Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Sąsiedzi z południa nie spieszą się do euro

„Niezależność myślenia”, „wolność”, „brak poprawności politycznej” – tak określili eurodeputowani grupy Niepodległość/Demokracja atmosferę towarzyszącą spotkaniu z prezydentem Republiki Czech Vaclavem Klausem. Jak się okazuje, wbrew dotychczasowym doniesieniom medialnym aż 80 proc. czeskiego społeczeństwa popiera stanowisko prezydenta w kwestii ratyfikacji traktatu lizbońskiego, przeciwko opowiada się jedynie 20 procent – wynika z najnowszych badań opinii publicznej przeprowadzonych na zlecenie kancelarii prezydenta. Również rezultaty sondy internetowej dowodzą, że liczba przeciwników traktatu jest zdecydowanie większa niż podawana w mediach. Poparcie dla poglądów Vaclava Klausa zadeklarowało 26 tys. internautów, przeciwko było 5 tysięcy.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy (spotkanie objęte było bowiem klauzulą tajności), zebrani na praskim zamku politycy zwrócili uwagę przede wszystkim na obrany przez Unię Europejską „kierunek zmierzający do likwidacji Europy Narodów”. Prezydent Vaclav Klaus podkreślał istnienie przepaści między stojącymi na czele Unii politykami a obywatelami, upatrując w tym podstawowej przyczyny rosnącej niechęci społeczeństw poszczególnych państw członkowskich do unijnych instytucji, a także rosnącego dystansu między społeczeństwem a politykami. Zwrócił przy tym uwagę na dominację, jaką w Parlamencie Europejskim cieszą się niemieccy deputowani.
Zapytany o ewentualne dołączenie przez Czechy do unii walutowej Klaus odpowiedział, że „jeszcze na horyzoncie nie ma terminu wejścia Czech do strefy euro”. Stwierdził przy tym, że jedną z przyczyn trwającego obecnie kryzysu jest właśnie unia walutowa, natomiast obecna trudna sytuacja ekonomiczna w Europie pogłębia wątpliwości co do zasadności wejścia jego kraju do strefy euro. – Unia walutowa byłaby możliwa do przyjęcia w grupie może pięciu państw o podobnym poziomie gospodarczym – ocenił Klaus. Zauważył, że wprawdzie Czechy spełniają wymagane warunki, jednak decyzja taka byłaby z politycznego punktu widzenia poważnym błędem, gdyż oznaczałaby rezygnację z niezależnej polityki monetarnej. Czeski prezydent ocenił wprawdzie, iż najwcześniej Czechy mogłyby przyjąć euro w 2017 roku, „jeżeli do tego czasu unia walutowa będzie istniała”. Zauważył jednak przy tym, iż zbiegnie się to z „setną rocznicą rewolucji październikowej i powstania ZSRS”.

Prezydent Vaclav Klaus na spotkaniu z eurodeputowanymi z grupy Niepodległość/Demokracja położył również nacisk na konieczność wypracowywania wspólnej płaszczyzny porozumienia między poszczególnymi państwami, a także na stworzenie silnej opozycji względem zwolenników traktatu lizbońskiego i reformowania Unii Europejskiej w sposób łamiący wszelkie prawa narodów. – To, co się w tej chwili dzieje, jest odwróceniem od praw narodów – stwierdził czeski prezydent, sceptycznie odnosząc się jednak do pojawiających się pomysłów wznowienia debaty na temat przyszłego kształtu UE. Zdaniem Klausa, na jakiekolwiek rozmowy jest już bowiem za późno. – Dzisiaj już mówi się o „Europie regionów”, nie zaś o „Europie ojczyzn” – skonstatował.

Niepokojąco, zdaniem Vaclava Klausa, wygląda sytuacja w przypadku krajów byłego bloku sowieckiego (m.in. Węgier), które wstąpiły do Unii Europejskiej, a działaniom czołowych unijnych polityków przyglądają się z entuzjazmem i w sposób bezkrytyczny. – Nadal walczą z Breżniewem – ironizował Klaus, zwracając uwagę na to, że rządy tych państw zupełnie nie dostrzegają nadchodzącego niebezpieczeństwa w postaci traktatu lizbońskiego. Jednakże zapytany przez europosła Vladimira Żeleznego o to, jakie działania podejmie w przypadku udzielenia poparcia traktatowi reformującemu przez czeski senat, prezydent uniknął odpowiedzi.

Indagowani po zakończeniu spotkania eurodeputowani odmówili udzielenia szczegółowych informacji na temat wyników dyskusji z Klausem. – To był dla nas wielki zaszczyt – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Witold Tomczak, oceniając rozmowy jako „bardzo cenne”. – Jest to człowiek wielkiego formatu i intelektu, wiodący głos opozycji – komplementował czeskiego prezydenta przewodniczący grupy Niepodległość/Demokracja Nigel Farage. „Niezależność myślenia”, „wolność”, „brak poprawności politycznej” – charakteryzowali towarzyszącą spotkaniu atmosferę.

Wizyta miała mieć wprawdzie charakter czysto kurtuazyjny, objęta też została klauzulą tajności, jednak przerodziła się w poważną, szczerą dyskusję – trwała 40 minut, mimo że protokół przewidywał jedynie 20 minut. Wszystko wskazuje na to, że tworzy się obecnie jednolity, coraz silniejszy krąg przeciwników ewolucji, a raczej – jak twierdzą niektórzy prawnicy – rewolucji, mającej na celu stworzenie supermocarstwa z silnie scentralizowaną władzą. Notabene, fatalne wrażenie, jakie wywarli podczas ostatniej wizyty na zamku na Hradczanach przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Poettering, deputowany Daniel Cohn-Bendit, Brian Crowley, Irena Belohorska, Martin Schulz, Graham Watson, Francis Wurtz i Hanna Dahl, nadal pozostaje niezatarte i jest wizytówką intencji i politycznej kultury unijnych oligarchów oraz ich szacunku względem oponentów.

Anna Wiejak
Źródło: www.naszdziennik.pl


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *