Sytuacja na Ukrainie z polskiego punktu widzenia

ukraina_demonstracje_160x160

Od kilku miesięcy media informują nas o wielkim ruchu społecznym, jaki narodził się na Ukrainie, który w najbliższym czasie może doprowadzić do upadku rządu Mykoły Azarowa i odejścia prezydenta Wiktora Janukowycza.



Ten spontaniczny ruch został wywołany za sprawą decyzji Rady Najwyższej (ukraińskiego parlamentu), która nie zgodziła się na wypuszczenie na wolność skazanej za podpisanie niekorzystnych dla Ukrainy umów gazowych z Rosją Julii Tymoszenko. Tym samym rząd Mykoły Azarowa nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Decyzja ta oznaczała, że Ukraina w dalszym ciągu pozostała w rosyjskiej strefie wpływów.

Nie ma sensu rozmyślać nad tym, co by było, gdyby w ubiegłym roku ukraiński parlament jednak wyraził zgodę na wypuszczenie Julii Tymoszenko a ukraiński rząd podpisałby umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. Warto jednak zastanowić się nad tym, co się stanie, jeśli ta rewolucja ostatecznie zwycięży. Wyobraźmy sobie, że w obliczu coraz większych starć protestujących z oddziałami milicji, władze Ukrainy uginają się pod naciskiem ze strony Zachodu i spełniają wszystkie oczekiwania ukraińskiej opozycji. Ta przejmuje władzę na Ukrainie, podpisuje umowę stowarzyszeniową z Brukselą i wszyscy Ukraińcy żyją długo i szczęśliwie, a my Polacy jesteśmy szczęśliwi, że nasi wschodni sąsiedzi dołączyli do grona rodziny europejskiej.

Niestety z polskiego punktu widzenia obranie przez Ukrainę pro unijnego kierunku nie byłoby korzystne. Warto przypomnieć sobie, jak kształtowały się relacje polsko-ukraińskie po zwycięstwie „pomarańczowej rewolucji” w 2004 roku. Szybko okazało się, że ówczesne władze ukraińskie zaczęły podejmować działania, sprzeczne z naszymi interesami. Na Ukrainie pod patronatem oficjalnych władz gloryfikowano Stefana Banderę, oraz Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. Sama postać Bandery, jak i organizacja, której przewodził, dążyła do wymordowania Polaków na ziemiach ukraińskich. Warto przypomnieć sobie zdziwienie nie tylko polskiego rządu, ale i opozycji, kiedy przez terytorium Polski planowany był przejazd rajdu śladami Stefana Bandery, czy kiedy były przywódca ukraińskich nacjonalistów miał być ogłoszony bohaterem Ukrainy. Polscy politycy dziwili się temu, zupełnie zapominając, kogo tak naprawdę popierali podczas „pomarańczowej rewolucji”. Jak widać nasi politycy nie potrafią uczyć się na błędach i jadą na Ukrainę, popierając protest, w który zaangażowana jest również nacjonalistyczna partia Swoboda.

Jednak motyw historyczny, to nie jedyny zarzut, jaki można postawić naszym politykom w sprawie ich zaangażowania na Ukrainie po stronie opozycji. Wyobraźmy sobie, jakie będą konsekwencje dla Polski znalezienia się Ukrainy w orbicie wpływów Unii Europejskiej. Na Ukrainę zaczną się wówczas zjeżdżać tysiące inwestorów z Zachodu. Firmy, które dotychczas świetnie radziły sobie w Polsce, ze względu na niższe koszty, zdecydują się na ograniczenie lub zamknięcie swoich siedzib w Polsce i wyjazd na Ukrainę. Ewentualne otwarcie granic pomiędzy Ukrainą a Polską może spowodować napływ Ukraińców do naszego kraju w poszukiwaniu pracy. W ten oto prosty sposób tysiące Polaków może stracić pracę tylko dlatego, że Ukraina znajdzie się w unijnej strefie wpływów. Nikt wtedy jednak nie będzie pamiętał o tym, że zarówno rząd, jak i opozycja wspierali protesty na Ukrainie.

Niestety nasi politycy w sprawie ukraińskiej zachowują się jak typowi romantycy. Popierają te protesty dla jakichś idei, a nie dla interesów państwa polskiego. PO z racji tego, że jest partią wybitnie pro europejską, popiera niemal każdą większą inicjatywę Brukseli. PiS z kolei popiera protesty na Majdanie ze względu na swoją jednoznaczną niechęć do Rosji. Obie te partie nie zdają sobie sprawy z tego, że swymi działaniami mogą przyczynić się do jeszcze większej utraty znaczenia naszego kraju w Europie środkowej.

Polityka każdego poważnego państwa powinna polegać przede wszystkim na realizacji własnych interesów. Niestety w przypadku Ukrainy, podobnie jak podczas „pomarańczowej rewolucji”, tak i teraz nasi politycy potrafią jedynie „podlizywać” się Brukseli, ewentualnie „wymachiwać szabelką” w stronę Moskwy. Tego typu postawy raczej nie przyniosą Polsce żadnych korzyści.

Mateusz Teska


3 Responses to Sytuacja na Ukrainie z polskiego punktu widzenia

  1. ArekS pisze:

    „Ewentualne otwarcie granic pomiędzy Ukrainą a Polską może spowodować napływ Ukraińców do naszego kraju w poszukiwaniu pracy. W ten oto prosty sposób tysiące Polaków może stracić pracę tylko dlatego, że Ukraina znajdzie się w unijnej strefie wpływów.”

    Czy autor jest zwolennikiem protekcjonizmu? W takim razie co jego teksty robią na stronie prokapitalizm.pl?

  2. pawel pisze:

    Otwarcie granic i wolny handel to akurat rzecz jak najbardziej korzystna dla obu stron. Poza tym, jak Ukraińcy mają odbierać pracę Polakom, skoro obowiązuje u nas płaca minimalna. Zatem, czy to Ukrainiec czy Polak, jeśli zostanie zatrudniony legalnie, nie będzie mógł zarabiać mniej niż 1180 netto (czy ile to tam teraz jest?)… A ponieważ rząd planuje też likwidację „umów śmieciowych” to i w tej formule Ukraińcy się nie odnajdą. Oczywiście pracodawca będzie mógł zatrudnić Ukraińca zamiast Polaka za to samo wynagrodzenie jeśli Ukrainiec będzie bardziej pracowity.
    Mamy socjalizm, ten narzuca urawniłowkę, zabija konkurencję, zatem Polska wcale nie musi być dla Ukraińców atrakcyjna.

  3. Marko pisze:

    Co niektorzy nie rozumieja tematu. Autor tekstu nie pojmuje nadal, ze PO i PIS to zadne polskie partie, czegos tam nie rozumiejace, to sa elementy Ligi Oszustow doskonale przygotowane do walki o jej interesy, a nie interesy Polakow. To czy Ukrainiec zabierze prace Polakowi pokaze czas, z tym jest najmniejszy problem. Natomiast lewa kasa schowana w ukrainskich sejfach juz czeka aby wykupic polskie firmy, polskie grunty, polskie media – jednym slowem zrealizowac to czego nie udalo sie po 1945 roku. To nie Ukrainiec bedzie pracowal Polaka tylko Polak we wlasnym kraju bedzie zapier…za najnizsza krajowa u Ukrainca. Jak widac slepota to b. niebezpieczna choroba!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>