Michalkiewicz kontra Płużański – w sprawie reparacji wojennych

W sprawie reparacji wojennych niektórym endorfiny za bardzo uderzyły do głowy - stwierdził St. Michalkiewicz podczas spotkania w Bełchatowie w dniu 23 września br. Czytaj więcej »

 

Syndrom fałszywych wspomnień – przemilczany aspekt w dyskusji o pedofilii

Przez media przetacza się kampania oskarżeń duchownych o pedofilię. Między innymi lewicowe media nagłośniły postać jednego z głoszących herezje duchownych, który jako przyczynę swojej napaści na innego duchownego podał wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to miał być rzekomo molestowany przez proboszcza. Mechanizm tych oskarżeń nasuwał skojarzenia z, przemilczanym przez media, zjawiskiem fałszywych oskarżeń o pedofilię wywołanych syndromem fałszywych wspomnień.



Oskarżenia rzekomych ofiar pedofilów są jeszcze na razie w Polsce czymś sensacyjnym. W ciągu ostatnich dwóch dekad przez kraje Ameryki Północnej i Europy Zachodniej przetoczyła się fala oskarżeń ze strony dorosłych rzekomych ofiar. Długotrwałe śledztwa i procesy sądowe ujawniły, że szokująca większość z tych oskarżeń była bezpodstawna. Co ciekawe rzekome ofiary często nie były cynicznymi oszustami, tylko cierpiały na syndrom fałszywych wspomnień. Zjawisku temu swoją książkę „Molestowanie pamięci”, wydaną przed kilku laty przez wydawnictwo Fronda, poświęciła Barbara Gujska.

Syndrom fałszywych wspomnień (False Memory Syndrom) w ostatniej dekadzie najsilniej dał o sobie znać w sprawach dotyczących aktów rzekomej pedofilii. Oskarżeni o akty nadużyć seksualnych pozostali bezsilni wobec bezpodstawnych oskarżeń, którym dawana była bezkrytyczna wiara. Fałszywe oskarżenia padały często pod adresem autorytetów, rodziców, księży i nauczycieli. Ataki na lokalnych liderów społeczności skutkowały rozbiciem więzi społecznych i likwidacją alternatywy dla despotyzmu biurokracji państwowej – co może wyjaśniać czemu establishment rozkręcił medialnie temat.

Psychoterapia opiera się na teoriach Freuda. Freud uznawał seks za główny determinant działań ludzkich. Zdaniem Freuda zaburzenia były wynikiem traumy z przeszłości, źródłem histerii były seksualne doświadczenia z dzieciństwa. Wielu krytyków oskarżało freudyzm o brak logiki, liczne błędy, opieranie teorii na doświadczeniach z osobami chorymi, co czyni teorie nieprzydatną w terapii osób zdrowych. Zdaniem krytyków, pomimo, że psychoanaliza jest traktowana serio i bardzo popularna, nie udowodniono jej skuteczności.

Zdaniem krytyków psychoanalitycy dogmatycznie wierzą w dobroczynność psychoanalizy, odpowiedzialnością za niepowodzenia obarczają pacjentów. Psychoanaliza ma też deprecjonować wolną wolę człowieka. Zdaniem Barbary Gujskiej „psychoterapia analityczna ma na celu wywołanie fundamentalnej i trwałej zmiany w strukturach osobowości” co wymaga minimum 2 lub 3 lat terapii. Terapia może trwać kilkanaście lat. Koszty finansowe terapii są ogromne, pomimo, że może ona nie przynosić pożądanych efektów. Według autorki „Molestowanie pamięci” terapeuci wykorzystują finansowo pacjentów i czerpią sadystyczną przyjemność z dominacji nad nimi.

Poprawa zdrowia psychicznego wynikać ma nie z sukcesów terapii ale z tego, że nerwice samoczynnie cofają się w ciągu 2 lat. Długotrwała i bezużyteczna terapia pozwala terapeucie przypisywać sobie zasługi. Psychoterapia jest więc, zdaniem krytyków, mniej skuteczna niż wsparcie przyjaciela, a dodatkowo bardzo kosztowna.

Według krytyków najłatwiej syndromowi fałszywych wspomnień ulegają kobiety poddawane psychoterapii. Zdaniem Gujskiej terapeuci sugerują pacjentkom, że są ofiarami nadużyć seksualnych, pacjentki pełne zaufania do terapeutów najczęściej przyjmują ich sugestie. Pod wpływem sugestii terapeuty pacjentki mają kreować fałszywe wspomnienia – nawet z czasów wczesnego dzieciństwa. Terapeuci mają, według krytyków, sugerować kobietom, że padły ofiarami nadużyć w dzieciństwie – w psychoterapii obowiązuje teoria, że korzenie problemów w dorosłym życiu tkwią w przeszłości. Objawami nierozwiązanych problemów z dzieciństwa mają być, według psychoterapeutów, migreny, niska samoocena, nadużywanie leków.

Według krytyków, destruktywna psychoterapia polega na wdrukowaniu pacjentom przekonania, że powszechne u dorosłych objawy – bóle głowy, niska samoocena i nadużywanie leków- spowodowane są urazami z dzieciństwa. Pacjenci pod wpływem terapeuty mają kreować fałszywe wspomnienia, w których w roli oprawców osadzani są najbliżsi krewni. Skutkiem wykreowania takich fałszywych wspomnień jest zniszczenie więzi rodzinnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania w rodzinie.

Zdaniem krytyków, w kreowaniu fałszywych wspomnień, nazywanym procesem odzyskiwania wspomnień, terapeuci wykorzystują tendencyjnie dobrane zdjęcia. Pacjenci mają być podpuszczani przez terapeutów i przyjmować ich sugestie jako prawdę.

Terapeuci stosują hipnozę, by pacjent odzyskał wspomnienia i wyleczył szok pourazowy. Podczas seansu pacjent w stanie hipnozy ma powrócić do wydarzeń z przeszłości. Terapeuci kierują powracaniem do przeszłości i odzyskiwaniem wspomnień.

Terapeuci, zdaniem autorki „Molestowanie pamięci”, kreują fałszywe wspomnienia poprzez fantazje kierowane, hipnozę i masaże ciała. Wszystko to powoduje spór o to, czy wspomnienia są odzyskiwane czy kreowane. Wspomnienia wykreowane są niezwykle szkodliwe dla pacjentów. Zwolennicy psychoterapii twierdzą jednak, że odzyskuje się wspomnienia prawdziwe, wyparte przez pacjentów z powodu ich bolesności. Terapeuci wierzą w prawdziwość wspomnień i skuteczność terapii, pomimo, że eksperymentalnie udowodniono łatwość wmawiania wspomnień.

Pacjenci nabywają również fałszywe wspomnienia słuchając opowieści innych osób, oglądając telewizje, czytając pseudonaukowe poradniki. Ofiarami syndromu fałszywych wspomnień stają się osoby podatne na sugestie.

Popkultura i media kreują w duchu feministycznym również problem prześladowania kobiet. Doprowadza to do tego, że całkowicie normalne zaloty niepożądanego mężczyzny traktowane są jako molestowanie.

Podobnie wykreowanie przez media marginalnego w rzeczywistości problemu pedofilii doprowadziło do dostrzegania jej wszędzie, a w konsekwencji rozbicia rodzin i więzów społecznych, oraz do histerii podejrzliwości. Dzieciom wmówiono lęk przed pedofilem, co doprowadziło do nieufności dzieci wobec wszystkich.

Lewica wykreowała problem przemocy w rodzinie, w tym problem przemocy seksualnej. Działania te wspierała awangarda rewolucji lewicowej czyli ruch feministyczny. Feministki uważają, że wszelkie relacje kobiety o molestowaniu seksualnym w dzieciństwie są zawsze prawdziwe. Feminizm swój rozwój w latach 70 i 80 zawdzięcza histerii rzekomych molestowań seksualnych, rzekomych gwałtów, rzekomej przemocy w rodzinach, a w konsekwencji rzekomej pedofilii. Feministki w USA głosiły, że 25% kobiet było zgwałconych, 33% kobiet było w dzieciństwie wykorzystywanych seksualnie (w UE 50% kobiet miało paść ofiarami pedofilii), 60% molestowanych w pracy. Zdaniem feministek jesteśmy świadkami epidemii gwałtów i molestowania. Jeśli – twierdzą – kobieta cierpi na depresje, lęki, utratę apetytu, problemy seksualne lub jest nieśmiała to znaczy, że była ofiarą molestowania.

Lewica zainwestowała ogromne pieniądze, zazwyczaj pochodzące ze źródeł publicznych, w szkolenia dla policjantów, prokuratorów i służb socjalnych. Celem działań lewicy było rozbicie rodzin będących alternatywą dla monopolu władzy lewicowej biurokracji.

Histeria wywołana przez lewice doprowadziła do opierania oskarżeń o pedofilie na podstawie surrealistycznych rzekomych dowodów. Setki rodziców oskarżono o pedofilie na podstawie zdjęć ich nagich dzieci – zdjęć niemających podtekstów seksualnych i przez lata uważanych za coś całkowicie normalnego. Tysiącom rodziców odebrano dzieci, tysiące rodziców społecznie zlinczowano i bezpodstawnie skazano. Działo się to wszystko pomimo, że eksperymentalnie dowiedziono, że dzieci zmyślają pokazując na lalkach gdzie były dotykane. Pożywką dziecięcych fantazji jest wszechobecna pornografia. Fałszywe założenia prowadziły do fałszywych dowodów jednak kończyły się prawdziwymi wyrokami.

Ofiarami nagonki w USA i Wielkiej Brytanii stawali się księża katoliccy. Wiele z tych oskarżań było prawdziwych, plaga pedalskiej pedofilii w kościele amerykańskim była owocem zmian posoborowych, a szczególnie posoborowej tolerancji dla pederastów wśród księży. Wiele innych oskarżeń było fałszywych. Oskarżenia wobec 4000 księży (10% amerykańskich duchownych) kończyły się wypłacaniem przez kościół pieniędzy [sama sprawa wypłacania odszkodowań jest bulwersująca, majątek kościoła pochodzi z ofiar wiernych, nie jest majątkiem księży, nie było więc podstaw, by za zbrodnie księży pedofilów odszkodowania płacili niewinni wierni]. W USA ofiarami księży pedofilów padali w 81% chłopcy [pederaści w populacji stanowią do 5%, wśród pedofilów byli więc szokująco nadreprezentowani], był to owoc tolerowania przez modernistyczny episkopat USA subkultury pedalskiej w seminariach i parafiach.

Dodatkowo, by zdobyć kontrolę nad wyznawcami, kreowanie fałszywych wspomnień u wyznawców wykorzystują sekty (byli o to oskarżani scjentolodzy).

Powodem lawiny oskarżeń o pedofilię w sądach było to, że rzucanie ich było wygodne podczas rozwodów, czy prześladowania nielubianego sąsiada albo współpracownika. Podczas trwania procesów rozwodowych matki uczyły dzieci jak szkalować ojców. Uniewinnieni od oskarżeń o pedofilię i tak nie mieli po procesach możliwości utrzymywania kontaktu z dziećmi. Matki wmawiające swoim dzieciom fałszywe wspomnienia często same miały fałszywe wspomnienia nabyte podczas psychoterapii. Fałszywe oskarżenia skutkowały załamaniami psychicznymi fałszywie oskarżanych. Matki i terapeuci, by pogrążyć ojców wymuszali na dzieciach głoszenie, że były molestowane. Dzieciom, by rozbudzić ich fantazje pokazywano materiały pornograficzne. Nieprawdziwe okazywały się ekspertyzy sądowe tworzone przez psychologów. Sędziowie automatycznie dawali wiarę rzekomym ofiarom, łatwo było skazać niewinnego mężczyznę za pedofilie.

Jan Bodakowski


4 Responses to Syndrom fałszywych wspomnień – przemilczany aspekt w dyskusji o pedofilii

  1. Heretyk napisał(a):

    Biedni księża. Wszystko przez słońce i te wstrętne fantazje bachorów…Ciekawe czemu FRONDA się tym tematem zajmuje…Wstyd

  2. manr napisał(a):

    Nagonka na księży katolickich ma jeden cel główny: środowiska skrajnie lewackie i feministyczne rozbijają w ten sposób religie chrześcijańskie,przeszkadzające im jeszcze w ich chorych dążeniach gender.Jeżeli hierarchowie Kościoła w Polsce nie zewrą szeregów a będą podzieleni jak teraz,to nastąpi rozbicie Kościoła tak jak już zrobiono to w USA i krajach Europy. Dobrze że nieliczni nasi profesorowie jeszcze nie stchórzyli i mają odwagę protestować. Brawo Pani Basiu!

  3. iwona napisał(a):

    na niejakiego Mariusza T to też jest nagonka, a on jest biedny i niewinny, oskarżony przez bujających w obłokach bachorów?? Wszędzie węszycie podstęp, teraz psychoterapeuci dybią na dobre imię księży, ciekawe w jakim niby celu?

  4. poleszuk napisał(a):

    Psychologia i psychiatria stąpają po bardzo kruchym lodzie. Przekonanym o potędze współczesnej medycyny polecam poczytanie choćby lekceważonej „Wiki”, gdzie jest wiele rzetelnych i odpowiedzialnych tekstów. Sam niedawno zwróciłem uwagę na faktografię w haśle „schizofrenia” – jest druzgocąca dla psychiatrii. Cytat z kobylastego artykułu: „Pozycja nozologiczna: Wobec nieznajomości etiopatogenezy schizofrenii jednostka ta pozostaje umową kliniczną opartą na podobieństwie objawów i przebiegu zaburzeń, rozpoznawanych za pomocą różnych konwencji diagnostycznych.” Dla mnie, jako absolwenta nauk ścisłych to jedno zdanie dyskwalifikuje całą „wiedzę”, ale to tylko mały kwiatek z wielkiej łąki bezpodstawnych przypuszczeń i niespójnych hipotez, okraszonych pseudonaukowym bełkotem, typowym dla nauk pozujących na ścisłe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *