Rosyjsko-chińskie porozumienie przestrogą dla UE

W Europie dominuje dyskusja o losach budowy Nord Stream 2, brexicie i kryzysie w strefie euro. Im dalej na Wschód, tym więcej mówi się o pogłębianiu współpracy Rosji i Chin Czytaj więcej »

 

Ruch Wolnościowy – machina ruszyła!

Kiedy w listopadzie 2010 roku ulicami Warszawy przemaszerował wielotysięczny pochód młodzieży, manifestującej swoje przywiązanie do suwerenności i niepodległości naszego kraju, media głównego nurtu i całe środowisko "współczesnych elit" - dobrym zwyczajem jest branie powyższego zwrotu w cudzysłów - ze zgorszeniem kontestowało przybierający na sile Marsz Niepodległości.


Malutka inicjatywa, początkowo zebrana wyłącznie wokół organizacji patriotycznych, z każdą kolejną odsłoną nabierała formy, by ostatecznie, u progu drugiego dziesięciolecia, objawić się w pełnej krasie. Idea narodowa okazała się na tyle potężna, iż zdołała nie tylko zjednoczyć środowiska niepodległościowe, ale i przenieść je na grunt polityczny. Głoszący chęć obalenia Republiki Okrągłego Stołu, Ruch Narodowy stał się natychmiast obiektem ataku całego establishmentu - niezależnie od głoszonych idei politycznych - oraz mediów. Jednocześnie bardzo szybko wyrósł na jeden z większych ośrodków skupiających młodzież, zaniepokojoną osuwaniem się Państwa Polskiego po równi pochyłej - w każdej niemal dziedzinie. Ba! Ruch Narodowy był, i jest nadal, postrzegany, jako największe skupisko "pokolenia buntu" w naszym kraju - choć od pewnego czasu wszystko wskazuje na to, że ma on silnego konkurenta.

Jest bowiem rzeczą niesłychaną, aby w przedwyborczych sondażach prezentowanych w największych serwisach informacyjnych regularnie pokazywano partię tak jawnie antysystemową, jak Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego - z wynikami przekraczającymi (często o kilka punktów procentowych) próg wyborczy. Kiedy pracujące "w służbie ciszy" media zmuszone są przerywać ów starannie maskowany bezdźwięk, musi to być poszlaka, wskazująca na rozmiar i siłę zebranych wokół ekscentrycznego polityka środowisk wolnościowych. Ileż to bowiem razy "Wiadomości", czy "Fakty" pomijały KNP w swoich relacjach, mimo iż według omawianego w programie sondażu partia ta zdobyła większe poparcie wśród ankietowanych, niż choćby PSL? - o którym jakimś cudem nie zapomniano, sugerując, że ugrupowanie Korwin-Mikkego uzyskało od "Ludowców" gorszy rezultat. Ileż to bowiem razy KNP bywało wrzucane na rozmaite infografiki, jako "inne" czy też "pozostałe"? Taka nagła zmiana postaw telewizyjnych molochów każe mi sądzić, że ciśnienie wytwarzane wśród młodzieży liberalnej - w tym tradycyjnym, leseferystycznym znaczeniu - jest już tak duże, iż stopniowo rozsadza zabetonowaną magdalenkowym układem scenę polityczną. Tak duże, iż powoli staje się niemożliwym do zignorowania. Czyżby zatem ci wszyscy "naiwni młodzi ludzie", którzy dają się "mamić" tanimi i prostymi "sztuczkami" Korwin-Mikkego ukończyli w końcu gimnazja, uzyskali prawa wyborcze i - ku przerażeniu powtarzającej jak mantrę owe dyrdymały klasy politycznej - wcale ze swoich poglądów politycznych nie wyrośli? Czyżby zatem to nie Ruch Narodowy był dziś najliczniejszym skupiskiem politycznie zaangażowanej młodzieży, a właśnie Kongres Nowej Prawicy? I czyżby to nie Ruch Narodowy, a Ruch Wolnościowy miał skruszyć zeschniętą skorupę politycznych ugrupowań i przełamać hegemonię bezprogramowych tworów, zainteresowanych rządzeniem dla samego tylko rządzenia? - i płynących z niego profitów.

Z całą pewnością jest to wizja równie atrakcyjna dla zwolenników polityka w muszce, co przerażająca dla uciskającej Polaków klasy politycznej oraz urzędniczej kasty. Widać to doskonale po zaangażowaniu, jakie "współczesne elity" wkładają w walkę z Nową Prawicą. Mikkego atakuje zarówno premier Donald Tusk, jak i prezes Kaczyński - a nawet Paweł Kowal z partii Jarosława Gowina, liberała głosującego za podwyżką VATu. Dziennikarze prześcigają się w wynajdywaniu najgłupszych bredni, jakie wypłynęły kiedykolwiek z ust Mikkego (a to, że wypluwa je on w ilościach hurtowych, przez co jego współpracownicy muszą się często mocno nagimnastykować, tłumacząc swojego wodza - jest już osobną, nie mniej ważną sprawą), by nadać im rangę niemalże programu wyborczego partii. Prasa - od "Gazety Wyborczej" Michnika, przez Lisowy "Newsweek", aż do "prawicowych" periodyków pokroju "Gazety Polskiej" - o której od dawna mówię, że to taka "Wyborcza" dla pobożnego czytelnika - wymieniają się epitetami mającymi Korwina zdyskredytować. Jak widać nie ma nic bardziej jednoczącego, niż wspólny wróg.

Ale mało tego! Nawet sympatyzujący z ideami wolnorynkowymi, jak sam często powtarza, Rafał Ziemkiewicz, dostrzega w potencjalnym sukcesie wyborczym ugrupowania Korwin-Mikkego zagrożenie i martwi się, co to sobie o nas w Brukseli pomyślą, kiedy JKM zacznie się tam o niepełnosprawnych wypowiadać. Zdaję sobie sprawę, że Tomasz Lis ma prawo się o takie rzeczy troskać, ale Ziemkiewicz? Przecież sam wielokrotnie szydził z "postkolonialnego syndromu" naszych dobrodziejów - wiecznego poczucia niższości. Sam ganił ciągłe spoglądanie na Zachód: "bo co Niemcy o nas powiedzą?" I niby teraz ten sam Ziemkiewicz - którego skądinąd bardzo cenię za publicystykę, zwłaszcza historyczną - wciela się we wspomnianego Tomasza Lisa grzmiąc, iż Korwin w Europarlamencie, to rzecz "podwójnie niebezpieczna". Ten sam Ziemkiewicz, który ubolewa nad "układem" i zabetonowaną sceną polityczną, zniechęca teraz do głosowania na KNP - w sytuacji, w której może to być pierwsza od niemal ćwierć wieku szansa ugrupowania wolnorynkowego na osiągnięcie sukcesu wyborczego? Może jeszcze napisze pan Rafał, że nie warto marnować głosu... jakaś aberracja.

Cóż, mamy chyba obecnie do czynienia z prawdziwą próbą charakterów wśród prawicowych działaczy - i dobrze! Niech no w końcu, w tym europarlamentarnym seppuku, pokażą nam swoje bebechy. Co im faktycznie siedzi w środku, co w duszy gra. Nawet syn marnotrawny, poseł Wipler, powrócił ostatecznie do miejsca swoich politycznych narodzin i na sejmowych ławach zasiada od niedawna zadem członka KNP. Można oczywiście - nie bez powodów zresztą - stwierdzić, że tonący brzytwy się chwyta, i ten sus do partii Korwina był jedyną szansą Wiplera na dalsze politykowanie. Ale wtedy należało by również wspomnieć o tym, że kiedy opuszczał PiS miał przed sobą wizję wygranych wyborów - bo wtenczas partia Kaczyńskiego znacząco prowadziła w sondażach - więc z tą chłodną kalkulacją naszego awanturnika najwyraźniej różnie bywa, ale mniejsza już o to.

Najważniejsze, że sytuacja polityczna naszego kraju zaczyna się zmieniać. Trudno przewidzieć, czy do PE dostanie się Ruch Narodowy, czy Ruch Wolnościowy - czy może żaden z nich. Najkorzystniejszą byłaby sytuacja, gdyby oba środowiska tam się znalazły, choć trudno o tak wielki optymizm, kiedy ogląda się popisy różnych telewizyjnych "Stokrotek". Istotne jest jednak, że machina została wprawiona w ruch - pozostaje mieć tylko nadzieję, że prędko się nie zatrzyma!

Jakub Bijan

Foto.: Jan Bodakowski


3 Responses to Ruch Wolnościowy – machina ruszyła!

  1. wer napisał(a):

    Być może strach przed RN powoduje, że me(r)dia lansują KNP by udupić RN. Jak chłopaki z RN wytrzymają ciśnienie to może być ciekawie.

  2. UnterHuman napisał(a):

    RN to zidiociali faszyści i nigdy nie oddam na nich głosu. Co do pokazywania KNP w TV to jedyny powód jest taki, że PO liczyło, że KNP odbierze głosy PIS, PIS liczyło, że odbierze głosy PO itd. Wyborcy KNP telewizji nie oglądają to prawdę mówiąc nie obchodzi ich czy KNP jest w TV czy nie.

  3. RR napisał(a):

    @UnterHuman – Nie jestem pewien czy pensjonariusze psychuszki mogą głosować. Jak to jest? Możecie czy nie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *