Koniec świata?

Według pewnej przepowiedni, dokładnie dzisiaj tj. 23 września 2017 r. ma nastąpić koniec świata Czytaj więcej »

 

Szkoły wyższe – narzędzie unijnej propagandy

Skuteczna indoktrynacja to indoktrynacja od młodego. O tej zasadzie nie zapominają unijni propagandyści. Były już wiersze na cześć nowej „ojczyzny”, była książka pt. „Jestem Europejczykiem, mieszkam w Polsce”, a ostatnio do zabawy włączyli się homoseksualiści ze swoją bajką o trzech pingwinach. To naturalne, że będzie się próbowało zmieniać mentalność naszym obywatelom już od małego, ale jak to jest w przypadku ludzi, którzy są, przynajmniej teoretycznie, ludźmi w jakimś stopniu już ukształtowanymi?

Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie wystarczy rozpocząć studia na którejkolwiek z uczelni, która jest zrzeszona w Europejskim Stowarzyszeniu Uniwersytetów (ang. EUA), a trafić na taką uczelnię nietrudno, ponieważ do ESU należy większość polskich uniwersytetów. Głównym zadaniem organizacji jest ujednolicenie procesu kształcenia studentów. Łatwo się domyślić, że ujednolicenie nie będzie obejmowało samego procesu kształcenia, ale również, a może przede wszystkim, wiedzę jaką studenci otrzymają. Dlaczego? Stowarzyszenie prowadzi badania w ramach „procesu bolońskiego” (opłacanego z naszych podatków, a jakże), wedle którego ujednolicenie systemów szkolnictwa wyższego ma nastąpić m.in. dzięki systemowi akredytacji oraz certyfikacji. Krócej mówiąc: dzięki kontroli jakości kształcenia. Słowo „kontrola” nie jest nam oczywiście straszne, ponieważ to unijna codzienność. Nie trzeba wspominać, że taka kontrola oraz system akredytacji może wykluczyć w przyszłości uniwersytety, które patrzą pod innym kątem na procesy zachodzące w dzisiejszej Europie. Póki co, wszystko na zasadzie dobrowolności i po dobroci, ale zobaczymy co nam przyszłość przyniesie, tym bardziej, że skuszeni unijnymi obietnicami Irlandczycy, poparli Traktat Reformujący w drugim referendum.

Nietrudno zgadnąć, że szczególną rolę w procesie kształcenia będzie miała, a właściwie już ma,  wiedza o „nowej ojczyźnie”. Każdy świadomy człowiek zdaje sobie sprawę, że takie zajęcia nie mają na celu rzetelnego informowania studenta o WE, a jedynie nachalną euro propagandę. I tutaj wypada wspomnieć o pewnym podkarpackim uniwersytecie, będącym członkiem ESU, a który posłuży mi za przykład. Otóż, drugi rocznik filologii polskiej rozpoczął rok akademicki z nowym przedmiotem: „Regionalizm i lokalizm w UE”. Abstrahując już od tego, czy przyszłym polonistom wiedza w tym zakresie jest potrzebna, należy zwrócić uwagę na to, co studenci z zajęć wynoszą. Można się tam między innymi dowiedzieć, że Polska dostaje z Unii Europejskiej tyle pieniędzy, że aż nie wie co z nimi robić. Nie jest ważne, że w latach 2004-2006 prawdopodobnie dopłaciliśmy pół miliarda złotych (trudno tego dojść, zapewne nie bez przypadku). Nie jest ważne, że według danych ze strony ministerstwa finansów, w roku 2007 dopłaciliśmy trzy miliardy złotych do unijnego budżetu… Fakt faktem, według tejże samej witryny, w roku 2008 te trzy miliardy odzyskaliśmy, ale to niewielki powód do dumy. Nie jest ważne, że unijne prawo i regulacje kosztują polskie firmy i obywateli niebagatelne pieniądze, których nie sposób nawet zliczyć… Ważne, że w założeniach mamy miliardy. A może ktoś chciałby zarzucić Europie, że odcina się od swych chrześcijańskich korzeni? Skądże. Wszystkimi czynami WE udowadnia, że tak nie jest. Przecież twórca flagi unijnej, pan Arsene Heitz, był zainspirowany Matką Boską i jej aureolą z dwunastu gwiazd. Niech to posłuży za wystarczający argument. O nic więcej nie pytać, a w szczególności ani o aborcję, ani o sodomitów. Ale skoro już, to przecież pani Alicja Trzydzieści Tysięcy ma prawo decydować o samej sobie! – to gdyby ktoś naiwnie śmiał twierdzić, że pani Alicja decydowała o życiu drugiego człowieka, a nie o sobie samej. A może ktoś się ośmieli stwierdzić, że UE nie istnieje? Jak to nie? A traktat z Maastricht? Przecież od 1993 roku możemy oficjalnie mówić o UE. I nie ważne, że traktat z Maastricht ustanowił tylko Wspólnotę Europejską, a UE nie ma podmiotowości i osobowości prawnej, aż do czasu ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego (Konstytucyjnego). Tego, biedni studenci, wiedzieć nie muszą, ważne, żeby każdego, kto stwierdzi, że UE jeszcze nie istnieje z góry traktować jak niepoczytalnego. A czego możemy się dowiedzieć o eurosceptykach i krytykach Traktatu Reformującego? Cóż, ludzie, którzy nie mają pojęcia o czym mówią nie powinni się po prostu wypowiadać na tematy unijne – tak by było najlepiej. Jesteśmy tylko grupą ludzi słabo „doinformowanych” i, nie wiedzieć czemu, panicznie bojącą się utraty suwerenności na rzecz sztucznego tworu opanowanego przez „czerwonych”, którym nie zależy na niczym innym jak tylko na powszechnym pokoju, dobrobycie i wolności. Dziwi tylko, że z równie niezrozumiałych powodów Irlandczycy wywalczyli sobie pewne gwarancje (zobaczymy ile są warte), a Niemcy zapewnili sobie suwerenność. Ale, jak wiadomo, to bez znaczenia. Niech sobie tam Niemcy będą suwerenni w UE, a nam to po co? Traktat jest OK i kropka.

Taki stosunek do faktów i ludzi o innych poglądach to oczywiście żadna nowość, ale martwi inna rzecz… Totalny nihilizm studentów słuchających wykładu i czekających jedynie na koniec zajęć. Ilu z nich zechce zgłębić temat? Żaden. Ilu z nich zapamięta pobieżnie, że Unia jest OK? Każdy. Ilu z nich odważy się mieć odmienne zdanie na egzaminie? Śmiem twierdzić, że żaden. Mamy do czynienia z kryzysem społecznym objawiającym się obojętnością na otaczającą nas rzeczywistość. Swego rodzaju konformizm. Z wiatrakami walczyć się nie da, więc się podporządkujmy. Taki stan rzeczy, wraz z agresywną polityką propagandową Unii musi doprowadzić do totalnego podporządkowania społeczeństwa. W związku z tym wydaje mi się, że zbyt wcześnie, ja, jak i moi rówieśnicy cieszyliśmy się, że nie musieliśmy żyć w czasach w których żyli nasi rodzice. Przed nami czasy jeszcze ciekawsze…

Kryspin Zając


13 Responses to Szkoły wyższe – narzędzie unijnej propagandy

  1. bartek napisał(a):

    Zacznijmy więc tworzyć na własną rękę. Protestujmy przeciw takim publikacjom w szkołach. Nie udzielajmy się na wykładach z nimi. Jutro ostatni dzień niepodległej Polski, ale tylko tej oficjalnej. Póki będziemy pamiętać, propaganda nie zwycięży.

  2. Kris napisał(a):

    Problem w tym, że studenci zachowują się jak obojętne stadko, któremu wszystko jedno…

  3. Torwik alt 71 napisał(a):

    Co studenty wypić, zakąsić, pochędorzyć i jeszcze nie wydać forsy na to wszystko, a wręcz przeciwnie zarobić. To po ile trawka i prochy? Co tam suwerenność i wolność? Byle było….!!!!

  4. bartek napisał(a):

    Niestety Torwik tak się dzieje.

  5. liberał napisał(a):

    Niestety prawda, wina leży po stronie państwowych szkół, które są narzędziem polityków do kształtowania poglądów młodych ludzi. Rozwiązanie jest tylko jedno – prywatyzacja.

    Odi profanum vulgus et arceo.

  6. hanys napisał(a):

    Brawo. Świetny tekst. UE to socjalistyczne państwo. Podobnie jak kiedyś ZSRR. Precz Z Unią!!!

  7. Targun napisał(a):

    Bzdurny artykul, autor albo nie studiowal, albo jest jeszcze w wieku licealnym, w przeciwnym razie wiedzialby, ze student (przynajmniej ten srednio inteligetny) nie jest podatny na nachalna indoktrynacje. Ani taka, jaka podobno ma miejsce na wykladzie, ani tym bardziej na te z artykulu. Studia tak naprawde ucza jednego: samodzielnego myslenia.

  8. JoBox napisał(a):

    Targun: w mojej pracy jest wielu studentów ale prawie wszyscy poszli na studia tylko po to żeby uniknąć poboru do wojska. Wszyscy oprócz jednego uważają, że „poza Unią nie ma życia”. Nie znają tematu a wychwalają UE pod niebiosa. Krytyków UE wysyłają na Białoruś albo do KRL-D. Ten jeden, najmłodszy, to wyjątek. Jest zainteresowany zdobywaniem wiedzy, nie odrzuca niczego a priori, wie co złego jest w Unii. Ale to tylko JEDNA osoba. Jak widać studia nie uczą samodzielnego myślenia a studenci, podobnie jak inni ludzie, są bardzo podatni na propagandę i leniwi jeśli chodzi o samodzielne myślenie.

  9. Kris napisał(a):

    Podejrzewam, ze nigdy Targun nie miales kontaktu ze studentami, czyli duzymi dziecmi… Duzo moznaby napisac, ale czesciowo poprzednik mnie wyreczyl, wiec sie nie bede produkowal. Jaka jest mlodziez teraz to kazdy widzi.

  10. PPPI napisał(a):

    Polityka to walka ideii, światopoglądów i grup ludzkich. Która z nich jest aktywniejsza ta wygrywa. Z unią E jest podobna sytuacja jak z komunizmem. Ten ostani mógł się rozplenić, jako idea robotników-chamów, tylko dlatego że pola oddała grupa arystokratyczna. Zadziwia to, że arystokracja, posiadająca poteżną armię, zamożna tak łatwo oddała władzę i kontrolę nad wiekszością państw europejskich. Podobnie rzecz sie ma z unią E. Kontrolę nad państwami przejmuje klasa próżniacza: biurokracja. W niej skupiają się ludzie nieodpowiedzialni, którzy swoja niewiedzę, marności próbują wpisać w normy prawne i obyczajowe. Vide Alicja Tysiąc – kobieta nieumiejętnie igrała z seksualnością, a kiedy już się zaciążyła, zażądała legalnego zabicia dziecka. To tak jakby, dziewczyna z zapałkami bawiła się w rafinerii. Po wywołaniu pożaru, na forum miejskim, wyzwana od podpalaczy – krzyczy: – To wasza wina! To mowa nienawiści! etc. Jeśteśmy spychani na margines, skazani na porażkę. Kto powie nie? Nie widzę bohaterów, obrońców ludzkości. Nie dziwi, bo przecież w powszechnej świadomości Polaków, w literaturze brak nam Batmanów, Spadermanów, Supermanów. Gdzie nasz Brudny Harry, który w samotnej walce z złowieszczym systemem, ostatecznie pokonuje go. Nie mamy filmów z Bruce Willisem, Snipesem, Segalem. Cała kultura amerykańska oparta jest na silnej, wolnej jednostce. A my zwyczajnie nie wierzymy w sprawiedliwość – nigdy chyba w nią nie wierzyliśmy. Wierzymy w proroków, liderów, papieży. Mielimy tylko jęzorami. Dlaczego nie ma grup quasi terrorystycznych w Polsce, które potrafiłyby zdecydowanie bronić wartości naszej cywilizacji. Jesteśmy egzystencjalnymi tchórzami. Nawet wyżej wyrażona krytyka – to sprzeciw jedynie wewnątrzsystemowy! Zwycięstwo lewicy, unii E to nasza wielka porażka, bo nie podjęliśmy działań. Przecież nikt nic alternatywnego nie proponuje narodom europejskim. Jak kiedyś komuniści, tak i teraz unioniści, potrafili się zorganizować i budują Europę wg własnego pomysłu. A co ty wybudowała/eś?

  11. no 1 napisał(a):

    Panie czy Pani PPPl a co ty zbudowałeś/-łaś? Bzdury piszesz! Ci filmowi „bochaterowie” z aameeeryyykańńskich filmów dopiero jak im ktoś zabił kogoś z rodziny albo kumpla ze służby wkraczali do akcji i bronili prawa. Czy czytałeś ksiązki z polskiej literatury? Nie! To poczytaj. Całość jest dobra twego razgaworu, lecz z tym amerykanizmem to przesadziłeś. W USA dopiero rozwija się socjalizm w najlepsze czego dowodem jest wybór czerwonego Murzyna Obamy na prezydenta. Niestety komunizm musi zwyciężyć, jako diabelski system na całym świecie, aby ludzkość mogła się oczyścić i odbudować.

  12. kazet napisał(a):

    no to ja tylko dodam, ze u mnie dzisiaj, na wykladzie z historii prawa polskiego, pan „profesor” (nazwiskiem szastal nie bede).. w sposob bardzo zreczny zobrzydzal studentom prawice, kosciol, cba, kablowanie (ze niby to zle, ze ktos chlebowskiego podsluchiwal) itd.. w sposob bardzo zartobliwy zreszta… a ci, jak to twierdzi pan „targun”, odporni na nachalna indoktrynacje studenci prawa (!!!) piali z zachwytu…

  13. Romek napisał(a):

    Cytat „Mielimy tylko jęzorami. Dlaczego nie ma grup quasi terrorystycznych w Polsce, które potrafiłyby zdecydowanie bronić wartości naszej cywilizacji. Jesteśmy egzystencjalnymi tchórzami. Nawet wyżej wyrażona krytyka – to sprzeciw jedynie wewnątrzsystemowy! Zwycięstwo lewicy, unii E to nasza wielka porażka, bo nie podjęliśmy działań.”

    I oto cała prawda o poplecznikach kapitalizmu i przeciwnikach socjaldemokracji i alterglobalizmu :-)) Terroryzm to ich pomysł na przejęcie władzy 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *