Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

Spontan kontrolowany

„Potrzebne jest prawo” grzmią interwencjoniści niemal na każdym kroku domagając się kolejnych regulacji. A czy gdyby władza nie zagwarantowała im (i nam) prawa do swobody przekonań, wypowiedzi, zgromadzeń, to ludzie myśleliby i mówili tylko to, co im nakazano, dozwolono itp.? Podobno człowiek to istota rozumna.

Tymczasem każde „prawo do” wprowadzane jest w jednym celu – kontroli. Bo przecież na straży każdego „prawa do” stoi urzędnik, paragraf, sąd, policjant itd. Innymi słowy – wprowadzanie kolejnych „praw do” oznacza de facto ograniczanie wolności jednostek.

Piękny przykład na potwierdzenie powyższej tezy właśnie dostarcza nam MSWiA. Oto bowiem ministerstwo zajęło się regulowaniem (zgodnie z Konstytucją RP) kwestii przewidzianej w Konstytucji RP art. 57, o wolności organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Regulacja będzie dotyczyć wszelkich zgromadzeń publicznych i… spontanicznych (sic!). „Spontan” ma być zgłoszony policji na 24 godziny przed. Mają być podane: dane organizatora (spontanu – he, he, he!), miejsce i cel zgromadzenia. Teoretycznie zakazać go nie można. Jeszcze, bo konieczność „zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom spotkania, które często prowokuje do zabrania głosu ich przeciwników” to idealny wytrych. Nie możemy zapewnić bezpieczeństwa, i po sprawie.

Dalej, to gminy będą wyznaczać miejsca zgromadzeń publicznych. One też będą wydawać  zgodę na konkretne zgromadzenia kierując się „celami społecznymi” tychże. Jeżeli cel zgromadzenia jest „mało społeczny”, to nie będzie zgody. Tym samym to urzędnik będzie decydował, co wolno manifestować, a czego nie. Na razie nie wiadomo, jakie kary czekają uczestników nielegalnych zgromadzeń (tzn. nie zatwierdzonych urzędowo), a zwłaszcza „spontanów”, jak np. na Krakowskim Przedmieściu po 10 kwietnia 2010 r.

Problem w tym, że właściwie nie wiadomo co rozumieć pod enigmatycznym określeniem „celów społecznych”. W oparciu o jakie podstawy moralne, o jaką wiedzę i jakie motywacje urzędnik będzie decydował, które cele są „bardzo”, a które „mało” społeczne? Zapewne wszystko będzie uznaniowo i po linii partii, bo przecież normą jest wymienianie najważniejszych urzędników samorządu terytorialnego po wyborach.

Warto przywołać i zaproponować tutaj aktualizację innych zapisów wspomnianej wcześniej Konstytucji RP:

– Art. 54 punkt 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Pod warunkiem uzyskania urzędowej akceptacji.

– Art. 25 punkt 2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. Pod warunkiem uzyskania urzędowej akceptacji.

– Art. 32 punkt 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Chyba, że urzędnik stwierdzi „cel mało społeczny”. Wtedy wolno. Na przykład protestujących przeciwko rozrostowi biurokracji, fiskalizmowi, nepotyzmowi itp.

Innymi słowy PRL – owskie hasło „program partii – programem narodu” (i już nigdy odwrotnie) teraz zostanie zaszczepione na gruncie swobody zgromadzeń. Na swobodę wypowiedzi i przekonań przyjdzie czas w następnym etapie. O swobodzie badań naukowych i publikacji wyników co nieco może opowiedzieć dr Sławomir Cenckiewicz.

I tak kolejne „prawo do” oznacza ograniczenie wolności. Przy całkowitej aprobacie ludzi, którzy sami nie chcąc decydować o własnym losie demokratycznie decydują o losie innych, co pięknie wyartykułował Janusz Korwin – Mikke w Manifeście Normalności (polecam lekturę, choć nieco przygnębiająca).

Michał Nawrocki


One Response to Spontan kontrolowany

  1. pawel napisał(a):

    Zastanawiam się, jaki jest „cel społeczny” manifestacji organizowanych przez sodomitów, czyli tzw. parad miłości… Tzn. urzędasy pewnie wiedzieć będą i zawsze pozwolą, bo przecież nikt nie narazi się stolicy w Brukseli.
    A serio… Cały pomysł to kolejny krok w stronę wzrostu PO-wskiego zamordyzmu. Chłopcy i dziewczyny z Platformy chyba naprawdę szykuję sie na długie rządy, niczym swego czasu Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna (czy jakoś tak) w Meksyku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *