowie wszystko zrozumiale. Pytam tylko co znaczy „zgubny wplyw socjalu”.? Kazdy w zyciu spotyka sie z tzw. buractwem. To dla raczej cecha charakteru (znam takich, co spia na workach pieniedzy a chodza zbierac po smietnikach, bo maja cos z genem) a nie wytwor „systemu”. Buractwo bylo w „socjalizmie” i jest w tzw. kapitalizmie. Chyba teraz wsio jasne?

  7. Michał Nawrocki napisał(a):

    Cóż, trudno się nie zgodzić z twierdzeniem, że buractwo jest wszędzie, niezależnie od ustroju. Problemem jest to, jak redystrybucja w ramach socjalu wpływa na upowszechnienie postaw roszczeniowych? Moim zdaniem – bardzo. Niedawno była wielka afera, gdy dwoje młodych Brytyjczyków oświadczyło, że nie pracują i nie zamierzają, bo zarobią mniej niż mają z socjalu.

    Pozdrawiam

  8. Marko napisał(a):

    A Pan uwierzyl w te propagande? Te same historie pokazuje sie w DE, FR, ES czy I. Swiadczy to o tym, ze z jednego zrodla idzie napuszczanie na siebie ludzi. I sie udaje. Pan jest juz w sidlach politycznego manipulanctwa (sorry..) znalazl. Pan uwierzyl. Niech Pan tylko powie, czy np. 8 mln bezrobtonych w DE to sami roszczeniowcy, ktorym nie chce sie pracowac? Czy moze nie ma dla nich miejsca pracy, bo sie je celowo niszczy a ludzi wysyla na socjal. Margines leni & buractwa jest w kazdym systemie. Prosze tego jednak nie rozciagac ponad stan rzeczywisty. Ps: nie ma takiej mozliwosci w UK, DE itd aby zarobic mniej niz sie jest na scojalu! To bujda na resorach!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *