Nadzieja i krytycyzm

Z wielką nadzieją sięgnąłem po książkę Grzegorza Malinowskiego >>Nierówności i wzrost gospodarczy<<, jako że tytuł wielce obiecujący, a tematyka bliska moim zainteresowaniom Czytaj więcej »

 

Radykalizacja niemieckiej propagandy

Propaganda niemiecka zaostrza ton wobec Polski: wielonakładowy „Der Spiegel” opublikował tekst, w którym oskarżył Polaków o „współodpowiedzialność za mordowanie Żydów” podczas II wojny światowej. Dotąd propaganda niemiecka oskarżała nas o „wypędzenie Niemców” po wojnie. Teraz dokonano znaczącego postępu. Widać, że niemiecka polityka historyczna radykalizuje się w zdejmowaniu z Niemiec odpowiedzialności za II wojnę światową, jej totalniackie ekscesy i jej skutki. Niebezpieczne jest, że w tej radykalizacji sięga po kłamstwa w goebbelsowskim stylu. Kłamstwa inne – ale styl i metoda podobne, a wszak po metodach poznajemy intencje… Duch czy raczej upiór hitlerowskiego, fanatycznego spindoktora unosi się nad tym tekstem niemieckiej socjaldemokratycznej gazety.

Radykalizowanie się niemieckiej polityki historycznej wiąże się w Niemczech z trzema procesami. Pierwszy – nazwać można nawrotem wielkomocarstwowej ambicji, co znalazło już m.in. wyraz w ubieganiu się Niemiec o członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Zawarte strategiczne partnerstwo z Rosją pozwala Niemcom decydować w jeszcze większym niż dotąd stopniu (dotąd decydowali dzięki największemu wkładowi finansowemu do Unii Europejskiej) o polityce Unii Europejskiej, spychając Brukselę do roli listka figowego dla polityki niemieckiej, przynajmniej w odniesieniu do Europy Środkowo-Wschodniej. W perspektywie przyjęcia Traktatu Lizbońskiego, który ma zlikwidować dotychczasową suwerenność słabszych państw UE, ta radykalizacja niemieckiej polityki historycznej (propagandy własnego, politycznego punktu widzenia na historię) – jawi się jako dobrze przemyślany element polityki tworzenia „Mitteleuropy” jako rezerwuaru siły roboczej i surowców, o słabej gospodarce, uzupełniającej wobec gospodarki niemieckiej. Ta radykalizacja ma również inny cel. Podobnie jak Stalin – który próbował, i to dość skutecznie, nadać niesuwerennej Polsce posłuszne sobie żydowskie kierownictwo polityczne – tak i współczesne Niemcy, licząc na pozbawiający Polskę suwerenności Traktat Lizboński, kokietują niektóre współczesne środowiska żydowskie – jak się wydaje w podobnym, planowanym celu: powierzenia im administracji niesuwerenną już, po ewentualnym przyjęciu Traktatu Lizbońskiego, Polską.

Niemal w przededniu tej najważniejszej dla przyszłości Polski decyzji (ma być podjęta po październikowym referendum w Irlandii, jeśli Irlandia ulegnie presji UE) radykalizacja niemieckiej propagandy może mieć na celu także sondaż polskiej opinii publicznej: na kogo i w jakim zakresie mogą liczyć Niemcy w Polsce, jeśli chodzi o kolaborację z „nową centralą”, pod rządami Traktatu Lizbońskiego. Tekst w „Der Spieglu” byłby zatem swoistym wezwaniem, apelem do odliczenia się w Polsce potencjalnej, propagandowej „piątej kolumny”.

W nawiązaniu do tekstu „Spiegla” dr Alina Cała z Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” stwierdziła, że „Polacy w pewnym sensie są odpowiedzialni za Holocaust” i że „Polacy jako naród nie zdali egzaminu”.

„W pewnym sensie”… Oryginalne sformułowanie. W owym „pewnym sensie” i Bolesław Chrobry „odpowiedzialny jest moralnie za Holocaust”, bo gdyby nie założył państwa polskiego, Hitler mordowałby Żydów nie w Polsce… Co do stwierdzenia „Polacy jako naród nie zdali egzaminu” – tak właśnie, dokładnie, argumentowali po wojnie wobec Zachodu komuniści, likwidujący polską suwerenność: „Polacy jako naród nie zdali egzaminu, bo zaraz po wojnie dopuścili się pogromu na Żydach”. Ten „pogrom kielecki” organizowali jednak funkcjonariusze sowieckiej Razwiedki i UB, żeby dostarczyć argumentu na likwidację polskiej suwerenności i oddanie Polski pod rządy „Żydów Stalina”. Jakub Berman był w Polsce zaufanym Stalina, bardziej zaufanym niż drobny enkawudzista, prezydent Bierut…

Rząd PiS, świadomy powagi sytuacji, zainicjował polską politykę historyczną, w przeciwieństwie do niemieckiej – skromną i tylko defensywną. Rząd Tuska („stronnictwo pruskie”?…) tę politykę całkowicie zarzucił. Dlaczego?

Marian Miszalski
Źródło: www.niedziela.pl


2 Responses to Radykalizacja niemieckiej propagandy

  1. trycjusz napisał(a):

    no jest to groźne 🙁
    A dopiero co babcia mi opowiadała jak to niemcy mordowali i palili, dokładnie ze wszystkimi szczegółami. I na co warto zwrócić uwage – ludzie którzy przeżyli te czasy nie mówią „nazistowskie niemcy’, ‚hitlerowskie niemcy’, ‚hitler’ tylko po prostu niemcy. To cały ich naród wtedy zwariował, i niemal cały popełniał zbrodnie. Nie lubie PiS’u ale jeśli chodzi o polityke zagraniczną to musze przyznać że bardzo mi sie podobał i chciałbym żeby dalej w taki sposób była kontynuowana. Jeszcze 30 lat i to nas będzie sie obwinać za wojne.

  2. trojard napisał(a):

    Tylko dlaczego zdjecie Merkel, jesli chodzi o artykul w Spieglu? To niby ona byla autorka artykulu? To tak jakby artykul w Polityce zilustrowac zdjeciem Tuska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *