Braun: To zła historia jest matką złej polityki

To zła historia jest matką złej polityki. Niech się wam broń Boże nie wydaje, że możecie rozszerzyć waszą, piękną wolnościową idee, nie wracając do historii Czytaj więcej »

 

Starcie monarchii z demokracją

W 2007 roku na ekrany polskich kin wszedł film pt. „Królowa” w reżyserii Stephena Frearsa. Akcja tego filmu skupia się na tygodniu następującym po tragicznej śmierci księżnej Diany Spencer w sierpniu 1997 roku. Była ona pierwszą żoną księcia Karola. Mimo tego, że na rok przed swoją śmiercią rozwiodła się z następcą do tronu brytyjskiego, można powiedzieć, że była ona nadal blisko związana z brytyjską rodziną królewską. Najbliższe otoczenie królowej Elżbiety II nie ukrywało, że czuje niechęć do byłej żony księcia Karola. I w zasadzie nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W końcu każdy poważny polityk, a już tym bardziej monarcha ma prawo kogoś nie lubić. Jest to prywatna sprawa dworu królewskiego. We wspomnianym filmie Frears dał do zrozumienia, że nie jest to prawdą.

Wszystko zaczyna się od tragicznej śmierci Diany Spencer 31 VIII 1997 roku w Paryżu. Cały Świat był wstrząśnięty tą informacją. Wspomniana była żona księcia Karola angażowała się bowiem w działalność charytatywną, dzięki czemu zyskała sobie sympatię wśród tzw. ludu. Z całego świata przychodziły głębokie wyrazy współczucia po stracie tak ważnej osobistości. Każdy szanujący się polityk zareagował na tę tragiczną wieść, oprócz królowej Elżbiety II. Jej najbliższe otoczenie nie zdecydowało się na żadne oświadczenie dla prasy. Królowa wówczas zdecydowała się wyjechać do swej letniej rezydencji. Tymczasem nowy rząd Tony’ego Blaira prowadził w tej sprawie zupełnie inną politykę. Chciał on, by królowa natychmiast wróciła do Londynu, ponieważ tego dopominali się…ludzie.

Film „Królowa” prezentuje nam dwa modele rządzenia, które w różny sposób widzą śmierć księżnej Diany. Elżbieta II, która reprezentowała królewski, konserwatywny sposób rządzenia kategorycznie sprzeciwiała się organizowaniu publicznego pogrzebu wspomnianej księżnej. W jej opinii Diana nie była osobą na tyle ważną w rodzinie królewskiej, by przeprowadzać takie publiczne „przedstawienie”. Twierdziła, że wystarczy jej prywatne nabożeństwo żałobne w gronie rodzinnym. Rzeczą niedopuszczalną dla królowej Wielkiej Brytanii było publiczne wystąpienie przed kamerami w związku ze śmiercią wspomnianej osoby. Premier Tony Blair reprezentował demokratyczny model rządzenia. Uważał on, że w obecnej sytuacji należy słuchać się zwykłych ludzi. To w końcu oni większością głosów zdecydowali, że został premierem Wielkiej Brytanii.

Jak nietrudno się domyśleć, lud zaczął popierać premiera Blaira. Większość społeczeństwa angielskiego za sprawą mediów była przekonywana, że rodzina królewska źle postępowała, ignorując sprawę pogrzebu ukochanej księżnej Diany. Gazety krytykowały dwór Elżbiety II. W końcu zaczęły publikować sondaże, z których jednoznacznie wynikało, że większość społeczeństwa angielskiego chce zniesienia monarchii. Co w związku z tym mogła zrobić władczyni Wielkiej Brytanii? Nie miała wyboru. W końcu musiała ulec namowom Tony’ego Blaira. Zgodnie z rozkazem premiera, wybranego w wyborach demokratycznych, królowa wróciła ze swej rezydencji z powrotem do Londynu. Wzięła udział w publicznym pogrzebie księżnej Diany. Zdecydowała się także na publiczne wystąpienie w orędziu telewizyjnym. W filmie Stephena Frearsa wszystko skończyło się dobrze – w tym sensie, że konserwatywna królowa zaczęła prowadzić politykę bardziej demokratyczną.

Film „Królowa” miał za zadanie ośmieszyć konserwatywne myślenie królowej Elżbiety. W dzisiejszych czasach media co chwilę powtarzają nam, że trzeba iść z biegiem czasu, że należy być tolerancyjnym i wierzyć, że demokracja to najlepszy z możliwych ustrojów politycznych. Dlatego dzisiaj prawdziwy przywódca powinien słuchać się społeczeństwa i nie powinien mieć własnego zdania. Nawet, jeśli to społeczeństwo źle doradza politykowi, to i tak należy wystrzegać się konserwatyzmu, czyli zdrowego rozsądku, bowiem nie wypada tak myśleć w XXI wieku.

Dziś niektórzy dziwią się, dlaczego mamy tak niekompetentnych polityków na najwyższych szczytach władzy? Taka sytuacja spowodowana jest tym, że obecnie prawdziwy polityk w wielu ważnych dla kraju sprawach nie ma swojego, własnego zdania. Teraz prawdziwy przywódca powinien słuchać się zwykłych ludzi, którzy mu powiedzą, w jaki sposób powinien prowadzić politykę. Jeśli ktoś zaczyna mówić o konkretach, natychmiast zostaje mu przypięta łatka osoby konserwatywnej, kontrowersyjnej, a w najgorszym razie nietolerancyjnej. Tacy politycy natychmiast są spychani na boczny tor życia politycznego.

Zachęcam do obejrzenia „Królowej” Stephena Frearsa, choć z góry zastrzegam, że ten film jest właściwie o niczym. Opowiada bowiem o przygotowaniach do pogrzebu księżnej Diany. Został tam wytworzony sztuczny problem, polegający na tym, że królowa Elżbieta II po prostu nie lubiła byłej żony Karola, co nie spodobało się tamtejszej opinii publicznej. Tę sytuację wykorzystał premier Tony Blair, który zyskał sobie poparcie zwykłych ludzi nie za to, że poprawił ich sytuację materialną (np. obniżając podatki), ale za to, że namówił konserwatywną królową do zmiany jej planów co do wspomnianego pogrzebu. W ten oto błahy sposób można dziś zostać liderem w sondażach.

Janusz Korwin – Mikke dość często przypomina słowa współzałożyciela Unii Polityki Realnej Stefana Kisielewskiego, który stwierdził, że socjalizm to taki ustrój, w którym bohatersko rozwiązuje się problemy nieznane w żadnym innym ustroju. Myślę, że to samo można powiedzieć o demokracji. Tylko w tego typu państwach rozwiązuje się tak „poważne” problemy jak przygotowania do pogrzebu byłej żony księcia Karola.

Mateusz Teska

Foto: http://malarstwo.awardspace.info

P.S. Artykuł „Starcie monarchii z demokracją” napisałem kilkanaście godzin przed tragiczną śmiercią przywódców III Rzeczypospolitej. W Polsce wprowadzono tygodniową żałobę narodową. Obowiązki prezydenta RP zgodnie z naszą Konstytucją sprawuje marszałek Sejmu, czyli Bronisław Komorowski. W związku z zaistniałą sytuacją, w najbliższym czasie dojdzie do przyspieszonych wyborów prezydenckich. Miejmy nadzieję, że polscy politycy nie będą wykorzystywać żałoby do prowadzenia kampanii wyborczej, jak to zrobił Tony Blair w filmie „Królowa”.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *