Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

Ruch oporu czyli „zobacz synku jak wygląda baleron”

Straż miejska i policja pospołu ganiają chłopów przywożących na bazary swojską kiełbasę, jajka i mleko. A gdzie się taki jegomość pojawi zaraz ustawia się kolejka mieszczuchów pragnących spróbowania prawdziwych wędlin czy posmakowania prawdziwej jajecznicy. Pierwsza komuna w porównaniu do dzisiejszej była na swój sposób uczciwa. Za pierwszej nie było mięsa w sklepach, bo go nie było w ogóle. Teraz niby jest ale podrabiane. Bo jeśli z jednego kilograma szynki robi się ponoć ponad 2 kilogramy wyrobu, to czym jest owa różnica jak nie oszustwem? Dodaje się masowo soję i środki utrzymujące wodę. No i wszyscy mają to czego chcieli – pełne półki i tanie żarcie. A to, że jemy na co dzień ścierwo dowiadujemy się próbując prawdziwych wiejskich wędlin. Więc chłop, jak za pierwszej komuny, jest znowu wrogiem publicznym nr 1, bo stwarza precedens. Pokazuje inny świat. Dlaczego go ścigają? Bo nielegalnie sprzedaje wyroby z mięsa nie badanego przez weterynarza z nielegalnego pewnie uboju i bez stosownego certyfikatu, a w dodatku nie ma kasy fiskalnej.

Pierwsza komuna charakteryzowała się tym, że formalnie była krajem robotników i chłopów przy wsparciu tzw. inteligencji pracującej czyli w dużej mierze bandy urzędasów. Ponieważ w tej chwili klasa robotnicza jest na wymarciu (bo w Chinach jest taniej), a chłopi ledwo zipią, za chwilę zostanie osiągnięta pełna ideologiczna równość klas. W fabrykach i chlewniach pracować będą urzędnicy i wszystko będzie jak miało być… Urzędnik chodzi zwykle w krawacie, a jak wiadomo „klient w krawacie jest mniej awanturujący się”, więc władza będzie miała także z głowy ewentualne wybuchy niezadowolenia. Bo co to za chłop, który tkwi w tonach papierów, aby legalnie produkować wyroby ekologiczne? Ponoć uzyskanie samego certyfikatu trwa 2 lata…

A wystarczyłoby jegomościa wyposażyć w maszynkę do próżniowego pakowania i sprzedawać kiełbasę jako przedmiot kolekcjonerski. Jeśli można w Polsce w ten sposób sprzedawać dragi legalnie w sklepie, to dlaczego nie kiełbasę? Nikt przecież nie będzie oficjalnie takiej kiełbasy kupował ani sprzedawał w celach konsumpcyjnych, tylko po to aby powiesić na ścianie, powąchać od czasu do czasu, nacieszyć się widokiem i schować do lodówki. Chłopi sprzedawaliby wtedy swoje wyroby jako dzieło rękodzieła artystycznego! I znowu miał rację Bareja. Oby nie trzeba było chodzić do teatru aby zobaczyć prawdzie wędliny….

Zobacz synu tak wygląda baleron – mówi ojciec to swego syna w scenie w teatrze kultowego „Misia”. Według mnie Bareja powinien zostać uznany za narodowego wieszcza. Trzeba zamiast dostosowywać się do chorych regulacji zbiorowo i z premedytacją je omijać. Przyszła kolej na ruch oporu. Walka z systemem poprzez omijanie jego biurokratycznych i wewnątrz okupacyjnych meandrów staje się naszym obowiązkiem nie tylko patriotycznym ale i cywilizacyjnym.

Adam Kalicki


20 Responses to Ruch oporu czyli „zobacz synku jak wygląda baleron”

  1. Michał Nawrocki napisał(a):

    Dobre 🙂 Szkoda, że prawdziwe.

  2. Win napisał(a):

    Na szczęście nie wszędzie. U nas (nie powiem gdzie) na targu można sobie kupić kurę od baby albo śmietanę porządną.

  3. Michał Nawrocki napisał(a):

    Wrzuć info na adres redakcji. Zaufani ludzie się zjadą i kapitał „baby” się zwiększy.

  4. Andrzej napisał(a):

    Tak się niechcący złożyło, że powyższy tekst doskonale komponuje się i uzupełnia z ostatnim felietonem Stanisława Michalkiewicza
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1550

  5. uniokrata napisał(a):

    Siedzą w pociągu ważni Unici,
    Grubi, nadęci, lekko podpici,
    Wiozą do Polski ustaw czterdzieści,
    Każda w wagonie ledwo się mieści,
    Pierwsza zawiera setki koncesji,
    Pewną przyczynę rychłej recesji,
    Druga przynosi drogą benzynę,
    Kolejną naszych nieszczęść przyczynę,
    Trzecia wprowadza nowe podatki,
    Podnosi VATy, akcyzy, składki,
    By „ludzie pracy” pieniądze mieli,
    W kieszeniach swoich przedstawicieli,
    Czwarta rozwala polskie mleczarnie,
    Wszak smrodu i brudu to wylęgarnie,
    Piąta morderców od kary zwalnia,
    W więzieniach będzie miła sypialnia,
    Szósta pomnoży nam urzędników,
    W siódmej są wzory nowych pomników,
    W ósmej feminizm i parytety,
    Wybierz cymbałów – byle kobiety,
    W dziewiątej instrukcja indoktrynacji,
    Za hojną kasę z Eurodotacji,
    Aktorzy, panienki i dziennikarze,
    Wyklepią wszystko, co im się każe,
    Za szkolnej dziatwie,
    Przyniesie chlubę,
    Udział w błękitnym Eurojugent,
    Miłość do Unii w wierszu, w piosence,
    Wszystko co robisz, nawet w łazience –
    Robisz dla Unii, pamiętaj o tym,
    Inaczej szybko wpadniesz w kłopoty,
    Nie skończysz studiów,
    Wylecisz z pracy,
    Eurogestapo zrobi cię na „cacy”,
    W dziesiątej i dalej,
    Czytać się nie chce,
    Można z pociągu wyskoczyć jeszcze…

  6. Lucid napisał(a):

    Ha! w mieścinie skąd pochodzę na targu zawsze jest jakiś chłop sprzedający jaja bez pieczątki lub z jej podróbką. Ostatnio ktoś go wsypał i zapłacił karę? Oczywiście teraz też sprzedaje ale już ma lepszą podróbkę pieczątek. I tak mu warto bo jaja ma prawdziwe i tanie. Wysprzedają się w 30 minut.

    Pewien hodowca świnek tamże sprzedaje swoje wyroby pokątnie – w firmach wszystkim pracownikom. Wszyscy kupują. Gdyby choć raz sprzedał mięso nieświeże straciłby biznes od razu, dlatego jakość tego jedzenia jest pierwszej klasy.

    Póki ci bohaterowie naszych czasów sprzedają żywność w ten sposób ja i moja rodzina mamy co jeść. Oby więcej takich!!

    Apeluję o usilne poszukiwanie i wspieranie takich ludzi. Gdy wyczują popyt będzie tego więcej!

  7. Michał Nawrocki napisał(a):

    Reaktywacja szmuglu żywności ze wsi do miast – start!

  8. Kamil K. napisał(a):

    Jak przyjechałem z Berlina na polską wieś (dwa tygodnie urlopu od cywilizacji, tj. „cywilizacji”) to niemal popłakałem się z zachwytu nad wiejską żywnością.

    ludzie z większych miast wiedzą, że konsumujemy plastik…

  9. Stevan napisał(a):

    Ten system i poprzedni tym bardziej nie pozwalał uczciwie żyć, cały czas polak musi walczyć z jakimś wrogiem, jak chłop w pociągu w drodze do miasta chował kiełbase przed hitlerowcami to teraz robi to przed innymi polaczkami, smutne realia dzikiego kapitalizmu którego tak wszyscy oczekiwali, brak wyobraźni oraz nieróbstwo polityków powoduje że polaczek nie może żyć normalnie – cały czas musi walczyć ponieważ nikt z „wiejskiej” nie zadba o jego podstawowe prawa, problem zaczyna się od dziadowskiego i sztucznego jedzenia a kończy na poważniejszych problemach, propaganda jest jeszcze lepsza niż za PRLu bo jeszcze nikt poważnie nie wyszedł na ulice!!!

  10. bija_mnie_niemcy napisał(a):

    Przepraszam za spam, ale moze kogos to zainteresuje.
    Jest taka masowa gra przegladarkowa, w ktorej symulowany jest swiat (jest tez Polska), polityka, wojna, gospodarka, itd. Jak to w realu mielismy najazd Niemcow i i Polska stracila niepodleglosc. Teraz znowu jest wojna ze szwabami, wiec jak ktos jest zainteresowany, to prosze o pomoc.
    http://register-erepublik.tk

  11. Mikołaj napisał(a):

    Jeśli ktoś ma hodowlę do 50 sztuk kur może sprzedawać jajka bez stempla na targu lub obcym nie ma to znaczenia. Ale tylko do 50 sztuk! Jak zapłacił karę to nie znał przepisów a urzędasy go oszukały…

  12. joan napisał(a):

    A ja mieszkam na wsi i mam prawdziwe jedzenie:)

  13. Dodaj opinię napisał(a):

    Stevan a gdzie ty na oczy widziałeś kapitalizm? To co opisujesz to czystej wody, książkowy wręcz SOCJALIZM a kapitalizmu to my tu nigdy nie mieliśmy. No OK, bywa w telewizji ale po imieniu nazwijmy to propagandą.

  14. sc napisał(a):

    Bez urazy, ale nie zjem mięsa z lewej ubojni które nie zostało przebadane weterynaryjnie. Nigdy nie miałem pasożytów i nie zamierzam a od soi się nie umiera.

  15. Andrzej napisał(a):

    @sc
    Po mimo istnienia Nadzoru Budowlanego od czasu do czasu ludzie giną od dostania w głowę obluzowaną cegłą z gzymsu. Oczywiście Wawel jakoś wybudowano i się nie zawalił. Ludzie przez tysiące lat budowali domy i jakoś nie zginęli pod gruzami. Wystarczyła zwykła odpowiedzialność zawodowa cieśli lub murarza. Istnienie całego systemu pomocy społecznej nie powoduje, że zniknęła bieda. Wręcz przeciwnie. Instytucje wszelkiej maści pozbawiają nas odpowiedzialności za siebie i innych.

    Jak ktoś nie chce to niech nie je, ale w przypadku gotowych wyrobów poddanych obróbce termicznej jakoś trudno mówić o możliwości występowania pasożytów. Tego typu rzeczy mogą się oczywiście zdarzyć, gdy sprzedawca jest nieuczciwy. Jeśli handel takimi produktami ma charakter lokalny osoba taka będzie już „spalona”, bo społeczność wymusza zachwiania etyczne – także w biznesie.
    Od soi się nie umiera, ale od wchodzącej na nasz rynek genetyczne modyfikowanej już tak.

  16. Marta napisał(a):

    Heh, tak jest też niestety wszędzie…
    Wiem doskonale, bo moi rodzice mieszkają na wsi, mają gospodarstwo ekologiczne i sprzedają na targowisku swoje róznorodne wyroby od nabiału po warzywa. Niestety z możliwością sprzedaży jest coraz trudniej, pomimo tego, ze klientów na takie towary nie brakuje.Ci sami urzędnicy którzy przed południem usiłują wlepić karę, przychodzą po południu i chcą kupić to i tamto…

  17. tajacek napisał(a):

    Hmm…
    Smak karkoweczki wojka Zygmunta… albo ta jego szyneczka..nie da sie tego kupic w zadnym unijnym sklepie..
    Jak robia kielbasy to wedza je caly dzien a nie jakies 15 minut …no czasem im sie nie wszystko uda… jak za bardzo zakropia.. ale to jednak jest zawsze kika klas wyzej niz w tych hmm.. sklepach wedliniarskich..
    ludzie chcecie miec dobre jedzenie?? nie kupujcie tego dziadostwa ktore potem w polowie wyrzucacie zaplaccie zaufanym dostawcom a doczekacie sie w jedzeniu smaku.. ja jem smaczne wedliny wole 5 deko zygmuntowej szynki nniz kilo jakiejs „wiejskiej”

  18. motor napisał(a):

    @ jeśli z jednego kilograma szynki robi się ponoć ponad 2 kilogramy wyrobu, to czym jest owa różnica jak nie oszustwem?

    Proste, konsumenci chcą niskich cen, stąd i marna jakość. Muszą się nauczyć, że coś za coś. W W-wie np. jest od groma drogich „ekologicznych” sklepów, to kwestia ceny po prostu.

    A że bez badań sprzedawać nie wolno, to chyba jasne powinno być?

  19. Andrzej napisał(a):

    @motor
    Pojedz gościu do Azji czy południowej ameryki. Podróże naprawdę kształcą. Masz obiad za naszą złotówkę, nie ma sanepidu nie ma kas fiskalnych. Ludzie wiedzą KULTUROWO jak zapobiegać chorobom, a że żyją od pokoleń z restauratorstwa nie ma takiej możliwości, że coś jest nieświeże albo brudne. No i od tysiącleci panuje tam wolny rynek.
    A skąd się wzięła choroba wściekłych krów. Okazało się czym naprawdę karmie są zwierzęta. Tam tego nie uświadczysz.

  20. Lucid napisał(a):

    Chcąc kupić żywność bez badań od rolnika jedź do niego i pooglądaj jak wyglądają warunki chowu i czym karmi zwierzęta. Odwiedzaj go regularnie.
    Będzie musiał ci wszystko pokazać jeśli będzie mu zależało na kliencie.

    On sam z resztą bez upierdliwego nadzoru będzie starał się zrobić żywność najwyższej jakości bo informacja o przekręcie zabije jego biznes i reputację. Informacje takie rozchodzą się po lokalnej społeczności bardzo szybko.

    Moim zdaniem rozwiązaniem problemu żywności jest lokalna produkcja, wolny rynek i wolny wybór.

    Do ceny pseudożywności „przebadanej” przez sanepid należy dodać koszty leczenia. Tańsza jest organiczna żywność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *