Szwajcarzy zdecydowali o obniżce VAT, który i tak jest tam bardzo niski

Szwajcaria rządzi się swoimi prawami. Instytucja referendum, nieznana w takiej skali w innych krajach, pozwala obywatelom rzeczywiście współdecydować o tym, jakie prawo jest tam stanowione Czytaj więcej »

 

Stirlitz i Kloss – bohaterowie minionych czy obecnych czasów?

Zasłyszana dawno temu historia opowiada o pewnej przygodzie dogorywającego Breżniewa. Tenże jedynie słuszny przywódca całej postępowej ludzkości miał pod koniec życia straszliwe problemy z stanem swego zdrowia. Czasami tracił kontakt z rzeczywistością, zasypiał nagle po czym się budził i stawiał na nogi całą świtę.

Wiadomo było, że w takim stanie nie może rządzić nie tylko radzieckim państwem ale i całym postępowym światem. Jedyne co pozostawało to tradycyjny, wewnątrzpartyjny zamach stanu, ale nie opłacało go się organizować wiedząc, że dni wodza są i tak policzone. Mumia trwała więc przy władzy wprawiając niekiedy w osłupienie całe swe otoczenie.

Otóż pewnego wieczoru Breżniew rozkazał swym podwładnym ściągnąć natychmiast na Kreml Stirlitza – bohatera serialu „17 mgnień wiosny”, przedstawiającego losy dzielnego radzieckiego szpiega w niemieckim mundurze. Przerażeni ochroniarze wodza nie wiedzieli co począć. Wsiedli w końcu w samochód i przywieźli na Kreml wyrwanego ze snu przerażonego Wiaczesława Tichonowa – aktora odtwarzającego w serialu rolę Stirlitza. Aktor być może spodziewał się najgorszego, gdy stanął w piżamie i płaszczu przed obliczem Breżniewa. Ten bez słowa wstał, uściskał go i swoim zwyczajem ucałował Tichonowa, przypiął mu do piersi medal, po czym poszedł spać. Czy to prawda czy nie? Nie mam pojęcia. Wiem za to na pewno, że Tichonow otrzymał w 1982 r. medal Sierpa i Młota co było równoznaczne z otrzymaniem tytułu Bohatera Pracy Socjalistycznej.

Minęło ponad czterdzieści lat od tego wydarzenia i oto polski parlament w osobie swojego marszałka wpadł na pomysł uczczenia minutą ciszy Stanisława Mikulskiego, który nie zasłynął niczym szczególnym za wyjątkiem kreacji roli Hansa Klossa, w serialu „Stawka większa niż życie”. No może tym, że był komunistycznym działaczem i wielokrotnie użyczał swej popularności w czasach PRL dla celów propagandowych.

Ogłupiające media nauczyły nas rzeczy szczególnej. Zatarły w nas dysonans pomiędzy baśnią a realnością, prawdą a fikcją. Obraz pokazywany w telewizji, nawet gdy relacjonuje najbardziej doniosłe czy brutalne wydarzenia, nie jest przez nas odbierany do końca realnie. Z kolei z założenia fałszywa historia lub informacja staje się obiegową prawdą, a postać fikcyjnego szpiega NKWD w niemieckim mundurze, w opinii przedstawicieli elit III RP, staje się realnym bohaterem. Być może mamy do czynienia z symptomem ostatecznej erozji panującego w naszym kraju porządku? Być może nadejdzie odrodzenie? Przecież Breżniew nie pożył długo po uhonorowaniu Stirlitza zaszczytnym radzieckim odznaczeniem.

Nie ma się jednak z czego cieszyć. Breżniewa na cokole umiłowanego przywódcy zastąpił szef KGB przez co bezpieczniacy przejęli bezpośrednią władzę w kraju i według wielu, stan ten trwa do dziś dnia pomimo upadku Związku Radzieckiego. Być może bezpośrednie przejęcie władzy przez tych którzy dotychczas pociągają wyłącznie za sznurki nie jest wcale fantazją? Być może wybory samorządowe i ich przebieg były tylko testowaniem społeczeństwa w kwestii zaaprobowania szykowanego nam nowego porządku? W końcu trudno sobie wyobrazić, że „demokratyczna władza” poradzi sobie z bankructwem kraju i towarzyszącym mu społecznym fermentem. Bowiem demokracja demokracją, a ktoś rządzić musi.

Adam Kalicki


2 Responses to Stirlitz i Kloss – bohaterowie minionych czy obecnych czasów?

  1. Maciej Dybowski napisał(a):

    Do tego dobrego tekstu dobrze jest dołączyć informację, że w tej samej ‚minucie ciszy dla uczczenia’ uhonorowano(czy aby na pewno?) p.Kazimierza Świtonia. Panie i Panowie po minucie ciszy wybuchnęli radosnym śmiechem, że udało się im połączyć dwie odległe osoby. I moim zdaniem jednocześnie śmiali się z nas, Polaków i z Polski, jak ROBIĄ NAS W BOLO; cieszyli się, że udaje im się rżnąć głupów już dobre 20 lat.

  2. Sceptissimus napisał(a):

    „Ogłupiające media nauczyły nas…”
    Kogo nauczyły- tego nauczyły. Mnie uczyli rodzice (a czasy były wówczas trudniejsze i dostęp do rzetelnej informacji prawie niemożliwy). Rodzicom dzisiejszego młodego pokolenia najwyraźniej przyświecało motto: fura, skóra i komóra; stąd i efekty: pokolenie półdebili posługujących się z wirtuozerią elekronicznymi zabawkami, ale nie będące w stanie wykrzesać w swych zaprogramowanych mózgownicach samodzielnych impulsów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *