Szwajcarzy zdecydowali o obniżce VAT, który i tak jest tam bardzo niski

Szwajcaria rządzi się swoimi prawami. Instytucja referendum, nieznana w takiej skali w innych krajach, pozwala obywatelom rzeczywiście współdecydować o tym, jakie prawo jest tam stanowione Czytaj więcej »

 

Syndrom JKM

Pisanie o Januszu Korwin-Mikkem, to jak wkładanie przysłowiowego kija w mrowisko – i nie chodzi o to, że prezes Kongresu Nowej Prawicy jest “powszechnie uznawany” – cudzysłów nieprzypadkowy – za polityka kontrowersyjnego. Ba! Nie chodzi również o to, że sam Korwin-Mikke robi wszystko, by właśnie za takiego go uważano – a przynajmniej bardzo się stara, aby zdobyć odpowiednio szerokie audytorium dla głoszonych przez siebie poglądów, nie przebierając specjalnie przy tych zalotach do telewizyjnych kamer w słowach.


Ostatecznie nie chodzi nawet i o to, że współzałożyciel UPR ma za sobą tak samo liczną grupę gorliwych zwolenników, co niestrudzonych przeciwników – w efekcie czego każda krytyka jego osoby kończy się atakiem niezliczonych hord sympatyków “charyzmatycznego lidera”, a równocześnie każda pochwała skierowana ku niemu jest osaczana z drugiej strony, tym razem przez nieprzebrane rzesze uczulone na “kanapowego polityka”. Słowem: tak źle i tak niedobrze. Ale nawet to nie jest głównym problemem jaki napotkać można przy podejmowaniu tematu założyciela “Najwyższego Czasu!”: wszak media głównego nurtu “kłamią” – kto zatem by się nimi przejmował? – sam Mikke nie od wczoraj zaskakuje barwnymi wypowiedziami – więc już dawno można było na te zabiegi całkowicie zobojętnieć – a wirtualną bitwę pomiędzy młodymi gniewnymi, czy to z prawej czy z lewej strony, można bez obawy zostawić samą sobie – niech się kłócą, od tego jeszcze nikt przecież nie umarł. Prawdziwą przeciwnością wyrastającą, niczym rafa z dna morza, przed autorem chcącym podyskutować o Korwinie (“Panie Korwinie, Panie Korwinie – ale, że my za PO!?”) jest swoiste tabu, jakie da się zaobserwować w środowisku polskich leseferystów. I podobnie jak o tę rafę można się o ów problem ze sporym hukiem roztrzaskać.

Pisząc o środowisku polskich leseferystów nie mam na myśli jakiejś konkretnej grupy ludzi bądź działaczy. Wspomniane grono jest zresztą mocno zróżnicowane i trudno byłoby je w ogóle usystematyzować. Żeby jednak, choćby szkicowo, zobrazować wspomniane towarzystwo posłużę się pewnym uogólnieniem. Zatem mówiąc najprościej, jest to grupa pasjonatów – chyba mogę użyć takiego sformułowania – filozofii wolnościowej, która albo na pewnym etapie działalności poróżniła się z liderem KNP, albo nie zgadza się na stosowaną przez niego retorykę. Innymi słowy, są to ludzie będący zdeklarowanymi liberałami bądź libertarianami (niezależnie od tego, czy tymi zagadnieniami zajmują się zawodowo czy nie) którzy poświęcili masę czasu na zgłębienie myśli wolnościowej, a którym nie podoba się sposób w jaki liberalizm jest odbierany w wyniku działań politycznych Korwin-Mikkego – a trzeba sobie jasno powiedzieć, że jeśli już ktoś w naszym kraju słyszał coś o liberalizmie, czy też konserwatywnym-liberalizmie, to w większości przypadków takiej osobie na myśl przyjdzie właśnie JKM. Przykładem owego leseferysty jest choćby prof. Robert Gwiazdowski, który w jednym z archiwalnych wpisów zamieszczonych na swym blogu pisze: “nie cenię Korwina jako polityka za działalność po 1989 roku. Nie widzę powodu wspierania jego inicjatyw politycznych bo, po pierwsze, nie chcę w ogóle zajmować się polityką, a po drugie szkoda mi energii na działania, które sam Korwin skazuje na niepowodzenie.” Oczywiście przykład prezydenta Centrum im. Adama Smitha, to przykład najbardziej jaskrawy – lecz wypowiedzi w podobnym tonie jest znacznie więcej, i wystarczy wejść na jakąkolwiek grupę dyskusyjną poświęconą zagadnieniom wolnościowym, by się o tym przekonać.
Spora ilość byłych członków KNP, czy jeszcze UPR wyraża swoje niezadowolenie z faktu, jak to bardzo Korwin “psuje opinię liberalizmowi” i jak “kompromituje szczytne idee”. Zresztą sam Rafał Ziemkiewicz był swego czasu rzecznikiem prasowym UPR a dziś głośno odcina się od ówczesnego lidera tej partii – choć sam program wolnościowy uważa za właściwy i stara się wspierać pomysły propagujące uwolnienie gospodarki. I w zasadzie nie można mieć komukolwiek takiego sposobu myślenia za złe! Jak bowiem nie irytować się, kiedy jest się zmuszonym raz po raz tłumaczyć, że liberalizm nie polega na “strzelaniu do czerwonych” a ten cały wolny rynek to nie wymyślona przez człowieka w muszce fasmantagoria, tylko podstawa wszelkiej aktywności ludzkiej naukowo badana przez wielkich myślicieli – nierzadko noblistów! – począwszy od Smitha, przez Bastiata oraz wybitnych przedstawicieli Szkoły Austriackiej, aż po twórcę monetaryzmu, Miltona Friedmana. Jak wytłumaczyć komuś, że uznanie powszechności posiadania broni palnej nie doprowadzi do wzrostu napadów z bronią w ręku, kiedy przed momentem postulujący za powszechnym dostępem do broni Mikke stwierdził, że “dobry czerwony, to martwy czerwony”? Jak przekonać ludzi do poglądu mówiącego, że po zniesieniu przymusu emerytalnego ludzie sami o siebie zadbają i nie będą “umierali na ulicach”, kiedy postulujący o to Janusz Korwin-Mikke głośno krzyczy, że “na świecie większość ludzi jest głupich”? – a skoro więcej jest głupich niż mądrych, to jaką mamy gwarancję, że pomyślą oni o zabezpieczeniu swojej przyszłości? W istocie – bycie liberałem w dobie Korwina nie jest wcale łatwe.

Z drugiej jednak strony w tej nawałnicy krytyki tego co widać, całkowicie zapomina się – jak to trafnie przyrównał Konrad Berkowicz w nawiązaniu do jednego z dzieł Fryderyka Bastiata – o tym czego nie widać. Bowiem to, że lider KNP zraża do siebie i swojej partii sporą grupę sympatyków wolności widać gołym okiem – choćby na przykładzie internetowych przepychanek. Jednak tego, ilu ludzi swą retoryką Mikke przyciąga do liberalizmu, ilu inspiruje do samodzielnego poszerzania wiedzy – tego zmierzyć już nie sposób. Sam Gwiazdowski tak oto pisze o działalności edukacyjnej Korwin-Mikkego: “Lubię Korwina jako felietonistę. Cenię Jego zjadliwość, zabójczą logikę, inteligencję i działalność publicystyczno-wydawniczą w okresie komuny. To lektury ‘Oficyny Liberałów’ kształtowały mój liberalny światopogląd.”

Zastanawiam się w tym momencie, dlaczego niby “Oficyny Liberałów” mogły za komuny kształtować światopogląd Roberta Gwiazdowskiego a, dajmy na to, “NCzas!” i publicystka Mikkego nie mogą dziś robić tego samego z umysłami współczesnej młodzieży? Bo można oczywiście zaklinać rzeczywistość twierdząc, że JKM jest “oszołomem ośmieszający liberalizm” – wszak takie epitety można odnaleźć po wpisaniu w wyszukiwarkę nazwiska lidera Kongresu Nowej Prawicy – nie zmieni to jednak faktu, że to właśnie Janusz Korwin-Mikke w ogromnej mierze przyczynił się do stworzenia krajowej sceny wolnościowej. O tym, że został przez Korwina zainspirowany otwartym tekstem pisze Stanisław Michalkiewicz, bez ogródek mówi Jan Fijor, czy wspomniany już w tekście prof. Gwiazdowski. A to przecież jedynie bardziej znane postaci – nie sposób bowiem stwierdzić ilu domorosłych liberałów ukształtowała publicystka współzałożyciela Unii Polityki Realnej.

Janusz Korwin-Mikke jest politykiem i przede wszystkim w taki sposób trzeba go traktować. Obrał konkretny sposób funkcjonowania – historia oceni czy słuszny czy nie. Natomiast to, że nie odniósł praktycznie żadnego sukcesu politycznego nie jest raczej spowodowane złym odbiorem jego osoby – a przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim niektórzy jego przeciwnicy chcieliby to widzieć.
Cytowany już wcześniej Gwiazdowski na swoim blogu pisze, że: “Chcąc uprawiać politykę – a Korwin, w odróżnieniu ode mnie deklaruje, że chce – mając tak wspaniałą ideę (bo idea wolności jest ideą wspaniałą) i taki potencjalny elektorat (są nim spragnieni wolności przedsiębiorcy z rodzinami, sfrustrowani wszystkimi politykami), trzeba się naprawdę bardzo starać, żeby nie wygrać wyborów. I zdaje się, że Korwin stara się jak może, rzucając co jakiś czas bon moty, które dyskredytują go w oczach wyborców, których głosów potrzebuje by wygrać wybory.” Czy zatem gdyby nie było Korwin-Mikkego, to idea wolnościowa automatycznie zyskałaby poparcie społeczeństwa? Dlaczego zatem po opuszczeniu przez niego Unii Polityki Realnej partia nie poszybowała w górę w sondażach? – a wręcz przeciwnie: systematycznie staczała się na polityczne dno, dziś niemal zupełnie przestając istnieć. I dlaczego na założony po odejściu Mikkego z UPR Kongres Nowej Prawicy regularnie głosuje te kilka procent ludzi w naszym kraju? Widać, że Janusz Korwin-Mikke ma swój żelazny elektorat, czy jednak to samo można powiedzieć o samym liberalizmie?

I dlaczego w końcu – jeśli prawdą jest, że na przeszkodzie do sukcesu leseferyzmu w naszym kraju stoi JKM – praktycznie nie ma w Europie państwa, które mogłoby dziś uchodzić za liberalne w pełnym tego słowa znaczeniu? Dlaczego ukształtowane na poszanowaniu prywatnej własności Stany Zjednoczone po raz drugi na prezydenta wybrały lewicującego Baracka Obamę? Czy zatem każdy kraj ma swojego przeszkadzającego Korwina, czy może przyczyna leży zupełnie gdzie indziej?

Słabe wyniki wyborcze partii wolnościowych – na całym świecie – w tym KNP, to wypadkowa kilku czynników, z których całkowite lewicowe ogłupienie społeczeństwa jest tym najważniejszym. Mówiąc krótko: nie ma mody na liberalizm! Dopóki świadomość ekonomiczna narodów się nie zmieni, żadna partia głosząca chęć ukrócenia zakresu kompetencji aparatu państwowego nie będzie ani w Nowym, ani w Starym Świecie sprawować władzy.

Jedyne na co można liczyć w obecnej sytuacji, przynajmniej w naszym kraju, to wejście do parlamentu partii ukierunkowanej wolnorynkowo. Historia jednak pokazuje, że przekroczenie pięcioprocentowego progu wyborczego jest bardzo trudne. Jak na razie, niezmiennie od dwudziestu lat, najbliżej tego wyczyny jest właśnie Korwin-Mikke. Warto mieć to na uwadze, kiedy kolejny raz będziemy krytykować krzykliwe wypowiedzi “kanapowego polityka” – by nabrzmiała przez lata niechęć nie przysłoniła zdrowego rozsądku.

Jakub Bijan

Autor prowadzi stronę www.mmarocks.pl


6 Responses to Syndrom JKM

  1. kawalerzysta, rtm, kawalerii napisał(a):

    Służby, tajne służby, niejawne organizacje, w tym masoneria mają wpływ na wybory, mają wpływ na manipulowanie emocjami, wiedzą i świadomością mas ludzkich. A, że są one w 99,99% przesiąknięte lewicą, nasiąknięte lewicowymi mrzonkami umożliwiającymi władaniem miliardami ludzi bez odpowiedzialności, więc…. Więc ludzie o poglądach wolnościowych, o ideałach konserliberalnych nigdy nie dostaną się do sterów władzy, aby naprawić świat, ten świat, świat Księcia Ciemności. I zaczynamy z kwestii politycznych, ekonomicznych, społecznych wchodzić na łączące się z nimi sprawy teologiczne, moralne, religijne i etyczne. Sprawy te łączą się, mają na siebie wpływ, uzupełniają i nie można ich rozpatrywać oddzielnie w oderwaniu od siebie, jak chcą lewacy. Jak są od siebie wzajemnie oderwane, wówczas powstają patologie w każdej z nich. A diabeł i jego szatańscy słudzy w postaci ludzi, mniej świadomych lub najczęściej nieświadomych znaczenia tych zależności, organizują świat bez zasad i w oderwaniu od wzajemnych zależności. Tylko ponowna interwencja Boga w historię ludzi jest w stanie zmienić upadły kierunek przemian. I o tę INTERWENCJĄ ludzie, JEJ świadomi powinni się modlić, błagać, pościć i umartwiać się….. Więc do dzieła. Wierzący wszystkich narodów i ludów łączcie się!!!!!!! Na tym łże padole nie było, nie ma i nie będzie raju, a kto twierdzi inaczej i obiecuje paradais, ten kłamca i lewak, najczęściej w wydaniu komuszym albo trockistowskim.

  2. wolnościowiec napisał(a):

    Zgadzam się z autorem, najprościej jest się obruszać na JKM, ale to co on robi czyli moim zdaniem edukuje , a co za tym idzie inspiruje ludzi do poszukiwania innych prawd różnych od prawd oficjalnie głoszonych przez tzw. media, szkoły i temu podobne instytucje, jest dobrą droga ku ewentualnym zmianom myślenia „ciemnego” ludu. Przywołany tu R. Gwiazdowski, którego cenie za jego poglądy, właściwie powtarza to samo co JKM, bo co innego można mówić jak to że wolność każdego z nas jest najważniejsza. JKM powtarza to co sam kiedyś przeczytał, powtarza klasyków wolnego rynku, idei wolnościowych itd., dodaje swoje spostrzeżenia, ale o tym już była mowa wiele lat wcześniej. Inteligentny człowiek zainspirowany tym zaczyna szukać, czytać stara się zrozumieć o co chodzi z ta wolnością i wolnym rynkiem. Jak już załapie o co chodzi, albo zostaje przy JKM , albo odchodzi jak Gwiazdowski, ale poglądów już nie zmienia, wolność jest zaraźliwa. Ludziom jest bardzo trudno zrozumieć idee wolności, przez tysiące lat była klasa panów i klasa niewolników. Wykorzenić się tego sposobu myślenia nie da tak ad hoc. Wystarczy pójść na mszę i posłuchać liturgii jak to Pan nas obroni, Pan nam wskaże drogę, Pan nas wynagrodzi, bez Pana nie da rady w ogóle się żyć. A mało kto rozumie że Pan to MY ludzie, i ten brak zrozumienia wśród ludzi idei wolności, wolnego rynku , jest przyczyna ze rządzi nami klasa panów, a te kilka procent piewców wolności jest niezrozumiałych przez większość, bo kto będzie panem.

  3. Marko napisał(a):

    Wolnosciowiec – biedaku wspolczuje ci tej gigantycznej naiwnosci. Tacy jak ty grzebia ludzkosc wierzac agentom Ligi Oszustow w brednie o wolnosci. Cale spoleczenstwa ida w chaosie i totalnym balaganie na dno, inspirowane myslami „wielkich myslicieli” typu Kuriwn Muszka. Swoja droga ciekawe czemu ten gosc zmienil nazwisko? Skoro nazywa sie Mücke a nie Mikke. Od 25 lat trzyma was na twarz bredniami wiedzac ze nigdy nie dojdzie do wladzy bo placa mu za oszolomstwo a nie rzadzenie. Wyrazy wspolczucia..

  4. Magni napisał(a):

    W przestrzeni publicznej, Internecie, a nawet w samym KNP jest mnóstwo miejsca dla ludzi wolnościowych, a nie popełniających błędów Korwina. Ale jakoś ich nie ma. Żałuję, ale nie ma charyzmatycznych, silnych, pewnych siebie, samodzielnych ludzi. Są ludzie z różnymi talentami, ale nikt jakoś nie może się wybić ponad Korwina. Jego nikt nie zastąpi. Ale chodzi o jakąś nową jakość. Tej jakości nie ma. Za to są tysiące takich, co wiedzą jak Korwina naprawić… Nie powinien robić tego, nie powinien tamtego, powinien to i owo. Niech wyjdą z ukrycia i pokażą, że można to robić lepiej, skuteczniej. Niech wyjdą i niech przestaną pieprzyć. Póki co jest kilka osób, ale skutecznością tych 4 procentów nikt Korwinowi nawet do pięt nie dorasta.

  5. Grześ napisał(a):

    @Marko do pięt nie dorastasz JKM, pieprzysz bez końca o Lidze Oszustów,której prawdopodobnie jesteś jej członkiem!!

  6. Marko napisał(a):

    Nikt nie moze sie wybic ponad Muszke na to nie pozwola mocodawcy agenta LO.

    Z komenatrzy widac, ze produkcja oszolomow w PRL bis jest ciagle bardzo wysoka. Wielu pije nawet wode po umyciu piet przez Wodza. Stad te umyslowe zatrucie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *