Koniec ery mas

Wszyscy mamy świadomość, że przeżywamy rewolucję technologiczną, której symbolami są mikroinformatyka i mikrobiologia, to znaczy połączenie tego, co nieskończenie małe z tym, co nieskończenie potężne Czytaj więcej »

 

Potrójne upokorzenie prezydenta Komorowskiego na Ukrainie

Zabiegi premiera Donalda Tuska, ministra Radosława Sikorskiego i Prezydenta  Bronisława Komorowskiego o uznanie Ukrainy za największego i najbardziej strategicznego przyjaciela Polski zakończyły się trzykrotnym znieważeniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.



Najpierw kompletne lekceważenie okazał Prezydent Wiktor Janukowycz, który stosując retorykę innego znanego Ukraińca Leonida Breżniewa uznał, że Prezydent Bronisław Komorowski to dla głowy państwa kozackiego jest osoba zbyt mało ważna i nie znalazł czasu nawet na przywitanie  na lotnisku Głowy Państwa sąsiedniego kraju. Taki afront  jest charakterystyczny dla krajów, które zerwały już ze sobą stosunki dyplomatyczne, a nie wśród przyjaciół! Doktryna Breżniewa głosiła tezę, że największa przyjaźń  polega na ograniczonej suwerenności krajów Europy Środkowej, a zatem Wiktor Janukowycz najwyraźniej uznał, że Prezydent RP jest mu potrzebny tylko po to aby pomóc Ukrainie wejść do UE, natomiast stosunki dwustronne mają polegać na składaniu pokłonów przez premiera Tuska i ministra Sikorskiego w stronę Kijowa.

Drugie lekceważenie okazał premier Ukrainy  Mikołaj Azarow, który nawet nie pofatygował się aby uścisnąć dłoń Bronisława Komorowskiego. Władze Ukrainy reprezentował wicepremier  Kostiantyn Hryszczenko, czyli w języku dyplomatycznym mówiąc…”zastępca pionka”. Czy można  sobie  wyobrazić, że przyjeżdża do Polski Kanclerz Niemiec Angela Merkel i wita ją na lotnisku wicepremier Piechociński, bo ani premier Tusk, ani Prezydent Komorowski nie znajdują na to czasu?

Na tym jednak nie koniec skrajnego zlekceważenia przez Ukraińców Bronisława Komorowskiego, bo tuż przed końcem wizyty nie pożegnał go ani premier Ukrainy ani prezydent Janukowycz, lecz młody bojówkarz, zwolennik UPA, który roztrzaskał jajko na jego ramieniu. Było to skrajne upokorzenie Prezydenta RP.

Policja ukraińska udawała, że  aresztuje sprawcę, ale po wyłączeniu kamer szybko go wypuścili i nawet nie został oskarżony o naruszenie nietykalności obcokrajowca oraz szkodzenie interesom Ukrainy, lecz tylko o wybryk chuligański. Widać wyraźnie, że oficjalne Władze Ukrainy nie uznały incydentu upokorzenia Prezydenta Komorowskiego roztrzaskanym jajkiem za coś, co w jakikolwiek sposób odbiega od polityki Kijowa wobec Warszawy. Nie wierzę, aby ten młody Ukrainiec działał bez przyzwolenia tajnych służb Ukrainy!

Najbardziej zaskakującym i poniżającym godność każdego Polaka jest jednak fakt, że Minister Spraw Zagranicznych RP Radosław Sikorski nie raczył nawet wystosować noty protestacyjnej do Kijowa przeciwko takiemu potraktowaniu Prezydenta RP przez obywatela Ukrainy. Przypomina mi to czasy RWPG, gdy Ukrainiec Leonid Breżniew mógł zrobić Polsce każde świństwo, a Minister Spraw Zagranicznych PRL-u nazywał go za to… wielkim przyjacielem!

Nie pozwólmy na to, aby prezydent Ukrainy i premier tego kraju oraz ich tajni agenci pluli nam w twarz, a niektórzy nasi dyplomaci twierdzili, że to tylko deszcz pada.

Rajmund Pollak


2 Responses to Potrójne upokorzenie prezydenta Komorowskiego na Ukrainie

  1. Marko napisał(a):

    Trzeba chyba uscislic pare sparaw:

    1. Bronek i Radzio to zadni Polacy. Ukraince to wiedza, wiec zachowuja sie fair wobec polskiego narodu!! Jak moza witac usciskami oszustow ?

    2. Bronek jako rusek jest w gruncie rzeczy wrogiem ukrainskiego obywatelstwa. Jak wiec mozna wroga calowac i to publicznie, w kamerach? Chyba nikt nie jest taki glupi, zeby sam sobie zakladal petle na szyje?

    3. To i tak byla ukartowana gra Ligi Oszustow. Ten z jajkiem to przeciez obgadany agencior, ktory za zadanie mial upokorzyc ruskiego, pardon „polskiego” prezydenta (swoja droga jak w kapitalizmie moze byc w ogole stanowisko prezydenta? Przeciez to ustroj ponoc ekonomiczny a nie polityczny…), to sama zagrywke zastosowal „prezydent” Ukrainy i „premier”. W koncu i tak sie razem napili wodki i posmieli, bo cel zostal osiagniety: Polacy zostali napuszczeni na Ukraincow. Po kiego diabla maja te dwa nardoy zyc w zgodzie? Zna ktos odpowiedz po kiego?

  2. Halleth napisał(a):

    Nie wiedzialem, ze Bronek nie zostal nawet oficjalnie przywitany. Nie, zebym uwazal, ze Polska jest pepkiem swiata, ale jezeli kompletnie nic nie znaczaca na arenie miedzynarodowej Ukraina olewa wizyte prezydenta RP jest prosta informacja, ze my znaczymy jeszcze mniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *