Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Postkeynesizm jest do bani?

Od dawno nie mogłem się doczekać polemiki zawodowego ekonomisty i keynesisty z p. M. Machajem. Niestety, to czego się doczekałem rozczarowuje (Jacek Wallusch – Neokeynesizm bardziej liberalny). Bo to nie jest polemika. Autor podaje jedynie nazwiska paru znanych ekonomistów i parę terminów ze słownika współczesnej ekonomii. Nie atakuje jednak poglądów szkoły austriackiej.

Ale po kolei …

Pan J. Wallusch:

„Zastanawia mnie łatwość, z jaką Pan Machaj konstatuje „Pieniądz pełni funkcje pieniężne i jego ilość nie ma znaczenia”. Wypadałoby przypomnieć, że cała dyskusja zapoczątkowana przez Hume’a (a może innych, by wymienić Petty’ego i Bodina), a kontynuowana przez Friedmana czy Lucasa, dotyczyła NIEOCZEKIWANYCH i OCZEKIWANYCH zmian podaży pieniądza.”

Bez komentarza. Mam jedynie nadzieję, że w następnym liście pan Jacek Wallusch zajmie się bezpośrednio tezami p. M. Machaja, a nie łatwością z jaką on konstatuje to i owo.

Pan J. Wallusch:

„Z tonu wypowiedzi wnioskuję, iż autor jest wytrawnym znawcą nowoczesnej ekonomii, dlatego też winien jest potencjalnym czytelnikom wyjaśnienie szczegółowe zasady funkcjonowania ilościowej teorii pieniądza.”

Problem w tym, że nie ma jednej teorii (czy zasady) funkcjonowania pieniądza na rynku. Keynesista ma pogląd na tę sprawę daleko odmienny od np. Hayeka czy Misesa. Można być pewnym tylko jednego- tylko jeden z tych dwu poglądów jest prawdziwy.

Pan J. Wallusch:

„Należałoby też zapytać Pana Machaja jak podchodzi do problemu wzrostu niepewności cenowej (bądź inflacyjnej). Wzrost podaży pieniądza zamieniający się we wzrost cen wywołać może bardzo wysoką inflację, a co się z tym wiąże wzrost jej zmienności (wariancji). Wszystko to bardzo utrudnia podejmowanie optymalnych decyzji związanych z prowadzeniem firmy, które przecież oparte są na prognozowaniu poziomu (lub przyrostów) cen. Beztroskie stwierdzenie braku związku między podażą pieniądza a poziomem realnej aktywności gospodarczej stawia każdego, kto do takich wniosków dochodzi, w jednym szeregu z wywrotowcami pokroju panów (prezesa) Kalinowskiego czy Leppera.”

Problem w tym, że pan M. Machaj uważa (jeżeli nie, to proszę p. Machaja o wybaczenie, ale ja tak jego poglądy rozumiem) Bank Centralny za instytucję chroniącą gospodarkę opartą o papierowy i niewolnorynkowy pieniądz przed nadmierną inflacją. Ale z drugiej strony za przyczynę „wzrostu niepewności cenowej” uważa właśnie brak wolnego rynku pieniądza. I aby z panem Machajem polemizować należałoby udowodnić, że państwowy monopol pieniężny jest lepszy od wolnego rynku. Do tego można zadać panu Walluschowi pytanie: Ile razy BC „wstrzelił się” w swój „cel inflacyjny”?

Co do stwierdzenia „braku związku między podażą pieniądza a poziomem realnej aktywności gospodarczej” to napiszę tylko tyle: Niech pan krytykuje bezpośrednio tezy „austriaków” o przyczynach cyklu koniunkturalnego. To będzie bardziej przekonujące niż wyzywanie kogoś od lepperów i kalinowskich, a ja z chęcią to przeczytam.

Pan J. Wallusch:

„Intrygujące też jest stwierdzenie Autora odnoszące się do skupowania przez bank centralny (także NBP) rządowych papierów dłużnych. Może Autor przytoczy kilka konkretów na poparcie tej tezy?”

A może pan napisze coś przeciw tej tezie?

Pan J. Wallusch:

„Radzę też zacząć dogłębnie analizować swoją wypowiedź przed udostępnieniem jej „Stronie Prokapitalistycznej” – dość mam tłumaczenia skażonej postkeynesizmem młodzieży, że liberalizm nie jest synonimem braku wiedzy o otaczających naukowca warunkach.”

Mam nadzieją, że starczy jednak panu zapału i energii, aby wytłumaczyć młodzieży skażonej szkołą „austriacką”, że postkeynesizm nie jest całkiem do bani.

Piotr Ptak
(31 marca 2003)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *