Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

„Prawa człowieka”

Prawa człowieka i obywatela zdefiniowane przez ONZ w 1948 r, są zagrożeniem dla praw naturalnych i powodują rozkład naszej Cywilizacji. Prawa te służą zastąpieniu Dekalogu i w większości są jego zaprzeczeniem. A przede wszystkim prawa człowieka i obywatela są religią państwa socjalnego, którego celem jest stworzenie systemu niewolniczego.
 
11 lat temu w internetowym magazynie „Bez uprzedzeń” opublikowałem artykuł krytykujący ONZ-owskie prawa człowieka i obywatela. Magazyn zniknął, a wraz z nim mój artykuł, ale zauważyłem, że artykuł jest cytowany w Sieci, więc publikuję go ponownie tu, na blogu, szczególnie, że kwestie, które poruszam, są nadal aktualne i pewnie będą takie do końca naszej cywilizacji. Otóż pisałem wtedy tak:

Prawa człowieka i obywatela zdefiniowane przez ONZ w 1948 r, są zagrożeniem dla praw naturalnych i powodują rozkład naszej Cywilizacji. Prawa te służą zastąpieniu Dekalogu i w większości są jego zaprzeczeniem. A przede wszystkim prawa człowieka i obywatela są religią państwa socjalnego, którego celem jest stworzenie systemu niewolniczego.

Prawa człowieka są prawami stanowionymi, które są przeciwieństwem praw naturalnych. Bo: prawa człowieka przydzielają człowiekowi coś czego nie ma w sposób naturalny, ale to coś musi ktoś człowiekowi dać, a to kosztuje.

Wytłumaczę to na najbardziej drastycznym przykładzie: prawie do życia. Otóż nie jest to prawo naturalne. W sposób naturalny człowiek ma tylko prawo do obrony życia swojego, swojej rodziny i ma prawo użyć do tej obrony wszelkich metod, łącznie z pozbawieniem życia potencjalnego agresora. Tworząc wspólnoty większe niż rodzina (np naród), człowiek rozszerza to prawo o prawo do ochrony życia członków społeczności. I takie rozszerzenie jest naturalne. Prawo do ochrony własnego życia wystarczy tylko sformułować i uświadomić człowiekowi, aby zaczęło działać. Prawa do życia natomiast nie wystarczy ogłosić. Aby miało sens musi być połączone z systemem finansowania ochrony tego życia. Bóg ogłaszając prawo moralne sformułował je poprzez obowiązki i zakazy. I to jest dobre. I takie sformułowanie wystarcza same w sobie, aby mogło działać. Należy naśladować Boga w tworzeniu systemu meta-prawnego.

Prawa DO: godnego życia, pracy, niezawisłego sądu, bezpłatnej nauki, wybierania władzy, strajku, bezpłatnego leczenia, własności itp… wymagają stworzenia systemu finansowania, aby można je było realizować. Czyli aby miało sens musi być związane ze stworzeniem systemu przymusu, czyli z państwem. Formułowanie takich praw bez definiowania państwa nie ma sensu. Ja zgadzam się, aby państwo zagwarantowało niektóre z tych praw, ale inne odrzucam. Natomiast kodyfikowanie wszystkich tych praw w jedne ogólne prawa człowieka jest złe, bo miesza rzeczy dobre ze złymi, bo zastępuje prawa naturalne, bo zastępuje prawo moralne i tworzy nową ateistyczną religię praw człowieka. Dlatego jestem nie tylko przeciwko niektórym prawom człowieka, które ogłosiła ONZ, ale przeciw kodyfikowaniu praw naturalnych w postaci „Prawo do…”.

Dużo sensowniej sformułowana jest Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku. Różnica między tą deklaracją a deklaracją ONZ jest diametralna. Tylko ta wcześniejsza deklaracja powinna się inaczej nazywać – powinny to być postulaty polityczne, a nie prawa człowieka.

Szczegółowo skrytykuje „prawo do pracy”. Najpierw zastanówmy się co to jest „prawo do pracy”? Czym ono rożni się od prawa: „Każdy ma prawo do dowolnego działania”. Być może chodzi o prawo do pracy zarobkowej, czyli działania za które ktoś płaci? Jeśli w prawach człowieka wyraźnie wyszczególnione jest prawo do pracy zarobkowej, to znaczy, że inne działania np. zabawa lub obijanie się lub życie z odsetek mogą być zabronione. A co znaczy prawo do pracy zarobkowej: czy to, że jak ktoś cos zrobi, to ktoś mu musi za to zapłacić? A dlaczego nie jest w takim razie prawem człowieka prawo do handlu? To pracować nie można mi zabronić a handlować już można? Jeśli zinterpretujemy prawo do pracy tak, że handel to tez praca, to ja, powołując się na ta interpretacje powiem, że w takim razie praca to wszelkie działanie człowieka. Czyli co: nie można człowiekowi niczego zabronić?

Ja twierdzę, że prawa do pracy nie można traktować czysto literalnie w oderwaniu od całego kontekstu praw człowieka. A w tym kontekście prawo do pracy oznacza dokładnie to, że jeśli ktoś szuka pracy zarobkowej i nie może jej znaleźć, mimo, że jest zdolny do pracy, to łamane są jego prawa człowieka. I również łamane są prawa człowieka wtedy, gdy zwalniamy kogoś z pracy bez jego winy i nie zapewniamy mu innej pracy.

Otóż z punktu widzenia logiki dwa zadnia: (1) „każdy ma prawo do pracy” (2) „zakazuje się zakazywać pracować”, są być może tożsame, ale potocznie nie znaczą tego samego. Jeśli dane państwo ma duże bezrobocie, to większość ludzi stwierdzi, że w tym państwie nie jest przestrzegane prawo człowieka (1) natomiast prawo człowieka (2) może być przestrzegane. I to nie znaczy, że wszyscy są głupi i nielogiczni. Ja twierdzę, że mają rację, bo prawo do pracy oznacza, że państwo musi zapewnić każdemu pracę. A zaprzeczenie tego prawa (czyli „nikt nie ma prawa do pracy”), to nie zakaz pracowania, ale zakaz zapewniania pracy przez państwo. Ja twierdzę, że celem państwa nie tylko nie powinno być zapewnianie pełnego zatrudnienia, ale że wręcz powinno być zabronione państwu dążenie do takich celów wprost (bo oczywiście pełne zatrudnienie jako efekt uboczny realizacji jakichś innych celów jest OK). Liberalizm ekonomiczny jest moralny a socjalizm nie. I to, że efektem ubocznym socjalizmu jest bezrobocie a liberalizmu praca dla każdego chcącego jest dla mnie nieważnym szczegółem.

Dążenie przez państwo do pełnego zatrudnienia jest niemoralne bo: bezrobocie jest wtedy, gdy dana społeczność jest w stanie wytworzyć więcej dóbr niż jest w stanie skonsumować, czyli to znaczy, że znajdzie się ktoś, kto nie sprzeda wytworów swojej pracy, czyli będzie bezrobotnym. Jak można z tym walczyć? Albo przez przymusowe zmniejszanie efektywności pracy, albo przez nakaz kupowania nadmiarowych dóbr, albo przez zwiększanie podatków, które sfinansują dobroczynność państwową. Wszystkie inne metody dadzą się sprowadzić do tych trzech. Wszystkie te metody są niemoralne.

Grzegorz P. Świderski

Źródło: http://gps65.salon24.pl/391102.html


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *