Tag Archives: Acton Institute.

Co ma wspólnego Soros z de Tocquevillem?

W internetowym serwisie Instytutu Actona ukazał się ciekawy artykuł konserwatywnego publicysty Mihaila Neamţu poświęcony działalności znanego finansisty George'a Sorosa, który za pośrednictwem swoich organizacji rozsianych po całym świecie, stara się wcielać w życie idee tzw. otwartego społeczeństwa. Jednak co te idee rzeczywiście z sobą niosą?

Ks. Robert Sirico: Socjalizm nie zdał egzaminu

Podczas tegorocznego Acton University, który odbył się niedawno w Grand Rapids w USA, jedną z czołowych postaci był ks. Robert Sirico, prezydent Instytutu Actona, prywatnego think-tanku zajmującego się obroną wolnego rynku i walką o jego etyczne oblicze. Tomaszowi Tokarskiemu z Fundacji PAFERE udało się z ks. Sirico w Grand Rapids porozmawiać. Zapraszamy do przeczytania interesującego wywiadu, którego całość znajduje się na stronie www.pafere.org. *  *  * "Jakie doświadczenie sprawiło, że przebył Ksiądz tak niezwykłą drogę – od lewicowego współpracownika Jane Fondy do wspaniałego obrońcy wolnego rynku, następnie zaś, że Ksiądz się nawrócił? Pamiętam argument w dyskusji z przyjacielem na temat własności prywatnej. Powiedziałem wówczas, że własność indywidualna to środek do ograniczania praw biednych, że ci, którzy ową własność posiadają, są samolubni. Wierzyłem, że własność powinna podlegać redystrybucji – od tych, którzy ją posiadają, do tych, którym jej brakuje. Przyjaciel zapytał jednak: jak uważam, gdzie trafią te pieniądze? Podałem przykład w swojej książce, w myśl którego, gdyby dokonać równej redystrybucji bogactwa na Ziemi, każdy otrzymałby 13 tysięcy dolarów. Nie byłoby już jednak wtedy przedsiębiorców, ponieważ znaczna większość bogactwa, które znajduje się w rękach bogatych, jest inwestowana w otwieranie lub prowadzenie biznesu. Tego wówczas nie rozumiałem. Później pojąłem, że rzecz tkwi w kreatywności istoty ludzkiej. Im dalej podążałem tym tokiem myślenia, coraz bardziej jasne stawało się dla mnie, że trzeba po prostu wytwarzać bogactwo, a nie jedynie redystrybuować je. To był powód, dla którego porzuciłem lewicowe przekonania, określane w Stanach Zjednoczonych w tym czasie „nową lewicą”..." Czytaj cały wywiad...

Państwo opiekuńcze jest złe

19 maja 2010 roku odbyła się w Krakowie konferencja, podczas której dyskutowano m.in. na temat państwa opiekuńczego, etyki w biznesie, ekonomii i papieskiego nauczania. Wśród prelegentów znaleźli się: O. Maciej Zięba, prof. Jan Kłos, Andrzej Barański, Mart Laar, prof. Leszek Balcerowicz i John O'Sullivan, autor znanej w Polsce książki "Prezydent, Papież, Premier - oni zmienili świat". Konferencję prowadził ks. Robert Sirico, a jej organizatorem był Instytut Actona przy współpracy m.in. z Fundacją PAFERE. [caption id="attachment_9066" align="alignleft" width="150" caption="Ks. Robert Sirico, prezydent Instytutu Actona. Foto. PSz"]Ks. Robert Sirico, prezydent Instytutu Actona. Foto. PSz[/caption] Wszyscy z występujących skrytykowali funkcjonowanie współczesnych państw opiekuńczych. Prof. Leszek Balcerowicz podkreślił, że niszczą one społeczeństwa, oduczają pracy rozdając pieniądze za nic. Również o. Maciej Zięba stwierdził, że państwo opiekuńcze nie jest dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy nie radzą sobie na rynku, natomiast Mart Laar dodał, że rozwój państw opiekuńczych to m.in. skutek wzbogacenia się ekonomicznego poszczególnych krajów. "Tak było również w Estonii. Najpierw osiągnęliśmy bogactwo ekonomiczne, ale potem niektórzy politycy zaczęli myśleć, jakby tu się wzbogacić politycznie" - mówił. Według Laara, likwidacja państwa opiekuńczego nie musi oznaczać upadku opieki społecznej. "Pomoc dla słabszych realizować można na inne sposoby, niekoniecznie w ramach systemu biurokratycznego" - dodał Mart Laar. [caption id="attachment_9071" align="alignright" width="150" caption="Przemawia Mart Laar, były premier Estonii. Foto. PSz"]Przemawia Mart Laar, były premier Estonii. Foto. PSz[/caption] Prof. Jan Kłos z KUL przedstawił swoją, bardzo poetycką wizję wolnego rynku. To dla niego "szczególny rodzaj spotkania między ludźmi". Te spotkania są jednak często zakłócone przez ingerencje państwowe. "Gdy państwo staje pomiędzy jednym człowiekiem a drugim zaczyna się robić źle" - stwierdził prof. Kłos. Podał przykład producentów nalewek, których działalność podlega kontroli aż sześciu ministerstw. "Żeby ktoś, kto wyprodukował od serca nalewkę, mógł wlać ją do serca drugiej osoby i jeśli chce to zrobić legalnie, musi najpierw uzyskać na to zgodę aż sześciu ministerstw. Chyba nie tędy droga?" - konkludował prelegent. [caption id="attachment_9067" align="alignleft" width="150" caption="Prelekcję wygłasza p. Andrzej Barański. Foto. PSz"]Prelekcję wygłasza p. Andrzej Barański. Foto. PSz[/caption] Rozrost biurokracji skrytykował również krakowski przedsiębiorca, prezes Herbewo International i członek rady programowej Fundacji PAFERE, Andrzej Barański. Jako jedną z wielu "kretyńskich" ustaw podał tę o konieczności zatrudniania strażaków w firmach. "Kary za nieprzestrzeganie tego przepisu mogą zniszczyć niejedną firmę". A. Barański skrytykował fakt brania przez wielu ludzi dotacji na biznes. "Prawdziwi przedsiębiorcy żadnych dotacji nie biorą, nie uzależniają się od urzędników, postępują etycznie. Ci, którzy nie mają zahamowań wcześniej czy później słono za to zapłacą" - mówił. Prelegent dodał, że Polska ma potężny potencjał prorozwojowy. Wszystko zależy jednak od tego, która postawa w naszym kraju weźmie górę, czy będzie to postawa przedsiębiorczości czy postawa biurokratyczna. O zagrożeniach coraz większą ilością państwowych ingerencji w życie ludzi mówił również John O'Sullivan. Prelegent przestrzegał przed budowaniem utopijnych społeczeństw, choćby takich, w którym nikt nie będzie musiał być dobry. „Oczywiście to jest utopia. Zastępowanie dobrych cech w ludziach jakąś inżynierią społeczną nie może się dobrze skończyć. A zakusy na regulowanie różnych sfer życia są coraz większe” - przestrzegł. Paweł Sztąberek Foto. PSz Obszerną relację z krakowskiej konferencji przeczytać można na stronie jej współorganizatora - Fundacji PAFERE...

Znaczenie własności

Relacja ze spotkania z dr Michaelem Millerem - 9 października 2006 W ubiegłym tygodniu z kilkudniową wizytą w Polsce gościł p. dr Michael Miller, wykładowca amerykańskiego Acton Institute. Najpierw miał wystąpienie w Krakowie podczas III Kongresu Konserwatywnego organizowanego przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi, zaś w ub. poniedziałek przyjechał do Warszawy, gdzie przy współudziale PAFERE Polska w sali NOT wygłosił referat pt. "Znaczenie własności prywatnej dla rozwoju społeczeństwa".  Prelegenta przedstawił p. Sławomir Olejniczak, prezes SKCh im. P. Skargi, który powiedział m.in., że "w wielu dyskusjach gdzie uczestniczą publicyści i ekonomiści porusza się jedynie ekonomiczne i praktyczne argumenty odnośnie własności, zupełnie pomijając wątek kulturowy i moralny. A jak postara się wykazać p. dr Miller jest on nie mniej ważny od tych, o których wciąż słyszymy". Dr Miller na początku swej prelekcji zauważył, że odkąd w XIX wieku pojawili się utopijni socjaliści, od tego czasu mamy do czynienia z atakiem na wszystkie wartości, które podtrzymują porządek moralny i kulturowy. Wynikało to z stąd, że "socjaliści byli zdania, że właśnie odrzucenie tradycyjnych wartości, zniszczenie własności przypisanej do jednostek jest kluczem do zbudowania raju na Ziemi. Przykładów na to, jak te próby uczynienia nieba na Ziemi się kończyły, mamy aż nazbyt wiele w ostatnich dwóch wiekach". P. Miller przypomniał, że główni ideolodzy budowy nowego porządku moralnego i etycznego na Ziemi, jak Rousseau, Marks, czy Owen tworząc iluzje, sami je realizowali. W ramach tego Rousseau oddał pięcioro swoich dzieci do sierocińca, pozostali zaś negowali podstawowe wartości i fundamenty cywilizacyjne chrześcijańskiej Europy: religię, rodzinę, własność, wolny rynek, język oraz kulturę. "Socjaliści zdawali sobie sprawę, że aby ich idee zatriumfowały to wymienione wcześniej wartości muszą przestać istnieć, albo muszą zostać tak zmodyfikowane, aby nadać im całkiem nowe znaczenie" - mówił p. Miller. "Trwa to zresztą do dziś: pomija się w dyskursie aspekt czy coś jest moralne czy nie, dyskutując jedynie o tym czy jakieś rozwiązania są efektywne lub nie. Tymczasem powinno się dyskutować właśnie o tym co jest moralne, a co nie".  Dr Miller zauważył, że we współczesnym świecie wciąż próbuje się ludziom wmówić, iż najważniejsze jest ile posiądą dóbr, ile będą mieć mieszkań, samochodów. Nikt jednak, z tych, którzy proponują właśnie ten wyścig o dobra materialne, nie zauważa, że koniec końców nikt tych dóbr ze sobą po śmierci nie zabierze. Wynika z tego zatem, że samo w sobie gromadzenie dóbr jest bez znaczenia, ważne jest natomiast w jaki sposób są one pozyskiwane i jak użytkowane. Dla katolików ten aspekt powinien być znacznie ważniejszy niż aspekt posiadania dóbr dla samego ich posiadania. Sam Jezus potępiał nie samą własność, ale zbytnie przywiązanie do niej. A dziś próbuje się właśnie budować taką iluzję, że rzekomo ludzie dobra doczesne zabiorą ze sobą po śmierci. W drugiej części swojej prelekcji dr Miller skupił się na prezentacji korzeni własności prywatnej. Wyróżnił on trzy fundamenty:
  • biblijny,
  • moralny,
  • teologiczny,
na końcu zaś można dopiero mówić o argumentach ekonomicznych. "Zadziwiające jest, ile miejsca Biblia poświęca sprawom własności zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie: Bóg dał Adamowi prawo do zarządzania nad światem". W Starym Testamencie - jak zauważa p. Miller - nawiązanie do własności następuje również w Księdze Wyjścia. Już tam pojawia się prawo własności i prawo do odszkodowania od tych, którzy naruszają je lub niszczą własność. Ponadto Stary Testament zauważa, że nawet zagubione zwierzęta, choćby należały do naszych wrogów, powinny zostać im zwrócone. W Nowym Testamencie pojawia się nakaz dzielenia się dobrami z bliźnim i pomagania im. Ale skoro mamy się czymś dzielić, to znaczy, że musimy coś posiadać, gdyż nie można byłoby dzielić się z kimkolwiek nie swoimi rzeczami. Z kolei "znaczenie własności pokazuje choćby Księga Rodzaju i opowieść o tym jak Abraham chciał kupić kawałek ziemi, aby pochować swoją żonę Sarę. Wprawdzie Abraham nie rozumiał do końca znaczenia własności, ale podświadomie domagał się dokumentu potwierdzającego, że dany kawałek ziemi należy wyłącznie do niego. Może gdyby przeczytał znakomitą książkę pt. Tajemnica kapitału Hernando de Soto zrozumiałby do końca istotę własności".  Prelegent zauważył, że są kraje gdzie 70 proc. ziemi nie ma właścicieli nawet współcześnie; są to niektóre kraje Ameryki Łacińskiej, Azja, niemal cała Afryka. To właśnie uregulowanie tytułów do własności jest jednym z powodów dla których kapitalizm mógł przynieść taki rozwój materialny społeczeństwa amerykańskiego, a nie np. Nikaragui, gdzie kwestie własnościowe do dziś nie doczekały się odpowiednich uregulowań. "Ile osób umyłoby dobrowolnie publiczny szalet, gdyby był brudny? A ile osób myje toaletę we własnym domu? O dobro wspólne, czyli tak naprawdę niczyje, nikt nie dba. O dobro własne, dba niemal każdy" - to kolejny argument na rzecz własności i jej pozytywnych skutków. Podsumowując prelekcję p. dr Miller powiedział, że "nawet jeśli socjalizm byłby bardziej wydajny ekonomicznie, co z pewnością wszyscy zgromadzeni na sali wiedzą, że jest niemożliwe, ale nawet jeśli by tak było, to i tak powinien być zakazany, bo przyczynia się zniszczenia kręgosłupa moralnego każdego społeczeństwa. I Kościół od czasów Leona XIII aż do Jana Pawła II stoi na niezłomnym stanowisku, że socjalizmu nie należy odrzucać z powodów jego niewydolności ekonomicznej, lecz z powodów o wiele ważniejszych - antropologicznych. Socjalizm prowadzi bowiem do niszczenia rodzin, niszczenia tradycji, niszczenia więzi międzyludzkich. Aspekt ekonomiczny nie jest dla Kościoła najważniejszy, ale oczywiście na tym polu socjalizm również przygrywa". Jeśli jednak nikogo nie przekonują powyższe argumenty to w najnowszej encyklice Deus Caritas Est JŚw. Benedykt XVI pisze, że "państwo jest w stanie zapewnić wiele dóbr, ale tylko rodzina oraz małe organizacje społeczne i wzajemne relacje między dwojgiem ludzi są w stanie zapewnić to, czego pragnie każdy człowiek: miłości i bliskości. Państwo tego nigdy nikomu nie zapewni, gdyż to mogą zapewnić tylko ludzie. A własność prywatna do tego prowadzi". Paweł Toboła-Pertkiewicz (16 października 2006) Michael Miller ukończył studia licencjackie na Uniwersytecie w Notre Dame. Tytuł magistra uzyskał na Nagoya University Graduate School of International Development (Japonia). Posiada także tytuł magistra w dziedzinie filozofii z Franciscan University, gdzie obronił pracę na temat "Stanowisko Karola Wojtyły/Jana Pawła II a Karola Marksa odnośnie alienacji i samostwarzania przez pracę." Posiada także stopień magistra z International Management z Thunderbird i The American Graduate School of International Management. Przed przyjazdem do Acton trzy lata spędził w Ave Maria College obu Ameryk w Nakaragui, gdzie był dziekanem wydziału filozofii i nauk politycznych. Na tymże uniwersytecie wykładał filozofię oraz nauki polityczne i pracował jako administrator. Posiada ponad dziesięcioletnie doświadczenie międzynarodowe. Mieszkał i podróżował po Europie, Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Przedmiotem jego badań naukowych są zagadnienia z dziedziny ekonomii, etyki, antropologii filozoficznej, rozwoju gospodarczego oraz teorii polityki