Sery, de Gaulle i Anne

Najmłodsza córka de Gaulle’a, Anne, cierpiała na zespół Downa. W wyniku obrażeń porodowych nigdy nie mogła poprawnie chodzić Czytaj więcej »

 

SB dbała o agentów, którzy awansowali na posłów

W grudniu 2009 roku ukazała się wydana przez IPN książka „Służba Bezpieczeństwa wobec przemian politycznych w latach 1988-1990. Region Łódzki”. Książka oparta jest na materiałach źródłowych. Zawiera bardzo dużo dotąd nieznanych i nigdzie nie publikowanych dokumentów wytworzonych przez SB w okresie tych dwóch lat. Możemy się z nich dowiedzieć choćby tego, że PRL-owska bezpieka, jeszcze w 1990 roku miała polecenie przygotowywania list osób przeznaczonych do internowania.



Książka zawiera ponadto dość pokaźny wykaz agentów Służby Bezpieczeństwa. Podane są zarówno ich kryptonimy jak i prawdziwe nazwiska.

Na uwagę zasługuje przypadek agenta TW „Wolskiego”, za którym – według autora opracowania – kryje się były poseł  Stanisław Jasiński (w ostatnich wyborach startował do sejmu z list PiS-u). TW „Wolski” do końca istnienia PRL-u był aktywnym i wartościowym źródłem informacji dla piotrkowskiej bezpieki. W 1989 roku został on posłem sejmu kontraktowego. SB nie omieszkała tego faktu nie zauważyć (potem Jasiński zasiadał – o ironio! – w wojewódzkiej komisji przeprowadzającej weryfikację funkcjonariuszy SB!!!). Na spotkanie z agentem, już po jego wyborze na posła, które odbyło się w lipcu 1989 roku, oprócz oficera prowadzącego, kpt. Henryka Kaczmarka, udał się także zastępca szefa ds. SB Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych, płk Alojzy Perliceusz. Nie obyło się oczywiście bez gratulacji oraz przekazania dalszych zadań do realizacji, w tym m.in. podejmowania działań, które doprowadzić by miały do wyboru generała Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta.

Warto sięgnąć po tę książkę. Zanim jednak Państwo to zrobią zachęcam do zapoznania się z materiałem dotyczącym TW „Wolskiego” zaraz po wyborze go na posła w 1989 roku. Kolejny donos oraz gratulacje SB niedługo po wyborze. Żeby powiększyć załączone fotografie należy na nie kliknąć.

ipn_dokument_01

ipn_dokument_02

ipn_dokument_03

PSz

„Służba Bezpieczeństwa wobec przemian politycznych w latach 1988-1990” – wstęp, wybór i opracowanie Sebastian Pilarski, IPN Warszawa – Łódź 2009


14 Responses to SB dbała o agentów, którzy awansowali na posłów

  1. Andrzej napisał(a):

    To kolejny dowód na to, że lustracja jest potrzebna – a nie możliwa. Nie chodzi o to by złapać króliczka… Mamy tu do czynienia z perfidną grą. Polityka medialna jest prowadzona tak, aby nakręcać społeczną niechęć dla agentury, dzięki czemu ludzie w obawie przed zdemaskowaniem dalej służą starym – nowym panom tego kraju. Mojżesz przez 40 lat prowadził naród wybrany do pustyni. Niektórzy twierdzą, że po to aby wymarło pokolenie pamiętające Egipt. U nas za 30 lat teczki stracą jakiekolwiek znaczenie i wtedy archiwa zostaną otwarte, dla historyków oczywiście. Nowe służby z pewnością mają już swoją własną sieć, więc zabawa zacznie się od początku.

  2. Andrzej napisał(a):

    To kolejny dowód na to, że lustracja jest potrzebna – a nie możliwa. Nie chodzi o to by złapać króliczka… Mamy tu do czynienia z perfidną grą. Polityka medialna jest prowadzona tak, aby nakręcać społeczną niechęć dla agentury, dzięki czemu ludzie w obawie przed zdemaskowaniem dalej służą starym i nowym panom tego kraju. Mojżesz przez 40 lat prowadził naród wybrany do pustyni. Niektórzy twierdzą, że po to aby wymarło pokolenie pamiętające Egipt. U nas za 30 lat teczki stracą jakiekolwiek znaczenie i wtedy archiwa zostaną otwarte, dla historyków oczywiście. Nowe służby z pewnością mają już swoją własną sieć, więc zabawa zacznie się od początku.

  3. RomanK napisał(a):

    Tak juz jest od wiekow ze nowe q,,y znaja wszystkie sztuczki tych starych…

  4. olo napisał(a):

    Pazika, trzeciego mordercę Olewnika, który dostał dożywocie, kazali pewnie POwiesić, bo skruszony wyrokiem mógłby sypać inspiratorów z lewej POlityki. Gdy powieszono świadków zbrodni Pazika, to PO-PSL-SLD POwołały sejmową komisję śledczą, bo umarli zabrali tajemnicę do grobu i nie sypną kolesiów. Od przejęcia władzy, PO-PSL chcą wsadzić do więzienia Kamińskiego z Ziobrą i Macierewicza z Wasermanem. PO usunięciu Kamińskiego z CBA i POdporządkowaniu sobie tej służby, wykryte afery POpaprańcy zamiotą POd dywan. Schetynę, Grada i innych kolesi z POlityki Tusk z Czumą broni, podobnie jak Boniego byłego TW SB. Czy Sądy USA przestały już ścigać niedawnego ministra sprawiedliwości Czumę, który za skandaliczną obronę Chlebowskiego z Drzewieckim i Schetyną podał się do dymisji? Ten pan zwiał do Polski aby chronić się za immunitetem przed amerykańskimi sądami. Pedofil Polański przed sądami też POdobnie kiedyś zwiał z USA. W III RP nie takie afery w POlicji zamiatano pod dywan, wespół z prokuraturą i POlitykami z lewicy. Mocodawcy zbrodni na gen. Papale POzwolili uciec bezpiecznie jednym do USA a na innych upozowano samobójstwa. Bo zaPOwiedziane cuda PO, PSL to: korupcja, afery czyli POprawność POlityczna i faryzejskie standardy. Prezydenci SoPOtu, Krakowa i inni POlitycy to przykład ludzi, którzy są na wolności tylko dzięki gwarancjom środowiska Okrągłego Stołu. Gdy do władzy wróci PiS, to chłopcy z ABW lub CBA może przyjdą PO Grzechów, Mirków i innych kanciarzy, lecz z pewnością nie zastrzelą się oni jak Blida z SLD. Kutz z PO i lewusy wciąż kreują Blidę na świętą męczennicę Śląską, podobnie jak POpaprani Sawicką. Palikota cymes lewa kasa-miliony Euro, ukryta jest przed żoną i Urzędem Skarbowym w jakimś raju podatkowym lub w Izraelu, niczym aferzystów z Art. B. Ot chciwe, czyli koszerne inaczej towarzystwo z Okrągłego Stołu, grubej kreski i III RP.

  5. jewrej napisał(a):

    TW Alek morda nasza z Jolką Konty 10 lat nam miłościwie panowali. SB chłopcy kadry nasze umacniali. Uwłaszczenia się Polaczkom na majątku tym państwowym my nie dali. Solidaruchy i reszta gojów z gołą dupą pozostali. Cud-reformy te Balcerka i afery myśmy koszer wprowadzili. WSI chłopcy, dziarsko nas w tym POpierali. TW Bolek, TW Alek i Balcerek z Olechowskim, większość banków w RP III nam oddali, o czym Żemek w FOZ aferze z SBkami wspominali. Frycki, Mycki polskie media też złapali! Ciemnych gojów cymes ogłupiamy, bo medialnie wciąż za mordę ich trzymamy PO lichwiarsku w naszych bankach zadłużamy. W RP III nieźle kasy gojom my wybrali. Gudzowaty i Oleksy przy wódeczce o tym wspominali, za co Józka z SLD wylali. Nasze banki no i sklepy, goj kultura i gazety. Nasze wille, kamienice, im należą się ulice. W bezrobociu oraz w biedzie niechaj gniją w suterynach, my jeździmy w limuzynach. Cementownie, huty, stocznie gojom my zabrali, Włókiennictwo nasi także skasowali. Zbrojeniówkę cymes żeśmy oszukali, nowoczesnej technologii z F-16 do przemysłu gojom my nie dali, choć dolary miliardowe z polskiej kasy my wybrali. W POnagleniu PZU i mld euro goje nam oddają. Wykończona służba zdrowia już niebawem nam przypadnie, jak Sawicka POwiedziała, choć Platforma za to z PO ją wylała. Wyszyńskiego, Popiełuszkę i Wojtyłę goje utracili a Rydzyka w naszych mediach myśmy cymes zniesławili. Napieralski z Dereszową i Szmajdziński z lewa. Niesiołowski z Palikotem i Schetyna z prawa. W parlamencie cymes-koszer jest zabawa. Chamy z PSLu PO naszemu też śpiewają. Chłopi z biedy dawno więc zdychają i na zachód dzieci gnają. PO Geremku, Mazowieckim i Kuroniu jak sanhedryn polski Rząd i Sejm nam cymes stoi, grubą kreską faryzejsko więc kiwamy przestraszonych, głupich goi. My z nad Renu, Moskwy i Jordanu, wieczny swój interes w Polsce mamy. Goj Polaczków więc we świecie zniesławiamy, bo obozy choć niemieckie im wmawiamy i holokaust z rusofobią dowalamy. POlski ludek cymes ogłupiamy. PiSuarom, LPRom faszystowsko-oszołomską łatkę przyszywamy. Ich rządzeniem ciemnych gojów zastraszymy a lewicę, liberałów POpieramy. Z WSI przez 24h na TVNie, Polsacie i Super Stacji cymesowo i Wyborczo, gramy. Więc Poparcie gojów mamy!!!

  6. jewrej napisał(a):

    Tusek dobry krzyżak, cymes dla nas rządzi, więc z frycami i rusami geotermię polską nam blokuje, a Rydzyka na pierwszego antysemitę wciąż maluje. Szmalu na odwierty Toruń POzbawiony, by Polaczki na kolanach od Jukoila i Gazpromu, ruską ropę z gazem zawsze kupowali. Kasy Putinowi cymes gut napychamy, nasze jewro-banki zasilamy i kampanię lewo-liberałom dobrze opłacamy. Donek w kucki z Merkel gada, w jaki sposób Odzyskane ziemie polskie szybko Niemcom oddać. I gaz rurą od Putina, PO niemiecku i Sowiecku jewropejsko znów wypada aby z Polski zrobić dziada. Koszer gut cały ten interes będzie. Nasza Polska w każdym względzie. My z nad Renu, Moskwy i Jordanu, wieczny swój interes w Polsce mamy. Goj Polaczków więc we świecie ciągle zniesławiamy, bo obozy choć niemieckie im wmawiamy i holokaust z rusofobią dowalamy. Putin-Sztajnbach, Gross z Michnikiem no i Urban dawno cymes, gojów szmacą, by oddali nam ciemniacy, kamienice i bóżnice. PO Geremku, Mazowieckim i Michniku jak sanhedryn polski Rząd i Sejm nam cymes stoi, grubą kreską faryzejsko więc kiwamy, przestraszonych ciemnych goi. POlski ludek wciąż medialnie ogłupiamy. PiSuarom, LPRom faszystowsko-oszołomską łatkę przyszywamy. Ich rządzeniem głupich gojów zastraszymy a lewicę, liberałów POpieramy. Z WSI przez 24h na TVNie, Polsacie i Super Stacji cymesowo i Wyborczo, gramy. Więc POparcie gojów mamy!!! Chamy z PSLu PO naszemu też śpiewają. Chłopi z biedy dawno więc zdychają i na zachód dzieci gnają. My judaszy z TW-SB w polskim rządzie koszer POdpieramy, Sztajnbach w mediach cymes, gut i charaszo nakręcamy zbrodnie UPA i NKWD przemilczamy a AKowców ośmieszamy. Dziadka Wehrmacht wybielamy bo Tuskowi zapomnimy gdy na Mośka go zrobimy.

  7. SF-B52 napisał(a):

    Śliczna ludowa twórczość, szkoda jedynie, że do demokratycznej większości nie dociera, a jeżeli dociera to jej nie paniemaju ta większość demokratyczna.

  8. zbych napisał(a):

    Byli UBcy, Milicjanci, kadra LWP i ich namiestnicy z PZPR zżerają ciągle nasze biedne emerytury. Pracuję u takiego UBeka w firmie ochroniarskiej, co ma 7tyś emerytury, choć firma dla zmyłki jest na jego żonę, która płaci nam grosze. Wystarczy policzyć ile mają ubecy. Średnia życia ,wiek przejścia na emeryturę i wysokość emerytur. Przeciętny Ubek (czy inny mundurowy utrwalacz władzy) będzie żył przeciętnie tyle samo (jak nie więcej) co normalny człowiek tj ok.72 lata. Wysokość emerytury takiego wynosi od 3-12tysięcy na miesiąc. Idzie UBek na emeryturę po 15-20 lat „pracy”(np. pałowania za komuny lub strzelania do górników lub stoczniowców) 72-42=30lat emerytury * 12mieś=360emerytur* 5tyś(zaniżam)=1mln 800tyś emerytury zanim umrze. Przeciętna składka emerytalna Kowalskiego to 250zł. A więc 10 Kowalskich musi płacić składki przez 72 lata !!! by zarobić na jednego utrwalacza władzy ludowej. A są ich setki tysięcy (byli kadrowi PZPR-owcy, Ubecy, sędziowie, prokuratorzy milicjanci ,zlikwidowane jednostki wojskowe, emerytowani zomowcy, ormowcy i cała reszta swołoczy). Jedni dożywają dostatniej komuszej starości w tzw. wolnej Polsce a inni uciekli z wielkimi emeryturami np. do Izraela Morel, do Szwecji Michnik, do Wlk. Brytanii Wolińska itp. Dobrze, że już niektórzy pagibli. Swoje spokojne i bogate życie mają oni w nagrodę za zbrodnie na polskich patriotach i służbę sowietom. Środowisko PZPRowsko-UBeckio-Mili cyjne i prokuratorsko-sędziowskie w PRL-u nie płaciło na dodatek nigdy składki ZUS, jak wszyscy inni pracujący, a dziś pobiera największe emerytury. I dlatego III RP była ubekistanem!!!

  9. Jacek C., dopełniacz nagiej prawdy napisał(a):

    Najkrótszy komentowany, do każdego artykułu, o czym by on nie nie był ?

    „Czas skończyć zły czas partyjności mediów publicznych”
    Stolica: Wał nasiąknięty wodą. Zdjęto nawierzchnię z ulicy
    T. Sianecki odchodzi z „Faktów”
    Kalisz przegrał proces z Ziobrą. Musi przeprosić
    Plan Komorowskiego: jeden proc. PKB na kulturę
    tvn24.pl: potężna nawałnica nad Gryfinem
    Polscy żołnierze zatrzymali ośmiu bojowników
    Sejm: będzie można deptać trawniki; „to zdrowe”

    Autor tej cnej fraszki z choinki się nie urwie !
    A zawarta w niej prawda, każdemu się przyda !
    Z dwojga złego już lepsza kurwa, niż półkurwie,
    ale pół Jewrej jest znacznie gorszy od całego Żyda @

    Jacek C., dopełniacz nagiej prawdy HISTORYCZNEJ, ze śmichu, aż PO sikał tego orła w koronie, na sam koniec POLSKI, co NIERZĄDEM STOI wsje ZGNOIŁA @ i do dzisiaj GNOI… 11.06.2010 00:21

    A 21 + to OKO w prymitywnej hazardowej grze w karty…wysrorcze

  10. czł.solidarności napisał(a):

    My ludzie z podziemnej Solidarności w III RP TW Bolka i TW Alka, PO okrągłostołowych reformach Balcerowicza, Belki, Millera, Buzka,Tuska itp. klepiemy biedę, pracując b. często za grosze, bądź jesteśmy na bezrobociu. Wg naszego rozeznania najlepiej mają się byli ubecy, milicjanci, sekretarze PZPRu, kadry zdemobilizowanych oficerków LWP co z Jaruzelskim i Kiszczakiem wprowadzali Stan Wojenny, przed oszołomami z Solidarności, jak nas pogardliwie nazywali. Wielu z nas w poniżeniu pracuje u tych komunistów, będących w III RP na wys. emeryturach(czego oni sami nie kryją). Pracujemy z obrzydzeniem w ich prywatnych firmach, które b. towarzysze założyli na żony , córki, zięciów itp. Tych władców PRLu wspierają koryciarze z PO-SLD-PSL i udający niezależnych dziennikarzy POpaprańcy. Ci prący do władzy za dużą kasą POlityczni pismacy, mają zawsze dla sobie niezły geszeft. Bo ile w publicznej TVP 2 zarabia miesięcznie koszerny Lis, a wcześniej jego koleżanka Olejnik i inni, dyżurni, usłużni lewo-liberalni pismacy, choć media publiczne POpadają w ruinę, POdobnie jak Służba Zdrowia? O ile się nie mylę to Olejnik przez wiele lat doiła z publicznej TV ok 80 tys zł miesięcznie, będąc na kontrakcie. Nie sądzę aby Lis miał teraz mniej, za swój koszerny i obrzydliwie POprawny program Co z tą Polską?

  11. Jacek C., dopełniacz nagiej prawdy napisał(a):

    Odpowiedź na komentarz
    Chwalcie dalej wykształciuchy pana MAzowieckiego i Balcerowicza. I pamiętajcie,
    Sam ci ja nie będę rymem Icka chwalił !
    Cudzy dokument prozą Dikmanowi…
    DOWALI @!

    żyd, komunista, stalinowiec, agent NKWD
    Tadeusz Mazowiecki – prawdziwe nazwisko – Icek Dikman

    Tadeusz Mazowiecki (Icek Dikman) kolaboruje z okupacyjną żydo-bolszewicką władzą w latach stalinowskich w postaci współpracy z szefem NKWD na Polskę, generałem Sierowem przy organizowaniu PAX [katolewica], antykatolickiej organizacji zmontowanej przez NKWD, wiceprezesem której był Tadeusz Mazowiecki;Tadeusz Mazowiecki (Icek Dikman) organizował i współtworzył także KIK – Klub Inteligencji Katolickiej [katolewica];
    Pozorujący się dziś na katolika T. Mazowiecki zaciekle zwalczał i rozbijał od środka Kościół Katolicki. To on oskarżał w prasie biskupa Kaczmarka, którego stalinowski sąd skazał na długoletnie więzienie (zob. „Wrocławski Tygodnik Katolicki” nr 5, 27. 09. 1953 r.).
    Współtwórca udawanej, zaprogramowanej opozycji dywersantów w czasach stalinowskich oraz współtwórca i uczestnik zmowy z komunistami w Magdalence i przy masońskim „okrągłym stole”.Jeden z autorów przechwycenia majątku po byłej PZPR na rzecz organizacji żydowskich (Wilczek).Jeden z autorów zrzeczenia się odszkodowań od Niemiec na rzecz poszkodowanych Polaków przez III Rzeszę Niemiecką. Tajny aneks do umowy w Krzyżowej.
    Jeden z autorów tak zwanej „grubej krechy”. Żydzisko, agent NKWD bezprawnie „rozgrzesza” zbrodniarzy, dywersantów żydowskich i zdrajców z pod znaku UB, SB i PZPR na oczach całego nic nie pojmującego i zniewalanego narodu …
    Codzień widzimy, jakież to „autorytety” promuje dzisiaj „nasza” opiniotwórcza czołówka liberalnych lewaków z obozu Michnika i spółki. I za najlepszy komentarz do tych promocji, niech posłuży artykuł kandydata na Nobla – Tadeusza Mazowieckiego – z czasów, kiedy dostojny kandydat torował sobie drogę do wyżyn „ludowej władzy”.

    (Tekst artykułu jest nieco „pocięty”, jeśli ktoś mógłby podrzucić nam pełny tekst, będziemy wdzięczni)

    „Wrocławski Tygodnik Katolicki”, nr 5, 27 IX 1953 r. s. 3-4.
    Wnioski

    We wtorek, dnia 22 września br. [1953 red.] Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie ogłosił wyrok w sprawie ks. bp. Kaczmarka oraz ks. J. Danilewicza, ks. Wł. Widlaka, ks. J. Dabrowskiego i siostry W. Niklewskiej – oskarżonych o zorganizowanie ośrodka prowadzącego działalność dywersyjną, wymierzoną przeciwko państwu ludowemu, działalność godzącą w najżywotniejsze interesy naszego narodu.
    Proces ten, którego szczegółowy przebieg znany jest z prasy codziennej i radia, wstrząsnął nami wszystkimi. (…) Każdy, kto jest wiernym Kościoła, a zarazem uczciwym obywatelem ludowej ojczyzny rozumie, ze religijna misja Kościoła trwająca przez wszystkie czasy może i powinna być pełniona w ustroju socjalistycznym.
    Równocześnie milionowe rzesze wierzących w naszym kraju dają codziennie ofiary, i twórczy wkład w nowe budownictwo gospodarczo-społeczne. I właśnie ludowa ojczyzna przywróciła godność ludzką milionom prostych ludzi, w olbrzymiej większości wierzących, przekraczając raz na zawsze stosunki społeczne, w których urodzenie czy majątek decydowały o wartości człowieka, otwarła dzieciom robotników i chłopów dostęp do nauki i kultury i buduje w niezwykle trudnych warunkach powojennego życia podstawy lepszego bytu (…).*Na rozprawie sądowej zanalizowana została przestępcza działalność oskarżonych jak i jej skutki. Wychowanie nacechowane podejrzliwością i wrogością wobec postępu społecznego, atmosferą środowiska społecznego rozniecającą lub choćby tylko podtrzymującą bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. bp. Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z prawem – oto sumarycznie ujęte przyczyny działalności przestępczej oskarżonych. Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu.
    Doprowadziły ks. bp. Kaczmarka do działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej. Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce, ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego, które pragnęłyby posługiwać się przedstawicielami duchowieństwa, jako narzędziem realizacji swych wrogich Polsce planów.
    Należy z całą siłą zaznaczyć, ze proces skierowany był wyłącznie przeciwko działalności społeczno-politycznej ks. biskupa i współoskarżonych, nie zaś przeciwko urzędowi biskupiemu i ich godności kapłańskiej (…).
    (…) postawa polityczna biskupa czy kapłana podlega takiej samej ocenie, jak postawa każdego innego obywatela. Dlatego więc nie tylko bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. bp. Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej i kierowały w tej działalności jego postawą.
    Zadając sobie pytanie, jak się stało, że do tego dojść mogło, widzimy następujące wyjaśnienie. Ku działalności tej kierowało nastawienie wrogie wobec postępu społecznego, wrogie wobec przemian społecznych i broniące dotychczasowego kapitalistycznego ustroju. Postawa ta wyrażała się też w widzeniu przyszłości dla Kościoła i katolicyzmu jedynie w dawnych warunkach, co w skutkach oznaczało wyzbywanie się apostolskiego nastawienia wobec nowych czasów i nowej epoki społecznej.
    Wrogość wobec reformy rolnej, wrogość wobec unarodowienia przemysłu i wobec innych podstawowych osiągnięć społecznych Polski Ludowej doprowadziła w wyniku tego nastawienia nie tylko do szkód dla ściśle pojętego interesu państwa, ale i do przeciwdziałania czy osłabienia możliwości układania się poprawnych stosunków miedzy Kościołem a Państwem, do traktowania Porozumienia z kwietnia 1950 r jako martwej litery, co godziło zarówno w interes Państwa, jak i w dobro Kościoła i jego misję religijną w Polsce Ludowej.
    Ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych (…) .
    Proces ks. bp. Kaczmarka udowodnił również naocznie, i to nie po raz pierwszy, jak dalece imperializm amerykański, pragnący przy pomocy nowej wojny, a wiec śmierci milionów ludzi, narzucić panowanie swego ustroju wyzysku i krzywdy społecznej krajom, które obrały nową drogę dziejową, usiłuje różnymi drogami oddziaływać na duchowieństwo oraz ludzi wierzących i kierować ich na drogę walki z własną ojczyzną, stanowiącą wspólne dobro wszystkich obywateli. Przedstawiając się jako obrońca cywilizacji chrześcijańskiej, imperializm amerykański dokonuje nadużycia, pragnąc oszukać katolików w krajach demokracji ludowej, w szczególności Polsce, że nowa wojna, wojna dokonywana przy pomocy neohitlerowskiego Wehrmachtu ma pozostawać w zgodzie z dobrem Kościoła. To nadużycie wymaga stanowczego odporu od nas, którzy wiemy że dobrem Kościoła nie jest wojna, a katolicyzm pełni swą misję przez apostolstwo, a nie przez siłę polityczną i militarną. Stawiający na skłócenie wewnętrzne Polaków imperializm amerykański musi otrzymać stanowczą odprawę od polskich katolików. W szczególności ważne jest wyraźne i stanowcze odcięcie się od tych usiłowań przez władzę kościelną w Polsce – Episkopat, na przeciwstawienie którego interesom naszego narodu i jego nowej drodze rozwojowej liczy wciąż imperializm amerykański (…). Bolesny dla sumień ludzi wierzących proces ks. bp. Kaczmarka dobiegł końca. Wyciągniecie wniosków z jego przebiegu – jak już podkreślaliśmy – jest konieczne, aby podobna sytuacja nie miała nigdy więcej miejsca (…). Katolicy polscy co dnia pogłębiając swój wielki udział w pracy całego narodu, jednocząc się we wspólnym Froncie Narodowym, będą dalej pracować nad tym, aby stwarzać perspektywę dla misji Kościoła w nowej epoce, usuwać istniejące trudności i nie dopuszczać do tragicznych konfliktów w sumieniach wierzących, jak to miało miejsce w związku z procesem ks. bp. Kaczmarka. Wierzymy bowiem najgłębiej, że nawet najbardziej bolesne i tragiczne pomyłki nie mogą zmienić faktu, ze przyszłość należy do ustroju społecznego, w którym żyjemy, i że w tej przyszłości Kościół znajdzie właściwe swojej misji religijnej miejsce, a ludzie wierzący na równi z ludźmi innych światopoglądów będą tej przyszłości współtwórcami

    Na podstawie tekstu opublikowanego w tygodniku „Nasza Polska”, nr 4 (225), 26 I 2000 r. s. 11 podczas tajnych rozmów z komuną w Magdalence

    Współpraca rządu Mazowieckiego ze STASI

    ZAPATRYWANIA MSW PRL I MINISTERSTWA BEZPIECZEŃSTWA (MFS) NRD NT. DALSZEJ WSPÓŁPRACY W OBLICZU NOWEJ SYTUACJI POLITYCZNEJ W OBU KRAJACH, LISTOPAD 1989

    Dokument dotyczy wspólnie prowadzonej przez obie służby od 1987 r. sprawy operacyjnej krypt. „Sycylia” przeciw poznańskiej Solidarności Walczącej, której jednym z celów strategicznych była (nieudana) próba dotarcia tą drogą do ogólnopolskiego kierownictwa SW. MSW było niezmiennie zainteresowane pomocą MfS w rozpracowywaniu tej organizacji. Dokument powstał niemal trzy miesiące po powstaniu rządu Mazowieckiego w PRL i miesiąc po obaleniu Honeckera w NRD. Rad udzielanych przez funkcjonariuszy SB kolegom zza Odry, którzy pierwszy raz zetknęli się wówczas z opozycją zorganizowaną w stopniu zbliżonym do polskiej, nie zdążono już efektywnie wprowadzić w życie, gdyż na początku grudnia 1989 demonstranci zajęli siłą m. in. centralę MfS w Berlinie, a kilkanaście tygodni później doszło praktycznie do całkowitego załamania się państwowości NRD.

    G[grupa] O[peracyjna] W[arszawa] Warszawa, 23.11.1989 rz-sch 247/89

    Dn. 17.11.1989 niżej podpisany przeprowadził kolejną rozmowę z Z-cą Kierownika Wydz. IV Departamentu Studiów i Analiz MSW tow. mjr. Burakiem1/ odnośnie dalszego prowadzenia sprawy „Sycylia”. Tow. mjr Burak ponownie uzasadnił konieczność skoordynowanego działania w sprawie „Sycylia” w zmienionych warunkach w obu krajach i wskazał na aktualność sformułowanej w piśmie SK-II-OO686 z maja 1989 r. koncepcji użycia „Dr. Schreibera”2/ w celu wniknięcia do kierownictwa poznańskiej SW. Biorąc pod uwagę obecną sytuację społeczno-polityczną w NRD, strona polska proponuje, by propozycja co do terminu koniecznego spotkania roboczego we Frankfurcie nad Odrą lub Słubicach nastąpiła z naszej strony. Polscy towarzysze proponują, by w przygotowaniach do spotkania i opracowania koncepcyjnego rozwiązania uwzględnić następujące rozważania:

    l. Dla wniknięcia „Dr. Schreibera” do SW powinny zaistnieć określone „referencje”, tzn. jego przynależność do opozycyjnego ugrupowania. Dlatego „Dr. Schreiber” powinien przyłączyć się albo do jakiejś już istniejącej grupy, albo też grupę tę trzeba będzie dopiero stworzyć.

    2. Operacyjne stworzenie jakiegoś „własnego ugrupowania opozycyjnego” umożliwiłoby, zgodnie z polskimi doświadczeniami, głębokie operacyjne wniknięcie do opozycji, która w przyszłości rozprzestrzeni się w kraju. Wymagana byłaby jak najszybsza reakcja.

    3. Obecnie wewnątrz opozycji w Poznaniu panuje dogodna sytuacja operacyjna. Są nawet oznaki, że z powodu powstałej sytuacji istniałoby wzmożone zainteresowanie w kontaktach z opozycją w NRD. [podpis] Rzymann3/ kapitan

    Udzielona w punkcie 2. rada odnośnie przyszłościowo zorientowanego działania operacyjnego organów bezpieczeństwa NRD była też pilnie zalecana przez „Freda 13″4/. Sygnalizowane w punkcie 3. wzrastające zainteresowanie ze strony „S” wszelkich odcieni [współpracą z opozycją w NRD] było też przedstawiane przez IMB „Henryk”5/ (patrz osobny raport). [podpis] Scharpegge6/ major [MfS HA II/lO, 782, s. 24-25]
    Przypisy:

    1/ Mjr Józef Burak, 1982-1989 funkcjonariusz Biura Studiów SB MSW, rozpracowującego elity podziemia. Brał udział w najtajniejszych i najbardziej wymagających akcjach resortu, m.in. na pocz. lat 80. prowadził sprawę L. Wałęsy, a później zajmował się rozpracowywaniem w skali kraju „Solidarności Walczącej”. Od 1987 jako Nacz. Wydz. II Biura Studiów koordynował ze strony polskiej sprawę „Sycylia”; W poło 1989, po rozwiązaniu Biura (po istnieniu którego starano się usilnie zatrzeć wszelkie ślady), jako „analityk” przeszedł do nowopowstałego Departamentu Studiów i Analiz MSW, w najgłębszej konspiracji kontynuując najważniejsze sprawy rozpoczęte w Biurze „S”, w tym także „Sycylię”.

    2/ Wieloletni konfident Stasi z Frankfurtu nad Odrą, od 1982 wykorzystywany m.in. do rozpracowywania poznańskiej „Solidarności Walczącej”. W 1987 na podstawie jego doniesień wszczęto OV „Sizilien”.

    3/ Rufin Rzymann (ur. 1953 w Wielowsi/Langendorfna Górnym Śląsku), wyemigrował z PRL do NRD w 1966, mjr Stasi (od 1989), 1985-1989 oficer operacyjny Grupy Operacyjnej Warszawa.

    4/ Kryptonim osobowego źródła Stasi ulokowanego w polskim MSW.

    5/ Dr Detlef Ruser z Politechniki w Rostoku, zatrudniony w latach 80. na Politechnice Gdańskiej, jeden z najistotniejszych konfidentów Stasi w środowisku opozycji gdańskiej.

    6/ Carl-Heinz Scharpegge (ur. 1948), major Stasi (od 1988), 1967-1968 studiował w Łodzi polonistykę, a 1968- 1973 w Krakowie na UJ psychologię, 1983-1988 i X 1989- 1990(?) oficer operacyjny GO Warszawa (1983-1984,kier. ekspozytury w Katowicach, 1984-1988 z-ca szefa GO, od X 1989 – ostatni szef Grupy).
    Źródło:6/1980-1989.
    Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski. Wrocław 2001, dok. Nr 246.

    Icek Dickman o ksywie Tadeusz Mazowiecki
    prozą grozy @ spod Niezabitowskiej kiecki
    A rymem cała fajna ferajna na obrazę… ŁAJNA

    PONIŻEJ SERIA FOTEK
    O JUDE POLNISCHE IDIOTEN

    Od lewej: Tadeusz Mazowiecki – Icek Dickman, Lech Wałęsa – Lejba Kohne, Adam Michnik – Aaron Szechter, Janusz Reykowski i Aleksander Kwaśniewski – Izaak Stoltzman

    Od lewej: Lech Wałęsa – Lejba Kohne, Tadeusz Mazowiecki – Icek Dickman, i gen. Czesław Kiszczak szef ówczesnego SB, Lech Wałęsa – Lejba Kohne na naradzie… u Jaruzela

    Od lewej: Tadeusz Mazowiecki – Icek Dickman, gen. SB Czesław Kiszczak, aget SB „Bolek” Lech Wałęsa – Lejba Kohne, gen. Wojciech Jaruzelski, Bronisław Geremek – Berele Lewartow i Mieczysław Rakowski – Mojżesz Rak, bsp. Gocłowski

    od lewej: Stelmachowski, bskp. Gulbinowicz, gen. SB Czesław Kiszczak, Lech Wałęsa, Reykowski, x, Tadeusz Mazowiecki

    Od lewej: Tadeusz Mazowiecki – Icek Dickman, Ireneusz Sekuła, gen. Służby Bezpieczeństwa Czesław Kiszczak

    „polskie” kurwy pospolite – to oni zrobili z nas idiotów i nędzarzy

    od lewej: Lech Wałęsa – Lejba Kohne (agent SB „BOLEK”), Tadeusz Mazowiecki – Icek Dikman (agent sowiecki NKWD, KGB), Aleksander Kwaśniewski – Izaak Stoltzman (agent SB „ALEK” i agent sowiecki KGB „KAT”), po latach spotkali się targowiccy żydzi z Magdalenki i podali sobie ręce, … zniszczyli i zniewolili Polskę, uchronili zbrodniarzy i katów z UB i SB – utrwalaczy PRLu, zbeszcześcili polską ziemię i sponiewierali i upokorzyli Polaka w jego własnym kraju,… cele osiągnięte…

    Jacek C., który za wiele wie ! I dlatego skończy źle…
    02.09.2010 08:30

    Na primjer:

    Bywają baby przekurwy,
    co zawsze są zwycięskie
    Vide: Jolka Demolka
    i Jolki Posrozumienie bez Srarier,
    dla Dochnala i Kulczyka karier
    lubo druga, baba przekurwa
    Jacek C,, z choinki się nie urwał
    Margaret Thatcher
    także naser Mater,
    od Anglii wieje smrodu wiater
    Niecna ŻELAZNA DAMA
    niech ZERŻNIE siebie SAMA
    @!
    Żeby nie przedłużać sprawy,
    o niecnej Thatchee sruuu do
    WIKIPEDII,
    jeśli ktoś jest ciekawy
    A tjepier
    wreszcie prawda o Olku niech się
    wyda:
    PÓŁ ŻYD + NAWET PIJANY +
    WLANY OD ŚCIANY DO ŚCIANY,
    JEST GORSZY OD TRZEŹWEGO
    ŻYDA

    A poniżej jeszcze coś o mendzie Mazowieckim
    co się szwendała i wyglądała spod Niezabitowskiej
    kiecki…
    Rzecz jasna ze STASI w zdradziecki sposób,
    przez mazowiecką mendę ucierpiało niemało
    Osób

    TO BYŁOBY TYLE,
    ZA DARMO !
    A nie za ILE ?
    I tyle…

    W dzień zapomnianej rocznicy napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę…
    Godzina nadania podobnie, jak godzina napaści III Rzeszy hitlerowskiej na II Rzeczposrolitą sranacyjną i tromtasracką nie są dziś tak ważne, jak istotną jest wiedza, że dziś fetuje się bez końca rzekome zwycięstwo solisralności, które ni mniej ni więcej podobne jest do klęski wrześniowej wspomnianej II Rzeczposrolitej @!
    Tylko zamiast III Rzeczpopsrolitą, a może już IV, V czy cholera wie którą ? zbombardować… przez pięć lat okupować i próbować cały polski Naród, uznany przez rasę nordycką panów, za podludzi @ wyniszczyć biologicznie w hitlerowskim Obozie Zagłady w Auschwitz+Birkenau, a nie w polskim Obozie w Oświęcimiu, jak próbuje obecnie zachodnia prosragranda wykoślawiać HISTORIĘ !
    Obecnie okupuje się ją ekonomicznie i finansowo, za pośrednictwem sprzedanych im za bezdurno bankufff Drugiej Polski Edwarda Gierka, które stały się filiami Deutsche Banku i innych bankufff Uf ! zachodnich, a te z gospodarką sprzedanej do dna wiochy robią, co chcą, zaś uzyskiwany czysty, jak łza półdziewicy zysk w try miga odprowadzają do central owych cwanych, a zachłannych bankufff Uf!
    To wszystko zussamen do kupy przypomina bardziej wyrafinowaną formę II Targowicy i jest CHICHOTEM HISTORII ! z tych głupcufff Uf ! przez których Polska powtórnie NIERZĄDEM STOI i jak wspomniano wyżej nic jeno:
    fetuje i fetuje zwycięstwo, co przypadło po raz drugi w historii szwabskim CMENTARNYM HIENOM +@!

    Jacek C., który za dużo wie ! I dlatego skończy źle…
    01.09.2010
    Po drobnej POPiS drawce
    13:23

    Ciekawistka z POPiS danego gwizdka, cała para poszła w gwizdek

    Prezydent na fecie w Gdańsku: „Solidarność” to Wałęsa
    Wałęsa: L. Kaczyński był nieudanym działaczem i prezydentem
    Buzek ostro potępił akcję OMON-u
    Podtopione podwórka i piwnice w gminie Radków
    Pierwszy dzień września zimny i deszczowy
    „Solidarność” nie mogła istnieć bez kobiet
    Nowy sposób na walkę z „islamofobią”
    Kompromitująca wpadka podczas kradzieży
    Rozbito gang stręczycieli męskich prostytutek
    Małopolska: rzeki wzbierają, zagrożenie rośnie

    Komora morda na cnej focie,
    przyjrzyjcie się dobrze idiocie @
    Patrzcie ile tytułufff Uf ! O fecie !
    Co trwa w Obornikach w klozecie
    Właściwie nie w klozecie, a w sławojce,
    a ta trwa po sranacyjnym trosradratym
    mołojcu @
    Ściśle mówiąc Sromora ojcu
    I ani słowa o klęsce wrześniowej.
    Więc Jacek C. swym Ojcem zakręci
    Ku własnego Ojca Tragicznej Pamięci
    w waszych POPiS danych łbach
    I stulić mordy ! Niech każdy prawdę zna !

  12. Jacek C., dopełniacz nagiej prawdy napisał(a):

    Agnieszko,
    poniżej jest przygotowany tekst obszernej odpowiedzi IPN-owi.
    Jeśli coś poplątałem – popraw !
    Możesz jeszcze na przykład dodać informację o tym srebrnym komplecie rozmaitych sztućców, który do dziś czeka na ewentualnych potomków zydowskich owego małżeństwa żydowskiego (sąsiadów z przeciwka mieszkania nr 16 Twojej Babci i nieznanego Ci Dziadka), to byłby taki akcent, świadczący o przyjaznej udzielonej Żydom w potrzebie pomocy.
    Ponieważ mam – jak wiesz – kłopoty z poruszaniem się poza obszar Osiedla, nadaj ten list, jako polecony, za zwrotem przeze mnie kosztów wysyłki, na adres:

    Początek , jak niżej oraz adres
    ul. Kilińskiego 9
    40-061 Katowice
    Możesz podać mój albo swój nr telefonu
    ojciec

    Wśród pamiątek rodzinnych pozostało bodaj osiem ocenzurowanych listów od Ojca, napisanych po niemiecku i wysłanych w obozowych charakterystycznych kopertach.
    Nie będę tu streszczał ich wstrząsających mną do dziś treści.
    Pozostała też potrójna fotografia Ojca w obozowych pasiakach ze znakiem litery P, i numerem obozowym, w trzech ujęciach: enface, profil i półprofil, przy czym profil jest bez obozowej czapki oraz z widoczną metalową podpórkę z tyłu głowy.
    Fotografię tę Mama uzyskała jeszcze za swego życia, po zwróceniu się pisemnym do Muzeum Martylologii w Oświęcimiu.
    Natomiast już na sam koniec muszę napisać, że wspomniane osiem listów, zostało skradzionych wraz z innymi pamiątkami rodzinnymi z piwnicy, do której Agnieszka z mężem znieśli je w kartonie na czas remontu mieszkania, odziedziczonego po mojej zmarłej Mamie.
    Nie sposób tu nie dodać, że działo się to już w rzekomo wolnej, niepodległej i praworządnej Polsce, w której kradzież zgłoszona Policji Państwowej, nie spowodowała z jej strony najmniejszych nawet prób ustalenia sprawców kradziezy tych tak cennych i nie do odtworzenia autentyków tragicznej pamiątki rodzinnej i… sprawa została umorzona.
    Dlatego opisałem dokładnie wszystko, co wiem o losie Ojca, ponieważ obecny stan mojego zdrowia, a zwłaszcza sprawności ruchowej nóg, uniemożliwia mi swobodne poruszanie się poza teren Osiedla.
    W tej sytuacji stanu mojego zdrowia, a może on ulec tylko pogorszeniu, nie widzę możliwości przyjazdu do Katowic, w celu ewentualnego dalszego przesłuchania mnie w tej sprawie.
    Nadmieniem, że więcej już nic nie wiem, a o fakcie rozstrzelania Ojca wraz z wymienioną grupą więźniów dowiedziałem się dopiero z pisma od Pani Prokurator.
    Z poważaniem i życzeniem owocnego i skutecznego zakończenia śledztwa w tej i nie tylko tej sprawie
    Jacek C.
    Kraków, 14 kwietnia 2010 r.

    Odpowiedź poszerzona
    Komentowany artykuł: Kondukt z trumną Kaczorowskiego dotarł do Belwederu [92]
    „- Czas odpocząć polski pielgrzymie, czas odpocząć druhu-prezydencie – mówił pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski podczas ceremonii powitania w Warszawie trumny z ciałem ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. (…)”

    Ojoj ! Coś za dużo mamy pielgrzymów !@
    Co najmniej o dwóch @+

    A żołnierzy-tułaczy, nie wyłączając nieboszczyka Ryszarda Kaczorowskie
    go, to aż setki tysięcy. Tylko wielka szkoda, że bili się na frontach zachodnich od Tobruku, poprzez Monte Casino, dalej
    bitwę o Anglię, aż po Narvik o wolność głównie WASZĄ czyli zdradzieckich sprzymierzeńców+
    druhów Francję i Anglię, które nie po raz pierwszy w historii Polski, poczynając od jej niefortunnego chrztu zawiedli we wrześniu 1939 „roku pamiętnego”, kiedy pomimo zawartych ze
    sanacyjnym rządem paktów o wzajemnej pomocy militarnej w przypadku agresji hitlerowskich Niemiec, wprawdzie wypowiedzieli Niemcom wojnę, ale nie podjęli praktycznie na Zachodzie żadnych działań zbrojnych, co pozwoliło hitlerowcom skierować całą siłę uderzeniową na sanacyjną Polskę, która była Państwem o wielowiekowym zapóźnieniu cywilizacyjnym, ciągnącym się co najmniej od czasów zaborów oraz Państwem dodatku niedozbrojonym.
    Ale to jeszcze mało.
    Na wsiach i w małych mieścinach, często gęsto bez prądu elektrycznego, nie mówiąc już o takim luksusie, jak gaz czy WC, bytowało, a właściwie klepało biedę ok. 70 procent Polek i Polaków. Nawet nie śniło się o asfaltowych drogach, nie mówiąc o autostradach, a jak wiadomo drogi i ich jakość, stanowią krwioobieg kraju i mają na wypadek wojny podstawowe znacznie militarne i strategiczne.
    Mój Ojciec po odbyciu rocznej służby wojskowej czynnej, przed podjęciem studiów, otrzymał najniższy stopień oficerski podporucznika i z tego tytułu został zmobilizowany w owym „pamiętnym roku”, otrzymując pod swoją komendę bodaj pluton łącznościowy, bo taką wcześniej uzyskał specjalizację wojskową.
    Prędko zorientował się w całokształcie sytuacji w sanacyjnej Polsce, a mianowicie, że rząd już wcześniej zwiał via Francja do Londynu, zabierając ze sobą na okrasę całe zapasy parytetowego złota z Narodowego Banku Polskiego, a na domiar złego Wódz Naczelny Marszałek Rydz+Śmigly, śmignął, ujmując rzecz w kategoriach wojskowych tchórzliwie ZDEZERTEROWAŁ do Rumunii.
    Do obrony sanacyjnej Polski pozostało trochę generałów i innej zawodowej szarży oficerskiej oraz tacy, jak mój Ojciec rezerwiści i podlegli mu prości żołnierze, przeważnie z owych wsi i mieścin, gotowi jednak bić się o Ojczyznę, a jeszcze bliżej o ojcowiznę „DO OSTATNIEJ KROPLI KRWI”.!
    Mój Ojciec nie był człowiekiem durnym, więc kiedy zorientowal się, że w tym totalnym bałaganie, nie ma już komu potrzeby zakładania owych linii łącznościowych, dopuścił się karygodnego czynu, bo własnym rozkazem zdemobilizował i rozbroił podlegly mu pluton. Wspólnie zakopali broń w ziemi, a za mundury i zegarek oraz inne posiadane przedmioty, stanowiące wartość towarów zamiennych, zaoferowanych okolicznej wiejskiej ludności otrzymali w zamian byle jakie łachy cywilne, jak na maskaradę.
    Tak ustrojonych już cywilnych chłopaków, serdecznie po cywilnemu uściskał i polecił im, aby każdy na własną rękę udał się do swoich ojcowizn, żon, narzeczonych ewentualnie kochanek czy dziewczyn, doradzając im jeszcze, by raczej podążali w rodzinne strony nocami, a dzień przeczekiwali w ukryciu.
    Sam postapił analogicznie i znalazł się w Krakowie w tak opłakanym stanie – jak opowiadała mi moja Mama,- że po otwarciu drzwi mieszkania ledwie Ojca poznała. Opowiedziała mi jednak jeszcze i to, że Ojciec, zanim rozbroił i puścił samopas powierzonych mu żołnierzy, próbował jeszcze w umundurowaniu i z bronią, przeprowadzić pluton drogą na Zaleszczyki wzorem Rydza+Śmigłego, żołnierza+tułacza ?@ któremu się udało + również do owej wymarzonej Rumunii, w której zostaliby internowani.
    Niestety nie mieli tyle szczęścia, co wspomniany żołnierz+tułacz ?@
    Mama wspominała, że zabrakło im dosłownie kilku godzin, bowiem Armia Czerwona, zdążyła już zablokować tę drogę ostatniej nadziei i ratunku, a uczyniła to w ramach zawartego wcześniej paktu Ribbentrop+Mołotow, dokonując od tyłu IV rozbioru sanacyjnej Polski.
    Tak to skończył się marzycielski sen o NIEPODLEGŁOŚCI oraz RADOŚĆ z ODZYSKANEGO ŚMIETNIKA…
    Wreszcie Mama wspominała, że Ojciec – dawniej człowiek pogodny, a niekiedy nawet za wesoły, zmienił się nie do poznania.
    Posmutniał i spoważniał do tego stopnia, że zwrócili na to uwagę również, nieżyjący już takze niestety, wszyscy ich znajomi, a jeszcze bardziej znajome.

    Po 70 latach sobie przypomniano. Dobrei i to ! Ale o Katyniu mówi się non stop… i chce się od Rosjan przeprosin, chociaż statystycznie biorąc + liczba ofiar w samym Auschwitz+Birkenau plus w Powstaniu Warszawskim, jest nieporównywalna z liczbą ofiar w Katyniu, Miednoje i innych jeszcze miejscach rozsrzelań i zesłań z okresu II wojny światowej na obszarze Rosji.
    Wreszcie warto pamiętać, że sanacyjna Polska ZWARTA, SILNA, GOTOWA @,
    która NIE ODDA ANI GUZIKA (tylko cały mundur), a pozostaną jej tylko tak zwane SŁAWOJKI (nie wiem, czy Pani wie, jako zapewne mloda osoba, że tak nazywane były w tamtych czasach
    drewniane ustępy z dołem kloacznym pod nimi stawiane w obejściu gospodarki chłopskiej. a nazwa ta wywodziła się od nazwiska jednego z ostatnich premierów sanacyjnej tromtadrackiej Polski Felicjana Sławoja-Składkowskiego)
    Poniżej fragment z Wikipedii:

    „(…) Będąc ministrem spraw wewnętrznych, wydał rozporządzenie nakazujące m.in. stawianie ubikacji na polskich wsiach, gdyż jako lekarz z wykształcenia przywiązywał dużą wagę do podnoszenia poziomu higieny. Dzięki tej decyzji wiejskie wychodki z serduszkiem z czasem zaczęto nazywać „sławojkami”[5].(…)”

    Warto też poczytać całość o nim , w tym samym źródle oraz wiedzieć o tym, że

    Polska w 1938 roku liczyła 35 milionów ludności + w tym sporo żydowskiej i innych mniejszości narodowościowych i wyznaniowych,
    a w 1945 zaledwie 24 miliony… z ogromnie przerzedzoną mniejszością żydowską i bez „okrutnie” – rzekomo – „wypędzonych” Niemców z ich zacnymi rodzinami…
    Stan przedwojenny nie został osiągnięty chyba jeszcze nawet w dekadzie rządów Edwarda Gierka

    Kończąc ten dluższy historyczny i rodzinny wywód, nawiążę do wymenionych w Pani pismie nazwisk rozstrzelanej grupy. Wszystkie te nazwiska znane mi były brzmieniowo osobiście ze słyszenia, + może poza ostatnim z nazwisk + bowiem po zakończeniu wojny, Mama musiała podjąć pracę zawodową, a ja zostałem wyekspediowany do matki Ojca Babci Kazi C., będąc zresztą jej jedynym wnukiem, do Żywca, z którego wywiedli się do Krakowa moi oboje Rodzice.
    Wywieziony zaś latem 1945 r., pozostałem w Żywcu do lata 1953 r. kończąc tam Szkołę Podstawową, poczynając od klasy II do klasy VII oraz klasy VIII i IX, będące odpowiednikami klas I i II licealnych ogólnokształcących, bo taki system wzorowany na radzieckim, obowiązywał moje koleżanki i kolegów z tamtych lat
    Teraz rozumując logicznie, można wysnuć dwa domniemania, że:

    gestapowcy postąpili najprostszą metodą, grupując owe osoby do egzekucji według ich miejsca urodzenia

    albo też

    wpadka Ojca była wprawdzie bezpośrednio związana z wykryciem w mieszkaniu „trefnych” cudzych dokumentów, ale nie można też wykluczyć, iż mój tak odmieniony Ojciec + nawiązał już jakieś kontakty z Żywczakami i organizującym się w Jego rodzinnych stronach podziemnym ruchem wyzwoleńczym ?

    To już doprawdy wszystko, co miałem do powiedzenia w całej rodzinnej sprawie rzuconej na szersze tło ówczesnej rzeczywistości…
    Jeszcze raz pozdrawiam Panią Prokurator
    dla porządku rzeczy dziwnych, a ciekawych

    Kraków, 14 kwietnia 2010 r.
    Na dziś wystarczy powracamy na tarczy +
    Podłączyłem do byle którego z tytułufff Uf ! Jak byle jakie jest owo fetowanie @

    Jacek C., który tu nie ujawnia nazwiska, bo może jego zeznanie jest w IPN ściśle tajne przez poufne, zjeść je przed przeczytaniem, a poza tym w wolność słowa gufno @ wierzy ! I tak trzymać należy.
    01.09.2010
    W dniu zdradzieckiego napadu hitlerowców na II Rzeczposrolitą
    Dziś godzina wysyłki, a tym bardziej napadu nie są ważne… Ale ważne jest opublikowanie tego, dla prawdy HISTORYCZNEJ, choćby nawet nikt tu tego nie przeczytał ?

  13. Jacek C., dopełniacz nagiej prawdy napisał(a):

    Jeszcze coś o ode mnie.
    Zadałem sobie trud i poszperałem po podręcznikach z zakresu psychiatrii no i teraz wiem, że jedna z moich licznych teorii wcale nie jest „nie warta funta kłaków”. Otóż, bowiem „debil”, to osobnik lekko upośledzony intelektualnie i choć umysłowo ociężały oraz o niskim stopniu inteligencji, jednak posiada pamięć i to niekiedy rozwiniętą w sposób ponad przeciętny tak, jakby natura chciała mu w ten sposób wynagrodzić inne umysłowe niedostatki.
    Jeśli zaś idzie o moją „psychonerwicę lękową” – tak zdiagnozowaną w owym czasie przez wybitnych psychiatrów krakowskich, o których już była mowa – to z danych statystycznych wynika, że zapadają na jej różne odmiany osobnicy o różnych stopniach inteligencji. Dalej z tych samych danych wynika, że znacznie trudniejsza jest wyleczalność z tych nerwic osobników o wyższych stopniach inteligencji. Zatem zważywszy, że ja ze swojej „wygrzebywałem się” – jak już o tym wspominałem – przez dwa lata, to w związku z tym pochlebiam sobie niezbyt skromnie, że stopień mojej inteligencji nie jest taki najgorszy.
    Połączyłem zaś przypadek nieco młodszego od siebie współmieszkańca pokoju z łazienką z moim przypadkiem – można dorzucić – n i e p r z y p a d k o w o. Bowiem moje schorzenie rozpoczęło się i na dobre rozwinęło w tym czasie, kiedy ten kujon dzielił ze mną ten mniejszy pokój, leżący przy łazience, w mieszkaniu przy ul.S*** i był świadkiem moich lękowych zachowań, patrząc na nie baranim wzrokiem, nic nie rozumiejąc. Po zaliczeniu pierwszego roku na Studium Zaocznym, wyprowadził się od nas z kilku zapewne powodów.
    Po pierwsze – przeniósł się na Studium Stacjonarne i nie wykluczam, że mógł dostać miejsce w Akademiku, a nawet stypendium, na podstawie lewego zaświadczenia zaniżającego zarobki ojca, co się w tamtych latach dość powszechnie praktykowało. To są już jednak tylko moje domysły.
    Po drugie – miał dosyć naszego wcześniejszego naigrawania się z jego kujoństwa.
    Po trzecie – może obawiał się zamieszkiwania w jednym pokoju z facetem targanym lękami.
    I po czwarte – w tym czasie miejsce w moim pokoju było już potrzebne dla Niny Surówki, która dostała się w tym czasie lub nawet już studiowała romanistykę na UJ, w związku z czym moja Mama prawdopodobnie mogła mu wypowiedzieć stancję u nas.
    Muszę jeszcze cofnąć się i dodać pewną informację.
    Oto, we wcześniej opisywanych zajęciach z socjologii wspominałem o młodym człowieku oraz o inteligentnie i z polotem prowadzonych przez niego zajęciach, a poza tym działaczu Zrzeszenia Studentów Polskich, z których to wszystkich stwierdzeń się nie wycofuję, ale którego imienia ani nazwiska nie mogłem sobie przypomnieć. Teraz mogę ten brak uzupełnić. Pomogła mi w tym wyszukiwarka „Google”, gdzie znalazłem w Instytucie Socjologii UJ Pracownię Socjologii Władzy, której kierownikiem jest obecnie prof.dr hab. Hieronim K.. I to był właśnie, ponad wszelką wątpliwość, ów młody człowiek w latach 1961/62.
    I jeszcze raz – ale daję słowo – że już po raz ostatni, muszę powrócić do charakterystyki indywiduum pod tytułem: Andrzej Ś., bowiem wykryta w wyszukiwarce jego kariera profesorska na szacownym Uniwersytecie Jagiellońskim jest dla mnie tak przerażająca i powalająca.
    Napisałem już wcześniej o jego wręcz patologicznie kujońskich praktykach na pierwszym roku studiów, odbywanych na Studium Zaocznym wspomnianego Uniwersytetu w roku akademickim 1961/62. Że prof. dr hab. Andrzej Marian Ś., kierownik Katedry Prawa Pracy i Polityki Społecznej, to ten sam Andrzej Ś., z którym dzieliłem pokój w mieszkaniu przy ul. S*** (obecnie św. Tomasza) – to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Zgadzają się bowiem lata jego studiów prawniczych, od 1961/62 do 1965/66, w którym to roku uzyskał magisterium. Zgadzają się też informacje, uzyskane przypadkowo w drugiej połowie lat siedemdziesiątych ub.w. od sąsiadki Kazimiery Siekierowej, o ukończeniu przez niego dodatkowo studiów socjologicznych 1969 i podjęciu pracy asystenckiej na Alma Mater. Nie dziwi mnie tak szybkie skończenie socjologii, zaledwie w trzy lata po skończeniu prawa 1966, bowiem wiadomo mi, że w tamtych latach niektóre z naszych koleżanek-studentek prawa lub kolegów-studentów prawa, będąc na drugim bądź trzecim roku prawa, równolegle zaczynali studia socjologiczne, przy czym według ówczesnego regulaminu studiów część egzaminów zdanych na prawie, przedmiotów analogicznych do przedmiotów wykładanych na socjologii, miewali na owej socjologii zaliczane, bez potrzeby powtórnego ich zdawania. Nie zwodzi mnie również dobranie sobie przez Ś, drugiego imienia Marian, bo przypominam sobie, że takie imię nosił jego ojciec i zapewne to drugie imię nadano Ś.-juniorowi na chrzcie, jako pierworodnemu synowi na cześć jego ojca Mariana Ś.. Ten ojciec odwiedził zresztą syna, mieszkającego u nas z Mamą na stancji w 1961 względnie w pierwszej połowie 1962 r. I porozmawialiśmy z nim wspólnie z Mamą, zwracając mu uwagę na dodatkową – naszym zdaniem – wadę – o której zresztą już też wcześniej napomknąłem – a mianowicie: sobkostwo. Powiem więcej: skąpstwo. Ojciec Andrzejka przyznał nam rację stwierdzając, że faktycznie, ale tłumaczył to tym, że jego pierworodny dłuższy czas był jedynakiem, ale, że za to jego młodszy brat jest już inny.
    Na koniec podam jeszcze dobrze zapamiętany przykład skąpstwa owego Andrzejka. Otrzymywał on od ojca co miesiąc solidną na ówczesne studenckie kieszenie kwotę na utrzymanie się i inne wydatki. Utrzymywał się tanio. Jadał byle gdzie i byle co. Za to zakupił wszystkie obowiązujące, a nawet nadobowiązkowe podręczniki. Z innych wydatków, głównym było opłacenie comiesięczne stancji mojej Mamie. Przy jego trybie życia ponad wszelką wątpliwość musiały mu się co miesiąc odkładać jakieś oszczędności.
    Tu muszę odbiec od głównego wątku i zatrzymać się przy tych opłatach za stancję. Moja Mama, a i ja, który to po niej dziedziczyłem, nie mieliśmy tzw. żyłki do robienia pieniędzy, dlatego też kwoty uzgadniane z wszystkimi poprzednimi studentami – o których częściowo była mowa w tych moich wspomnienia pisanych odręcznie – dzielących ze mną pokój były uzgodnione na pograniczu opłacalności. Ot, po prostu odrobinę powyżej pokrycia kosztów zużytego przez studenta prądu elektrycznego, gazu i wody, wyliczonych w zasadzie szacunkowo. To znaczy: Mama miała orientację ile zużywamy my, sami z Mamą, a o ile podskoczyły te opłaty, kiedy zamieszkał z nami student. Poza tym wszyscy poprzednicy Ś,, a także on, byli przyjmowani na stancję z polecenia, jakichś znajomych Mamy, przy czym przeważnie byli to młodzieńcy z Żywca. Nie bez kozery napisałem „młodzieńcy”, ponieważ zasadą Mamy było przyjmowanie tylko chłopaków. I to z dwóch powodów. Bo po pierwsze: mieli dzielić ze mną pokój, a po drugie: chłopaki mniej zużywają wody i gazu na utrzymanie higieny osobistej. Poza tym „młodzieńców” obowiązywały trzy reżimy: mieli powracać na stancję najpóźniej o godzinie 22,00, ponieważ do naszego pokoju droga prowadziła przez pokój, w którym moja Mama spała, mieli powracać absolutnie trzeźwi i wreszcie obowiązywał ich bezwzględny zakaz przyprowadzania na stancję „panienek”. Te dwie pierwsze żelazne zasady reżimu zostały złamane po odejściu Ś., kiedy to u Mamy zamieszkiwali już tylko kształcący się w Krakowie członkowie naszej Rodziny. (…)”

    Na koniec muszę z siłą wodospadu zapewnić wszystkich, pod odpowiedzialnością sądową. że motywem moich wspomnień o tak zwanych luminarzach srawa i nauk srołecznych w żadnym z opisanych przykładufff Uf ! Nie jest zawiść, iż nie znajduję się w kręgu owych Osrobistości @
    Powiem nawet więcej… Byłoby to dla mnie największą z doczesnych kar, takie dożywotnie znalezienie się w owym cnym towarzystwie wzajemnej adoracji i tytularności, oderwanym całkowicie od rozumienia rzeczywistości, istniejącej poza towarzystwem i bez ich w niej udziału, a których indywidualne poglądy i wydumane teoryjki, mają się do praktyki życia tak, jak stąd do… nieskończoooności…

    Wrzuta.pl – 06 buczer – patologia
    3 Maj 2010 … Reszta to kurewstwo, uwalnia mnie od tego prędkość. Patologia dla jednych, a dla
    innych całe życie. To smród ulic, ale kochamy te ulice …

  14. Jacek C., dopełniacz nagiej prawdy napisał(a):

    Dokończenie czegoś ode mnie, jako odpowiedź na poniższy komentarz opublikowany w forum Onetu…

    KARA ŚMIERCI – NIGDY !

    kara śmierci o cofanie koła postępu i cywilizacji. uważam że każdy który zrobił coś złego powinien odpracowac tyle ile się da z niego wycisnąc tutaj na ziemi i zwrócić swoja pracą część strat które wyrządził społęczeństwu. mordercy, i inni przestepcy powinni dożywotnio ciężko pracować przy budowie naszego kraju, przecież niemało jest dróg i autostrad do pobudowania ? więźniowie mogliby budować je za darmo 24h na dobę, za przysłowiową miskę ryżu jak to jest w Chinach. tych najcięższych bandytów spuściłbym do kopalni żeby wydobywali węgiel, bez maszyn bo mogliby popsuć, a jak by coś wybuchło to nikomu nie byłoby tak żal jak obecnie górników którzy giną w wypadkach. dałbym im dzienną normę wydobycia węgla i jak by wydobyli mniej to na dół zjechało by mniej jedzenia, więc musieliby się starać żeby miejsce pracy nie stało się ich grobowcem. najgłupsza rzecz to eliminowanie tych którzy powinni sporo odpracować w społeczeństwie. ci którzy sa za karą śmierci naprawdę muszą nie mysleć..
    ~piotr 31 sie, 11:55

    Pomysł zaiste ciekawy !
    Ale obyś Piotrze po trzykroć się nie zaparł, nim kur po trzykroć zapiał
    Być może coś o owym niecnym Piotrze obiło ci się o uszy
    Odpracowanie swoją drogą, ale po odpracowaniu jednak to, o czym naPiS dano PO niżej

    Ze wspomnień studenckich

    Dla zabezpieczenia się przed ewentualnymi srocesami o zniesławienie i naruszenie tak zwanych duprrr osrobistych @ nazwiska osób jeszcze żyjących sygnalizować będzie pierwsza literka ich zacnych nazwisk, za to z nieboszczykami można się obejść bardziej bezwzględnie @+

    Jednak na tej karcie wspominać mam zamiar pewnego kujona, z którym – co wyznaję z ogromnym wstydem – studiowałem przez jeden rok akademicki na trzecim roku studiów dziennych Wydziału Prawa UJ.

    Przeanalizujmy rzecz całą szczegółowiej. Oto Andrzej Z., był synem bodaj inżyniera, będącego z kolei synem owego Fryderyka i zamieszkiwał z rodzicami w Warszawie. Kiedy jednak postanowił zostać prawnikiem, w pełni świadomie sam lub za namową rodziców, zamiast rozpocząć studia na bliskim mu terytorialnie Uniwersytecie Warszawskim przyjechał do Krakowa, gdzie na Alma Mater Cracoviensis żywą była legenda jego dziada Fryderyka. I był to krok bezbłędny. Przypuszczać bowiem należy, że już podczas egzaminu wstępnego na pierwszy rok studiów, wśród egzaminatorów szum poszedł, iż oto na studia stara się prawdziwy wnuk legendarnego krakauerskiego Fryderyka Z. Był to ponad wszelką wątpliwość potężny handicap już na samym starcie. Zresztą podczas całych jego dalszych studiów wszyscy egzaminatorzy, jak i wszyscy asystenci na ćwiczeniach obchodzili się z Andrzejem Z., mówiąc kolokwialnie (a to ci modne słówko @), jak ze zgniłym jajem. Jednak trzeba też oddać mu sprawiedliwość, że on sam już na własny rachunek od samego początku rzetelnie zakuwał wiedzę. Bywał regularnie na wszystkich wykładach, na których my, leserzy, bywaliśmy sporadycznie i okazjonalnie. Miał nawet swoje stałe miejsce na sali wykładowej, nieodległe od katedry wykładowców tak, aby mógł chłonąć wszystkie światłe ich mądrości, głoszone właśnie ex cathedra. Na trzecim roku, kiedy to nieopatrznie na cały rok się z nim zetknąłem, na wykładach otaczały go dwie zaprzyjaźnione z nim dziewczyny. Po prawicy siadywała niebrzydka, można rzec: podchodząca dziewczyna, zaś po lewicy dość wysoka, chuda i koścista też dziewczyna, której jedynym widomym atutem były duże, wyraziste oczy, bodaj niebieskie. Imion ani nazwisk owych dziewczyn nigdy nie poznałem w tamtym czasie. Muszę natomiast wspomnieć, że oto w czasie tego wspólnego z Z. Roku – ta dziewczyna bardziej „podchodząca” ?, w którymś momencie przestała siadywać po jego prawicy. Odnoszę wrażenie, że przegrała rywalizację o względy Andrzeja Z. i się z bólem serca ulotniła. Za to ta wieszakowata, po lewicy, której my, leserzy, przydaliśmy przezwisko NASZA SZKAPA, które dobrze świadczyło o naszej znajomości szkolnych lektur, trwała nadal konsekwentnie i do dziś jest jego jedyną żoną i matką ich jedynego syna, który – podobnie jak tatuś – zaczyna robić karierę naukową, również na UJ-ocie i także na Wydziale Prawa, o czym dowiedziałem się nie tak dawno temu z jakiegoś programu telewizyjnego. Podczas studiów Andrzej Z. założył względnie działał w jakimś tam kole naukowym. Jednak i on dobrze już wtedy kombinował. Nie pchał się za przykładem swego dziada Fryderyka do Katedr Prawa Cywilnego, bo w nich było zatrzęsienie profesorów, docentów, doktorów i magistrów, zdecydował się na specjalizację w prawie karnym materialnym, gdzie był tylko stary już i zrehabilitowany dopiero po październiku 1956 r. profesor Władysław Wolter i asystentka, łagodna mężatka dwojga nazwisk, z których jedno zaczynało się o ile nie mylę na literę G,, z którą miałem w swoim czasie ćwiczenia oraz wyjątkowo brzydki, nędznie odziany i mieszkający w Domu Studenckim „Żaczek” młody asystent o nazwisku na M., który swoje uzasadnione w pełni kompleksy leczył, pastwiąc się podczas ćwiczeń nad studentami zwłaszcza, co przystojniejszymi. Ta dwójka nie była dla Z,, mającego tak wspaniałego antenata, żadną konkurencją na drodze do tytułu profesorskiego w niezbyt odległej przyszłości.
    Tak zorientowany w sytuacji kadrowej nie wykluczam, że tam zapisał się na proseminarium, A dalej już mu poooszło! Nie można też wykluczyć, że podczas studiów zamieszkiwał za psie pieniądze w męskim peerelowskim akademiku o wdzięcznej nazwie „Żaczek” przy Alejach Trzech Wieszczy, pobierał peerelowskie stypendium – i to naukowe, korzystał z całodziennego niskopłatnego wyżywienia w stołówce akademickiej, w czasach chwiejby gierkowskiej Drugiej Polski wątpić należy, aby był w jawnej opozycji, więc tym dziwniejszym wydaje się, że w 1992 r. jawił się na wykładach, jako nie tylko przystojny profesor zwyczajny, ale do tego pełną gębą Europejczyk, którą to Europejskością zachwycił młodszego bratanka Maryny – mojej zacnej żony – Kubę B., studiującego akurat w tym czasie prawo na Wydziale Prawa i Administracji UJ. To, że w III RP wyeliminowano z k.k. karę śmierci, jako nie humitarny i służący politycznym rozliczeniom przeżytek czasów Peerelu i to w czasach, w których w III RP wzrastała liczba popełnianych zbrodni i to ich rodzajów wcześniej w ogóle nieznanych, to m.in. wątpliwa zasługa Andrzeja Z..To m.in. Andrzej Z. był w ówczesnej komisji kodyfikacyjnej zdeklarowanym przeciwnikiem stosowania kary śmierci, wzorem państw Zachodniej Europy. Tylko na śmierć ów „Europejczyk” zapomniał, że kiedy w dawnej Polsce tę karę stosowano niezwykle rzadko, a właściwie wcale, to w tejże „humanitarnej” Europie, w tych samych czasach stosowano ją nagminnie i płonęły stosy z rzekomymi czarownicami oraz spłonął na stosie również Giordano Bruno, Jan Hus, a Mikołaj Kopernik nie splonął ? Ale jedynie dlatego, że jego wiekopomne do dziś dzieło O OBROCIE SFER NIEBIESKICH wydane zostało dopiero po jego naturalnej śmierci +
    Warto o Andrzeju Z. to wiedzieć.

    Warto też „z siłą wodospadu”, jako 22 postulat przywrócić karę śmierci. przynajmniej za niektóre typy zbrodni i przestępstw, które budzą grozę i przerażenie, a wątpliwa jest też w ich przypadku tak zwana szumnie i durnie RESOCJALISRACJA @?

    Ostatni kontakt na żywo z Andrzejem Z. miałem przed kilkunastu już laty na pogrzebie mojego sąsiada z ulicy S***, profesora Wojciecha Bartla + podczas pogrzebu i po spojrzeniu Andrzeja Z.
    zorientowałem się, że mnie skojarzył, jednak nie pamiętam, czy kiwnęliśmy sobie głowami ?
    Teraz opowiem o swoim całorocznym kontakcie na trzecim roku Prawa, podczas ćwiczeń z postępowania karnego, z ówczesnym asystentem Stanisławem W., zakończonych pewnym zdarzeniem, z którego wszakże wyszedłem bez szwanku, a z którego do dziś, jako były leser jestem dumny. Ale o tym kiedy indziej… (…) Po czym może wreszcie uda mi się powrócić do moich dalszych poczynań w krakowskim MUS-ie i o losach tego zacnego Urzędu, ale to już jest inns bajka…

    Z powyższego wynika dalszy ciąg konieczności wysłania sine qua non na zadłużone emerytury także peerelowskich prefesurufff Uf ! Srawa, ale toże nauk srołecznych, srocjologii itp.

    Wrzuta.pl – 06 buczer – patologia
    3 Maj 2010 … Reszta to kurewstwo, uwalnia mnie od tego prędkość. Patologia dla jednych, a dla innych całe życie. To smród ulic, ale kochamy te ulice …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *