Szwajcarzy zdecydowali o obniżce VAT, który i tak jest tam bardzo niski

Szwajcaria rządzi się swoimi prawami. Instytucja referendum, nieznana w takiej skali w innych krajach, pozwala obywatelom rzeczywiście współdecydować o tym, jakie prawo jest tam stanowione Czytaj więcej »

 

Seks jako narzędzie społecznej kontroli

Rewolucja seksualna trwa. Nie ma wątpliwości ten, kto śledzi doniesienia medialne chociażby na temat walki o „małżeństwa” homoseksualne, prawo do aborcji czy o wprowadzenie seksedukacji do szkół już od najmłodszych lat.



Ostatnio wielu zapewne zbulwersowała informacja o tym, że Światowa Organizacja Zdrowia chce promować masturbację  u czterolatków. Jeśli dodamy do tego ogromną ilość tematyki seksualnej w mediach, w filmach, w muzyce, w książkach, w prasie, w reklamie, to można sobie zadać pytanie, jak to się stało, że rewolucja seksualna osiągnęła aż takie rozmiary? Jakie jest jej źródło? Tym, którzy takie pytania sobie zadają polecam książkę E. Michaela Jonesa pt. „Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej.”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Wektory.

O wyzwoleniu seksualnym napisano już wiele, zarówno pochwalnych jak i krytycznych publikacji. Książka E. Michaela Jonesa jest o tyle wyjątkowa, że pokazuje jakie naprawdę są korzenie rewolucji seksualnej i kto czerpie z tego korzyści. To że korzyści czerpią producenci antykoncepcji i kliniki aborcyjne, jest oczywiste. Ale jest też inna grupa, której zależy na tym, aby moda na wyzwolenie seksualne trwała. Tą grupą są politycy.

Aby poszukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak jest, należy cofnąć się do czasów oświecenia, które u swego założenia ma odrzucenie średniowiecznego teocentryzmu i zastąpienie go antropocentryzmem. Przez wieki to właśnie chrześcijaństwo ze swoimi zasadami moralnymi było gwarantem społecznego ładu. Człowiek oświecenia odrzucił jednak Boga, sądząc, że w dobie  rozwoju nauk przyrodniczych nie jest mu On do niczego potrzebny, gdyż wiedza naukowa wystarczająco tłumaczy ludzką naturę i otaczającą rzeczywistość. Odrzucając Boga, odrzucono też jego prawa, które uznano za krępujące ludzką wolność. Niestety ich brak w konsekwencji prowadził do postępującego społecznego chaosu. Aby temu zapobiec społeczeństwo „trzeba było podporządkować innej, bardziej rygorystycznej, ''naukowej'' formie kontroli”. I w ten oto sposób oświecenie, które miało człowieka wyzwolić, zaczęło zmierzać do coraz większego jego zniewolenia.

Kiedy poszukiwano najskuteczniejszego sposobu, który umożliwiłby zapanowanie nad człowiekiem, na arenie pojawił się Zakon Iluminatów. W XVII wieku nie było to wyjątkowe wydarzenie, takich tajnych stowarzyszeń powstawało wówczas wiele. A jednak iluminaci byli pod pewnym względem wyjątkowi. Ich założyciel, prof. Adam Weishaupt opracował niezwykle skuteczną metodę kontroli wszystkich członków, należących do Zakonu Iluminatów. Polegała ona na „kontroli sumień”, szpiegostwie, donosicielstwie, a także na wnikliwej obserwacji i analizie zachowania, gestów, mimiki czy pozornie nieistotnych wypowiedzi danego adepta, co sprawiało, że Weishaupt miał dokładny wgląd w jego psychikę. Wiedza ta była kluczem do manipulowania każdym członkiem w indywidualny sposób. Co więcej, żaden z delikwentów nie był tego świadom.

Metody założyciela iluminatów wyszły na jaw niejako przypadkiem, kiedy w 1785 jego tajne stowarzyszenie na skutek represji politycznych było na krawędzi egzystencji. Światło dzienne ujrzały wówczas dokumenty, które ujawniały sekrety organizacji, w tym plany „doprowadzenia do upadku monarchii i religii w całej Europie”. Kiedy w niedługim czasie wybuchła rewolucja francuska, okazało się, że realizowała ona dokładnie założenia iluminatów, co może budzić podejrzenie, że została przez nich zainspirowana.

Ujawnienie „metod wychowawczych” prof. Weishaupta było niemniej brzemienne w skutki. Wielu zdało sobie sprawę, że mogą mieć one przełomowe znaczenie dla pedagogiki społecznej i mogą stać się podstawą do politycznych reform. E. Michael Jones pisze: W tej jednej, niewielkiej organizacji stosowano in nuce dosłownie wszystkie mechanizmy kontroli psychologicznej, wykorzystywane później w takiej samej mierze przez prawicę i lewicę. Iluminatyzm stanowił zatem nowatorski system państwa policyjnego szpiegującego swoich obywateli.

Cóż to ma wspólnego z wyzwoleniem seksualnym? Świetnie tłumaczy to poniższy fragment wstępu do „Libido dominandi”: „Człowiek ma tylu panów ile przywar, wad i słabości. Sprzyjając im władza polityczna działa na rzecz zniewolenia, które może przyjąć postać kontroli społecznej.(...)Najlepszą metodą kontrolowania ludzi jest ta, która osiąga swe cele, pozostawiając ich całkowicie nieświadomymi faktu, że podlegają kontroli, a najlepszą drogą do tego jest systematyczna manipulacja ich pożądaniami, albowiem człowiek się z nimi utożsamia. Broniąc ich broni swojej „wolności”, którą zazwyczaj pojmuje jako nieograniczoną możność zaspokajania własnych pragnień, nie rozumiejąc najczęściej, że niezwykle łatwo jest manipulować nimi z zewnątrz. Manipulacja ta służy dziś mrocznym siłom do udoskonalania systemu finansowego i politycznego nadzoru oraz eksploatacji”; „(...) Iluminaci zaś wyraźnie zaznaczają, że spośród wszystkich ludzkich namiętności właśnie te związane z seksualnością są najskuteczniejsze, gdy idzie o władzę nad człowiekiem”.

I tak naprawdę to wszystko, o czym do tej pory mówiliśmy jest zaledwie wstępem do niezwykle ciekawej analizy, jak na przestrzeni dwustu lat seks stał się w rękach władz narzędziem kontroli społeczeństwa.

Mamy więc w „Libido dominandi” opowieść o losach Donatiena Alphonse`a Francoisa de Sade, autora poczytnych w czasach oświecenia powieści pornograficznych, i o rewolucji francuskiej, w czasie której najbardziej okrutne zbrodnie popełniane przez motłoch mieszały się z najbardziej perwersyjnymi zachowaniami seksualnymi.

Dowiemy się także o tym, jaki był wkład  w rewolucję seksualną Zygmunta Freuda i Carla Gustawa Junga, którzy upowszechnili odkrycia iluminatów w postaci stworzonej przez siebie psychoanalizy. Obaj w psychoterapii dostrzegli nie tyle narzędzie leczenia ludzi, ile manipulowania nimi. - pisze Jones. - (...) wiedzieli, że bogaci pacjenci, którzy uwierzyli w psychoterapię zapłacą spore sumy, aby tylko uwolnić się od poczucia winy, a jednocześnie i przede wszystkim uzyskać przyzwolenie na popełnianie czynów, które je wywołały. Na marginesie warto dodać, że odnieśli oni sukces w swojej działalności. Dziś niemalże na całym świecie posiadanie psychoterapeuty stało się modą, która powoli dociera również do Polski.

W książce nie mogło zabraknąć oczywiście postaci Margaret Sanger, wielkiej propagatorki kontroli urodzeń m.in. aborcji, a także wolności seksualnej, założycielki Planned Parenthood. To postać o tyle ciekawa, że nie tylko wniosła ona swój wkład w rewolucję seksualną, ale także ponosiła konsekwencje zarówno w postaci uzależnienia od seksu, jak i uzależnienia od leków o narkotycznym działaniu. Jest ona typowym przykładem zdania, że prędzej czy później rewolucja pożera własne dzieci.

E. Michael Jones opisuje także przypadek Alfreda Kinseya i słynnego już raportu jego autorstwa na temat ludzkiej seksualności (zmanipulowanego zresztą), w którym „udowadnia” korzyści płynące z rozwiązłości seksualnej. Sam Kinsey miał sporo kompromitujących faktów na swoim sumieniu m.in. rozpowszechnianie pornografii czy molestowanie dzieci. Raport sfinansowany został przez Fundację Rockefellera, korzystającą z publicznych pieniędzy, a trzeba dodać, że finansowała ona również Planned Parenthood. Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne (ASA) odrzuciło wyniki badań Kinseya, w których dopatrzono się wielu błędów, w rezultacie uznając raport za bezwartościowy. Jak  jednak się okazało maszyna raz puszczona w ruch trudna była do zatrzymania. Mimo odrzucenia raportu przez ASA, tezy Kinseya cieszyły się popularnością na uczelniach, wśród lekarzy i psychiatrów.

Są to tylko wybrane przykłady na planowość rewolucji seksualnej, która bynajmniej nie jest czymś spontanicznym, a które znajdują się w książce E. Michaela Jonesa. Cóż z tego wszystkiego mają politycy? Wystarczy przeanalizować to co dzieje się obecnie na świecie. W USA i we Francji do władzy doszli politycy, którzy popierają wszelkie zmiany obyczajowe, wprowadzają „małżeństwa homoseksualne”, a nawet adopcje dzieci przez takie „małżeństwa”, promują antykoncepcję, aborcję i edukację seksualną. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii czy Szwecji. Niedługo tego typu rozwiązania być może będą musiały obligatoryjnie wprowadzać wszystkie inne państwa, gdyż domagają się tego eurokraci. I Polska ma również swój skromny przykład, jak politycy wykorzystują naszą seksualność. Mowa oczywiście o Ruchu Palikota, który wypłynął i zdobył poparcie społeczne m.in. właśnie dzięki tego typu pomysłom, choć i obecnie rządząca partia coraz bardziej stara się dotrzymać mu kroku.

Aby odwrócić tę tendencję, ludzie muszą zdać sobie sprawę, że to co zewsząd promowane jest jako przejaw wolności, czyli rozwiązłość seksualna, jest w rzeczywistości przejawem zniewolenia człowieka, narzędziem w rękach zręcznych manipulatorów, bynajmniej nie mających na względzie naszego dobra, lecz własne korzyści polityczne i finansowe. Jedynym ratunkiem jest powrót do zdrowej i zdroworozsądkowej moralności chrześcijańskiej, która może nas przed tym uchronić. Lektura „Libido dominandi” może być świetnym wstępem do radykalnej zmiany postrzegania tego zjawiska, bez której to zmiany niemożliwe jest jakiekolwiek przeciwdziałanie zwycięskiemu pochodowi propagatorów rozwiązłości seksualnej.

Iwona Sztąberek

Książkę "Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej" zamówić można na stronie Wydawnictwa WEKTORY...


19 Responses to Seks jako narzędzie społecznej kontroli

  1. wolnościowiec napisał(a):

    oświecenie zapoczątkowało kapitalizm, a co za tym idzie rozwój społeczenstw, wzrost ludności, poprawe bytu tychże. Ludzie chcą się kochac i jeżeli mają ku temu dobre warunki bedą to robić chętnie i nagminnie. Dobry seks wymaga ciągłej dbałości o siebie, po to aby być atrakcyjnym dla swojego partnera. Natura-Bóg wyposażyła nas i inne zwierzęta w cos takiego jak nasze przyrodzenia, żeby nasze geny robiły z nas nieśmiertelnych tworząc nowe pokolenia. A jeżeli można mieć z tego przyjemność, satysfakcje. Komu to przeszkadza. Gdyby te aborcje, zazywanie antykoncepcji były tak nagminne to nie rodziłoby się tylu ludzi. Jak zdrowa kobieta nie chce mieć dzieci, nie znam takiej. Seks wzbudza milosc miedzy ludzmi bez tego sprowadzani jesteśmy do roli niewolnikow kojarzonych wpary przez naszych panow. Kochaja się ludzie młodzi w srednim wieku i starzy komu to przeszkadza- pani autorce. Czy ja jako 56 latek mam się czuc zle bo „uprawiam seks” z moja zoną bo to lubimy, Najchętniej oglądane strony internetowe to strony z seksem-pornografia jak kto woli, czyli seks uber alles. Seks jest lekiem na wszelkie zło, na stres. Najwiekszym zagrozeniem dla ludzi nie jest seks tylko, rzady i państwa a wraz nimi uprzywilejowane firmy i instytucje bankowe, dążące do objeciem kontroli wszystkich ludzi w imie niby bezpieczeństwa bo ludzie to głupcy i tylko wybrani mogą nimi sterować. A po pani recenzji tej książce mowie nie bo gniot i szkoda na nia czasu , lepiej się pokochać w tym czasie.

  2. paweł napisał(a):

    Mimo wszystko szkoda, że nie chce się Pan pochylić nad problemem. Bo jakby o co innego w całej sprawie chodzi. Nikt Panu nie chce zabraniać seksu, przecież to oczywiste, nawet Kościół katolicki zachęca do seksu, bo tylko tak ludzie mogą się rozmnażać. Otóż państwo może zniewalać ludzi różnymi metodami. Mogą to być podatki, koncesje, regulacje, zakazy itp. Może to być także seks, jeśli tylko coś da się dzięki niemu osiągnąć. Niech Pan zwróci uwagę na to, że dzisiaj powszechna seksualizacja ludzi staje się orężem władzy państwowej. Edukacji seksualnej nie chce wprowadzać jakiś pojedynczy dyrektor prywatnej szkoły, lecz urzędnicy rządowi i to w każdej szkole. Czy uważa Pan, że powszechna edukacja seksualna wyjdzie obecnym dzieciom a późniejszym dorosłym na zdrowie? Wychowa się społeczeństwa seksualnych zwierzątek, które zamiast głową myśleć będą … no wiadomo czym. Tu zatracone zostaną wszelkie proporcje. Nie Pan zważy, że na tzw. zachodzie to działa już od dawna. Myśli Pan, że obecny kryzys nie ma z tym związku? Rozpadają się rodziny, zabija się dzieci nienarodzone na życzenie, następuje rozpad więzi społecznych… Kryzys wartości rzutuje także niestety na gospodarkę, stąd coraz więcej kradzieży, zwłaszcza tej dokonywanej przez państwo na obywatelach. Proszę to jeszcze przemyśleć, bo jeśli zinterpretował Pan opisaną książkę jako zbiór zakazów i nakazów, to jest Pan w błędzie
    Pozdrawiam
    P

  3. Marko napisał(a):

    Kapitalizm i wartosci/postawy chrzesciajanskie to totalna sprzecznosc. System oparty na zysku i chciwosci zlamie kazdego, Smieszen sa te widoki – zwlaszcza w malych miescinach – gdzie na msze ida cale rodziny miejscowego kapitalizmu a juiz w drodze do domu jedyne o czym mowia to zarobienie kolejnych jeszcze wiekszych pieniedzy. Kryzys wartosci to efekt barbarzynskiego systemu w ktorym czlowiek jest tylko narzedziem do bogactwa. Promujcie go dalej!

  4. Marko napisał(a):

    Panie Redaktorze niech pan bedzie troche bardziej obiektywny. Zna pan na pewno pismo Bravo. Ono juz 35 lat temu powstalo w pieknym niemieckim kapitalizmie (jeszcze wtedy o twarzy socjalnej) i juz wowczas propagowalo seks 12-13 latkow. Wolny rynek umozliwil powolanie tego podrecznika seksu dla dzieci!!! Czy moze nie? Kapitalizm wyprodukowal tony pornografii bo sie na tym zarabia potezna kase. Nic, tylko wasz kapitalizm doprowadzil do mornalnego zepsucia i dna. W kapitalizmie jest nieograniczona wolnosc (sam ja pan tutaj z wielka ochota propaguje!!!) a wolnosc oznacza – brak hamulcow moralnych. Wszystko, w tym czlek, jesttylko towarem. A pan tu smieszne argumenty podaje, zaczynajac od tego co mamy a nie od genezy jak do tego doszlo.

  5. marekNL napisał(a):

    Jako seksoholik niestety muszę zgodzić się z głównymi tezami tej książki. Od 13 roku życia mieszkałem w Holandi i dorastałem w czasach kiedy była już bardzo powszechna pornografia, która przestawała być traktowana jako tabu a w szkołach wręcz zalecana była jako forma rozładowywania napięcia seksualnego.
    Po kilku latach stałem sie niewolnikiem silnych bodźców seksualnych i zwykły seks z kobietami przestał mi sprawiąc satysfakcje. Skończyło się to tym, że potrzeba coraz to silniejszych bodźców, zaskutkowała zrodzeniem się fantazji dewiacyjnych, których z szacunku dla czytelników nie będe tu przywoływał. Co gorsza po kilku latach musiałem zacząc realizować te fantazje i dzis czuje się z tym podle.
    Dziś mogę z własnego doświadczenia powiedzieć, że seks jest piekny nauczyliśmy się realizować go przy zachowaniu określonych reguł, np. wstrzemizliwosci chociaż do narzeczeństwa.
    Wyrwanie naszej seksualnosci z reguł kończy się tym, że z każdą nową zrealizowana zaścianką seksualną potrzebujemy nowej zaścianki będącej jeszcze sielniejszym bodźccem. Po pewnym czasie wchodzi się w sfere dewiacji czyli coś co kiedyś wydawało nam się bardzo obrzydliwe staje się jedynym możliwym sposobem na otrzymanie satysfakcji seksualnej.

    Dlatego przerażające jest, że w polskich szkołach bedą rozbudzać ten poteżny instynkt już w tak młodym wieku.

  6. marekNL napisał(a):

    Problem nie jest w wolności, ale wlaśnie w jej braku.
    Rodziców się zmusza do posyłania dzieci do szkoł gdzie seksu uczą się od zideologizowanych nauczycieli lub równieśników.
    Już nie wspomne, że państwo wspomaga wiele programów, żeby jeszcze bardziej seksualizować ludzi.
    A człowiek nie potrzebuje praktycznie żadnej seksualizacji tylko zwyczajnej etyki, żeby osiągać satysfakcje z seksu i nie ranić przy tym innych osób.

  7. Paweł napisał(a):

    Dopóki pornografia jest robiona przez prywatne osoby, które uczestniczą w niej dobrowolnie i dopóki nikt nie zmusza do korzystania z niej, wówczas rolą państwa jest stworzeni takich regulacji prawnych, które zepchną ją do pewnej społecznej niszy. Tymczasem dziś państwo samo staje się elementem przemysłu porno, poprzez to, że zamierza zmuszać do korzystania z niej, wplatając ją w system przymusowej edukacji. Państwo staje się alfonsem (podobnie jak niektórzy polscy celebryci), który ma pośredniczych w nawiązywaniu relacji pomiędzy pornobiznesem a dziećmi. Różnica jest jednak taka, że celebryci zapewne nikogo do zawiązywania relacji nie zmuszali – kurwy były chętne a klientów nie brakowało), natomiast w tym przypadku państwo chce zmuszać wprowadzając ustawę. Powiem więcej – państwo, które tak robi to nie dość, że alfons, ale jeszcze pedofil, bo będzie zmuszać dzieci!

  8. Marko napisał(a):

    Nie panstwo tylko kapitalizm. Niech pan nie manipuluje. Pismo Bravo zalozylo nie panstwo tylko kapitalista, ktory potem wykupil stare tradycyjne polskie wydawnictwa w ramach „wolnego rynku”. Pani Teresa Orlowski to zadne panstwo tylko kapitalista dostarczajacy produkt na rynek (ostatnio ponoc ukrywa sie w Hiszapnii ze wzgledu na dlugi). W ramach wolnosci dzialania uczestnik degeneruje sie, az osiagnie status groteskowy. Wtedy ta sniezna kula sie rozbije i zaczniemy od poczatku.

  9. Paweł napisał(a):

    Trochę nie tak… Póki co nie ma ustawy nakazującej przymusową prenumeratę pisma BRAVO. Nie ma też przymusu oglądania p. Orlovsky.
    Lada moment będzie natomiast przymus edukacji seksualnej w szkołach, który wprowadzi to ukochane przez Pana państwo. No, chyba że założymy, że to kapitaliści stoją na czele państwa a dyktatura polityczna to ostateczna faza kapitalizmu.
    Oczywiście nie wykluczam tu korupcji, polegającej na przekupywaniu polityków przez pornokoncerny, po to, by ci wprowadzali korzystne dla nich regulacje prawne, np. przymusową edukację seksualną. Wiadomo, rozseksualizowana młodzież niczego innego nie będzie oglądać i kupować jak tylko pronosy i kondomy.
    A jak by „te sprawy” wyglądały w państwie menadżerskim?

  10. krzyś napisał(a):

    @Paweł:w menedżerskim? przecież ten Marko to zwykły komuch jest ,kapitalizm mu śmierdzi,miesza pojęcia liberalnego podejścia do zasad moralnych z wolnym rynkiem,jak znam życie to pewnie jest za publiczną (menedżerską) edukacją,za ludźmi pracy a nie ludźmi po pracy czyli nie jest za konsumentem tylko za człowiekiem pracy.A jak wiemy człowiek pracy ma w dupie konsumenta.Czyli jak jest za państwem menedżerskim to jest to komuch,oczywiście przefarbowany a jakże taki zwykły komuch już nie ma racji bytu w obecnej świadomości publicznej czyli trzeba wymyślić nową nowoczesną nazwę:MENEDŻER…

  11. Marko napisał(a):

    Przymus edukacji seksualnej jest tylko kolejnym krokiem – sam Pan zauwazyl – w ksztalceniu postaw konsumpcyjnych kapitalizmu. Zgodnie w koncu z zasada wszystko jest towarem i musi przynosic maksymalny zysk. Im bardziej otumaniony jest czlowiek tym latwiej mozna mu cos (trefny towar!!!) sprzedac. Red Bulls, Blacks reklamowane przez tego od smierdzacych skarpet, chipsy, hoop cole z lesbijkami w reklamach, Frugo z menelami…sama reklama musi dzisiaj byc w formie dewiacji, zeby wbijala sie w betnowe mozgi „nowej generacji obywateli”. Panstwo menedzerskie w sferze moralnosci nie mialoby tych problemow. Zalozeniem panstwa menedzerskiego jest „zdrowa konsumcja” a nie zysk. To zasadnicza roznica. Takie podejscie oznacza brak wszelkich dewiacji typowych dla wolnego rynku („rupta co hceta”), w ktorym zeby cos komus wcisnac nalezy go najpierw zdeprawowac. Inaczej sie nie po prostu nie da w sytuacji nasycenia, w ktorej konsument na normalne bodzce juz nie reaguje (kolejny napoj? a co mi tam…dopiero debilna forma nahalnego namawiania zrobi z niego klienta.

  12. Marko napisał(a):

    Do K: idz sie baranie najpierw naucz jezyka polskiego uzywac poprawnie – najlepiej w jakiejs prywatnej szkolce – a potem dopiero zabieraj sie do komentowania. To wstyd zeby obywatel innej nacji potrafil sie lepiej wyslowic niz rodowidy. W razie czego zaplacie ci za te korepetycje, bo nie cierpie nieukow.

  13. krzyś napisał(a):

    i emocje puściły… od razu baranie czyżby jakieś kompleksy? Żadnego merytorycznego argumentu tylko inwektywy…. mówiłem ,że lewak… i jeszcze się okazało ,że znawca języka polskiego… bo z logiką… a z resztą … nie ten target.Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie Marko,miłego dnia życzę.Krzyś

  14. wolnościowiec napisał(a):

    Paweł, ja uważam, ze największym problemem, jest nie rozdmuchany seks, tylko rozdmuchane rządy, wprowadzające coraz więcej restrykcji, przepisów, ograniczających nasza wolność. To co się dzieje wokół seksu to rozdmuchana jakby propaganda. Szkoły państwowe to szkoły kształcące w większości bezwolnych ludzi, dzieci mlodzież walczą z tym my walczyliśmy z taka szkola co niby uczy wszystkiego co mowi program a w gruncie rzeczy człowiek wychodzacy z takiej szkoły był i jest zielony, dopiero życie go uczy, a najwięcej wynosi z domu jak ma w miare rozsądnych rodziców. Powtarzam jesteśmy w pewnym sensie ograniczani, przez państwo, potencjał ludzi jaki w nich drzemie jest zniewolony, każdy człowiek ma prawo do stanowienia co chce ze swoim zżyciem robic. Jak tylko się zacznie mowic o wolności, poszanowanie czyjejś własności, zaraz się znajduja krzykacze którzy, chcieliby najlepiej te wolność z miejsca ograniczać. Seks został odkryty jaklo bardzo dochodowe zródło, państwo w pewnym sensie traci nad tym kontrole, szuka kogoś lub czegos żeby te kontrole przywrocic, stąd takie książki jak ta powyżej, stąd ograniczania tego, stad to co zabronione staje się jeszcze bardziej atrakcyjne szczególnie wśród młodych ludzi , ale nie tylko tam, stad mój pogląd, rząd i inni naprawiacze rządni władzy widzący lepiej, ręće precz od seksu, wolny człowiek, wolni ludzie w swojej masie są sto razy mądrzejsi i wiedza najlepiej jak robić, żeby było dobrze nie tylko w sferze seksu, ale i własnym prywatnym życiu.

  15. pawel napisał(a):

    Janusz Korwin-Mikke powiedział kiedyś, i myślę, że to dobra wypowiedź, coś takiego: „Nigdy nie miałem w szkole żadnej edukacji seksualnej, a spłodziłem piątkę dzieci”. Edukacja seksualna nikomu do niczego nie jest potrzebna z wyjątkiem powiązanego z polityką „przemysłu rozrywkowego” i samym politykom. Im więcej głąbów, myślących dupą się wychowa (najlepiej wtłaczając ich do systemu edukacji już od przedszkola!), tym większe szanse, że te głąby zawsze będą popierać złodziei u steru władzy. Tak to widzę…

  16. Iwona Sztąberek napisał(a):

    Panie „wolnościowiec”, po pierwsze trzeba rozróżnić kwestię seksu od kwestii uzależnienia. Picie alkoholu dopóki jest poddane kontroli rozumu nie jest niczym złym, staje sie złem kiedy tę kontrolę stracimy. Podobnie jest z seksem. I o tym jest własnie ta książka. Autor w żaden sposób nie potępia seksu, a raczej wykorzystywanie go jako instrument do manipulowania ludźmi, którzy chcieliby używać seksu bez żadnych ograniczeń, w konsekwencji czego wpadają w uzależnienie. Człowiek uzależniony łatwiej ulega manipulacji, bo jak pisze autor, broni swojej pożadliwości niczym niepodległości. Wystarczy więc dać mu okazję do coraz głębszego popadania w uzależnienie, pochwalać to, popierać, a człowiek będzie jadł z ręki.

    Kiedy czytam Pana wywody to widzę jak trafny jest wykorzytsany w recenzji fragment:

    „Najlepszą metodą kontrolowania ludzi jest ta, która osiąga swe cele, pozostawiając ich całkowicie nieświadomymi faktu, że podlegają kontroli, a najlepszą drogą do tego jest systematyczna manipulacja ich pożądaniami, albowiem człowiek się z nimi utożsamia. Broniąc ich broni swojej „wolności”, którą zazwyczaj pojmuje jako nieograniczoną możność zaspokajania własnych pragnień, nie rozumiejąc najczęściej, że niezwykle łatwo jest manipulować nimi z zewnątrz.”

    Czyż nie pasuje jak ulał do Pańskiej postawy?

    A przy okazji nie jestem, (i przypuszczam, że autor „Libido dominandi” również), zwolenniczką stosowania jakichś odgórnych rozwiązań, w rodzaju narzucania jakiegoś modelu postępowania. Jak Pan słusznie stwierdził, ludzie mają swój rozum, a to że wielu z nich mało z niego korzysta m.in. w kwestiach związanych z seksem, to już ich prywatna sprawa, byle przy okazji nie czynili krzywdy innym ludziom, (mam tu na myśli m.in. uczenie czterolatków masturbacji, co kiedyś w konsekwencji moim zdaniem doprowadzi do legalizacji pedofilii).

    Pozdrawiam i mimo wszytsko polecam książkę, ale jako że jest Pan wolnym człowiekiem niczego Panu nie narzucam.

  17. krzyś napisał(a):

    @Iwona Sztąberek:nie do końca jesteśmy wolni,spróbójmy np. nie posłać dziecka do szkoły to szybko przekonamy się gdzie nasza wolność się kończy.Albo zerwać umowę z ZUS-em( podobno jest jakaś umowa oczywiście na mocy ustawy z góry pokazując gdzie jest nasze miejsce)lub wyciąć drzewo na swoje działce albo nie daj Boże znaleźć jakieś złoża na niej- szybko dowiemy się jakimi wolnymi ludźmi jesteśmy.Zabierają nam pod przymusem dzieci na edukację i nikt nie protestuje.To jest największe zwycięstwo lewaków.Zawładnięcie ludzkimi umysłami.NIEWOLNIK NIE WIE ,ŻE JEST NIEWOLNIKIEM.I jeszcze innych będzie przekonywał o swoich racjach,że to dla naszego dobra itd. Tak często kłócimy się czy edukacja seksualna powinna być,czy nie powinna być a bardzo mało głosów jest za zniesieniem przymusu edukacyjnego a to przecież zamach na podstawowe prawa wolnościowe.Tak nam wyprano mózgi,że nawet nie myślimy o tym,ze moglibyśmy sami decydować o edukacji bądź nie edukacji naszych dzieci.I to jest niestety największe zwycięstwo lewackiego myślenia -zawładnąć ludzkim mózgiem a zrobią z nami wszystko…

  18. sceptyk napisał(a):

    We wszystkim umiar. Nie dać się zwariować.

  19. Agnieszka napisał(a):

    Pracuję w Niemczech jako wychowawczyni w przedszkolu. Przeszliśmy szkolenie pod tytułem: Dlaczego chłopcy są inni niż dziewczęta. Pani w tabeli przestawiałam nam cechy męskie i żeńskie wskazując na to, że pewne struktury z racji rozwoju płodowego u chłopców rozwijają się później, z tego względu należy system edukacji tak skonstruować, by ułatwiać chłopcom w ogóle adaptację i dawać przyzwolenie np. na bicie z racji większej ich potrzeby w zakresie motoryki dużej. Sprzeciwiłam się temu niby naukowemu podejściu, jak i większość koleżanek nigdy nie widziały takich dzieci charakteryzujących się cechami opisanymi przez tę Panią. Większość ludzi, których znam to mieszanki a nie czyste typy płciowe. Czułam się, jak za komuny, jakby było nam wdrukowywane jak winien czuć i myśleć chłopiec – dziewczynka. Do dziś wzbudza we mnie smutek, to uczucie złożonej złości jakiej doświadczyłam, ponieważ wydawało mi się zawsze, że poznaję swoich wychowanków dogłębnie a ta relacja została podważona argumentami naukowymi. Trudno jest dostrzec czasem, ze na zachodzie pracuje się już od niemowlęcia nad tym, by umiejętnie zamknąć mu usta lub torować drogę do władzy, a wszystko to poprzez uświadamiania, jak różni jesteśmy, jak ważne są nasze potrzeby wynikające z płci, mimo, iż rzeczywistość daje nam inne sygnały. Wolałabym nie prognozować, muszę jednak napisać, że pierwszą moją myślą było iż pewnym ludziom u władzy zależy na stworzenie podatnego gruntu pod zmiany prawa na szariat. Uważam również, iż islam i marksizm, to są ideologie wzajemnie się wspierające, jedna zawsze występuje w cieniu drugiej, a żeby nie było za łatwo działa to pod przykrywką liberalnego kapitalizmu. Człowiek nie jest dla mnie wcale istota społeczne, fakty zaprzeczają temu, człowiek jest istota stadna, a jeśli osiągnie wyższy poziom rozwoju istota rodzinna, jej miejsce to rodowe siedlisko oraz przodkowie którzy są nośnikami kultury. Człowiek jest istota transcendentalna, niezależna od jakichkolwiek potrzeb własnych i cudzych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *