Michalkiewicz kontra Płużański – w sprawie reparacji wojennych

W sprawie reparacji wojennych niektórym endorfiny za bardzo uderzyły do głowy - stwierdził St. Michalkiewicz podczas spotkania w Bełchatowie w dniu 23 września br. Czytaj więcej »

 

Powołanie do przedsiębiorczości

33. Niedziela Zwykła, Rok A
Prz 31,10-13.19-20.30-31; Ps 128,1-5;
1 Tes 5,1-6; J 15,4.5b; Mt 25,14-30


Ludwig von Mises (†1973), austriacki ekonomista i filozof, twierdził, że ludzie nie traktują danej ilości dobra dzisiaj i równej ilości dobra za kilka lat jako tego samego dobra. Musimy zgodzić się z nim, że każdy kto chciałby znieść procent, musiałby przekonać ludzi, żeby jabłku dostępnemu za sto lat przypisywali taką samą wartość, jaką jabłku dostępnemu dzisiaj.

Zjawisko procentu pierwotnego występuje w każdej ocenie wartości dotyczącej obiektów świata zewnętrznego i nie może nigdy przestać istnieć. Jest ono istotnym składnikiem ludzkiego działania, bez którego nie można wyobrazić sobie świata, gdyż ludzie w naturalny sposób dbają o zaspokojenie swoich potrzeb w przyszłości. Z tego powodu pan sług z dzisiejszej przypowieści o talentach, który wrócił z podróży po długiej nieobecności, odebrał leniwemu słudze jeden talent, który on ze strachu zakopał w ziemi. Ku zaskoczeniu wszystkich został on przekazany tym sługom, którzy dowiedli swoim działaniem, że dobrze i wiernie zarządzali powierzonym im majątkiem. Właściciel sług nie mógł znieść widoku niewykorzystanego kapitału, który nieużywany wraz z upływem czasu stracił na swojej wartości.

Boża ekonomia zbawienia  

Przypowieścią o talentach Jezus z pewnością zaskoczył swoich słuchaczy, gdyż całkowicie odwrócił rabinistyczny sposób myślenia. Zdziwienie Żydów było podwójne. Po pierwsze, zakopywanie pieniędzy było powszechnym zwyczajem i tradycja rabinistyczna uważała to jako najlepszy sposób zabezpieczenia ich przed kradzieżą. Dla Jezusa niewykorzystanie talentu, a więc transakcja o wyniku zerowym pod względem korzyści, była niedopuszczalną stratą. Po drugie, żądanie procentu od depozytu było sprzeczne z żydowskim prawem, które dopuszczało domaganie się procentów jedynie od pogan. Jezus o tym nie wspomina. Mówi jasno i stanowczo, że nawet najmniejsza inwestycja polegająca na złożeniu depozytu na procent bankowy nie naraziłaby sługi na ryzyko utraty pieniędzy1.

Przypowieść o talentach, podobnie jak każda inna biblijna parabola, ma kilka warstw znaczeniowych. Talenty, o których mowa w dzisiejszej Ewangelii, w węższym znaczeniu oznaczały środek płatniczy, który według biblistów odpowiadał piętnastoletniemu wynagrodzeniu przeciętnego pracownika. W szerszym znaczeniu pojęcie talentu odnosi się do wszystkich darów naturalnych, duchowych i materialnych, które otrzymaliśmy od Boga. Jezus uczy nas, w jaki sposób powinniśmy korzystać z Bożych łask i dokonuje tego na przykładzie zaczerpniętym z ekonomii. Mówi o kapitale, przedsiębiorczości, inwestycjach i o właściwym używaniu bogactwa. Według Jezusa między przykładnym życiem chrześcijanina a przedsiębiorcą nastawionym na odniesienie sukcesu w interesach nie ma sprzeczności, gdyż człowiek nie funkcjonuje raz jako homo religiosus (człowiek religijny), a innym razem jako homo oeconomicus (człowiek ekonomiczny).

Zysk i strata

Jezus zachęca nas dzisiaj do zakasania rękawów i właściwego korzystania z powierzonych nam talentów. Życie jest nieustanną podróżą w nieznane. Mówi nam o tym św. Paweł w drugim czytaniu: „dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy” (1 Tes 5,2). Ważna jest więc dla nas każda chwila, która sama w sobie jest niepowtarzalna i jest równocześnie darem. Oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa musi przemienić się w czuwanie, które jest aktywnym pomnażaniem darów otrzymanych od Boga.

Dzisiejsza przypowieść mówi nam, że człowiek jest powołany do wolnej przedsiębiorczości. Sama wolność jest już jednym z Bożych darów. Twórcze korzystanie z talentów przejawia się w umiejętnym planowaniu nieznanej przyszłości. Takie rozumowanie zakłada, że człowiek myśli w kategoriach zysku i strat. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ludzie mogliby funkcjonować inaczej. W podobny sposób uważał bł. Jan Paweł II, który w encyklice społecznej Centesimus annus (1991) uznaje słuszność zysku jako pierwszego wskaźnika rozwoju przedsiębiorstwa, gdyż jest on znakiem tego, że czynniki produkcyjne zostały właściwie zastosowane, a ludzkie potrzeby zaspokojone (por. Centesimus annus 35). Takie rozumienie ludzkiego działania pozwala dostrzec w człowieku obraz Boga Stwórcy, który aktywnie włącza się w dzieło zbawienia. Człowiek jest twórcą i chyba nigdzie nie jest nim w tak dużym stopniu, jak w realizowaniu codziennych gospodarczych zajęć.

Element niepewności

Człowiek jest powołany do przedsiębiorczości, gdyż musi się zmagać z ograniczeniami nałożonymi na niego przez naturę i skończonością czasu. Czas jest Bożym darem, choć nie wiemy, jak dużo go jeszcze przed nami. I nie chodzi tylko o nagłe nadejście Dnia Pańskiego, ale również o kres naszego ziemskiego życia. W ludzkim istnieniu występuje więc element niepewności, który od samego początku jest wpisany przez Boga w nasze losy. Każde ludzkie działanie ma charakter spekulatywny i wymaga podejmowania ryzyka. Nie można od niego uciec.

Nie potrafił tego zrozumieć trzeci sługa. Jego brak odwagi do podjęcia ryzyka przyniósł straty i został za to ukarany przez pana. Nie są w stanie od tego uciec również ci, którzy próbują dzisiaj budować systemy gospodarcze nie uwzględniające elementu niepewności w ludzkim działaniu. Zastąpienie ryzyka centralnym planowaniem kończy się zawsze niepowodzeniem, gdyż nie bierze ono pod uwagę ludzkiej wolności. Przykładem realistycznego podejścia do życia jest wzór idealnej żony z dzisiejszego fragmentu z Księgi Przysłów. Jest ona obrazem spersonifikowanej „mądrości”, która potrafi przewidywać, zapobiegać i wybierać to, co najlepsze dla jej rodziny i prowadzić sprawnie własne gospodarstwo domowe.

Zakopanie talentu w ziemi przyniosło straty nie tylko jego właścicielowi. Każde działanie człowieka jest z formalnego punktu widzenia egoistyczne, gdyż zawsze ma na celu zwiększenie jego osobistej korzyści. Jest tylko pozorny egoizm, gdyż w systemie wolnorynkowym sam fakt posiadania środków produkcji zmusza właściciela do podporządkowania się życzeniom klientów, ponieważ ostatecznym celem każdej produkcji jest konsumpcja. Bycie bogatym jest więc wynikiem sukcesu odniesionego w zaspokajaniu potrzeb konsumentów, a uzyskane bogactwo można utrzymać tylko przez ciągłą obsługę klientów w najbardziej skuteczny sposób. Przedsiębiorca jest właścicielem środków produkcji, ale w istocie jest tylko tymczasowym ich szafarzem, gdyż musi produkować zgodnie z popytem i życzeniami konsumentów. Jest nam teraz łatwiej zrozumieć głębszy sens dzisiejszej przypowieści. Zakopanie talentu w ziemi było odmową włączenia się w społeczny podział pracy, a przez to zablokowaniem dostępu do powszechnego używania i uniwersalnego przeznaczenia wszystkich dóbr i talentów danych nam przez Boga.

Własna inwestycja

Dzisiejsza przypowieść pokazuje nam, że wysiłki ucznia Chrystusa są nagradzane zgodnie z jego wartością uzależnioną od otrzymanych talentów i umiejętności. Ilość bogactw i dochodów każdego człowieka w społeczeństwie zależy od jego sukcesu w służbie innym w społecznym systemie podziału pracy. Ta nierówność stanowi zasadniczy element rynkowej ekonomii, ale wynika ona z harmonijnej nierówności ustanowionej przez Boga. Ludzie stworzeni przez Boga są nierówni i zróżnicowani. Papież Leon XIII trafnie spostrzegł w encyklice Rerum novarum (1891), że życie zbiorowe wymaga różnych uzdolnień i talentów, a do podjęcia się określonych zadań w społeczeństwie skłaniają ludzi przede wszystkim właściwe im osobiste różnice (por. Rerum novarum 14).

Dobry przedsiębiorca wie, jak właściwie używać kapitału z punktu widzenia potrzeb konsumenta i dlatego jest w stanie utrzymać i równocześnie powiększyć swoją własność. Jego wartość wyraża się w wiedzy, kreatywności i przedsiębiorczości. Ale przypowieść o talentach mówi nam coś więcej. Dobry przedsiębiorca wie również, że on sam jest „podstawowym kapitałem”, który musi dobrze zainwestować, by osiągnąć swój cel, a jest nim życie wieczne. Nie ma to nic wspólnego z biernym czekaniem na cud, ale polega na wypełnianiu podstawowych codziennych obowiązków. Bardzo trafnie wyraża to łacińskie przysłowie: Quidquid agis, prudenter agas et respice finem! – „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i wypatruj końca!”. Ów koniec, który nadejdzie niespodziewanie z powtórnym przyjściem Chrystusa, w dużym stopniu zależy od naszych codziennych zmagań i wyborów.

Jacek Gniadek

Ks. Jacek Gniadek SVD - misjonarz ze Zgromadzenia Słowa Bożego, doktor teologii moralnej, obecnie ewangelizuje w Zambii. Publikuje na stronie www.jacekgniadek.com . Przedruk za pafere.org


One Response to Powołanie do przedsiębiorczości

  1. Łukasz Chojnacki napisał(a):

    Ciekawe spojrzenie. Intencja wychwalenia przedsiębiorcy jak najbardziej godna uwagi i na miejscu. Na jedną jednak rzecz zwróciłbym uwagę. O ile się orientuję Austriacka Szkoła Ekonomiczna podkreślała, że pieniądz zaoszczędzony, a więc niejako „zakopany” potrafi nieść korzyść. Musi to być jednak złoto w standardzie złota (lub adekwatnie srebro). W przypadku pieniądza śmieciowego pieniądz musi krążyć. W przeciwnym razie zjada go inflacja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *