Tag Archives: aborcja

Nie obchodzą mnie obywatele. Konsultacje społeczne według Kozłowskiej-Rajewicz

To nie jest przedmiotem spotkania, tej kwestii nie będziemy poruszali, postanowiliśmy nie wchodzić w ten obszar, odsyłam państwa do ministerstwa X, Y, Z... , ograniczony czas spotkania nie pozwala na zadanie kolejnych pytań, dziękuję, do widzenia - w taki sposób Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz odbyła konsultacje z przedstawicielami strony społecznej dotyczące projektu Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2015.

Miliony euro na aborcje

W raporcie „Finansowanie aborcji w ramach unijnej pomocy dla rozwoju” z 2012 r. organizacja European Dignity Watch (EDW) ujawniła, że dwóch największych wykonawców aborcji na świecie otrzymuje finansowanie z Unii Europejskiej (UE). Powodów, dlaczego tak nie powinno być, jest wiele.

Zwolennicy aborcji biją kobiety na Manifie

Zanim policja zdążyła zareagować, na dziewczęta z plakatem Fundacji Pro - prawo do życia rzuciło się kilku mężczyzn, sympatyków ruchu feministycznego. Jak mówiła potem jedna z młodych kobiet trzymających plakat, Jadwiga, w trakcie ataku na nie, starały się nie tylko uchronić plakat przed zniszczeniem, ale też uniknąć skopania przez krewkich feministów.

Rzecznik miał okazję siedzieć cicho. Niestety nie skorzystał

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak miał właśnie świetną okazję, aby siedzieć cicho. Niestety ją przegapił i się wypowiedział. Minister publicznie skrytykował księdza Franciszka Longchamps de Beriera za wskazywanie na podwyższone ryzyko wystąpienia wad wrodzonych u dzieci poczętych in vitro. Choć istnieją dowody potwierdzające słowa księdza, Michalak podzielił się swoją opinią, jakoby żadne wiarygodne badania naukowe na podobne ryzyko nie wskazywały.

Dobić, gdy nie chcą umrzeć!

Lifesitenews donosi, że w jednym z duńskich szpitali w 2010 roku 144 na 877 abortowanych w drugim trymestrze ciąży dzieci urodziło się żywych, a ilość wcześniaków przeżywających własną aborcję z roku na rok wzrasta. Tak jakby same dzieci dopominały się o swoje prawo do życia. Niestety nie spotykają się choćby z odrobiną człowieczeństwa czy litości ze strony dorosłych. W Danii pozostawia się je na śmierć.

Leszek Miller a spuścizna Adolfa Hitlera

Lewica podrzuciła Hitlera prawicy. Przy każdej nadarzającej się okazji używa go jako straszaka. Tak też i było w przypadku ostatniego projektu ustawy zaostrzającej przepisy dotyczące aborcji. Leszek Miller wypowiadając się na temat projektu, stwierdził:  "Najważniejsze dla III Rzeszy było rodzenie dzieci – niezależnie w jakich warunkach itd. Solidarna Polska, wprowadzając ten projekt do Sejmu, czerpie natchnienie ze spuścizny Adolfa Hitlera".

Mariusz Dzierżawski o zatrzymaniu podczas Przystanku Woodstock

„Róbta co chceta”, to jedno z haseł obowiązujących na corocznej imprezie firmowanej przez Jurka Owsiaka w pobliżu Kostrzynia nad Odrą. W tym roku okazało się, że nie wolno wystawiać bannerów antyaborcyjnych, a przeciwnicy zabijania dzieci przed ich narodzeniem zostali zatrzymani, a potem przewiezieni na Komisariat Policji.

Wspólne przesłanie do narodów Polski i Rosji

Publikujemy pełny tekst "Wspólnego przesłania do narodów Polski i Rosji" jakie podpisane zostało w dniu 17 sierpnia 2012 roku w Warszawie przez Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Arcybiskupa Józefa Michalika i Zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchy Moskiewskiego i Całej Rusi Cyryla.

Woodstock nie dla wszystkich

Jeśli ktoś chce coś skrytykować, powinien najpierw w miarę swoich możliwości zapoznać się z tym czymś, w przeciwnym razie może być podatny na manipulację zwolenników lub przeciwników jakiejś inicjatywy. Nie inaczej jest z Przystankiem Woodstock, który już po raz 18 odbył się w naszym kraju. Ponieważ miałem okazję uczestniczyć w tym festiwalu uważam, że mogę wypowiedzieć się na temat tej całej wielkiej inicjatywy.
Portale prawicowe, w tym także Prokapitalizm.pl podały, że w tym roku na Woodstocku doszło do wielkiego skandalu. Mimo zapewnień samego organizatora Jurka Owsiaka, że na teren festiwalu może wejść każdy, „Fundacja Pro-prawo do życia” nie została wpuszczona przez policję. Fundacja chciała przeprowadzić pikietę w obronie prawa do życia dzieci z Zespołem Downa. Wystawiła banner, przedstawiający zdjęcie płodu w 24 tygodniu ciąży poddanego aborcji. Mimo spełnienia wymogów prawnych, policjanci zatrzymali dwóch uczestników „Fundacji Pro”. Oficjalnie policja tłumaczy się tym, że „działała na prośbę rodziców dzieci, które były przejęte widokiem zdjęć martwych płodów”. Jednak jak przekonują poszkodowani, nie byli w stanie otrzymać od policji informacji, pod jakimi zarzutami zostali zatrzymani. W końcu jeden z funkcjonariuszy odpowiedział: „dowie się Pan na komisariacie”. Ja zupełnie inaczej wspominam tegoroczny Woodstock. Uczestniczyłem w dwóch spotkaniach w tzw. „Akademii Sztuk Przepięknych”. Spotkanie z prezydentami Polski i Niemiec cieszyło się ogromnym zainteresowaniem uczestników Woodstocku, ale jak dla mnie Bronisław Komorowski i Joachim Gauck nie przekazali mi niczego wartościowego. Podejmowali tematy łatwe, proste i przyjemne. Mówiono o wspólnej drodze Polaków i Niemców do upadku komunizmu – czyli nic szczególnego. Nie ma sensu się tym zajmować. Zupełnie inaczej wyglądało spotkanie z Biskupem Tadeuszem Pieronkiem. Przyszło na nie zdecydowanie mniej uczestników Przystanku Woodstock, niż w przypadku prezydentów Polski i Niemiec. Bp Pieronek wyraził swój pogląd na temat demokracji. Według niego jest to jak dotąd najlepszy z możliwych ustrojów, ale jest to mimo wszystko chory system, ponieważ decyduje tam większość, która wcale nie musi mieć racji i może skrzywdzić mniejszość. Na tym spotkaniu nie było już pytań łatwych, prostych i przyjemnych. Jeden z uczestników zapytał Bpa Pieronka, dlaczego Kościół nie chce zrezygnować z celibatu, skoro tak wielu księży jest podejrzewanych o współżycie z kobietami. Bp Pieronek dał do zrozumienia, że fakt skandalów seksualnych w Kościele nie oznacza, że trzeba rezygnować z celibatu. Tak samo można by zrezygnować z instytucji małżeństwa, skoro jest tak wiele zdrad i rozwodów. To, że ktoś grzeszy nie oznacza, że należy zrezygnować z celibatu. Hierarcha mówił także o rozbieżności światopoglądów w polskim społeczeństwie. Przyznał, że w naszym społeczeństwie jest spora grupa ludzi, która nie akceptuje zasad, jakie głosi Kościół. Bp Pieronek dał do zrozumienia, że Kościół nie może zrezygnować z dotychczasowych zasad, jakie głosi. Jeśli ktoś tych zasad nie przestrzega, to mamy poważny problem. Ta rozbieżność światopoglądowa w polskim społeczeństwie, o której mówił Bp Tadeusz Pieronek jest odpowiedzią na pytanie, dlaczego „Fundacji Pro” nie pozwolono wejść na teren festiwalu. Nie jest tajemnicą, że na Przystanek Woodstock w większości (nie oznacza to, że wszyscy) przyjeżdżają ludzie, którzy nie chcą przestrzegać zasad Kościoła. Mamy w końcu demokrację, w której decyduje większość, a większość uczestników Przystanku Woodstock nie życzy sobie, by ktoś zakłócał im dobrą zabawę jakimiś zdjęciami płodu, poddanymi aborcji. Oni po prostu nie chcą o tym mówić. Jurek Owsiak zawsze przekonuje, że Woodstock jest dla wszystkich. Cóż więc można powiedzieć „Fundacji Pro”? Można im tylko głęboko współczuć, że nie mogli przedstawić swojego punktu widzenia na tym festiwalu. Jurek Owsiak jako organizator tego całego przedsięwzięcia ma oczywiście prawo zapraszania tych organizacji, które mu odpowiadają. Nie może już jednak powiedzieć, że każdy może się tam pojawić. Na Woodstocku po prostu decyduje większość, która nie chce rozmawiać o tak poważnych sprawach, jakie prezentuje „Fundacja Pro-prawo do życia”. Mateusz Teska

Dzierżawski: Dryfujemy w kierunku państwa policyjnego

Dziś w południe odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez Fundację Pro – prawo do życia w związku ze skandalicznym i bulwersującym zachowaniem policji podczas tegorocznego Przystanku Woodstock. W czasie tegorocznego „Przystanku Woodstock”, 2 sierpnia, przed wejściem na teren festiwalu, miała miejsce, zgłoszona zgodnie z wymogami ustawy o zgromadzeniach publicznych, pikieta w obronie prawa do życia dzieci z Zespołem Downa. Policjanci uniemożliwili przeprowadzenie legalnego zgromadzenia, zatrzymując dwóch jego uczestników i konfiskując banner. Jako powód zatrzymania podali pierwotnie „brak zezwolenia Urzędu Miejskiego”, choć byli informowani, że zgodnie z prawem zezwolenie nie jest wymagane. Podczas przesłuchania w Komisariacie w Kostrzynie nad Odrą, funkcjonariusze podali inny powód zatrzymania; przedstawili mianowicie zarzut „prezentowania nieprzyzwoitych wizerunków” w przestrzeni publicznej, choć nie potrafili określić na czym polegała owa nieprzyzwoitość banneru.
Dopytywaliśmy się pod jakimi zarzutami zostaliśmy zatrzymani i to dopytywanie było bezskuteczne. Po 2 godzinach doszło do przesłuchania i miałem wrażenie, że policja gorączkowo szuka pretekstu do tego, żeby uzasadnić to, że zostaliśmy zdjęci sprzed wejścia na Woodstock – mówił podczas konferencji prasowej Mariusz Dzierżawski, członek Rady Fundacji Pro, jeden z zatrzymanych podczas Woodstocku. Policjanci działali na polecenie z góry a później szukali uzasadnienia dla wykonania tego polecenia. Bardzo charakterystyczna jest wypowiedź policjanta podczas zatrzymania kiedy mówi, że powinniśmy mieć zezwolenie. Widać wyraźnie, że nie zna, lub udaje że nie zna, ustawy o zgromadzeniach publicznych – dodał Dzierżawski. To co było niepokojące w Kostrzynie to fakt, że policja zajmuje się cenzurowaniem debaty publicznej,  czyli uniemożliwia nam prezentowanie swoich poglądów. Jest natomiast bardzo tolerancyjna wobec przypadków oczywistego naruszania porządku, choćby w przypadku ludzi, którzy agresywnie zachowywali się wobec członków Fundacji Pro podczas Woodstocku. Oni byli bardzo uprzejmie traktowani przez policję. My byliśmy traktowani stanowczo. Funkcjonariusze w żaden sposób nie uzasadniali tego, dlaczego jesteśmy zatrzymani. Dopiero na komisariacie dowiedziałem się, że jest to paragraf 141 kodeksu wykroczeń a wcześniej pytałem pod jakim zarzutem jesteśmy zatrzymani. „Dowie się Pan na komisariacie” – padła odpowiedź. To jest dryfowanie w kierunku państwa policyjnego – wyjaśnia Dzierżawski. Tak bulwersująca sytuacja jak w Kostrzynie nigdy nie miała miejsca w Warszawie, gdzie Fundacja od ponad pół roku regularnie pikietuje pod szpitalami, w których zabija się dzieci z Zespołem Downa. W Warszawie policjanci są zawsze bardzo mili, mówią że są po to aby nas bronić. Nigdy nie doszło do takiej sytuacji jaka wydarzyła się na Przystanku Woodstock, kiedy policjant stwierdził, że ten plakat jest nieprzyzwoity. Nigdy nie został wymyślony również żaden inny powód. Wydaje mi się, że w Warszawie urzędnicy i policjanci mają świadomość tego, że jest ustawa o zgromadzeniach publicznych, która pozwala każdemu na wyrażanie swoich poglądów i jest to podstawowe prawo każdego człowieka. Na Przystanku Woodstock ktoś miał interes w tym, aby zabronić tego legalnego zgromadzenia – mówiła na konferencji Aleksandra Michalczyk, ekspert do spraw prawnych Fundacji pro. Fundacja Pro – prawo do życia z głębokim niepokojem przyjęła zachowanie policjantów. Funkcjonariusze zostali użyci do cenzurowania debaty publicznej. Na filmie dokumentującym zdarzenia na Woodstocku pokazaliśmy fragment dyskusji, która odbywała się pod trzymanym przez członków Fundacji plakatem. Dyskusji, w której oczywiście nie wszyscy byli za propagowanymi przez Fundację treściami, ale była ona bardzo ciekawa. Ja jako dziennikarz naprawdę czułem się tam na miejscu, gdyż ludzie wymieniali tam swoje prawdziwe poglądy – mówił uczestniczący w konferencji prasowej Mateusz Dzieduszycki, redaktor naczelny RazemTV, obecny podczas zajść w Kostrzynie. Tak oni myślą, czy ja się z tym zgadzam czy nie, doszło tam do prawdziwej dyskusji. Kto był jej przeciwny? Z tego co zauważyłem to pojawiły się tam objawy agresji w stosunku do wystawy i jej organizatorów, głównie ze strony osób pod wpływem alkoholu. Jeden pan wdarł się na plakat i zaczął go deptać. Policjant na to nie reagował i w pewnym momencie powiedział do pijaka „my już się tym zajmiemy”. Policjant opowiedział się po jego stronie na zasadzie <<już my się tymi przestępcami zajmiemy>>. Brak mi słów na takie zamykanie swobody dyskusji. Państwo policyjne? Coś w tym obszarze, nie wszędzie tak jest ale na takie praktyki trzeba reagować – dodał Dzieduszycki. Sprawa dotyczy nie tylko społecznej dyskusji na temat prawa do życia dzieci z Zespołem Downa. W grę wchodzą konstytucyjne prawa wolności wypowiedzi. Interwencja Policji złamała zasady demokratycznego Państwa Prawa, podporządkowując debatę publiczną samowoli funkcjonariuszy, oraz osób zlecających im działanie. Wzywamy wszystkich, dla których wolność słowa i sumienia są wartościami fundamentalnymi do protestu wobec bezprawnej akcji Policji w Kostrzynie. Zachęcamy do przyłączenia się do protestu przeciwko nieuzasadnionemu zatrzymaniu przez Policję działaczy Fundacji Pro – Prawo do Życia podczas Przystanku Woodstock, organizowanego przez Razem.Tv. Prosimy o wysyłanie e-maila wyrażającego poparcie dla akcji na adres: protest@razem.tv Prosimy o podanie w nim imienia, nazwiska, miejsca zamieszkania i zawodu. P

Przeciwnicy aborcji bezprawnie zatrzymani przez policję na Przystanku Woodstock

Dwóch przeciwników aborcji z Fundacji Pro - prawo do życia zostało bezprawnie zatrzymanych przez policję podczas Przystanku Woodstock.

Jak kłamią aborcyjne statystyki

W dyskusjach na temat tak zwanej aborcji warto pomyśleć, skąd biorą się powszechnie propagowane, dotyczące jej dane statystyczne. Podobnie należy zbadać, kto i w jaki sposób je generuje oraz co z tego wynika. Ogólnie mówiąc, dane pochodzą głównie od organizacji aborcyjnych i instytucji rządowych. Jednym z najbardziej poważnych generatorów takich krajowych i międzynarodowych statystyk jest amerykański The Guttmacher Institute (GI). Instytucja ta jest nie tylko proaborcyjna, ale została specjalnie stworzona do celów „naukowych” przez Planned Parenthood (największego amerykańskiego providera aborcji), więc jej obiektywizm możemy włożyć między bajki. Pochodzące od GI dane mogą być niedokładne z wielu powodów. Po pierwsze, w przypadku Stanów Zjednoczonych oparte są one na tym, co w formie badań ankietowych, dobrowolnie, co 3-4 lata zgłaszają jej abortoria (tzw. kliniki aborcyjne). Jak podaje Dennis Howard z The Movement for a Better America, prawdziwe liczby mogą być o 20-30 procent wyższe, gdyż „aborcje” z powikłaniami i opłacane gotówką mogą być celowo zatajane.
Statystyki rządowego Center for Disease Control są jeszcze mniej dokładne, bo nie zawierają w ogóle danych z kilku stanów, w tym Kalifornii, gdzie zabójstw nienarodzonych dokonuje się bardzo dużo (według GI, w 2008 r. aż 17,7 proc. wszystkich „aborcji” w USA). W Stanach Zjednoczonych nie ma prawa federalnego, które nakładałoby na providerów obowiązek dostarczania informacji, a nawet gdyby takie prawo funkcjonowało, nie gwarantowałoby ich prawdziwości. Liczba aborcji rośnie czy spada? Warto dodać, że wyżej wymienione liczby dotyczą najczęściej metody chirurgicznej, pozostawiając poza opisem m.in. aborcje farmakologiczne przy użyciu RU-486, tzw. antykoncepcję postkoitalną czy spirale. Służą zaś do udowodnienia, że proaborcyjne prawa wpływają na obniżenie liczby aborcji  (jednak nie może ona spaść zbyt nisko, bo wtedy lobby nie może wykazać jej powszechności). Wyciąganie takiego wniosku może być problematyczne nie tylko z powodu niesolidnych danych. Spadek może przecież również nastąpić w wyniku niżu demograficznego czy migracji ludności. Z drugiej strony, organizacje proaborcyjne mogą celowo zawyżać dane w krajach, gdzie zabijanie nienarodzonych jest nielegalne, aby udowodnić, że prawo chroniące życie nie działa. Lobby to ma w tym interes polityczny (aby prawa zmienić) i finansowy (aby rozwinąć sieci providerów). Taktykę wyolbrzymiania statystyk potwierdził nieżyjący już były aborter, dr Bernard Nathanson, który po swym nawróceniu przez wiele lat działał na rzecz obrony życia. Dr Robert Johnston, fizyk zajmujący się danymi aborcyjnymi, zauważa również, że w wielu krajach (głównie rozwijających się) oparte są one na badaniach ankietowych o bardzo ograniczonej liczbie respondentów, wykonywanych w dużych skupiskach miejskich. Inne wliczają do bilansu samoistne poronienia. Do kolejnych manipulacji służy posługiwanie się tzw. turystyką aborcyjną, której skala jest trudna do oszacowania. Bezpieczna „aborcja"? Niesolidne statystyki nie pokazują również uczciwie powikłań poaborcyjnych i przypadków śmiertelnych (znowu: brak nawet takowego systemu zgłoszeń). Co więcej, takie komplikacje mogą być często trudne do wyłapania, gdyż kobiety niechętnie je upubliczniają i udają się z nimi do prawdziwych lekarzy (na pogotowie czy do szpitala), a nie aborterów. Można sobie wyobrazić, że sytuacja w krajach tzw. trzeciego świata, w których „aborcja” jest legalna (lub niezwalczana) musi być dużo gorsza, skoro śmierci w wyniku legalnej „aborcji” zdarzają się w USA (GI podaje, na przykład 6 zgłoszonych przypadków w 2007 r.), gdzie opieka medyczna jest na najwyższym poziomie. Podobnie rzecz ma się w Polsce. Nic nie wiemy o takich powikłaniach w naszych szpitalach. Źródła aborcyjne podają, że w Polsce uśmiercanie nienarodzonych w drugim trymestrze dokonywane jest przy pomocy starych metod. Są one uważane za bardziej ryzykowne, więc teoretycznie muszą być narażone na komplikacje. To samo środowisko uważa, że liczba szpitalnych „zabiegów” jest zaniżana poprzez ich dokumentowanie jako samoistnych poronień. Trochę pocieszająca jest za to analiza Johnstona (2008), który przekonująco udowadnia, że nie ma powodu sądzić, aby w naszym kraju znacznie wzrosła nielegalna „aborcja” w sektorze prywatnym. Wiemy, że prawdy o prenatalnym dzieciobójstwie nie dowiemy się od grup, które za nim lobbują. Eksperci „z tamtej strony” najczęściej nie chcą rozmawiać o zagrożeniach. Praktycznie wszystkie rodzaje ryzyka zamiatają pod dywan, a przecież substancje i aparatura używana do „aborcji” nie mogą być dla kobiet obojętne (nie mówiąc już o nienarodzonym człowieku). Mordercze lobby nie chce słuchać, co na temat skutków jego procederu mają do powiedzenia psychologowie kliniczni (mogą za to cytować psychologów społecznych). Z drugiej strony, liczba organizacji pro-life zajmujących się danymi aborcyjnymi jest niewielka. Mają one za to informacje od byłych pracowników abortoriów, przedstawiających je przede wszystkim jako biznesy nastawione na zysk, w których ukrywa się wszelkie komplikacje. Nie da się więc pominąć faktu, iż solidne dane liczbowe nie są łatwe do znalezienia i pokazują, że tak naprawdę statystyczny obraz aborcji lansowany przez jej czynnych zwolenników jest mocno zniekształcony. Natalia Dueholm Artykuł pochodzi z www.pch24.pl. Dziękujemy Autorce za nadesłanie go również na nasz portal