Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Raz jeszcze o podatkach i cenach..

Kilka uwag do tekstu Krzysztofa Kurdyły Podatki a ceny

1. Popatrzmy na wywód w pierwszym modelu: „Ano firmy paliwowe tną koszty, zwalniają pracowników, zamykają stacje, uciekają w szarą strefę ale ustalona wysokość akcyzy, przy zastanych warunkach rynku, jest na tyle wysoka, że nie ma absolutnie żadnej możliwości aby podwyżki ceny rynkowej uniknąć…”. To nie jest argument, tylko obwieszczenie wniosku, że cena ma skoczyć po wprowadzeniu podatku.

2. „tego typu podatek zniekształca cenę rzeczywistą oddalając ją od ceny równowagi”. Mikroekonomiczne wróble ćwierkają, ze cena zależy od: popytu i podaży, a nie od kosztów. Po wprowadzeniu podatku (dodatkowy koszt), nie ma powodu dlaczego w pierwszym okresie ma się zmienić podaż lub popyt. Owszem, potem w wyniku wzrostu kosztów, zmniejszy się podaż, czyli wzrośnie cena. To zmiana po stronie ilości świadczonych usług i ten wpływ na cenę już we wcześniejszym artykule zaznaczałem (poza tym rynek może antycypować, czyli przewidywać rożne podatki).

3. „I dlatego kamery w Andorze są tańsze niż w Niemczech, a w Niemczech tańsze niż w Polsce.”. Kamery w Andorze są tańsze niż w Niemczech, ponieważ do Andory napływa więcej kapitału, który płaci mniejsze podatki, czyli ponosi mniejsze koszty. Dzięki temu, ze ponosi mniejsze koszty, może produkować więcej i mięć niższe ceny. Ten efekt zaznaczyłem w swoim artykule. Ale to nie koszty ostatecznie o tym decydują, tylko wahania podaży. Cena zależy od popytu i podaży. Podatki w postaci wyższych kosztów ograniczają podaż. Ostatecznie to ona na wpływ na cenę, a nie koszty. Koszty są tylko posrednie.

4. „Przyjmijmy, że pracodawca zatrudnia pracownika, któremu płaci 1000 jednostek miesięcznie. I także w tym miejscu lewicowy rząd chce poprawić nasz los i nakazuje płacić 50% od dochodów na opiekę zdrowotną i fundusz emerytalny. Żaden pracodawca nie będzie w stanie pochować po kieszeniach 50% podwyżki kosztów. Część podatków zostanie zrekompensowana podwyżką cen”. A kto mówi, ze pracodawcy zwiększają się koszty o 50%? Pracodawca po prostu dalej ponosi koszt na pracownika: 1000 jednostek miesięcznie. Tylko, ze teraz pracownik zarabia netto 500 jednostek, a 500 płaci na urząd skarbowy. Pracodawca nie będzie sobie zmniejszał zysków po to, aby płacić za pracownika podatek! Pracodawcy nie robią prezentów pracownikom. Podatek na pracownika jest podatkiem na pracownika.

5. „Kończąc, uważam że drastyczne obniżki podatków, takie jak np. proponowane przez UPR, w krótkim czasie doprowadzą do obniżek cen. Ceny nie spadłyby oczywiście dokładnie o tyle co podatki, ale byłaby to obniżka poważnie zauważalna dla naszych portfeli.”. Oczywiście, ze tak. Wynikać to będzie z tego, ze jak spadają podatki, to rośnie konkurencja, liczba świadczonych i produkowanych usług oraz towarów. W wyniku tego spadają ceny. Nie mówiłem, ze podatki nie maja żadnego wpływu na cenę. Mówiłem, ze nie maja bezpośredniego, a pośredni. Reasumując raz jeszcze: wyższe podatki oznaczają niższe zyski, wyższe koszty. Przez to spada konkurencja, spada podaż, wiec rosną ceny. Niższe podatki, oznaczają większą konkurencje, większą podaż, większy napływ kapitału. I dlatego właśnie obniżka podatków poprowadzi do spadku cen.

Mateusz Machaj
(4 sierpnia 2003)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *