Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

Skandaliczne premie dla wysokich urzędników

Patologia polskiej sceny politycznej przejawia się w wielu kwestiach. W tym, że katolicy, antykomuniści, niepodległościowcy, narodowcy, czy prawicowcy nie mają na kogo głosować. W tym, że sekta bezbożników i osobników z zaburzeniami seksualnymi potrafi wprowadzić do parlamentu swoich przedstawicieli, a katolicy nie mają na kogo na Wiejskiej liczyć. W tym, że Platforma Obywatelska, zaliczająca jedną klęskę w rządzeniu za drugą, nie ma konkurentów.



W tym, że nikogo nie bulwersują ekscesy posła Niesiołowskiego uważającego, że szczaw i mirabelki powinny być podstawą diety polskich dzieci – tym bardziej w zimie, kiedy ani mirabelek ani szczawiu nie ma na nasypach kolejowych.

Niewątpliwą patologią polskiej sceny politycznej jest też to, że Polacy wykazują syndrom wyuczonej bezradności – polegający na tym, że człowiek poddawany długotrwałemu, powtarzalnemu, cierpieniu przestaje się bronić, i z pokorą przyjmuje kolejne razy, nie podejmując prób zmiany swojej sytuacji. Przejawem takiego syndromu jest bezczynność Polaków w obliczu skandalicznych premii jakie dostają wysocy urzędnicy.

Skalę wysokości skandalicznych premii dla urzędników przybliżył na swojej stronie internetowej tygodnik „Najwyższy Czas”.

Marszałek Ewa Kopacz z PO przyznała sobie i swoim kolegom z PiS, SLD, PSL, Ruchu Palikota, zasiadającym w Prezydium Sejmu, prawie 250.000 złotych nagród. Decyzja Kopacz nie zbulwersowała partii opozycyjnych, ani PiS ani SLD. Nagrody takie rozdziela sobie prezydium sejmu, opozycja rączka w rączkę z rządzącymi, już od lat. Na byciu członkiem Prezydium Sejmu obecny premier Donald Tusk zainkasował w latach 2002-2005 180.000 złotych.

Wbrew zapewnieniom premiera o „nienagradzaniu osób na najwyższych stanowiskach, od kiedy pozostali urzędnicy mają zamrożone płace, tj. od 2009 r.”. Donald Tusk, co wyliczył „Dziennik Gazeta Prawna”, zainicjował wysokie nagrody pieniężne dla „prawie 40 wiceministrów, wojewodów i ich zastępców”.

Podobnie skandalicznie wysokie nagrody jak w wypadku Prezydium Sejmu przyznał Prezydium Senatu marszałek Bogdan Borusewicz. Za rok ubiegły zainkasował on 50.000. Jego zastępcy, dwoje z PO i jeden z PiS, dostali po 27.000 premii.

Urzędnicy z Kancelarii Sejmu dostaną z pieniędzy podatników prawie milion złotych. Szef Kancelarii otrzymał 65.000, jego zastępca 56.000, a dyrektorzy poszczególnych biur 854.000. Na nagrody dla kierownictwa Kancelarii Sejmu przeznaczono 976.000 złotych.

Hojny dla swoich pracowników prezydent Bronisław Komorowski wypłacił urzędnikom Kancelarii Prezydenta 570.000 złotych. W 2011 na ten cel wydano 700.000 złotych.

Hojni dla urzędników byli też szefowie resortów. Minister Finansów Jacek Rostowski wydał 20.000.000 złotych, a Minister Spraw Zagranicznych 10.000.000 złotych. Podobnie nagradzani byli urzędnicy innych działów administracji. Nagrody z Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zatrudniającym 47.000 pracowników wyniosły 212.000.000. Tylko w warszawskiej centrali Narodowego Funduszu Zdrowia pracownicy otrzymali 1.800.000 złotych. Nagradzani byli też urzędnicy z samorządu.. W urzędzie marszałkowskim w Białymstoku wydano 2.100.000 złotych. W sumie urzędnicy pracujący w centralnej administracji dostali ponad 100.000.000 złotych. Warszawski ratusz, którego zasiada prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznał urzędnikom 43.000.000 zł nagród – o czym informuje witryna tygodnika Wprost.

Skandaliczne koszty nagród dla urzędników przybliżyła swoim czytelnikom też Wirtualna Polska. Z łam portalu można się dowiedzieć, że: na nagrody dla urzędników służby cywilnej, stanowiących tylko 12% całej populacji urzędników w Polsce, z pieniędzy odebranych podatnikom rząd przeznaczył w sumie 574.800.000 złotych. „Według oceny firmy konsultingowej Deloitte, w 2009 roku administracja kosztowała nas 51 mld zł (68 proc. to pensje urzędników), co stanowiło 20 proc. budżetu Polski”. Warto przy tym pamiętać, że średnią wysokość nagród dla urzędników służby cywilnej „zawyżają wysokie nagrody dla kierownictwa”.

Jan Bodakowski


One Response to Skandaliczne premie dla wysokich urzędników

  1. belzebub napisał(a):

    wszystko to prawda dlatego powinna powstać inicjatywa rozpieprzenia tego towarzystwa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *