Tag Archives: afera taśmowa

Prawdziwa twarz Mateusza Morawieckiego… Kto może stać za odgrzebaniem afery taśmowej?

W związku z aferą taśmową, którą - jak widać - ktoś fajnie sobie rozgrywa (nie wyłączając obcych służb), nasuwają mi się pewna refleksje... Trochę może chaotyczne, bo "na gorąco", ale się podzielę.

Jan Kulczyk – cichy „bohater” afery taśmowej czyli republika bananowa w pełnej krasie

Elity III RP - dzięki dwóm kelnerom z warszawskich restauracji "Sowa i Przyjaciele" oraz "Amber Room" - odsłoniły swoją prawdziwą twarz. Nędza moralna, dno dna. Tragiczne podejście do spraw państwa - Polska jako krowa dojna, na której - póki jest okazja - trzeba się na maksa utuczyć. Republika bananowa.

Czy „akta Stonogi” mają coś przykryć?

Tylko pytanie co?... Często stosuje się tzw. maskirowkę, poświęca się jakąś ważną z pozoru sprawę po to, by przepchnąć coś znacznie bardziej ważnego. Mam złe przeczucie - tu wcale nie chodzi o dobro Polski (nie III RP, ale Polski).

Chcemy więcej!

Oczywiście tzw. taśm chcemy więcej. To nas dowartościowuje. Każdy z nas ma szansę poczuć się dżentelmenem. Tak gówniana elita sprawia, że każdy z nas ma szansę poczuć się lepszy. Obiecywano 900 minut nagrań i co? Popsuli zabawę. Z wielką dydaktyczną szkodą. A przecież to nikomu nie szkodzi.

Lista przebojów koalicji PO-PSL

Nasz Autor, Rajmund Pollak pokusił się o przygotowanie swoistego rankingu. Oto aktualne notowania na najnowszej liście przebojów rządowego duetu PO-PSL.

PiS nie istnieje!

Afera taśmowa zakończyła się - póki co tak, jak to przewidział na naszych łamach nasz Autor, Karol Gajewy, czyli niczym. Pan Stanisław Michalkiewicz napisałby, że wszystko skończyło się wesołym oberkiem. Przy tej okazji obnażona została potężna miałkość PiS-u jako opozycji. Można by rzec, sytuacja przerosła tę partię.

Sowa & Przyjaciele: Kroi się ostra promocja :)

Restauracja Sowa i Przyjaciele to chyba najbardziej znany w III RP lokal gastronomiczny. To właśnie tam podsłuchano ministra Sienkiewicz i prezesa NBP Belkę. Sam właściciel, Robert Sowa to znany z mediów kucharz. Można by rzec - celebryta.

Min. Sikorski o „robieniu laski” Amerykanom

"WPROST" ma kolejne nagrania. Tym razem fragment jednego z nich ujawniła dziś w Radio ZET Monika Olejnik. Jest to fragment rozmowy pomiędzy szefem MSZ, Radosławem Sikorskim a b. ministrem finansów, Jackiem Rostowskim.

A jeśli minister sam siebie nagrał i teraz rżnie głupa?

Parafrazując staropolskie przysłowie można śmiało powiedzieć:  NAGRYWAŁ WILK RAZY KILKA, AŻ W KOŃCU NAGRALI WILKA! Minister, Prokuratura i całe ABW szuka podobno tego kto nagrywał w VIP-room (A RACZEJ W STUDIO NAGRAŃ) znanego kucharza, ale nikt nie wpadł na to, aby sprawdzić co nagrywał tenże minister oraz co posiada w swoim własnym laptopie i w swoim miejscu zamieszkania?

Scenariusz tąpnięcia

Zdaje im się, że on ucieka, czy tego chce czy nie. Wie być może coś czego my nie wiemy. Wie, że to jest nieuniknione, więc postanowił się ewakuować, oddać władzę opozycji, aby to była jej wina, a nie jego. Taki gracz nie popełnia tylu błędów jeśli nie chce przegrać partii. Chyba, że ktoś życzliwy mu w tym pomaga, a on o tym nawet nie wie.

Czy można pływać w szambie i się nie ubrudzić?

A jednak wychodzi na wierzch to, co zawsze podkreślał p. Stanisław Michalkiewicz – nasza demokracja to jedna wielka fikcja.

Po co nam Ministerstwo Rolnictwa?

Ostatnio we wszelkiej maści mediach jest niezwykle głośno o działalności Ministerstwa Rolnictwa. Całe rzesze ekspertów wspinają się na wyżyny swojej elokwencji aby skomentować różnego rodzaju nieprawidłowości w owym ministerstwie występujące. Mnie jednak nie interesuje odpowiedź na pytanie: Jak działa Ministerstwo Rolnictwa? Interesuje mnie bowiem odpowiedź na  pytanie dużo bardziej zasadnicze a mianowicie: Po co działa Ministerstwo Rolnictwa?
No właśnie: Po co? Na pierwszy rzut oka pytanie to może wydawać się głupie, ale czy na pewno?  Na początek powiedzmy  po co istnieje w ogóle rolnictwo i po co rolnicy uprawiają ziemię. Otóż rolnictwo istnieje dlatego, że istnieje zapotrzebowanie konsumentów na wytwarzane przez rolników towary. Gdyby rolnik wkładał swoją prace w uprawę ziemi i nic by za to nie dostawał to jasne jest, że tego typu pracy by zaprzestał. Praca taka  byłaby bowiem stosunkiem wysoko nieekwiwalentnym  i trudno byłoby znaleźć człowieka, który poświęcałby swój czas na tego typu czynność. Tak więc rolnik uczestniczy w procesie produkcji spodziewając się zysku i sprzedaje swój plon innemu podmiotowi zainteresowanemu produkcją danego dobra (do wytworzenia, którego plon rolnika jest mu potrzebny). Podmiot kupujący od rolnika jego plony przetwarza je w dobro konsumpcyjne i sprzedaje je konsumentom. Oczywiście jest to tylko prosta przykładowa sytuacja bowiem proces produkcji może być rozciągnięty na wiele ogniw tzn. podmiot kupujący plon od rolnika może być tylko  producentem pośrednim, który nie wytwarza bezpośrednio dobra konsumpcyjnego, tylko sprzedaje swój produkt następnej firmie i tak dalej, aż w końcu dany produkt trafi do konsumentów. Tak więc niezwykle ważny jest tu finalny produkt konsumpcyjny, na który ludzie wytwarzają popyt. Jeżeli potencjalni konsumenci nie są zainteresowani danym produktem to po prostu go nie kupują. Wtedy wszystkie podmioty uczestniczące w  produkcji tego dobra muszą jej zaprzestać i  rozpocząć produkcje innego dobra, na które występuje popyt konsumentów. Podsumowując rolnik uczestniczy w produkcji jakiegoś dobra, na które występuje zapotrzebowanie rynku. Ale czy Ministerstwo Rolnictwa uczestniczy w produkcji tego dobra? Nie. Czy Ministerstwo Rolnictwa wytwarza na nie popyt? Nie. (tzn. pracujący w MR urzędniczy mogą być potencjalnymi konsumentami, ale praca w ministerstwie nie jest tu decydującym czynnikiem). Czy działalność MR sprawia, że ludzie jedzą chleb, używają mąki etc? Nie. Tak więc nie znajduje żadnego racjonalnego powodu, który byłby uzasadnieniem istnienia i działalności MR. Oczywiście można by przytoczyć argument, że urzędnicy MR starają się w Brukseli o dopłaty dla rolników. Na  tego typu  argument uzasadniający istnienie resortu rolnictwa można odpowiedzieć na dwa sposoby. Po pierwsze, jeżeli istnieje zapotrzebowanie rynku na produkt rolnika i uzyskuje on zysk to dlaczego ma on otrzymywać  jeszcze dodatkową dopłatę do swojej działalności? Jeżeli na produkt rolnika nie ma popytu i rynek go nie potrzebuje to należy po prostu zaprzestać go produkować, ponieważ dotowanie produkcji  zbędnych towarów kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. Jest to pierwsza odpowiedź odnosząca się do problemu dopłat czyli tzw. defektu systemu socjalistycznego (szczerze powiedziawszy jest to kolejny ciekawy temat na artykuł).  Ale nawet jeśli już żyjemy w systemie socjalistycznym i dopłaty unijne są niezbędnym elementem wspomnianego wyżej systemu, to nadal w żaden sposób nie uzasadnia to istnienia osobnego resortu, który miałby się owymi dopłatami zajmować. Równie dobrze o dopłaty w Unii mogłoby walczyć kilku urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych zajmujących się stricte dopłatami do rolnictwa. Doszliśmy do wniosku, że nie można w racjonalny sposób wytłumaczyć istnienia Ministerstwa Rolnictwa. Ale Ministerstwo Rolnictwa nie jest tylko  instytucją nieprzydatną czy neutralną. Świadczy o tym fakt, iż ministerstwo to prowadzi niezwykle aktywną działalność  na drodze ingerencji w rynek poprzez różnego rodzaju zarządzenia i urzędnicze decyzje, które są z góry narzucane rolnikom. Mają one zawsze opłakany skutek i powodują spadek produktywności polskiego rolnictwa.  Resort rolnictwa jest więc pewnego rodzaju balastem, szkodliwym i nieprzydatnym. Jeżeli resort rolnictwa jest pewnego rodzaju balastem nie tylko, że niepotrzebnym ale wręcz szkodliwym, to po raz kolejny pojawia się pytanie: Dlaczego istnieje? Odpowiedź na to pytanie uzyskaliśmy przy okazji ostatniej afery związanej z tym resortem. Czy bowiem wyobrażacie sobie działalność PSL-u bez istnienia Ministerstwa Rolnictwa? Od dawna politycy tej partii obiecują przed wyborami czego to oni rolnikom nie załatwią. Zazwyczaj załatwiają im oczywiście  tylko ogrom dziwacznych urzędniczych decyzji, no i oczywiście miejsca pracy dla znajomych i rodzin.  Ale widocznie dla wielu wyborców tej partii to wystarcza bowiem cały czas nieprzerwanie dostaje się ona do sejmu. Na koniec musimy jeszcze powiedzieć, że urzędnicy pracujący w ministerstwie pobierają za swoją zbędną działalność duże pieniądze, za które jak zwykle zapłacą podatnicy, w tym również rolnicy. Damian Kubiak